W wyniku zaistniałych już licznych dyskusji na ten temat postanowiłem założyć taki oto topic. Sprawa jest prosta - jak dostrzegacie strach w serii Silent Hill, co was w niej najbardziej przeraża, co powoduje że w nocy z słuchawkami na uszach boicie się iść dalej. Jak ma się ta sprawa w odniesieniu do każdej części?
Dla mnie ważne są takie elementy jak wygląd i klimat pomieszczeń po których się poruszam, dźwięki które dobiegają (w tym muzyka) do uszu, różnorodność potworów oraz przede wszystkim chęć podążania dalej. Jak ma się to w odniesieniu do każdej części piszę poniżej:
Silent Hill 1 - Spełnia każde z powyższych kryteriów. Gra o niesamowitym klimacie i atmosferze niepewności i grozy. Wygląd lokacji od spokojnego początku (miasto we mgle) przez zmiane klimatu (miasto w ciemnościach) po szok (alternatywna szkoła) naprawdę oddziaływuje na człowieka. Także potwory które nie są proste w pokonaniu a także nie łatwe w ominięciu. Psy i ptaki naprawdę irytowały swoją zwinnością i szybkością przez co nie chciało się mieć z nimi do czynienia. Dzieci w szkole oraz sporo późniejszych potworów mimo, że w pojedynke nie sprawiały problemów to nie w większych ilościach w ciasnych pomieszczeniach nawet pistolet nie raz nie ratował tyłka bez uszczerbku na zdrowiu. No i ten klimat który powodował że aż chce się isć dalej, że chce się zobaczyć co dalej nas przerazi... także schizująca muzyka... po prostu "och i ach"
Silent Hill 2 - niestety tutaj według mnie sprawa prezentuje się nieco inaczej. Gra nadal ma świetny, wręcz niesamowity kliamt, dźwięki i muzyka którą słyszymy podczas wędrówki są naprawdę przerażające. Ale... no właśnie... mimo dużej ilości symboliki występującej w grze, nawet grając w nocy nie bałem się przy tej grze tak jak przy SH1. Gdy zauważyłem, że potwory to tylko różne wariacje takich samych kreatur które łatwo rozwalić z łoma nie miałem się czego bać... Owszem, wszelkie lokacje i dźwięki budowały napięcie, jednak jeśli miałem się spodziewać, że wyskoczy co najwyżej na mnie jakiś powolny skrępowany którego zaraz rozwale z rurki to jak się miałem bać? Jeszcze o amunicje i apteczki w cale trudno nie było... W dodatku alternatywny świat przedstawiony w grze nie był już taki przerażający jak w SH1. Śmiem nawet twierdzić, że momentami nie było wyraźniej różnicy między alternatywnym a normalnym. Tak więc co niektóre lokacje także zawodziły. Mimo wszystko Silent Hill 2 był kawałkiem porządnej gry, jednak w przeciwieństwie do wielu, nie postawie jej na najwyższym miejscu, właśnie ze względu na fakt, że mało się przy niej bałem...
Silent Hill 3 - Krytykowana przez wielu, znalazła we mnie swojego zwolennika. Uważam, że gra naprawdę godna rywalizacji z SH1, jednak mimo wszystko z nim przegrywająca. Wszelkie lokacje, dźwięki i muzyka jaką słyszymy budują niesamowity klimat grozy i niepewności. Nawet lokacje które nie są alternatywne. No i potwory, które występują często w dużych ilościach i wcale nie są prostym przeciwnikiem jak opętani w SH2. W dużej mierze to właśnie one budują ten klimat w SH3. Gra o wiele mroczniejsza i ciemniejsza od poprzednika, dźwieki potworów oraz mała ilość amunicji i apteczek... Mimo że przeszedłem tą grę już raz, teraz przechodzę ją po raz drugi na PS2 i nadal boję się (podobnie jak w SH1) wchodzić do niektórych pomieszczeń, a słysząc różne dźwięki nie raz wycofywać się do poprzedniej lokacji aby się w pewien sposób przygotować do wejścia spowrotem... Grze mogę zarzucić jedno - wygląd potworów... nie wszystkich oczywiście, ale te kurczakopodobne coś wygląda po prostu komicznie... Także te osopodobne-kręcące-się-coś niezbyt mi się podobało. Jednak rekompensuje to wygląd nowych pielęgniarek czy innych kreatur pełzających, biegających itp... Jak dla mnie pod względem strachu na drugim miejscu po SH1.
Silent Hill 4 - cóż... kiepski wygląd lokacji, jasność, brak radia i fatalnie wyglądające potwory powodowały, że gra w ogóle nie straszyła... Faktem jest, że podobnie jak w SH3 była różnorodność potworów że trzeba było do każdego podejść inaczej, to i tak nie wzbudzało to we mnie żadnego strachu... Brak specjalnego klimatu grozy i niepewności. Czarna owca wśród serii Silent Hill jak dla mnie... Jedyna lokacja której moim zdaniem należy się uznanie to apartament Henry'ego, który zarówno wyglądem jak i klimatem mógł dorównywać poprzednikom. Reszta... cóż... strachu brak.
Nie robie tutaj żadnego rankingu "który silent hill najlepszy" bo coś takiego już mamy. Chodzi mi tylko wyłącznie o kwestie strachu, nie fabuły czy innych rzeczy.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Bartol [Usunięty]
Wysłany: 12-06-2005, 19:29
Łojezu a Ty znowu o tym samym?? Przecież 98% tego co napisałeś już jest na forum.
Co do strachu to już się chyba wypowiadałem. SH1 i SH2 wspólnie na pierwszym miejscu. W nocy kompletny paraliż przy graniu w te części. Nie umiem wytłumaczyć dlaczego. Poprostu sie boje. Ten klimat, dzwięki. Brrr.... Co do SH3 i SH4 to już inna bajka. Nie chce mi sie już o tym pisać bo zaraz znowu będzie nawracanie. Pozdrawiam serdecznie :wink:
Ech... nie "znowu o tym samym" i wcale nie chcę nikogo "nawracać". Chcę tylko poznać opinie ludzi na ten temat. Jak oni postrzegają strach, bo zdjążyłem spotkać się już z opiniami jakoby SH2 był niby tą najstraszniejszą, i chcę poznać argumenty które by to potwierdziły... Pisałem już, że nie chodzi mi o ogół gry tylko o ten jeden element. Bo jak była dyskusja o najlepszej części to rozumiem, że nie wszyscy patrzą na sam efekt strachu tylko na fabułę i tym podobne rzeczy. Stąd zafascynowanie SH2 i krytyka SH3. Ale jak to jest TYLKO pod względem strachu? W końcu SH to horror i ma opinie tego najstraszniejszego nie bez powodów.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Hmm...wydaje mi sie, ze ten temat predzej czy pozniej przeksztalci sie w dyskusje ktora czesc najlepsza . No to ja wrzuce swoje 3 grosze:
O SH1 jeszcze sie nie wypowiem, bo jestem w trakcie grania. Zacznę więc od:
SH2 - To moja ulubiona część, dlatego spiszę się o niej jak głupia . Nieraz nie grałam w nią z tydzień, bo normalnie miałam blokade psychiczną i sie balam.
Po pierwsze - odgłosy. A przede wszystkim radio . Dźwięki najbardziej na mnie oddziaływały. To one przede wszystkim buduja klimat gry. Były świetne, naprawdę nieraz bardzo się przestraszyłam słysząc łomoty lub zgrzyty. I te różne smaczki w postaci szeptów, krzyków itp. Po prostu mało serce nieraz mi nie wyskoczyło. Mocno straszące są tez lokacje. Choćby apartamenty, które najbardziej zapadły mi w pamięć. Niby zwyczajne, jednak bałam się chodzić po wąskich, wilgotnych korytarzach. Według mnie pod względem właśnie lokacji jest to najlepsza część. Choćby wspaniały przemieniony szpital, lub schizowe więzienie. Bałam się dalej iść po tych lokacjach. A potwory w tej grze mi się bardzo podobają, są przerażające. Nieraz bałam się wchodzić do pokojów, bo nie wiedziałam czy coś na mnie wylezie i usłysze szum radia. Mogłabym jeszcze długo wymieniać, co mnie przerażało: sama postać Marii (jej śmierci w szczególności), Pyramid Head, który po prostu był strzałem w dziesiątkę. Zawsze bałam się konfrontacji z nim.
SH3 - Tu również straszyły mnie najbardziej dźwięki, chociaż mniej niż w SH2. Potwory były bardziej wymagające pod względem walki, ale czy przez to straszniejsze i budzące większą grozę? One raczej mnie za bardzo nie straszyły. Lokacje były dobre, też bardzo sie bałam po nich chodzić, szczególnie po tych alternatywnych. Nieraz naprawdę bałam się iść dalej, nie wiedziąc, co mnie spotka.
SH4 - Tu mało mnie w zasadzie straszyło. Troche mało klimatyczna część. No, oprócz niektórych potworów i lokacji. Np. alternatywne apartamenty. Ale od połowy gry bardzo bałam się wracać do pokoju Henry'ego, co chyba troche paradoksalne . Ach, no i jak mogłam zapomnieć o wspaniałym Walterze! On mnie przerażał, jego psychika, działania, no i te ofiary... Po prostu świetny :]. W czasie grania w tą część nieraz robiłam sobie przerwy kilkudniowe, żeby pograć w cos innego, co raczej nie zdarzało mi się przy poprzednich częściach...
Uuuf, nareszcie koniec
_________________ "They've come to witness the Beginning. The rebirth of Paradise, despoiled by mankind"
Grając we wszystkie Silent Hill'e zawsze dostawałam zawału serca...
_________________ Jeśli znudził ci się Silent Hill....?
Zapraszam na moją stronę www.projectzero.republika.pl
I CAN SEE THINGS WHAT OTHER PEOPLE CAN'T SEE......
Czyli wnioskuje, że strach u was nie opiera się na kwestii przeżycia tylko na tym co słyszycie i widzicie? W sumie... na tym też polega główna kwestia horrorów w TV Osobiście odczuwam to chyba inaczej - wczuwam się w główną postać i staram się przeżyć. A przy takim SH1 i SH3 gdzie nie ma mało amunicji i apteczek i trzeba potwory albo omijać albo rozwalać pojedyńczo to wpływa mimo wszystko na klimat. A lokacje i dźwięki tylko działają na umysł. Tymczasem na początku gry w SH2 było fajnie, jednak później z czasem, gdy zoriętowałem się że wszelkie potwory są praktycznie takie same, tylko inaczej wyglądają to w pewnym momencie przestałem się bać. Owszem, nie do końca, ale świadomość, że nawet jak mi coś wyskoczy a ja sobie z tym bez problemów poradzę jednak na mnie w taki sposób działała. Tymczasem w SH1 i SH3 nie wiedziałeś czego się spodziewać i skąd. A już chociażby stacja metra, która z początku cicha i spokojna, a gdy podejdzie się do schodów słychać z dołu jakieś jęki... nawet jeśli wiesz, że spodziewać tam się można psów to i tak działa to nieźle
A co do przeistoczenia rozmowy - już ja dopilnuje aby nie zeszło na "która część najlepsza"
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Wiek: 19 Dołączył: 20 Maj 2005 Posty: 53 Skąd: Labirynth
Wysłany: 12-06-2005, 20:27
Dobra, bez żadnych dłuższych gównianych wstepów dorzucę swoje 3 grosze o strachu...
SH1 - Pod względem strachu w stylu "Trzymaj się z dala ode mnie sk*rwielu!" czy "Boję się dalej iść..." - Najlepsza część. W wielu lokacjach czułem wręcz zwierzęcy strach - Takie miejsca jak normalna szkoła (O dziwo jakoś bardziej bałem się normalnej niż alternatywnej midłiczówy) wraz z dziećmi napalonymi na seks oralny ( ), szpital z pięlęgniareczkami i doktorami (Również napalonymi), czy kanały - takie miejsca były najstraszniejsze - nie miał na to wpływ jakiś określony czynnik, całokształt się liczył.
SH2 - Tu natomiast często strach przeważał w dziedzinie lokacji - Ciasne apartamenty, mroczne więzienie czy ładny hotel przypominający nawiedzony dom... Natomiast potwory nie są już takie straszne, zapewne ze względu na ślamazarność - zamiast desperacko uciekać możemy spokojnie wymijać takich pierdzących kaftaniarzy czy zgrabnych dwukroczowych. Poza Piramidogłowym i pielęgniarkami, żaden z potworów nie wzbudził we mnie strachu. Jeszcze raz powtarzam - LOKACJE, PANIE LOKACJE!
SH3 - Tu sprawa ma się nieco śmieszniej bowiem na wiele rzeczy wpływała... Muzyka Dzięki niej, nawet spotkanie z drętwiakami (Numb Bodies) było niezapomnianym przeżyciem. Chociaż - Potwory takie jak wielki siusiak (Closer - Co za ogromny sk*rwiel) czy pełzacze (Slurper - Dźwięki jakie z siebie wydawał i nie zawsze byłem pewien, czy go dobiłem, często lubił wstawać gdy przechodziłem obok) budziły we mnie niezłą peniawkę. Prawdę mówiąc, gdyby nie muzyka, uleciałoby jakieś 2/5 strachu w czasie spotkań z potworkami (Chociaż czasem gdy nic się nie działo, też lubił sobie lecieć jakiś straszny podkład). Jeśli o lokacje chodzi była jedna BARDZO nieprzyjemna. Szpital - zarówno prawdziwy jak i ten alternatywny. Szkoda tylko że pielęgniarki nieco zwalono (Na miejscu twarzy mogli dać dziurę jak po strzale z shotguna, zamiast gębę wypudrowanej damy).
SH4 - Nie grałem :sad:
Wiek: 23 Dołączył: 13 Maj 2005 Posty: 53 Skąd: Kingdom of Heaven
Wysłany: 12-06-2005, 20:28
SH 1-Klimat znakomity, chyba najlepszy we wszystkich częściach, muzyka była odpowiednio dopasowana, tak aby wszystkie faktory wywoływały strach i niepokój u gracza, poza tym była to pierwsza część seri i gracz niejako nie był na nic przygotowany, siadał do konsoli i nie widział czego oczekiwać także pewien element zaskoczenia takze był, poza tym potwory, były szybkie i natarczywe, na dodatek ydawały z siebie niepokojące dzwięki w ten sposób gracz czuł się jakby to on był w mieście chciał się jaknajszybciej pozbyć potowrów, tylko żeby nie słyszec już tych jęków i dzwięku radia.
SH 2-Tu klimat został zaniedbany na rzecz fabuły, dla mnie SH 2 to bardziej dramat niż Horror, czasami zostały zastosowane elementy typu :Buuu ! np. Krzyk w apartamentach albo facet w kaftanie wyskakujący z piskiem spod furgonetki. Muzyka była specjalnie podłożona pod każdą scenę co też było ważne dla fabuły, bardziej u gracza wywyołując smutek niż strach, dobrym pomysłem byli doormeni w hotelu, tak jak w SH 1 było ze wszystkim potoworami tak oni wywoływali paniczny strach i gracz chciał jak najszybciej je zabić, dobrymi elementami były takze dzwięki w nocy oraz Piramidek.
SH 3-Jako główny budulec strachu zastosowano grafikę, muzyka podobna do SH 2, melancholijna, powodująca, że żal nam Heather jej cierpienia, ale boja powodowała dopiero grafa, pulsujące mięsem sciany, krew na każdym kącie, makabryczne sceny na skraju legalności, tortury pielęgniarek i małych dziewczynek, bałem się bardziej niż przy SH 2 ale mniej niż przy SH 1, lokacje były tak odtworzone graficznie aby wyciągnąć z nich jak największą (Przynajmniej wg. twórców gry) dawkę strachu, potwory również rodem z SH 1, może z wyjątkiem mało strasznych piesków bo te czasami nie zwracały na nas uwagi i można było bezpiecznie przejść w odległości 2 metrów jakby nigdy nic, reszta była wspaniała, skomlające pielęgniarki, skrzeczące pendeluny, poprostu maks.
SH 4- Tu wrócono do SH 2 chcąc jeszcze dodać domieszkę SH 1, raczej to drugie się nie udało, ale elementy z SH 2 całkiem całkiem, płacz, szlochanie jakby torturowano jakąś niewinną dziewczynę, to jest to czego ja boję się najbardziej, głupio tylko, że cała reszta jest do dupy...
_________________ What dosent kill you makes you stronger !
Suavek napisał/a:Czyli wnioskuje, że strach u was nie opiera się na kwestii przeżycia tylko na tym co słyszycie i widzicie? W sumie... na tym też polega główna kwestia horrorów w TV Osobiście odczuwam to chyba inaczej - wczuwam się w główną postać i staram się przeżyć.
Ale gdybym sie miala skupiac na kwestii przezycia, to bym sobie zagrala w Painkillera lub inną sieke. A strach tej serii polega wlasnie na budowaniu uczucia grozy przez te wlasnie okropnie wyglądające lokacje, potwory i straszne dźwięki. Jakbym takie lokacje w TV ogladała, to wcale by mnie tak nie straszyły jak grając w grę i "osobiście" po nich łażąc. A wczuwając się w bohatera to tez można się bać, ale właśnie tego, co widzimy. Widzę taką pielęgniarę i myśle, że przerażająco wygląda, ale faktycznie, gdybym spotkala taka pielegniarke na swojej drodzew realu, to bym sie skupiala na tym jak przezyc. Jednak w grze te granice sie zacierają, już nie boisz się autentycznie o swoje życie, tylko o życie bohatera, przez co troche mniej cie to obchodzi i patrzysz bardziej na wyglad potwora.
PS Pyramidku, nie obraź się, ale czytając Twój post, cały czas z bracholem brechtałam, z powodu Twoich określeń potworów . Cytuję:
Pyramid Head napisał/a:"Trzymaj się z dala ode mnie sk*rwielu!" (...) dziećmi napalonymi na seks oralny ( ) (...)pierdzących kaftaniarzy czy zgrabnych dwukroczowych.
(...)wielki siusiak (Closer - Co za ogromny sk*rwiel)
_________________ "They've come to witness the Beginning. The rebirth of Paradise, despoiled by mankind"
Wiek: 19 Dołączył: 20 Maj 2005 Posty: 53 Skąd: Labirynth
Wysłany: 12-06-2005, 20:49
Zapomniałem dodać jeszcze jednego elementu - Smaczki i straszne momenty - Będzie to swoista wyliczanka...
SH1 - Niezaprzeczalnie trup wylatujący z szafy - Zdarzyło się to tak szybko, że chwilę po tym byłem jednocześnie zdezorientowany i przestraszony. W alternatywnym szpitalu natomiast - Te kilka trzasków i brzdęków w TAKIM miejscu sprawiały że o mało co serducho nie wyleciało mi przez klatkę piersiową - "Akumulacja" była w czasie nagłego ataku doktorka zaraz po zabraniu kostki z Director's Room.
SH2 - Wrzask na korytarzach apartamentu, znalezienie martwego kolesia na fotelu, Piramid stojący za kratami (Jak i jego brak po wyjściu z pokoju), atak okapiastego na dachu no i tyle na razie pamiętam
SH3 - Stuku-puku i krwawy kibel, pokój z manekinami (Chociaż do tego krzyku dodałbym jeszcze jakiś brzdęk czy trzask), slurper co wyskakuje spod łóżka a teraz najlepszy smaczek... Przewrócony wózek inwalidzki w piwnicy szpitala ze skrzypiącym kółkiem :546: :546: :546: - To chyba najlepszy "cichacz" ze wszystkich sajlentów
SH4 - Jak w poprzednim poście
PS.
Cheryl Townshend napisał/a:cały czas z bracholem brechtałam, z powodu Twoich określeń potworów
Ja sie podpisuje pod Twoim postem rekami i nogami, zapomniałam napisać wiecej o smaczkach, to jak Ty juz tak ładnie napisałeś to ja nie bede drugi raz tego samego . Faktycznie, dużo było smaczków w silentach, dzięki nim jest to gra ciekawa i dająca po niektorych takich zagrywkach do myslenia, wszystkie budziły we mnie dziwne uczucia, czasem niepokój . Mają duuzy udział w budowaniu grozy
EDIT : Żeby nowego offtopicowego posta nie walić, to pisze tu . Właśnie gram w SH1 i juz się przekonałam o tych zapędach dzieciaków, dlatego to określenie PH tak mnie rozśmieszyło
_________________ "They've come to witness the Beginning. The rebirth of Paradise, despoiled by mankind"
Ostatnio zmieniony przez CherylTownshend 12-06-2005, 21:19, w całości zmieniany 1 raz
Abyście mnie źle nie zrozumieli. Ja nie odbieram SH jako strzelanki co Cheryl porównała do Painkillera. Nadal uważam, że podstawę strachu budują lokacje, ich wygląd i dźwięki. Jednak czymże by one były jakby nic nam nie groziło? Ja też wcale nie twierdzę, że SH2 nie był w ogóle straszny. W ogóle to nie był SH4 Silent Hill 2 to pod względem strachu nadal świetna gra, o wiele lepsza od jakiśtam residentów itp. Jednak po prostu ze względu na swoją prostotę nie dorównująca SH1 i SH3 (ciągle mówimy o strachu). I faktem jest, dobrze PH powiedział o tych smaczkach. Mnie najwięcej z nich utkwiło właśnie z SH1 i SH3. Wspomniana już szafka to chyba wręcz symbol SH1 Szpital także, ale inne lokacje wcale nie były gorsze, na przykład Nowhere... W SH2 utkwił mi także motyw z postacią przed TV (wiedzieliście, że to niby James? ), wyskakującym niespodziewanie Pyramid Head'em (ucieczka z Marią, kanały) i oczywiste krzyki, trzaski, skrzypy. Świetny też był ten długi korytarz przed więzieniem, gdzie się tylko biegło do przodu i nie chciało patrzeć za siebie W SH3 tego było o wiele więcej. Wózek za szklaną ścianą oraz w piwnicy, jęki przed wejściem na stację metra, niezapomniane pierwsze wejście do szpitala czy też potwór za parującą ścianą (i potem jego brak )... ale więcej sobie nie przypominam co by sobie gry nie psuć
A i jeszcze nawiążę do wspomnianej niechęci patrzenia za siebie. Szkoda, że takiego elementu nie wykorzystali autorzy w grze, że potwory pojawiają się za plecami bohatera, nawet jak się ich nie widziało/nie było ich. Oczywiście nie byłby to częsty zabieg, ale tylko dla pokazania, aby gracz nigdzie nie czuł się bezpiecznie. Dziś w nocy miałem tak grając w SH3 - w tych kanałach po wejściu do jednego korytarza słyszałem potwory przede mną, ale jak poszedłem dalej, oniosłem wrażenie, że słyszę potwora za plecami, niezła schiza, aż się wróciłem spowrotem dla pewności
I kwestia offtopicowa - przyznam PH 100% racji, dzieci w SH1 naprawdę lubiły wyzwania oralne Cheryl, zagrasz to sama zobaczysz o co chodzi
Bartol: nawet jak już sporo o tym było wspominane to przynajmniej trochę forum rozkręciło
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
sh1: grtałem nie wiele ale moge stwierdzic ze muzyka i dzwięki były boskie, oglądając samo intro czułem się nieswojo
sh2: ciemno jak w dupie a tu słysze szuma radia, no normalnie pełne gacie
sh3: kakofonia dzwięków i lokacje antywegetariańskie 8)
sh4: tu strach mieszał się z irytacją, z jednej strony duchy robiły wrazenie z drugiej wnerwiały monotonnoscią, ale majstersztykiem jest pielęgniarka: szłem 1 raz przez szpital wyskakuje zmasakrowana pielęgniarka(nieźle mnie wystraszyła) uderzyłem ją, a co ona?? ONA BEKŁA, W TYM MOMĘCIE WŁĄCZYŁEM PAUSE ZEBY SIĘ WYŚMIAC, albo Elieen opętana gadająca jak Walter, czułem się wtedy nie swoją do momętu gdy uciekałem przed zgrają małp a ona nagle zaczyna text o mamusi zeby ją wpusciła, normalnie arz krzykłem"Kurwa ruszaj się bo dokoncze to co zrobił z tobą Walter.
Tak więc gdyby nie potknięcia techniczne twórców gra by straszyła
_________________ "Bombs are flying.
People are dying.
Children are crying, politicians are lying, too.
Cancer is killing.
Texaco's spilling.
The whole world's gone to hell, but how are you?"
sh1 wzbudzilo w e mnie inedentyczny strach jak sh4 nie ma sie czego czepic pamietam jak pierwsyz raz uciekalem przed duchami to mi prawie pikawa wyskoczyla tak samo jak w szpital w sh1
Wiek: 26 Dołączył: 10 Lis 2005 Posty: 13 Skąd: Silent Hill City
Wysłany: 21-11-2005, 20:39
Ja sie bałem samego strachu w SH1, bo właściwie tam to nie było za bardzo widać co cie aktualnie napada. COOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL 8)
_________________ Rzdko zdarza się gra, któta potrafi wywołać prawdziwe odruchy lękowe...
...nazywasz się James Sunderland i zaczynasz grę w miejskim kiblu...
Wiek: 21 Dołączył: 10 Sie 2005 Posty: 45 Skąd: Reda
Wysłany: 22-12-2005, 16:16
Ja gram ze strachem we wszystkie cześci (ranking/strach):
SH (10/10)
SH3 (08/10)
SH2 (07/10)
SH4 (05/10)
Jak już gram to wieczorem 23pm-04am po stworzeniu odpowiedniego klimatu. Kiedy inni śpią to słuchawki na uszy i jade. W takiej sytulacji jak by ktoś chociarz by mnie szturchnoł od tyłu to istnieje duże prawdopodobieństwo że trafi mnie zawał. Oczywiście jak prubuje jakieś ceregiele w dzień to sie nie boje a tym bardziej z kumplami.
Bartol [Usunięty]
Wysłany: 22-12-2005, 17:36
W nocy i sam w pokoju boje sie grać we wszystkie częsci. Nawet w "niestraszną 4"
Ja obecnie magluje pierwszą część, ma ona swoje lata więc obawiałem się że nie zrobi wrażenia, jak się pomyliłem. Latające stwory i psy nie są straszne a i pozostałe monstra też jakoś takie niższych lotów niż oczekiwałem ale wykonanie pomieszczeć i dźwięki.... Dla mnie najstraszniejszy był SH2 (w spitalu).
Wiek: 21 Dołączył: 10 Sie 2005 Posty: 45 Skąd: Reda
Wysłany: 11-03-2006, 12:14
Ja sie boje na karzdym kroku, to jest taki podlożony strach w karzdym calu tej gry.
Taki mrok z nutką wszechobecnego strachu. A w sytuacjach kiedy coś sie dzieje to zawal.
Prawdziwy strach wywołał u Mnie SH1. Wreszcie zrozumiałem pojęcie strachu... tego prawdziwego strachu.
Także zarówno SH3 jak i SH2 wprowadzały Mnie w odpowiedni klimat lęku, jednakże SH1 były absolutnie niepowtarzalne, jeśli chodzi o STRACH
A SH4? Cóż... SH4 ma klimat, ale zupełnie inny, niżeli części 1-3. Baardzo rzadko odczuwałem lęk przemierzając miejscówki w SH4.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum