Jest jakaś osoba, która nigdy nie słyszała o Władcy Pierścieni? Czy jest osoba która nie zna historii o "magicznym" pierścieniu? Czy ktoś nie wie kim są orkowie? Wątpię.
No właśnie, któż nie zna tego autora? Jeden z największych i najbardziej utalentowanych pisarzy w historii świata. Jego wyobraźnia przekracza granice wszystkiego. Ojciec literatury fantasy. Prekursor. Wzór. Mistrz. Można by tak długo wymieniać. W jego głowie narodziła się cała saga, cały epos, cała mitologia. Sam wymyślił i ukształtował świat, który bez problemu mógłby zastąpić nasz własny. Nie zdziwił bym się, gdyby w sąsiednim wymiarze istniało Śródziemie No właśnie, ukształtowanie świata... Przed nim krasnoludy to były małe ludziki biegające po ogrodach, to samo elfy, przypominające małe zębowe wróżki z muszymi skrzydełkami i charakterystycznymi uszami. Coś w nich pozostało, lecz bardziej ich uczłowieczył. Zmienił. Stworzył coś, co stało się kanonem literatury. Historie jakie wymyślił (pomiąwszy małych hobbitów) niejednokrotnie powalają swoją genialnością. Jestem w trakcie czytania Silmariliona i muszę przyznać - człowiek miał łeb. UWAGA SPOILERStworzenie świata, Valarowie, Majarowie, Morgoth i Sauron (jego pomocnik ), Elfy, Orkowie jako splugawione Elfy. Ukucie przez Feanora Silmarilii. Wojny o te najpiękniejsze klejnoty. Kradzież Morhotha i osadzenie ich w swoim hełmie. Aż w końcu najwspanialszy wątek wg. mnie, czyli miłość śmiertelnika Berena z nieśmiertelną elfką Luthien. Walka Berena z Morgothem i zabranie Silmarilli z jego hełmu, a następnie przekazanie ich ojcu Luthien, w zamian za rękę jego córki.MOŻNA CZYTAĆ To naprawdę zostaje w pamięci. Zostaje w pamięci odpłynięcie hobbitów do Nieśmiertelnych Krain, pod koniec "Powrotu Króla". Obok czegoś takiego nie da sie przejść obojętnie.
Podsumowując, jestem maniakalnym fanem Tolkiena ^^. Uwielbia fantasy, ubóstwiam, kocham. A wy? Jaki jest wasz stosunek do tego autora? Jaki do całego fantasy? Lubicie? Nie przepadacie? Zapraszam do dyskusji
Z Tolkienem, a raczej z nawiązaniem do jego twórczości pierwszy raz miałem styczność w podstawówce. Dostałem od kuzyna strategiczną grę planszową "Wojna o Pierścień". Byłem wtedy maksymalnie zajawiony na serię gier "Magia i Miecz" i spędzałem z kumplami wiele, wiele godzin łażąc po Podziemiach, Jaskini itp. "Wojna o Pierścień" zaczarowała mnie zupełnie niesamowitym światem i ogromną ilością postaci z których każda miała swoją niezwykłą historię. Później dowiedziałem się, że gra jest na podstawie literatury Tolkiena i podjąłem próby zdobycia jego książek. Udało się i zostałem szczęśliwym posiadaczem Trylogii (w sumie to niewłaściwe słowo, gdyż "Władca Pierścieni" został podzielony na 3 części z powodu nacisków wydawcy na Tolkiena). Nie będę się już rozwodził nad samą fabułą książki, bo każdy albo zna ją na pamięć, albo niedługo pozna. Jedno jest pewne: Wobec Tolkiena nie da się przejść obojętnie.
Za odpowiedź na pytanie czy lubię fantasy niech posłuży fakt, że prezentację maturalną piszę z Sapkowskiego (: I tak a propos, jeżeli ktoś widzi jakieś współzależności pomiędzy Tolkienem a Wiedźminem, to ja chętnie wysłucham, przyda się.
Usiłuję sobie właśnie przypomnieć, kiedy miała miejsce moja pierwsza styczność z Tolkienem, ale nie jestem w stanie. Kult książki był w moim domu od zawsze, a już Johna Ronalda Ruela w szczególności, więc najpewniej "Hobbita" przeczytałam wtedy, gdy jeszcze lekturą szkolną jest "Puc, Bursztyn i Goście". Za "Władcę" wzięłam się mając lat chyba 11 czy 12. "Silmarilliona" za pierwszym podejściem nie dałam rady pogryźć... Może w wakacje spróbuję ponownie, wraz z "Dziećmi Hurina", które leżą smutne na półce, czekając na swój czas...
Tolkien zawsze robił, i w dalszym ciągu robi na mnie wielkie wrażenie. Uniwersum które zbudował od podstaw w swoich książkach znacząco wpłynęło na moją wyobraźnię. Tak, to była jedna z tych książek, które czytałam z latarką pod kołdrą pół nocy, gdy rodzice siłą gasili mi światło, i pobił nawet nieśmiertelnego Verne'a. (:
Pewnie gdzieś nawet mam jeszcze jakieś rysuneczki, jak to ja...
myszoskoczka napisał/a:Za odpowiedź na pytanie czy lubię fantasy niech posłuży fakt, że prezentację maturalną piszę z Sapkowskiego (: I tak a propos, jeżeli ktoś widzi jakieś współzależności pomiędzy Tolkienem a Wiedźminem, to ja chętnie wysłucham, przyda się.
Między Wiedźminem a Tolkienem to ciężko mi znaleźć współzależność (oprócz tego, że obaj w chwili śmierci mieli białe włosy )
A tak na poważnie, to jasne.... SPOILER Weźmy taki motyw upadłego czarodzieja (u Tolkiena - Saruman, u Sapkowskiego - Vilgefortz) czy choćby motyw beznadziejnej misji (zniszczenie pierścienia - odnalezienie Ciri). Można by też zwrócić uwagę na zjednoczenie nienawidzących się nacji/osób dla wyższego celu: Gimli i Legolas stają się przyjaciółmi (jak wiadomo elfy i krasnoludy zbytnią miłością się nie darzą) - Geralt i Cahir stają się przyjaciółmi, co więcej: jeden drugiemu ratuje życie.
Największą analogią jest na pewno związek ludzkiego mężczyzny z elfką (u Sapka Lara i Cregennan a u Tolkiena Beren i Luthien jak również Aragorn i Arwena). SPOILER
Na pewno jeszcze coś by się znalazło, ale w tym momencie nie mam już pomysłów.
Ostatnio zmieniony przez Abstract 18-03-2008, 17:26, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 18 Dołączył: 19 Mar 2007 Posty: 349 Skąd: kielce
Wysłany: 30-03-2008, 12:22
Przeczytałem całą Trylogię władcy i twierdzę że jest sto razy lepsza od filmu.
Szczególnie "Bractwo Pierścienia" ma ten niepowtarzalny klimat,bardzo miło wspominam tą książkę.
Teraz właśnie mam się zabierać za czytanie "Hobbita".
Cóż, trylogia jest napisana o wiele trudniejszym i bardziej epickim stylem. Hobbit to baśń, czyta się to tak, jakby dziadek opowiadał ci bajkę na dobranoc. WP to bardziej epika rycerska, a Silmarillion to już wogóle mitologia. Jeśli WP cie nudziło to nie czytaj losów Silmarilii. To czyta się jak książkę od historii i powiem szczerze, nawet takiego maniaka jak ja, odrzuciło
Mimo to polecam jednak przemęczyć sie przez "Wyprawę". Dwie Wieże są znacznie ciekawsze, a Powrót Króla to juz wojna o pierścień
R4Zi3L napisał/a:Oh... lol
Ja czytałem tylko Hobbita... bardzo mi się podobał... ale do Trylogii podchodziłem 2 razy... i 2 razy mnie to nudziło... lol...
To jest dopiero LOL
Mam nadzieję, ze jednak zmusisz się do trzeciej próby, bo bardzo dużo tracisz.
Pierwszy raz z Władcą spotkałem się, jak miałem 12 lat. Wtedy to TVN wyemitował pierwszą część The Lord of the Rings. Wtedy sięgnąłem po książkę, jednak nie wiem dlaczego przestałem czytać. Później oglądnąłem pozostałe części. Może we wakacje sięgnę znowu po Wadcę.
Wypożycz i poczytaj. Jak ci podpasuje, to jest, jeśli ci się nie spodoba, nie ma. Proste?
Książka jest specyficzna, ale warto ją przeczytać, choćby dla samego szacunku dla książek. Wg. mnie to jedna z niewielu, którą każdy człowiek ma obowiązek przeczytać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum