|
|
| Recenzja |
Minęło siedem miesięcy od czasu premiery trzeciej części „Silent Hill”, w tak krótkim czasie ukazała się już czwarta część, tego wspaniałego horroru. Na dzień, w którym miał się ukazać „Silent Hill 4: The Room”, czyli 17 czerwca 2004 roku, czekały miliony fanów. Już kilka miesięcy przed premierą, wiadomo było, że część czwarta ma przynieś z sobą wiele zmian. Na forach toczyły się dyskusje i przypuszczenia, pojawiło się kilka teorii na temat rewolucyjnych zmian. Czy owe zmiany odświerzyły serię, a może wprost przeciwnie? Może pośpiech z jakim Silent Hill 4 ujrzał światło dzienne zaszkodził grze? Postaram odpowiedzieć na to pytanie, oraz przejżeć się wprowadzonym do serii zmianom.
Jak zwykle kolejna część „Silent Hill” posiada odmienną fabułę oraz bohaterów. Tym razem głównym bohaterem jest niejaki Henry Townshend, który mieszka w mieście „Ashfield”, które tak się składa sąsiaduje z „Silent Hill”. I wszystko było by w porządku, gdyby nie fakt, że od pięciu dni nie może opuścić swego pokoju. Drzwi są zaryglowane czterema dużymi łańcuchami od środka, okna nie chcąc się otworzyć, telewizor przestał działać, w dodatku nikt go nie słyszy, nawet kiedy krzyczy lub wali w drzwi. Piątego dnia, z łazienki dochodzą dziwne dźwięki, Henry postanawia to sprawdzić i zastaje wielką dziurę, przez którą próbuje wydostać się z swego więzienia. Ale droga ta prowadzi do zupełnie innego miejsca, niż można by się spodziewać.
Właśnie wtedy rozpoczyna się zabawa. Fabuła gry toczy się wokół morderstw mających miejsce w „Silent Hill” przed dziesięcioma laty i jeżeli graliście w część drugą, z pewnością znajdziecie wiele powiązań. Standardem w produktach Konami od zawsze była świetna i zaskakująca fabuła. Nie inaczej jest tu. Jak zwykle scenariusz gry jest świetnie zrealizowany, zawiera mnóstwo niespodzianek i zwrotów akcji. Czas omówić zmiany, a jest ich sporo. Przeglądając tematy na forach nie raz natknołemsię na obawy związane z wprowadzeniem do gry widoku FPP. Pojawiały się spekulacje, że kolejna część serii będzie pierwszoosobową strzelaniną. Co prawda widok ten został wprowadzony, ale uświadczymy go tylko w naszym pokoju. Ma on podkreślić znaczenie tego miejsca, gdyż stopniowo będzie się one zmieniać. Skoro jesteśmy już przy pokoju, to warto podkreślić, że jest to kolejna innowacja panów z Konami. Tytułowy pokój jest miejscem, w którym możemy uzupełnić zapas energii lub zapisywać grę. Ma to oczywiście tą wadę, że zapisanie gry wiąże się z ciągłym powrotem do naszego pokoju. Inną nowością jest wprowadzenie ograniczenia inwentarza oraz zasad z jego korzystania. Teraz możemy mieść z sobą tylko 10 przedmiotów, resztę rzeczy zostawiamy w skrzyni znajdującej się w naszym pokoju, co także sprawia, że często musimy do niego wracać. Korzystanie z inwentarza odbywa się teraz w czasie rzeczywistym, oznacza to, że znikło menu w którym wybieraliśmy itemy. W skutek czego zmiana broni będzie odbywać się nawet podczas trwania walk. Rozgrywka również uległa pewnym zmianom. Wprowadzono nowe sterowanie. Teraz aby poruszyć się w danym kierunku, będziemy musieli wcisnąć kursor mu odpowiadający, sterowanie takie mogliśmy zobaczyć w innym produkcie Konami, „Metal Gera Solid”. Korzystanie z broni, także uległo zmianie. Teraz możemy ją nie tylko uszkodzić, ale nawet ustalić siłę, z jaką zadamy uderzenie. I powoli dochodzimy do kolejnej nowości, którą jest wprowadzenie wskaźników energii i siły uderzenia w lewym górnym rogu ekranu, przez co cały czas znamy stan zdrowia naszego bohatera. Na forach spotykałem się także z obawami związanymi z usunięciem radia i latarki oraz mgły. Niestety raczej już ich nie uświadczymy, chociaż twórcy starali się zastąpić je czymś innym. I tak zamiast radia mamy ból głowy głównego bohatera, który informuje nas przed zbliżającym się niebezpieczeństwem, a latarka i mgła zostały zastąpione przez specjalne filtry, które rozmazują obraz.
Przejdźmy teraz do grafiki. Jak zwykle stoi ona na wysokim poziomie. Co prawda już nie uświadczymy takich efektów jak w części trzeciej, ściany nie będą już opływać krwią, a świat alternatywny przypomina wyglądem bardziej część drugą. Ale w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że „Silent Hill 4: The Room” jest grą brzydką. Konami skorzystało z udoskonalonego enginu MGS3. Grafika stoi na wysokim poziomie, lokacje pełne są najdrobniejszych szczegółów. Wykonanie i mimika postaci, są jeszcze lepsze niż w części trzeciej. Także po raz pierwszy wersja na PC posiada znacznie mniej błędów niż części poprzednie. Wypada pochwalić Konami za porządnie zrealizowaną konwersję. Co do dźwięku to jest on bardzo dobry, w końcu w efektach dźwiękowych, już po raz czwarty maczał palce Akira Yamaoka. I także tym razem jednym z najlepszych elementów gry jest jest właśnie dźwięk. Jeśli sami chcecie się o tym przekonać, udeźcie rurą kolejno w: ścianę, metal i drewno. Czas przejść do potworów. Moje uczucia co do nich są mieszane. Niektóre są wręcz genialne, jak chociażby duchy, które lewitują nad ziemią i wydają z siebie przerażające jęki czy potwory z dwoma głowami, które poruszają się tylko na rękach. Ale są także potwory, których wygląd nie budzi lęku, na przykład małe pełzające po ścianach robaki. Wśród przeciwników zobaczymy także znajome psy, których wygląd ponownie uległ zmianie. W porównaniu do część trzeciej, twórcy jeszcze większy nacisk położyli na bezpośrednie walki. Dlatego w czwartej części ujrzymy tylko dwa rodzaje broni palnej. Ale sami walczyć nie będziemy. Podobnie jak w części drugiej i tu przez pewną część gry towarzyszy nam jedna z bohaterek, Eileen. Ona także potrafi korzystać z broni. W „Silent Hill 4: The Room”, podobnie jak w części pierwszej nie uświadczymy poziomu trudności dla zagadek. Właściwie to zagadki, są jednym z najsłabszych elementów gry, gdyż jest ich mało. Na koniec przejrzyjmy się lokacją, które zwiedzimy. Są to metro, las, więzienie, budynek, szpital oraz nasz apartament. Różnią się one zarówno stylem jak i poziomem wykonania czy kolorystyką. W lokacjach brakuje mi samego miasta. Otórz ani razu nie będzie nam dane przejść się ulicami „Silent Hill”, co prawda znajdzie się las położony nieopodal, ale oczywiście to nie to samo.
Podsumowując. „Silent Hill 4: The Room” jest grą znacznie odbiegającą od swych poprzedniczek i bardzo się od nich różniącą. Niektóre zmiany są ciekawie zrealizowane i wprowadzają pewien powiew świerzości do serii, ale gra nie ustrzegła się pewnych wad. Możliwość zapisu stanu gry w jednym miejscu, duża liczba potworów i walk oraz mała liczbaza gadek, sprawiają że czwarta część kultowego horroru może rozczarowywać. Ale nie zapominajmy, że nadal jest to gra godna polecenia, w którą każdy szanujący się fan powinien zagrać. Plusy:
-grafika oraz wykonanie postaci
-dźwięki i muzyka
-fabuła
-dopracowana wersja PC |
Minusy:
-sterowanie
-mała liczba zagadek
-brak nawiedzonego miasta
-zapis stanu gry w jednym miejscu |
Wymagania (wersja PC):
Procesor 1 GHz
256MB RAM
Karta graficzna, zgodna z DirectX 8.0 | Grafika: 9
Dźwięk: 10
Grywalność: 8
Ogólnie: 8 |
Sietra
|
|
| Komentarze |
|
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
|
|
| Dodaj komentarz |
|
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
|
|
| Oceny |
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Brak ocen. Może czas dodać swoją?
|
|
|
|