Ja powiem osobiście, że zwracam uwagę na wygląd, ale ważniejszy o wiele bardziej jest dla mnie charakter i jeśli dziewczyna byłaby przepiękna a krótko mówiąc głupia, to w życiu bym z nią nie był.
Oczywiście. Ale chyba nie zaprzeczysz, że najpierw uwagę zwracasz na te ładniejsze sztuki a dopiero potem na mniej urodziwe? No i często siłą rzeczy chcesz w tych 'lepszych' znaleźć jakieś pozytywne cechy (nieraz mimo braku takowych).
Tymczasem plusy tych mniej urodziwych zaczynasz dostrzegać znacznie później, często dopiero po jakimś czasie, nieraz spędzonym tylko i wyłącznie z czystej konieczności (vide przebywanie w jednym pomieszczeniu).
Jeśli chodzi o mnie to choć uważam w pewnym stopniu wygląd za istotny to dla mnie najważniejsze jest aby dziewczyna potrafiła o siebie zadbać. Nie obchodzi mnie czy jest wysoka czy niska, szczupła czy nieco grubsza, z dużym biustem czy małym itd. W kwestiach wyglądu u mnie najważniejsza jest twarz, a nawet osoby nie będące sex bombami jeśli o siebie zadbają (nie mówię tu o szpachlu makijażu) to wypadają naprawdę przyzwoicie.
A i tak nici z urody jeśli dziewczyna posiada wątpliwą inteligencję, jest mało interesująca, szalona, za przeproszeniem puszczalska czy nie wiem co jeszcze.
I mnie samemu już nieraz w oko wpadały dziewczyny nie grzeszące urodą ale jednak sympatyczne charakterem. Nawet w zeszłym roku na uczelni znałem jedną ciekawą ale niestety zmieniła szkołę... I prawdę powiedziawszy, uważam, że często takie dziewczyny są o wiele ciekawsze i bardziej przyjazne niż te wszelkie laseczki zwane też "suczkami".
Może Suavku to wynika też z niskiej samooceny? Bo ja takową posiadam. Czasem nawet jest ona bardzo niska.
Samoocena nie ma tu nic do rzeczy. Wyrosłem już z wielce załamek, dołów itp. Takowe zdarzają mi się najwyżej po paru butelkach piwa. Nie jestem jakimś emo z kompletem żyletek pod ręką tylko patrzę na świat realnie. Rozczulanie się nad sobą wiele nie daje (co najwyżej ulgę w przypadku osób trzecich) i przed ludźmi staram się zachowywać naturalnie. Tego by mi tylko brakowało aby wszyscy mnie uznawali za jakiegoś loosera, frajera czy innego emo
Tak czy inaczej, nadal wierzę, że kiedyś poznam dziewczynę, w której dostrzegę coś więcej, i która odwzajemni uczucie. Mam tylko nadzieję, że nie będę musiał też czekać z tym wieczność
Koniec Bravo Girl
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Aruna napisał/a:A ja dziś widziałam sie z pewnym Panem I było super
Opowiadaj Jak Bravo Girl to na całego
Imo najważniejsze to dużo ze sobą rozmawiać o wszystkim....
Zgadzam się w 100% :]
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 22 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 07-10-2007, 21:02
A no widzieliśmy sie po raz pierwszy od... dwóch miesięcy chyba I było sympatycznie. Pizzeria, spacer po parku... Potem trochę pogoda zaczęła sie psuć, ale i tak trzeba było już sie żegnać...
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Romantycznie Sietra, romantycznie
Teraz też chodzicie na cmentarz? A na jakieś specjalne okazje do kostnicy?
Żart, rzecz jasna Chyba, że...No dobra
Sietra napisał/a:Aruna napisał/a:
Pizzeria, spacer po parku...
Miałem podobnie z moją obecną dziewczyną (2,5 roku razem).
A ja miałem tylko spacer i jestem zadowolony
Takie pyt. do osób w związkach Często się kłócicie ze swoimi partnerami/partnerkami?
I jak najczęściej się takie kłótnie kończą? Dochodzicie do porozumienia i są uśmiechy, czy raczej musicie trochę ochłonąć przykładowo, poprzez nie rozmawianie ze sobą przez jakiś czas?
Bo ja tak naprawdę takich sprzeczek nie doświadczyłem w 100%, gdyż przez większość tygodnia kontaktuje się z dziewczyną przez esy, gg no i to co w szkole się widzimy, ale wiadomo jacy są niektórzy nauczyciele...
Spotkania są tylko w weekend'y więc przez te 5,6 dni szkoły zdążę się natęsknić..A wtedy jaka radość ze spotkania
Ach..Oby tak kolejne latka mijały..
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
No to mnie zadziwiłeś, gratulacje
A jak kończyły się te sprzeczki? I czy często kłócicie się o osoby 3-cie? Np. o to, że jakaś dziewczyna na Ciebie zerka, lub też jak zauważysz, że Twoja dziewczyna na kogoś zerka czy też rozmawia z koleżankami jaki to kto jest ładny
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Rozmyślałem o przeszłości. Jaka to ona była czy nie była. Ale potem..
Doszedłem do wniosku, że nie chcę o niej rozmawiać. Nie chcę wypytywać o przeszłość mojej dziewczyny i nie chcę mówić o swojej. Po prostu zostawić to w dali.. Gdzieś tam w odległym miejscu mojej głowy. Nie, nie zapomnieć. Po prostu nie wracać do niej. Niech ta przeszłość tam sobie istnieje, ale niech będzie tylko po to, żebyś miał co wspomnieć i żebyś wiedział czego się nauczyłeś. Teraz.. Czuję się lżej.
Cieszę się każdą chwilą, chce mi się płakać ze szczęścia, mam dobry nastrój wstając rano i wiem, że żyje dla Niej.. Zmiany, których u siebie długo nie widziałem.. No poza tym, że wstawałem dla Niej rzecz jasna.. Bo mogło to dziwnie zabrzmieć..
Tak właśnie ciążyła na mnie przeszłość.. Przesłaniała świat i związek. Teraz? Teraz mam do niej podejście normalne. Nie rozmyślam za dużo bo.. Po co?
Przecież ja teraz jestem innym człowiekiem. Jestem ze swoją dziewczyną i to Ona mnie zmienia. Kiedyś? Kiedyś to jest kiedyś. Byłem młody, poznawałem świat, było źle, kilka rzeczy odcisnęło mi się na psychice. Ale to nie może być najważniejszym punktem.. Bo tego nie wymażesz..
Dzięki za rozmowę Pyramid Head - jeśli to kiedyś przeczytasz
A więc..
Pamiętajcie, że przeszłość to przeszłość.. Powiedzcie to co najważniejsze drugiej połowie.. Reszta niech zostanie słodką tajemnicą.. I Waszą i tej drugiej osoby..
Jak myślicie?
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 22 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 25-12-2007, 01:27
Wydaje mi sie że to zależy tylko od nas
Chłopak sam opowiadał mi o przeszłości, o swojej "pierwszej" dziewczynie. Poczuł taką potrzebę żeby sie zwierzyć. Wysłuchałam go, uśmiechnęłam sie i go przytuliłam Widziałam jak ze sobą walczył żeby mi to powiedzieć i ile trudu go to kosztowało. Dlatego nie przerywałam, nie zadawałam zbędnych i niepotrzebnych pytań. Po prostu doceniłam jego szczerość.
Co sie tyczy mnie i mojej przeszłości... "Uczę się" zaufania. Nie żebym mu nie ufała, ale kiedyś bardzo poważnie sie nacięłam na bliską mi osobę. Moje zaufanie zostało nadwyrężone. Nie mniej jednak mówię mu o przeszłości coraz śmielej. I widzę że chłopak to docenia. Co prawda zadaje czasem kłopotliwe pytania, na które często nie ma jednej prostej odpowiedzi, ale nie mamy przed sobą tajemnic.
A same odpowiedzi na pytania... Słowa Chłopca: "jeśli nie chcesz na jakieś pytanie udzielić odpowiedzi to po prostu powiedz: spi****aj dziadu i nie zapytam więcej o to dopóki sama nie uznasz ze jesteś gotowa żeby mi o tym opowiedzieć". Od siebie dodam tylko że ani razu jeszcze nie musiałam korzystać z tej opcji
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Jeśli jest potrzeba to ok.. Wiadomo, że każdy takiego czegoś czasem potrzebuje.
Ale ja po prostu nie chcę do niczego wracać. Swojej dziewczynie wszystkiego nie powiedziałem, bo albo tego nie pamiętałem, albo skupiałem się na czym innym. Więc jeśli coś po takim czasie mi się przypomina to jest to dla mnie mało ważne.
Wie najważniejsze rzeczy bo jeśli by tak nie było nie znałaby mnie tak dobrze, wręcz na wylot..
Chodzi mi o to, że nie można żyć przeszłością. Ja tak robiłem.. Czasem tak jeszcze robie. Staram się o tym nie myśleć, ale czasem jest trudno. Po co siedzieć nad czymś co było 2 - 6 lat temu?
Byłem dzieckiem.. Moje spojrzenie na świat się zmieniło bardzo szybko i zmienia się nadal.
Czuje, że nie chce tego co było.. Porażek, zranień, czasem i wstydliwych spraw..
Nie są one tak bardzo ważne, ale wiem, że jeśli kiedyś będę chciał to Jej o tym powiem..
Ale wracać do tego i wracać.. To błąd.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 22 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 25-12-2007, 02:00
Z tym że różnimy sie doświadczeniami. Nie wiem co Ty przeżyłeś i o jakie porażki Ci chodzi, tak samo jak nie wiesz co ja przeszłam
Nie twierdze że należy żyć przeszłością. Ale warto o niej rozmawiać. Dzielić sie swoim doświadczeniem.
Wiesz czemu tak sądzę Miałam ciekawą historie z Chłopcem. Ja chciałam sprawę zakończyć w jeden sposób, on nie był pewny i opowiedział o całym zajściu swojemu przyjacielowi (którego miałam okazje kiedyś poznać) i prosił go o rade. Oczywiście była później drobna sprzeczka, ale tylko dlatego że Chłopiec ze mną nie rozmawiał o tym że nie podoba mu sie moje rozwiązanie a prosi o rade osobę nie związaną z tematem Tym bardziej że już raz byłam w podobnej sytuacji i właśnie w podobny sposób została rozwiązana
Ale zagmatwałam :xmas:
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Postanowiłem wszystkim brudom dać ze mnie wyjść. Tym najważniejszym, które dotyczyły Jej. Nie miałem nic do stracenia. I tak czułem, że Ona się ode mnie oddala. Czułem, że z dnia na dzień jest dalej. Czułem, że ja z dnia na dzień jestem coraz dalej od człowieka, którym byłem niedawny czas temu. Za kilka dni mogło mnie by tu z Wami nie być i mówię to naprawdę poważnie. Załamanie to było małe słowo. Nie mogłem spać, nie mogłem jeść, nie mogłem na siebie patrzeć, nie mogłem robić kompletnie nic a nic. Przeszłość potrafi wykańczać i to prawda.
W rezultacie prawie Ją straciłem. Wylądowałem na spacerze. Doszedłem na jakieś pole gdzie najbliższe domy były ok. 2 kilometrów ode mnie w każdą ze stron. Wiem teraz jakie to uczucie jak człowiek zamarza. Gdybym postał tam godzinę dłużej nie doszedłbym z powrotem.
Dostałem ostatnią szansę. Najprościej ostatnią szanse. Ona wie, że ja bez Niej w życiu nie dam rady. Mam 15 lat i łatwiej mi będzie iść przez życie z kimś, nie sam. Mam gdzieś co kto pomyśli czytając to i jak zareaguje na to co mówię BO PRZECIEŻ MAM 15 LAT I JESTEM DZIECKIEM.
Mało mnie to obchodzi. Mogę być dzieckiem. Ale jestem dzieckiem, które nauczyło się kochać i być z kimś. Nauczyło się tego co to związek. Nauczyło się jak z drugą osobą żyć i tego, że warto żyć. Że warto chociażby żyć po to żeby szukać. Szukać drugiej osoby bez względu na to ile ma się lat. Każdy jest zdolny do kochania. Każdy to w sobie ma i już nigdy nie dam sobie wmówić, że ktoś jest życiową ofermą i nigdy nie zazna miłości. Jak nie chce Ci się szukać to chociaż uwierz. A jeśli naprawdę chcesz to rusz tyłek bo nie zawsze przychodzi sama i czasem trzeba się natrudzić. Ale pamiętaj. Żyje się tylko raz.
I kocha się prawdziwie tylko raz.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Ech Bobek Bobek, zapewne jestem ostatnią osobą, której chciałbyś słuchać w tej dziedzinie ale mimo wszystko...
Dziecko czy nie, nie ma to znaczenia gdyż podobne zmartwienia nachodzą ludzi w różnym wieku. Wspominałem już w tym temacie o moim znajomym, który niestety z powodów miłosnych odebrał sobie życie. Nie wiem jaka panuje u Ciebie sytuacja - nie będę i nie mam zamiaru się w to zagłębiać. Nie udzielę Ci także rad co do dalszego postępowania. Wiedz tylko, że nie ważne jakie nachodzą Cię teraz wzniosłe myśli i uczucia, nic nie jest warte szkodzenia samemu sobie w ten czy inny sposób. Raz może to być chwilowa depresja, innym razem odmrożenie na spacerze, a jeszcze innym środki drastyczne.
Cokolwiek Cię tam nachodzi w głowie i jakiekolwiek byś miał uczucia wobec drugiej osoby i jakiekolwiek problemy by Cię napotykały - to jest życie, a ono usłane różami nie jest i trzeba temu wszystkiemu stawiać czoła. Sęk w tym aby nie uciekać.
Nie mam zamiaru udzielać Ci rad bo wiem z doświadczenia, że takie rzeczy przechodzą z czasem - z lepszym lub gorszym efektem. Po prostu abyś w natłoku myśli nie uczynił niczego głupiego, bo wiedz, że szkodzisz nie tylko swemu zdrowiu lub życiu, ale także innym ludziom.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Suavek napisał/a:Ech Bobek Bobek, zapewne jestem ostatnią osobą, której chciałbyś słuchać w tej dziedzinie ale mimo wszystko...
Powiedzieć Ci coś?
Jesteś jedną z pierwszych osób, które chciałem wysłuchać i widząc, że Ty mi odpisałeś nawet czułem się lepiej.
A dlaczego?
Bo Twoje podejście jest jednym z takich bardziej neutralnych. Z tego co mi wiadomo nie masz nikogo i Tobie łatwiej jest spojrzeć na to surowym okiem osoby 3. Może i dziwne, ale ja tak o Tobie sądzę. Zwykle masz zdanie racjonalne na takie tematy i potrafisz człowieka postawić na ziemi.
Mimo tego co myślisz - dzięki za odpowiedź.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 22 Dołączył: 18 Mar 2005 Posty: 812 Skąd: Kielce
Wysłany: 28-12-2007, 07:50
Heh... jak ktoś mówił... miłość przychodzi w najmniej odpowiednim momencie... i dopadła i mnie... dziewczyna z mojego roku na studiach... mieszkamy niedaleko siebie wiec czesto zdarzalo sie ze wracalismy razem autobusem choc jestesmy w innych grupach... dotad jej nie zauwazalem... nawet nie kojarzylem... gdzies na poczatku tego roku kalednarzowego zagadala do mnie w sprawie zajec... fizyka zdaje sie... pogadalismy te 10 minut i koniec... az do listopada... znowu to mnie zagadala na przystanku... tym razem pogadalismy moze z 15 minut... wtedy zaczolem ja kojarzyc.... ale... nie wiedzialem jak sie nazywa nawet! Nawet imienia... zaczelismy rozmawaic za kazdym razem gdy wracalismy razem do domu... pozniej troche w szkole... uporczywie zaczolem szukac sposobu na poznanie jej imienia (zapytanie kogos kto ja znal wydalo mi sie glupie).... dotad zwracalem sie do niej bezposrednio... była to dla mnie obsesja... wtedy zaczolem zauwazyac ze cos jest inaczej.... az w koncu na wykladzie byla lista... i wyliczajac kolejnosc wreszczei poznalem jak sie nazywa... Zaczolem z nią przesiadywać takze na wykładach... jednak na uczelni znacznie mniej jakby... zwracala mnie uwage... 2 razy jak wysiadalismy na ostanim przystanku by kazdy mogl rozejsc sie w swoja strone... ona sie zatrzymala na roztajach (zima) by dokonczyc rozmowe... wtedy wtedy zaczolem sie zastanawiac... czy ona mnie lubi? czy mam u niej jakies szanse? Gdzieś na początku grudnia zdałe sobie sprawe... ze z nia jest inaczej niz dotad z dziewczynami ktore mi sie podobaly... i ze nie jest to zauroczenie... bardziej to przypominalo uzaleznienie... obsesje... nie mogę przestać o nie myśleć... ciągle chce z nią być... najgorsze były weekendy... normlanie łaziłem po ścianach... dałem jej swój nr komórki a ona mi swój... ale.... to chyba najgorsze cos mogło mi sie przytarafić... na początku przerwy świąteczenej straciłem jej nr!!! Nie zapisalem jej nr w SIMie i szlag trafił kontakty... nawet jej życzeń nie mogłem wysłać... a chciałem jej coś napisać... coś więcej... Jenak czasem odnoszę wrażenie żę gada ze mną z nudów... o tak by zabić czas/nude... lub zeby sie porpostu wygadać.... że raczej ona postrzega mnie jako dobrego kolegę i nic więcej nawet nigdy nie pomyślała... a ja boję się je powiedzieć że coś czuję... boję się ze przez to stracę szansę żeby ona też do mnie coś poczuła.... ze poprostu sie pośpiesze a ona nie bedzie gotowa... ze ja wystrasze... nie wiem co z tym dalej... zakochałem sie.... i nie wiem co z tym zrobić...
Bobek nie umiem Tobie nic innego doradzić, jak tylko uzbroić się w cierpliwość i działać powoli, z czasem (życie mnie tego uczy co dzień), wiele rzeczy same się rozwiązuje, nawet bez naszej interwencji. Nie mówię tutaj, abyś był bierny, ale po pierwsze postaraj się postępować rozważnie i bez pośpiechu.
Raziel, no cóż... jeśli nie masz pewności, co ona do ciebie czuje, może postaraj się dyskretnie zapytać jakąś jej koleżankę, czy przypadkiem nie wspomina nic o tobie. Jeśli nie masz takiej możliwości, to musisz kombinować. Czasem aby się dowiedzieć, co druga osoba do ciebie czuje, wystarczy zarzucić znienacka jakiś komplement. Wtedy reakcja tej osoby może Tobie wiele powiedzieć o jej uczuciach.
Dziś mija dokładnie 33 miesiące, odkąd jestem w związku, z swoją dziewczyną i szczerze, nie zamieniłbym tego czasu na nic innego. Pomimo tego, że nie zawsze jest różowo.
Swoją drogą, myślałem aby zabrać ja do baru. Ale może macie jakieś inne, lepsze pomysły? Kwiaty będą na pewno
Bobek i Raziel, życzę wam abyście znależli swoją drugą połówkę i aby okres z nią spędzony, był najlepszym w waszym życiu.
_________________ Have you seen a little girl around here?
Ja doświadczenia w sprawach miłosnych nie mam, ale Razielowi napiszę co myślę w jego sytuacji. A to dlatego, że sam byłem jakiś czas temu w podobnej. I ja zrobiłem źle, bo powiedziałem co czuję. Konsekwencji to zbytnich nie miało, ale jednak nic z tego nie wyszło aż po dziś dzień. Jakby by było gdybym nie powiedział - tego nie wiem...
Tak więc jeśli nie jesteś pewny co do uczuć drugiej osoby, lepiej poczekać. Jeśli ona to odwzajemnia to się Wam na pewno ułoży. Cierpliwości tylko
PS. Nie żebym się czepiał, ale te ... na końcu zdań przy dłuższych wypowiedziach są irytujące
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
No to nieźle Cię wzięło Raziel..
Sietra dobrze mówi, żebyś podpytał jakąś koleżankę lub też powiedział jej jakiś komplement i zobaczymy jak to się dalej rozwinie. Co Ty o tym sądzisz? Jedyne co mogę powiedzieć to żebyś się nie spieszył bo to jedna z najgorszych rzeczy jaką można zrobić.. Chociaż zapewne chciałbyś jak najszybciej już z nią być, ale to zrozumiałe bo się zakochałeś.
Kamil ja już swoją drugą połówkę mam od roku i 3 miesięcy (teraz 2 stycznia będziemy obchodzić kolejną Miesięcznice ), ale teraz przechodziliśmy strasznie ciężki okres..
Lepsze niż pójście do baru byłoby zaproszenie ją do domu
Jak sam np. zrobiłbyś kolacje Zapewne wiesz co lubi jeść Wiem, że nie ma czasu, ale ona też zapewne o tym wie i bardziej by to doceniła
Przy świecach Mógłbyś np. rozsypać płatki róż po pokoju
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Taa, róże powiadam
Ja mimo wszystko byłbym tradycyjny
Sam bym je oskubał i najlepiej jakby pachniały takim świeżym kwiatkiem.. To pobudza zmysły
Do tego takie małe świeczki rozstawione po pokoju, jakaś nastrojowa muzyka [no np. Akira Yamaoka ] i miła kolacyjka..
Mi bynajmniej tak się marzy i kiedyś tak zapewne zrobię
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 22 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 28-12-2007, 14:58
Zamiast róż mogą być świece Dużo świec... Zwykłe albo zapachowe. Tylko trzeba uważać żeby czegoś nie podpalić
R4Zi3L zaproś ją na jakiś spacer, do kina czy coś Wtedy będziesz mógł zobaczyć jej reakcje. Jeśli nie odwzajemnia uczucia to zawsze możesz powiedzieć że przyjaciele też sie tak spotykają A z czasem może wyjdzie z tego coś więcej... Jeśli natomiast odwzajemni to pozbędziesz sie tej niepewności
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Raziel, najpierw odpowiedz sobie na kilka podstawowych pytań:
- Czy dziewczyna jest ładna/urodziwa?
- W przypadku odpowiedzi twierdzącej, czy gdyby takowa nie była to nadal byś coś do niej czuł? Pociągałby Cię jej charakter, osobowość, zainteresowania itp.
Głównym jest tutaj pytanie drugie - po prostu sam sobie udzielisz odpowiedzi czy faktycznie czujesz coś do dziewczyny czy też jest to zwykłe zauroczenie. A przyznam szczerze, że po tym co piszesz mam wrażenie, że to drugie.
Niezależnie od wszystkiego lepiej się nie spieszyć i poczekać na rozwój sytuacji - ewentualnie coś tam dopytać. Po prostu nie widzi mi się taki nagły związek po kilku miesiącach/tygodniach znajomości.
A i gratuluję długiego posta W szoku normalnie byłem. Tylko te "..." brzydkie.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum