Utraciwszy już wszystko stoję nagi
Lodowaty wiatr dotyka mojej skóry
Blade, martwe światło me oczy mami
W jasnym kole wśród ciemności ponurych
Tak cicho, tak ciemno, gdzie ja jestem?
Coś targa moim sinym ciałem, to zimno
W szarym świetle wstrząsa mnie dreszczem
Czy ja umarłem? Co stać się powinno?
Wtem me serce zamarło ściśnięte trwogą
Długie, lśniące węże u mych stóp się wiły
Oplatają mnie powoli sycząc złowrogo
Głęboko pod żebra palący jad wpuściły
Patrzę mimo bólu w żółte oczy gada -
To cudne, hipnotyzujące kryształy
Przypomniały mi coś, wtem węży gromada
Spadła ze mnie, już kłębkiem strzępów się stały
Trafnie rozpoznałem w nich swoje marzenia
Leżą martwe, zeszła z nich skóra wężowa
Od kryształów bije teraz chłód kamienia
To była ich zemsta pozagrobowa
Zemsta okrutna, przykucnąłem z bólem
Jad pulsuje w sercu, łzy płyną spod powiek
Kapią na zimne skały, które tulę
Tak boli, gdy rzecz największą straci człowiek
Musiałem je zabić, były czczą ułudą
Mamiącą zmysły i próżną, choć piękną
Czasem kuszącym wężem, jadowitą zgubą
Teraz martwe... tylko jad żalu jest męką...
Drżąc z zimna i bólu, robię krok do przodu
Cisza i ciemność narastają, jak rozpacz
Dość przez życie przyzwyczajony do chłodu
By duszę mą z czernią w jedną zlać postać
Nie mam nic, jestem fragmentem mroku
Nadzieję pochowałem wraz z marzeniami
Wiara jest kolejną z iluzji natłoku
Miłość nie istnieje, choć tak boli czasami,
Jak słodki jad, który w płaczu mnie pali...
Potykam się w mroku o swe łzy kamienne
Budząc chmarę ptaków śpiących w oddali
Z szumem wirują, to wspomnienia bezwzględne
Atakują mnie z furią, tnąc moją duszę
Krwawi serce chłonąc dawne iskry szczęścia
W trzepot mierzę cielesnego bólu kuszę
Strzelam, ich nie ma, zostały krwawe cięcia...
Wrócą pewnie, choć coraz rzadziej to czynią
Może sam je przywołam, bo mam tylko je
Rozjaśnią mrok te chwile, które nie miną
W moich ranach na zawsze zatopią się...
Bezkresna, zimna ciemność wokół panuje
Coś spada na me plecy, pod tym ciężarem
Padam jakby w przepaść, gruntu już nie czuję
W próżni, wśród głosów brzemię winy poznaję
Dusząc mnie wciąż, przemawia głosem grobowym
Okrutne echo każde słowo powtarza
Zabiłem, co miałem, działaniem celowym
Sam losem, smutkiem i bólem to miejsce stwarzam
Poznaję tę krainę, już nie wrócę stąd
Żyć nie potrafiąc, tutaj żyję martwy
Dryfując samotnie w ciemności donikąd
Kiedyś o skały zostanę rozdarty...
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Ja tam się na poezji nie znam, ale mi się podoba Chociaż taki bardzo przygnębiający i pesymistyczny jest, to jednak ma w sobie 'to coś', że się chce czytać. Swoją drogą jak dla mnie, to mógłby się on równie dobrze nadawać do interpretacji na polskim, jak co niektóre wiersze które są obecnie przerabiane
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
coffinfeeder napisał/a:Możesz go pokazać pani od polskiego, może jej sie spodoba i przerobi go z wami Wtedy ja Ci pomoge i dostaniesz 5
pawcio napisał/a:
W to nie wątpię że bym 5 dostał Ale jednak myślę że pani do polskiego by się nie zdecydowała na przerobienie tego wiersza, bo 'za chwilę maturę piszemy, a jesteśmy do tyłu z materiałem'
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
coffinfeeder napisał/a:w liceum to można jakieś tam Dziady omawiać czy inne Kordiany, a nie coś tak głębokiego i pięknego jak mój wiersz ( )
No jak tu się nie zgodzić... :043:
Ja też się nie znam na poezji, ale wiersz bardzo fajnie napisany pomimo tego, że mało optymistyczny, o czym już wspomnieli przedmówcy. Brawo.
No ja się domyślam, ale moim skromnym zdaniem na serio Twój wiersz jest porównywalny do niektórych przerabianych Gdybyś się urodził w innej epoce, to może był byś sławny (A może jeszcze Twoją twórczość docenia )
Anyway, z tymi Dziadami i innymi to racja. A jeszcze offtopując trochę na temat polskiego w szkole - do końca przyszłego tygodnia mamy już zapowiedziane 3 kartkówki/sprawdziany Tak tylko się wyżalić chciałem
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Dzięki Wam za pochlebne opinie
Ja tam się Pawcio cieszę, że żyję w tych czasach, nawet jeśli moje "wiersze" pójdą do szuflady i tyle. Teraz człowiek "cierpi" zwykle z nudów i samotności i potem powstają takie wiersze - mogiły
Kiedyś człowiek pracował po 16 godzin, albo mu ręce odcieli bo coś źle powiedział... Wtedy to ludzie mieli powody by cierpieć na serio, a i tak nie sądzę żeby było im łatwo się wybić poprzez sztukę. Teraz trzeba sobie jakiś powód wymyśleć, ale o to nie trudno bo jesteśmy przewrażliwieni :wink: Ale przynajmniej jakoś te momenty złego nastroju (delikatnie mówiąc) można konstruktywnie wykorzystać
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Co do zbanowania - nie licz na to
Ja też już po lekturze i muszę przyznać, że mi się podobało
A to, że wiersz mało optymistyczny to nawet lepiej moim zdaniem
Krótko mówiąc, po raz kolejny Coffi'e dobra robota 8)
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Dzięki za docenienie mojego wierszyka SbobekH
Może znowu zamieszczę coś za jakiś czas. A może i napisze coś nowego niedługo, bo pora roku sprzyja melancholli i depresji, a te w moim przypadku sprzyjają pisaniu wierszy
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum