W nim akurat możecie opisywać swoje wrażenia co do środków transportu z których korzystacie lub z który już nie korzystacie i dlaczego Wrażenia z jazdy pociągiem (czy jest tak jak mówią syf, kiła i mogiła), z jazdy autobusem (może nie lubicie tego tłoku?), z jazdy taksówką (może nie raz napotkaliście jakiegoś szalonego czy wkurzającego taksówkarza?) czy z lotu samolotem (wymiotujący pasażerowie?). Można tutaj narzekać i wychwalać Nasze polskie drogi, to jaka jest sytuacja w PKP itd.
Sami pewnie korzystacie z jednego z tych środków transportu
Chyba, że preferujecie jazdę rowerem, własnym autem?
Może macie jakąś chorobę lokomocyjną?
Może macie jakieś wymarzone autko które chcielibyście sobie sprawić?
Albo może przydarzyły Wam się jakieś ciekawe, śmieszne sytuacje w pociągu? (Pawcio opowiedz swoje przygody z dresami )
Wszystko w tym temacie
Ja pociągiem rzadko kiedy podróżuje. Zwykle jak jadę z Kobietą do Torunia na jakieś zakupy, ale to rzadko. Autobusem jeszcze rzadziej - sam osobiście nie cierpię tego tłoku a jeśli miałbym natrafić na jakiś dresików czy innych yntelygentuf to totalna męczarnia.
Rowerem jeździć nie umiem. Wiem, że to śmieszne Dlaczego nie umiem? Bo od małego moja mama mnie nie uczyła. Bała się, że coś mi się stanie ponieważ miałem wadę serca i nie mogłem się przemęczać. Ja sam potem naukę zaniedbałem i do dziś mam o to do matki żal, że trzymała mnie w takiej 'kopule ochronnej'. Teraz w sumie mamy rower, ale wstyd mi jako 15-sto latkowi wsiąść i uczyć się jeździć gdy będą mnie mijać sąsiedzi czy znajomi. No cóż, co zrobić. Jednak ostatnio jakoś mnie naszło i chyba się zmuszę bo to trochę wstyd nie umieć jeździć na rowerze.
Najbardziej lubię jeździć z kimś, jego autem. Najlepiej jeździ mi się z moim wujkiem, który jeździ stosunkowo szybko i brawurowo, ale mam do niego mimo wszystko zaufanie. Jakoś tak po prostu. Co do 'kobiet za kierownicą' to czasem (nie chcę nikogo zranić) naprawdę nie potrafią zachować się 'za kółkiem'. Są tą wyjątki pewnie bo nie twierdzę, że żadna kobieta nie umie jeździć autem bo to męska profesja i w ogóle siedźcie przy garach... Po prostu sprawdza się czasem to, że kobieta za kółkiem nie zawsze radzi sobie tak dobrze jak facet. Nie mówię też oczywiście, że faceci to super-kierowcy bo nie raz można zauważyć jak pięknie potrafią jeździć i jak sprawnie powodują wypadki (nie wspominając o jeżdżeniu po pijaku).
Zawsze chciałem się nauczyć jeździć na deskorolce Taki mały Tony Hawk by ze mnie był Ale jakoś nigdy nie mogłem się zmusić - mam trochę kiepską równowagę (patrz nie umie się utrzymać na rowerze) jednakże nadal pozostaje to moim małym marzeniem
Brawurowym i dość popularnym sposobem na przemieszczanie się jest też Parkour. Można spotkać u Was w mieście takie przypadki? Ktoś z Waszych znajomych ćwiczy? U mnie kilku kumpli niby się na to nakręciło, ale nic aż wielkiego nie osiągnęli. Raz napisali o nich w gazecie bo to chyba jedyni 'Parkour'owcy' w moim mieście.
No to ja tutaj skleiłem swoje wypociny a teraz czekam na Wasze opinie
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Jak sama lecę to się nie boję, ale jak moi rodzice wsiadają w samolotu to modlę się, żeby nic się nie stało, mimo że to statystycznie najbezpieczniejszy transport na swiecie.
Pociągiem jechałam 4 razy w życiu, ale 16 marca, czyli w następna niedzielę znowu wypróbuję ten sposób podróżowania
Bardzo lubię jeździć metrem ( no chyba że jest straszny tłum ), bo kojarzy mi się z Silent Hill i tak jest najszybciej ^^
Jeżeli chdzi o autobusy, to chętnie siadam z przodu żeby widzieć drogę i słucham muzyczki Chociaż mogłyby się nie spóźniać kiedy mają tylko 5 przystanków od pętli i jest wieczór -_-
Z tramwajów rzadko korzystam i nie lubię.
Nie martw się SbobekH ja umiem jechać na rowerze tylko do przodu
W te wakacje chce się wreszcie nauczyć jeździć na rolkach ^^ Nie mogę się doczekać
_________________ "Kobieta nie jest kobietą kiedy, nie jest ładna, a mężczyzna nie jest mężczyzną, kiedy nie jest brzydki" Kapitan Knykieć
Juli napisał/a:Nie martw się SbobekH ja umiem jechać na rowerze tylko do przodu
Dzięki za pocieszenie To ja się nauczę jeździć do tyłu
Juli napisał/a:Bardzo lubię jeździć metrem
A ja nie wiem czy lubię bo u mnie w mieście nie ma oczywiście metra Jakżeby inaczej
Juli napisał/a:Jak sama lecę to się nie boję, ale jak moi rodzice wsiadają w samolotu to modlę się, żeby nic się nie stało, mimo że to statystycznie najbezpieczniejszy transport na swiecie.
No tak, statystycznie Ja nigdy nie leciałem samolotem i w sumie nie wiem czy bałbym się tak jakoś strasznie. Na pewno gdyby ktoś mi bliski leciał to odczuwałbym strach 100x większy niż ja sam bym się bał lecąc.
A co do rolek to mnie jakoś to nie kręci.. Chociaż może bym się skusił
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wstyd czy nie wstyd, ja także nie umiałem jeździć długo na rowerze. Wina była po mojej stronie gdyż sam nie miałem zapału do nauki ani też jakiejś potrzeby. I tak się ciągnęło aż do bodajże pierwszej czy drugiej klasy LO, gdy coraz bardziej wszyscy nalegali by się wybrać rowerami nad jezioro. Po namowach dwaj kumple nauczyli mnie jeździć (dwa dni - parę godzin + upadków i było w miarę nieźle) i nawet znośnie przejechałem kilku kilometrową trasę. Jednak od tamtego czasu znowu nie siedziałem na rowerze Raz, że nie mam własnego. Dwa, że pewnie byłbym zbyt przewrażliwiony na punkcje wydatków, uszkodzeń i opcji kradzieży. Trzy, że jakoś nie widzę specjalnej potrzeby jazdy - dłuższe trasy jadę autobusem a krótsze robie sobie spacerek.
Autobusów nie lubię gdy są tłoki - nie znoszę jeździć we wtorki na praktyki autobusem zapchanym dzieciakami z plecakami gdzie ledwo da się oddychać. Gdy nie jest tłoczno to nie mam nic przeciwko.
Metrem jechałem raz w życiu będąc w Paryżu. Tramwajem nigdy. Samolotem także nigdy nie leciałem.
Pociągami sporo jeździłem gdy byłem mały z tego względu, że ojciec pracuje na PKP i mieliśmy legitymacje (darmowe przejazdy). Szkoda, że teraz nie są już darmowe a zaledwie dające zniżkę na bilety.
Samochodów nie lubię gdyż mam chorobę lokomocyjną (co dziwne, w pociągach tego nie odczuwam). Sam kierowcą nie jestem ale patrząc na mojego ojca coś czuję, że w te wakacje kurs mnie nie ominie. A opory mam niemałe, głównie natury psychicznej - boję się, że jadąc uszkodzę samochód lub też narażę kogoś na utratę zdrowia/życia. No cóż...
Ogólnie jednak, jak wspomniałem wyżej, wszelkie krótsze odległości (10-30min) wolę przejść pieszo. W przeciwnych wypadkach zabieram się autobusem lub w sytuacjach kryzysowych taksówką. Zresztą, nie podróżuję wiele.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Juli napisał/a:w sumie to chciałabym mieć skuterek
Jeśli miałbym wybierać to zdecydowanie motor.. Jakiś ścigacz.. Mhm..
Skuterki są blee co niektóre Ludzie dają kupę kasy a ledwo jadą 40 km/h Teraz jakaś moda na te skuterki była ostatnio i wszyscy w okół mnie sobie kupowali.. Przesada U Was też tak było? Może jest nadal?
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
no u mnie nikt nie ma skuterka, tylko ok 4 tys zł za coś takiego nie wydaje mi się wielką sumą, poza tym z motorem jest chyba więcej problemów ...chociaż jak byłam młodsza to mówiłam, że ja będę jeździć 2 kołowym transportem, a nie samochodem
_________________ "Kobieta nie jest kobietą kiedy, nie jest ładna, a mężczyzna nie jest mężczyzną, kiedy nie jest brzydki" Kapitan Knykieć
SbobekH napisał/a:Chyba, że preferujecie jazdę rowerem, własnym autem?
Tak, rower to zdecydowanie mój ulubiony środek transportu. Idealny sposób na relaks, szczególnie że mieszkam przed lasem, a w okolicy mam świetne tereny do jazdy. Ale oczywiście do centrum nim nie pojadę, bo po pierwsze jeżdżenie ulicą nie jest najbezpieczniejsze, a po drugie ścieżek rowerowych jest malutko, a jak są to po nich piesi chodzą (mandatu oczywiście za to nie dostaną, bo straż miejska woli zakładać blokady na koła kierowców). Zwracanie ludziom uwagi na to to też syzyfowa robota, najczęściej patrzą na Ciebie jak na debila i do nich nie dociera. Po trzecie, za duże ryzyko, że musiałbym wracać tramwajem.
SbobekH napisał/a:Może macie jakieś wymarzone autko które chcielibyście sobie sprawić?
Autka swojego nie mam, jak potrzebuję, to pożyczam od rodziców Prawko zrobiłem w czerwcu (pochwalę się - za pierwszym razem zdałem ), od tego czasu mój skill w jeżdżeniu się zwiększył zdecydowanie. Rada dla osób które chcą zrobić - jak już zdacie, to jeździjcie jak najwięcej, bo później zapomnicie. A wymarzone autko? Ostatnio zakochałem się w nowej Hondzie Civic:
To jest coś pięknego Jeszcze nie było samochodu, który tak mi się podobał
SbobekH napisał/a:Albo może przydarzyły Wam się jakieś ciekawe, śmieszne sytuacje w pociągu? (Pawcio opowiedz swoje przygody z dresami )
Czy ja już tego kiedyś nie opowiadałem gdzieś:>? Napiszę raz jeszcze, chociaż mam za mały storytelling, żeby oddać w pełni humor tych sytuacji:
1) Jadę tramwajem, wagon pusty, z 5 osób, babcia, dziewczę jakieś, dwóch drechów i ja. Babcia stoi przy dresach, laska siedzi za mną, siedzimy kawałek od dresów, oni rozmawiają na cały wagon:
- (...) wezmę kur** jakieś świecie, kielunki jakieś wyje*** do wina...
- tej, no ale po ch** Ty to wszystko robisz?
- no bo tak kur** chcę
- nie pier***, po ch** to
- kur** mówiłem, że tak chcę
/babcia zgorszona słownictwem oddala się od dresów/
/dres jeszcze głośniej/:
- ja kur** wiem co ch** Ty to robisz! Ty ją chcesz przeruchać!
- nie kur**! ja to robię, bo ja kur** romantykiem jestem!
Jak to usłyszałem, to ledwo się od śmiechu powstrzymałem, podobnie jak dziewczyna za mną
Na tym samym odcinku raz widziałem z tramwaju, jak dziadek miał jakieś wąty do dresa i po krótkiej rozmowie dziadek wyciągnął z bagażnika kij baseballowy <lol> Niestety nie wiem jak to się skończyło, bo tramwaj odjechał. Było jeszcze kilka innych sytuacji, ale mniej śmiesznych, więc nie będę zanudzał.
SbobekH napisał/a:Wrażenia z jazdy pociągiem
Rzadko jeżdżę, ale zdążyłem zauważyć, że się spóźniają, ledwo jeżdżą i wszyscy w nich chleją Ale dlatego są takie fajne, takie polskie
SbobekH napisał/a:z jazdy autobusem (może nie lubicie tego tłoku?)
Co Ty k*** wiesz o tłoku. Jak u mnie w szkole się kończą lekcje i wszystkie klasy (powiedzmy że z 7 klas) chce wsiąść do jednego autobusu to wtedy jest tłok. Normą jest chodzenie na wcześniejsze przystanki, żeby mieć miejsce Chociaż w tym roku kończę o takich porach na ogół, że jest luźno. A no i jak były u nas stare Ikarusy (teraz wymienili na nowe Solarisy, stare Ikarusy tylko nocą jeżdżą) to czasem szyby na zakrętach wypadały
Juli napisał/a:W te wakacje chce się wreszcie nauczyć jeździć na rolkach ^^
Ja się uczyłem, ale mam do rolek uraz i już na nich nie mam zamiaru jeździć. Jak byłem mały, to się raz na nich wywaliłem tak, że głową po asfalcie przejechałem i sobie ostro skórę na twarzy zdarłem. O dziwo dziś nie ma po tym żadnego śladu. I całe szczęście
Suavek napisał/a:A opory mam niemałe, głównie natury psychicznej - boję się, że jadąc uszkodzę samochód lub też narażę kogoś na utratę zdrowia/życia.
Jeśli boisz się pierwszych jazd, tych z instruktorem, to spokojna głowa, oni zawsze czuwają. Ja na pierwszych jazdach, na pierwszej godzinie bym skasował staruszka i młodzieńca na przejściu, ale instruktor był czujny i dał po hamulcach A po 30 godzinach nabierzesz już wystarczająco pewności, by się nie bać, że kogoś uszkodzisz
Juli napisał/a:w sumie to chciałabym mieć skuterek
O zgrozo, ja bym zabronił jeżdżenia tym badziewiem, jakbym mógł! Raz że mam dość, bo zawsze latem moi sąsiedzi jeżdżą ulicą w te i wewte (świetna zabawa, nieprawdaż?) i robią hałas tylko. A dwa, jedzie ktoś później takim skuterkiem przez miasto, jedzie wolno, a wyprzedzić nie ma jak. Co gorsza przepisów nie zna, bo na skuterka wystarczy dowód osobisty, prawko zbędne
Samolotem nie leciałem, statkiem nie pływałem, taksówką nie jechałem (nie w Polsce), metrem podobnie nie jechałem w Polsce (Poznań się nie dorobił niestety). Ale tramwaje lubię, w sumie nie mam wyboru, bo to najszybszy sposób, żeby się dostać do centrum ode mnie
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Jeśli boisz się pierwszych jazd, tych z instruktorem, to spokojna głowa, oni zawsze czuwają. Ja na pierwszych jazdach, na pierwszej godzinie bym skasował staruszka i młodzieńca na przejściu, ale instruktor był czujny i dał po hamulcach A po 30 godzinach nabierzesz już wystarczająco pewności, by się nie bać, że kogoś uszkodzisz
Instruktora to ja mam w nosie. Boję się gdy już dostanę to prawko. Nawet jak coś robię dobrze to ciągle łazi za mną myśl, że mogę coś spieprzyć, a w tym przypadku koszta ewentualnego błędu są niemałe.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Najczęściej podróżuje trolejbusami (do szkoły) i rowerkiem, trochę rzadziej pociągami i furą starych
Na pierwszy środek transportu nie mogę narzekać bo mam "Bardzo dobre połączenie"
Na przystanek idę 5 min, po góra 2 minutach czekania przyjeżdża nowiuśki, czysty i przeważnie pusty Solaris (lekcje zaczynam ok. 10:45 czyli już po godzinach szczytu). Jadę jakieś 10-15 min po czym wysiadam na przystanku stojącym tuż obok mojego LO...
O komforcie podróży mógłbym powiedzieć więcej ale niektórzy umarliby z zazdrości.
Rower - Bez tego moje życie nie miałoby sensu Używam głównie w celach rekreacyjnych i czasami jako środek transportu... ale takiego z prawdziwego zdarzenia (nie chcielibyście wiedzieć co przewoziłem na rowerze ).
Kiedyś pociągami jeździłem często, podobnie jak Suavek mam tatę w PKP .
Z początku podróże pociągiem były opłacalne - dużo połączeń, niezłe warunki no i oczywiście jazda za free. Dopiero później wszystko zaczęło się sypać... Nawet mój tata powiedział, że "Nie warto tłuc się tym gnojownikiem na kółkach" i kupił auto...
btw. Pomimo krytycznej oceny roboty nie zmienił, dalej jest kierowcą szambowozu .
Pawcio ty to masz dobrze. Ja sam niedługo będę robił prawko. A teraz? Do wrocka jeżdżę autobusem i to zajmuje 2h. Ale jak dostanę prawko to kupuję jakiś samochód.
Pociągiem ostatnio jeździłem w 2006 roku
A na rowerze, to chyba na wakacje.
_________________ Have you seen a little girl around here?
transport do szkoły mam świetny, wychodzę z klatki schodowej, a tam Tata czeka w samochodzie( bo podjeżdża z parkingu, kiedy się jeszcze szykuję ), no więc zawsze jest szybko, bez tłoku i ciepło ^^, ale powrót to co innego -_- zwłaszcza zimną, czekam i czekam na ten autobus, a jak już przyjedzie to złom.
_________________ "Kobieta nie jest kobietą kiedy, nie jest ładna, a mężczyzna nie jest mężczyzną, kiedy nie jest brzydki" Kapitan Knykieć
Wiek: 22 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 13-03-2008, 00:41
Prawka nie mam, ale ostatni raz samochodem jechałam jakoś chyba wczoraj z mamą.
Do Warszawy dojeżdżam autobusem prywaciarzem, dalej na uczelnie przeważnie metrem albo z buta. Do znajomych tramwajem albo autobusem miejskim
Rowerem tylko w wakacje i też nie kosmiczne odległości bo lekarz zabronił Ale takie 30km dziennie mi starcza.
Na rolkach ostatni raz chyba w podstawówce jeździłam, tak samo hulajnogą czy na deskorolce.
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Postanowiłem przywrócić temat bo wydaje mi się, że warto.
A co do mnie..
Ostatnimi czasy coraz bardziej zaczyna mnie kręcić jeżdżenie autkiem. Dość późno się tym zainteresowałem bo przedtem niezbyt mnie to obchodziło.
Powiem wam, że mnie wkurza to iż pojawia się coraz więcej fotoradarów. Wiem, że to dla bezpieczeństwa i rozumiem, że są ludzie debilnie i debilniejsi, ale czasem (np. koło mnie) stoją ze 3 fotoradary w odstępie 40, 50 kilometrów? Sam szczerze mówiąc jakbym miał ochotę gdzieś się przejechać i napotykać co chwilę fotoradar to dostałbym jobla. Wiadomo, że lubi się to poczucie szybkości jak się rozpędzamy, ale nie mówię tutaj o zawrotnych prędkościach tylko tak gdzieś około 100 km/h.
Nie lubię jechać z kimś i się człapać. Momentami gdy widzę, że na liczniku jest 40 km/h a za oknem świat mija mi tak szybko, że mógłbym zrobić 3 zdjęcia jednego domu który mijam to mi się odechciewa. Nie mówię oczywiście o mieście, żeby tam szarżować i na ręcznym w każdy zakręt wchodzić, ale o drogach rozległych gdzie można spokojnie się rozpędzić do 80 km/h.
A jeszcze z tego co słyszałem tych fotoradarków ma być coraz więcej.. ech.
Co do jeżdżenia jeszcze to wkurza mnie ta totalna ignorancja prowadzących dla np. eLki. Jedzie sobie koleś/kolesiów pierwszy raz, chce wszystko dobrze wykonać i np. mu zgaśnie gdzieś na zakręcie. Ludzie nie potrafią tego zrozumieć tylko jeszcze chamsko trąbią a woleliby bardziej wysiąść i dać w ryja. No debilizm.
Nie lubię też jak ludzie gadają przez komórkę, jedzą hamburgera jedną ręką, drugą trzymają kierownicę a nogami jeszcze próbują sobie nałożyć trochę sałatki z pojemnika na talerz. Ech, zamiast czasem spokojnie zjechać na pobocze jak usłyszymy dźwięk telefonu, oddzwonić a potem znowu ruszyć to jadą jak głupie, potem rozkojarzeni, wypadki, sradki i słupek rocznych wypadków rośnie.
A co mnie denerwuje w autobusach? Chamstwo ludzi. Naprawdę jestem zdolny uwierzyć, że gdyby do autobusu chciałaby wsiąść osoba na wózku i byłaby akurat na końcu sporej grupy ludzi to żaden palant by nie przepuścił a cała grupa nie wpadłaby na cholernie zjawiskowy pomysł, aby ta osoba wsiadła jako pierwsza.
Przyznam, czasem jestem zmęczony, też chcę posiedzieć i nie ustąpię miejsca, albo jak każdy pomyślę, żeby zrobił to ktoś inny, ale są przypadki, w których serce mi się kraje a krew jasna zalewa, że ludzie są tak zimni.
Cóż.
A o tym co mi się podoba będzie potem
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
a mnie wkurza, jak przebiegam na czerwonym przez tory do tramwaju, a on mi kurna odjeżdża w tym samym momencie -_-
i jak rumuni wchodzą (oczywiście każdy ma pod pachą dziecko ) i wrzeszczą na siebie nawzajem.
już się trochę mniej boję jeździć samochodem i błagam, chce wreszcie zrobić to prawko, bo mam dość tego pie.... tramwaju, a właściwie całej godzinnej drogi na mój wydział.
_________________ "Kobieta nie jest kobietą kiedy, nie jest ładna, a mężczyzna nie jest mężczyzną, kiedy nie jest brzydki" Kapitan Knykieć
SbobekH napisał/a:Ostatnimi czasy coraz bardziej zaczyna mnie kręcić jeżdżenie autkiem. Dość późno się tym zainteresowałem bo przedtem niezbyt mnie to obchodziło.
Ja się zainteresowałem tym niedługo przed 18-nastką, tak żeby się nauczyć i zdać jak najszybciej egzam. I co? Teraz mnie to strasznie kręci
SbobekH napisał/a:Powiem wam, że mnie wkurza to iż pojawia się coraz więcej fotoradarów. Wiem, że to dla bezpieczeństwa i rozumiem, że są ludzie debilnie i debilniejsi, ale czasem (np. koło mnie) stoją ze 3 fotoradary w odstępie 40, 50 kilometrów? Sam szczerze mówiąc jakbym miał ochotę gdzieś się przejechać i napotykać co chwilę fotoradar to dostałbym jobla. Wiadomo, że lubi się to poczucie szybkości jak się rozpędzamy, ale nie mówię tutaj o zawrotnych prędkościach tylko tak gdzieś około 100 km/h.
Problem w Polsce jest trochę inny. Ilość fotoradarów byłaby ok, gdyby były autostrady. Powiedzmy masz do pokonania 300 km. W 'normalnym kraju' pojedziesz autostradą i zajmie Ci to plus minu 2,5 h (nie jadąc zbyt szybko, nawet 120 km/h). W Polsce jednak przy odrobinie szczęścia przejdziesz ten odcinek w jakieś 4 godziny, trzymając się ograniczeń, rpzyjmuję średnio że jedziesz te 80 km/h. Do czego dążę? Ano do tego, że jeśli nie chcą żeby ludzie pędzili drogami na których powinno się jeździć 80km/h, to niech dadzą jakąś alternatywę. Inaczej radary nic nie dadzą, bo jadąc np. nad morze nie chcę spędzać całego dnia w samochodzie. Jeśli były by autostrady, to wtedy te fotoradary spełniały by swoje zadanie. A chwilowo są debilizmem.
SbobekH napisał/a:Nie lubię też jak ludzie gadają przez komórkę,
Mój ziom Też mnie to strasznie irytuje jak ktoś jedzie i gada przez telefon. Taki na ogół myśli że jest 'miszczem' kierownicy i mu wszystko wolno. Poza tym wkurzają mnie też osoby jeżdżące bez świateł.
Juli napisał/a:jak rumuni wchodzą (oczywiście każdy ma pod pachą dziecko ) i wrzeszczą na siebie nawzajem.
Oj, tak, tego też nie trawię. Tym bardziej że wrzeszczą w swoim języku, a Polski znają doskonale...
Co do komunikacji miejskiej, to dostrzegam ostatnio pewne zalety - można tam poczytać książkę, a tramwaje nie stoją w korkach
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
pawcio napisał/a:Co do komunikacji miejskiej, to dostrzegam ostatnio pewne zalety - można tam poczytać książkę, a tramwaje nie stoją w korkach
Tramwaje stoją w korkach miejscami tak samo jak i auta - ale można w nich POCZYTAĆ. Wszyscy uważają, że jak już mam prawko i własne auto to muszę być przeszczęśliwa i wszędzie będę nim jeździć. Tyle, że nic nie wkurza mnie bardziej, niż bezproduktywne stanie na światłach przez nie raz i dziesięć minut. Gdybym na uczelnię miała dalej niż te 20 minut autem, albo autobusy jeździłyby częściej niż co pół godziny to nie wiem, czy jednak nie wybierałabym komunikacji cztery zamiast dwóch razy w tygodniu. A tak - denerwuję się kierowcami, którzy jeżdżą jak "miszczowie kierownicy", jeżdżą 30 km/h poniżej dozwolonej prędkości - dla bezpieczeństwa(?!), nie wiedzą co to kierunkowskaz - nagminne, albo po prostu są palantami, którzy nie patrzą na drogę i w lusterka - bo po co? Jestem większy to mi ustąpią.
I ustępujemy, w trosce o swoje życia i auta.
Tyle, że jednak to wygoda jechać samemu, gdy ma się na 8 rano a dzień zimny...
A co do ustępowania w tramwajach - też bywam zdumiona poziomem społeczeństwa. Siedzi rozparte na miejscu byczysko - myślę sobie "chłop silny i zdrowy, babcia na nogach się słania, no chyba nawet on ustąpi?". Oczywiście, że nie. Ustępuję ja i stoję w przejściu z zawadzającą wszystkim torbą, tubą i teczką. Często nawet nie usłyszę od takiej babci "dziękuję", a wręcz zostanę obrzucona złym spojrzeniem - czemu nie wstałam jak tylko ona postawiła nogę do środka i czemu wyglądam jak szataniska...
Ostatnio zmieniony przez myszoskoczka 27-03-2009, 12:18, w całości zmieniany 1 raz
Mnie do jeżdżenia samochodem nie ciągnie. Choć babcia od dwóch lat powtarza, że w tym wieku powinienem już umieć jeździć. Na ulicy wkurzają mnie młodzi kierowcy którzy albo popisują się przed kumplami jak to on nie umie jeździć, alba którzy myślą, że wszędzie mają pierwszeństwo a droga jest ich. Nie dawno miałem taką sytuację, że jadę sobie z tatą i jacyś trzej kolesie najpierw zatrzymali się na skrzyżowaniu i gdy tylko zobaczyli, że jesteśmy trochę dalej od nich to ruszyli. No i tak się stało, że nie wyrobił się i stanął na środku i stał. Uratowało nas opanowanie mojego ojca. A najlepsze jest to, że patrzyli się na nas jakby to była nasza wina.
Devil napisał/a:Mnie do jeżdżenia samochodem nie ciągnie. Choć babcia od dwóch lat powtarza, że w tym wieku powinienem już umieć jeździć.
no pewnie !
a ja wczoraj miałam egzamin (oczywiście niezdany ! ) grrrr nienawidzę jeździć samochodem i nie mam najwyraźniej do tego talentu. robię to bo mnie zmusza życie. nie wiem czy nie będę teraz zdawać poza Wawą.
bla bla....mam w związku z tym pytanko: co to za różnica czy obejdę samochód od przodu czy od tyłu ? bo jak kazał mi się egzaminator zamienić miejscami to poszłam przodem (tak jak on) a on zaczął wrzeszczeć że prawdziwy kierowca obchodzi samochód tyłem.
z resztą prawdziwy ch.... był. nie chodzi mi o to że bezpodstawnie mnie oblał, tylko o to że czepiał się dosłownie o wszystko. nawet jak wyczytali moje nazwisko to zaczął rozmowę od pytania czy słyszałam wezwanie. no bo chyba wg niego powinnam przewidzieć, że za chwilę moja kolej i wybiec. albo debil przy zatrzymywaniu się na wzniesieniu kazał mi się zatrzymać drugi raz na wzniesieniu podczas zjazdu bo przede mną stał inny samochód. wydaje mi się że nie powinien tego robić. a jak już zjechałam ze wzniesienia to skręciłam w lewo do wyjazdu i też zaczął do mnie że nie miałam prawa skręcać (poprzedni samochód tak zrobił odrazu ), ale najpierw opowiedział że za szybko zjeżdżam.
to nie wszystko, ale skrócę cierpienia czytającego.l
no przepraszam, że tak się żalę, ale naprawde myślałam że mu zaraz......
_________________ "Kobieta nie jest kobietą kiedy, nie jest ładna, a mężczyzna nie jest mężczyzną, kiedy nie jest brzydki" Kapitan Knykieć
Hehe, właśnie tego się obawiam. Poj....ego egzaminatora. To chyba najgorsze co może być przy zdawaniu prawa jazdy jeśli taki cep czepia się o wszystko i cię niepotrzebnie denerwuje co wpływa cholernie źle na komfort jazdy. Zdarzają się normalni egzaminatorzy i mam nadzieję, że na takiego trafię.
A co do obchodzenia samochodu.. To chyba pierdoła, bo nie pamiętam, żeby ktoś z kim jeździłem specjalnie tak robił. Nie masz się więc w ogóle czym przejmować.
Zaś ja znalazłem sobie najukochańsze auto, w którym jestem zauroczony do teraz.. muszę je mieć jak dostanę prawko choćbym ciułał i ciułał ;p Samochód marzeń, piękna, opływowa, bajeczna..
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
no przecie oni specjalnie Cię denerwują, abyś nie zdał a oni mieli kasę.
http://www.caradvice.com....splashfront.jpg a mama chce mi takie coś kupić (ale w tej chwili przez gupi kryzys z kasą cienko, poza tym nie chce żeby mi kupowali samochód ).
_________________ "Kobieta nie jest kobietą kiedy, nie jest ładna, a mężczyzna nie jest mężczyzną, kiedy nie jest brzydki" Kapitan Knykieć
Never ever Juli. Nigdy w życiu nie kupię sobie takiego małego autka, czegoś w stylu Fiata Pandy, Cienkocienko czy Siejczento. Nie daj sobie tego wcisnąć ;p
Juli napisał/a:poza tym nie chce żeby mi kupowali samochód ).
Ja też dochodzę do wniosku, że jak już to na prawko chciałbym się złożyć - zależnie od kasy - a na samochód uzbierać więcej niż połowę a resztę żeby dopłacili rodzice. Nie chce ich obciążać całkowicie bo nie na tym to polega. Jak włożę kasę w prawko i autko to będę obydwie rzeczy szanował. Nie lubię dlatego jak ktoś dostaje bryczkę od starszych a potem rzuca tekstami w stylu ''a to od starych to wiesz'' jadąc 180 km/h pod prąd.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Najpierw jeśli chodzi o to obchodzenie pojazdu, to faktycznie to jest jakaś bzdura. Jedyne co logicznego przychodzi mi do głowy, to że jak pojazd nagle sam ruszy, to do przodu i wtedy Cię może potrącić
Ale na pocieszenie powiem Wam, że normalni egzaminatorzy też się trafiają. JA akurat na takiego trafiłem. Jakby chciał to by mnie pewnie ulał, ale jednak zdałem. Co prawda nie był jakoś rozmowny, ale przynajmniej uczciwy i nie szukał na siłę dziury w całym. Więc głowa do góry
Co do auta - mi się w dalszym ciągu marzy to:
http://img.interia.pl/mot...ype_1092484.jpg
(z tym że wersja 5-cio drzwiowa, nie lubię samochodów gdzie nie można normlanie wyjść z tylniego siedzenia ). Chociaż autko które zapodał Bobek też wygląda ładnie. Problem z nim taki, że jest duże a ja wolę poruszać się czymś mniejszym. W mieście praktyczniejsze - łatwiej znaleźć miejsce. Więc w sumie gdybym miał wybierać to bym chyba wziął to potencjalne Juli.
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Ostatnio tak sobie myślałem. Jak to u was wygląda z kupnem pierwszego auta.
Wiadomo, zdajemy prawko, cali heppi, ale nie mamy wozu. Starzy nie dadzą na cały czas, a pożyczać ciągle się nie chce bo to wkurzające.
Toteż jaki samochód chcielibyśmy sobie sprawić jako pierwszy?
Ja doszedłem do wniosku, że chyba nie zrobię tak jak moi kumple. Oni chcą zdawać prawka jak najszybciej, a mi się zdaje, że to bezsens. Z jednej strony niektórzy mają już autka zapewnione, no to może co innego. Ja chciałbym mieć powód do nauki, do dążenia do czegoś a mianowicie samochodzik. Chciałbym zarobić większą część na niego, trochę od rodziców wyszperać i kupić auto za ciężko zarobione pieniądze, żeby go wtedy szanował. Nie chcę jeździć kolejnym Woldzwagenem golfem, chce zarobić na Hondę Accord, ale model VI o ile się nie mylę.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum