Bezsenności nie czytałem, ale widziałem film, który imo mi się podobał. Książka zapewne też by mi do gustu przypadła. Zależy kto co lubi w książkach King'a tak naprawdę. I czy w ogóle lubi jego styl. Nie mówię, że wszystkie jego książki są super, ale większość jest bdb, albo chociaż dobra. Nie ma na pewno powieści beznadziejnych, są jak już średniaki.
Mówiłem, że może skrobnę coś na temat Ręki Mistrza. Dobijam do 400 strony i muszę powiedzieć, że jest to świetna powieść psychologiczna. Opisy codziennych sytuacji jakie wykonuje główny bohater, jego przyjaźnie, małżeństwo, córki - wszystko to jest pięknie ujęte w słowa, że aż chce się czytać. Mimo, że wydawać może się to nudne na początku, to jest w tym jakiś urok. Dla mnie nudne nie było, bo czytałem z zaciekawieniem.
Pisanie powieści z pierwszej osoby to również jak najbardziej trafiony pomysł. Wygląda to jak bardzo obszerny pamiętnik, a ludziom zwykle przyjemnie czyta się historię kogoś pisaną jego własną ręką. Poza tym jeszcze na plus można dodać klimat jaki panuje w tej historii. Mroczny, niepokojący i zagadkowy.
Czekam teraz na rozwój akcji bo ponoć ostatnie 200 stron to ostra jazda bez trzymanki. No i czytałem na forum SK.pl, że czyta się ją za jednym razem i lepiej się na to przygotować, że nie oderwie się od książki ;p
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 02-11-2008, 00:01
To i ja sie wtrącę. Jakoś w zeszłym tygodniu przeczytałam "Zieloną Milę". A dziś miałam okazję obejrzeć film. Jako że w miarę świeżo po książce to i porównać można
Generalnie film mi sie podobał. Mam tylko kilka zastrzeżeń.
Nie podobał mi sie wątek z kinem. Co prawda musieli wytłumaczyć czemu Paul sie rozkleił kiedy zobaczył film. Ale jakoś mi to do całości nie pasowało. Takie sztuczne było.
No i brakowało mi tego "wrednego" i "wścibskiego" pielęgniarza.
I jeszcze... jak oni mogli przerobić Pana Dzwoneczka Jak mogli zrobić Pana Jingles'a Przez tłumaczenie dużo stracili...
Ostatecznie książka była lepsza...
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Ręka Mistrza ukończona już jakiś czas temu. Długi czas temu.
Książki to też taki mały nałóg, kończysz jedną i gdy nie masz następnej jakoś tak czasem pusto się zdaje gdy nudzisz się w tym czasie, kiedy zwykle zapoznawałeś się z nową historią.
Co do samej powieści. Muszę powiedzieć, że była bardzo dobra. Teraz, po czasie ochłonąłem od niej i spojrzę trzeźwiejszym okiem. Co mogę powiedzieć, hmm.. Podstawa to to, że miło się ją czyta. Jak fajną historię, po prostu. Nie nudzi, nie zawsze porywa, jest po prostu przyjemna dla oka, ucha, nosa, wyobraźni i czegokolwiek tam jeszcze. Sama historia przedstawiona przez pana King'a jest świetna. Wątek psychologiczny, który rozwija się z strony na stronę staje się coraz bardziej ciekawy i wciągający. Taka fajna psychodela, jakby dwóch ludzi w jednym. Postacie? Świetne, naprawdę świetne. Trzej przyjaciele (można powiedzieć ''główni bohaterowie'') uzupełniali się nawzajem i fajnie było ''przyglądać się'' jak ich przyjaźń się rozwija.
Nie muszę nic więcej mówić, najnowsza powieść King'a broni się sama i ci, którzy czytali mogą to potwierdzić.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Kuurcze. Znowu spotkałem się z bardzo dobrą książką Kinga.
Pamiętnik Rzemieślnika - książka, która ukazuje poglądy Kinga na pisanie, na różne powieści, na elementy pisania i odsłania kilka fragmentów z jego życia. Co mi się spodobało w tej książce? Na pewno to, że czułem się jakbym rozmawiał z Kingiem i poznawał go poprzez tą książkę. Tutaj widzimy Króla takiego jakim jest, nie trzeba doszukiwać się wątków z jego życia w fabule książki (Historia Lisey np.) tylko mamy wyłożoną tzw. ''kawę na ławę''. Bardzo trafnie opisuje trudny moment swojego życia (wypadek, w którym o mało nie zginął) i to jak wracał do zdrowia. Jak pomagała mu w tym jego żona, Tabby. Poza tymi wszystkimi smaczkami (cholernie dobrymi!) jest też sama treść dotycząca - jak już mówiłem - tworzenia powieści. Ta część książki również jest bardzo dobra i opiewa w ciekawe elementy, wiele można się z niej nauczyć. Na pewno nie należy całkowicie brać poglądów Stephena Kinga do siebie, ale można sporo podpatrzeć i wyciągnąć ciekawe wnioski.
Co by nie mówić.
10/10 z czystym sumieniem.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
No nie. Temat o Kingu a tylko ja tutaj często pisze. Jeno was powiesić wy nędz.. yyy..
A więc
Czy to mi się obiło dziwnie o uszy czy Pawcio czytał 4 po północy Kinga? Nie jestem pewien, ale chyba wspominałeś o opowiadaniu Tajemnicze okno, tajemniczy ogród - nie mam pewności czy to Ty, ale jednak warto zapytać ;p
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
SbobekH napisał/a:No nie. Temat o Kingu a tylko ja tutaj często pisze. Jeno was powiesić wy nędz.. yyy..
Spokojnie, ja się niedługo wypowiem na temat 'Podpalaczki', bo właśnie czytam i jestem w połowie mniej więcej. Tyle tylko, że teraz idzie sesja i zamiast tego zaczynam się przerzucać na książkę pod tytułem 'Mikroekonomia', więc nie wiem kiedy skończę. Ale myślę, że w lutym dam radę.
SbobekH napisał/a:Czy to mi się obiło dziwnie o uszy czy Pawcio czytał 4 po północy Kinga?
Jakiś tam jego zbiór opowiadań czytałem, ale jaki nie pamiętam To o czym wspominasz, to chyba Aruna czytała (sprawdź poprzednią stronę tematu ).
Ja tam wspominałem, że najbardziej do gustu mi przypadły z tego mojego opowiadania 'Kosiarz trawy', 'Jestem bramą' i 'Magiel'. Do teraz mogę sobie je dość dokładnie przypomnieć, a już trochę czasu temu czytałem
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Jakiś tam jego zbiór opowiadań czytałem, ale jaki nie pamiętam To o czym wspominasz, to chyba Aruna czytała (sprawdź poprzednią stronę tematu ).
Może odpowie jak się zjawi bo właśnie jestem po pierwszym opowiadaniu i kawałek drugiego mam za sobą - niezłe, ale jednak nie to samo co powieść Kinga. W ogóle inaczej to brzmi przecież. Powieść. O wiele dumniej niż - opowiadanie (bleh). ;p Ok, głupawkę mam.
Poza tym nie mogę znaleźć tego zbioru z Twoimi opowiadaniami Pawcio, ale wiem, że już to przeglądałem. Wręcz to ściągnąłem chyba nawet bo kiedyś dałeś mi link do e-booka.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
SbobekH napisał/a:Powieść. O wiele dumniej niż - opowiadanie (bleh). ;p Ok, głupawkę mam.
Ja tam wolę opowiadania Jakoś mniej czasu potrzeba, żeby się wgryźć, chociaż w sumie dobra powieść nie jest zła
SbobekH napisał/a:Poza tym nie mogę znaleźć tego zbioru z Twoimi opowiadaniami Pawcio, ale wiem, że już to przeglądałem. Wręcz to ściągnąłem chyba nawet bo kiedyś dałeś mi link do e-booka.
'Nocna zmiana' to się zwie, już wygooglałem I tak, ja Ci to chyba kiedyś nawet na maila posłałem, a jeśli nie całość, to na pewno 'Jestem trawą'. Jak znajdę to mogę Ci podesłać raz jeszcze, jeśli chcesz, bo pewnie nie przeczytałeś ?
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Widać moje nagle rozpalające się rumieńce na twarzy? Nie?
To co się pytasz!
Nie przeczytałem i nie przeczytam. E-booki to jest zakała literatury bo jak dla mnie taki sposób czytania to męczarnia. Dość, że oczy bolą od monitora to jeszcze siedzisz w jednej niewygodnej pozycji. Zresztą nie ma to jak szelest kartek papieru, ich zapach.. Wiecie co jest jednak najfajniejsze? Gdy patrzę na swoją półkę z książkami jestem najzwyczajniej dumny. Książka to jednak coś co warto mieć w swoim domu, coś co nas jakoś wzbogaca. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdzie naprawdę rzadko kto czyta książki sam z siebie. Wśród młodzieży, mój rocznik na ten przykład.
pawcio napisał/a:Jakoś mniej czasu potrzeba, żeby się wgryźć, chociaż w sumie dobra powieść nie jest zła
No jeśli chodzi o Kinga to właśnie jest ten urok, że trzeba czasu troszkę żeby się wgryźć, ale mogę śmiało zapewnić, że jak się wgryziesz to lecisz jak po maśle i nawet nie wiesz kiedy mija te 300 stron. Tylko musiałbyś przeczytać jakąś lepszejszą jego książkę.
Tak czy siak czekam na wieści z pola bitwy z Podpalaczką bo sam jej nie czytałem jeszcze.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
SbobekH napisał/a:E-booki to jest zakała literatury bo jak dla mnie taki sposób czytania to męczarnia. Dość, że oczy bolą od monitora to jeszcze siedzisz w jednej niewygodnej pozycji. Zresztą nie ma to jak szelest kartek papieru, ich zapach.. Wiecie co jest jednak najfajniejsze? Gdy patrzę na swoją półkę z książkami jestem najzwyczajniej dumny. Książka to jednak coś co warto mieć w swoim domu, coś co nas jakoś wzbogaca. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdzie naprawdę rzadko kto czyta książki sam z siebie. Wśród młodzieży, mój rocznik na ten przykład.
Ja Cię nie zmuszam do czytania całości, tylko do 'Kosiarza trawy' Bo zgadzam się z Tobą, że to jest męczące. Chcoiaż zawsze można wydrukować, ale to z kolei się nie opłaca i już lepiej kupić normalną książkę. I zgadzam się też, że fajnie mieć książki na półce. Chociaż ja osobiście wolę DVD, ale wiem o co chodzi. Książki ostatnio zacząłem nabywać. Nie zgodzę się jednak, że sztuka czytania wśród młodych zanika. Może nie jest z tym różowo, ale nie jest też tragicznie. Większość osób, które znam czyta coś raz na jakiś czas. W sumie to nie jest ten temat do tej dyskusji, więc kończę ten wątek
SbobekH napisał/a:No jeśli chodzi o Kinga to właśnie jest ten urok, że trzeba czasu troszkę żeby się wgryźć, ale mogę śmiało zapewnić, że jak się wgryziesz to lecisz jak po maśle i nawet nie wiesz kiedy mija te 300 stron.
Myślę, że zależy to u niego od książki. Bo np. w tą 'Podpalaczkę' wgryzłem się od razu i jak do tej pory zaczyna się robić zbyt rozwleczona. Ale już z 'Rose Madder' było tak jak mówisz - jak się wgryzłem, to jakoś szło. Opowiadania mają jednak jeszcze jedną przewagę - można je całe przeczytać w tramwaju/autobusie A ja nie lubię zostawiać niedokończonych rozdziałów/podrozdziałów. Takie moje zboczenie
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
pawcio napisał/a:A ja nie lubię zostawiać niedokończonych rozdziałów/podrozdziałów. Takie moje zboczenie
A moim zdaniem jeśli chodzi o Kinga to jest coś dobrego do pewnego momentu. U Kinga spotkałem się z takim czymś, że książka kula się, kula i jest nagle pewien przełom. I od tego dopiero przełomu również nienawidzę zostawiać niedoczytanego rozdziału czy nawet całej książki. Chociaż czasem jestem zmuszany przez czas, który nagli, ale rzadko mi się zdarza odkładać jego prozę na półkę jeśli naprawdę tego nie chcę ;p
pawcio napisał/a:Ale już z 'Rose Madder' było tak jak mówisz - jak się wgryzłem, to jakoś szło.
Rose Madder czytałem jakiś czas temu i muszę powiedzieć, że to b. fajna książka. Tzw. kobieca proza Kinga. Na pewno nie jest to szczyt jeśli porównać ją z Historią Lisey, ale książka opiewa w wiele ciekawych sytuacji. Najbardziej podobało mi się w sumie szaleństwo męża Rose (nie pamiętam imion, wybaczcie..) i przedstawienie tego przez Kinga (co w każdej książce robi świetnie) jak i tułaczka Rose gdy wybyła z domu.
A wszystko zaczęło się od jednej kropli krwi..
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
SbobekH napisał/a:Tak czy siak czekam na wieści z pola bitwy z Podpalaczką bo sam jej nie czytałem jeszcze.
Skończyłem wreszcie I cóż mogę powiedzieć? Zachwycony nie jestem, ale czytało mi się bardzo dobrze. Generalnie trochę za dużo było przestojów, w których opisywano jakieś zbędne pierdoły i trochę to wszystko zbyt rozwleczone było. Na plus zdecydowanie klimat. Momenty, w których Charlie robiła masakrę, czy jej tatuś 'pchał' ludzi (opisy rykoszetów też się pod to kwalifikują) były pierwszej klasy. No i nie zapomnę chyba, jak czekając na siostrę czytałem w samochodzie i akurat moja komórka zadzwoniła. Prawie zawału dostałem Inna sprawa, że to było w chyba najbardziej mrocznym momencie książki
Warto by chyba jeszcze wspomnieć o czym ta książka jest Więc mamy tu tatę, który wziął udział w eksperymencie i przez to może 'pchać' ludzi by robili różne rzeczy. Ożenił się on z inną uczestniczką tego eksperymentu, a ich córka odziedziczyła pewne zdolności po rodzicach i może przede wszystkim rozniecać ogień siłą woli. Oczywiście ściga ich pewna rządowa instytucja. To tak w skrócie.
Jakbym miał tą książkę oceniać to bym dał takie solidne 4/6
PS. Skończyłem ją wczoraj/dzisiaj w nocy tuż przed snem. A śniło mi się dzisiaj, że to ja miałem taką moc jak Podpalaczka
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Arghh!!
I muszę Kinga zbesztać. Pogryzłbym go gdybym mógł.
Ostatnio byłem w księgarni i mówię - co tam, kupię książkę grubą nieważne jak się przedstawia - w końcu King to King i będzie dobra a zajmie sporo czasu. I co się okazało? Klapa. Wybrałem 4 po północy o których chyba już wspominałem. Pierwsze opowiadanie fajne, kolejne niezłe, ale jestem przy końcu.. i męczę się! Do jasnej cholery się męczę. Czekam tylko aż skończę tą książkę i odstawię na półkę bo tam ładniej wygląda. Nie będę tutaj przeklinał ani zwyzywał, ale książka nie jest za dobra. Może tam znajdziesz opowiadanie dla siebie, ale im dalej.. tym nudniej się zrobiło a żeby mi było nudno jak Kinga czytam? Paranoja.
Tak więc 4 po północy odradzam, nic ciekawego.
A szkoda!
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 06-03-2009, 12:30
SbobekH możesz krzyczeć, ale uważam że "Historia Lisey" jest BEZNADZIEJNA.
Od tygodnia ją męczę i przeczytałam może z 40 stron. Nawet w autobusie nie mam ochoty sięgać po tą książkę. Czy cała książka jest napisana tak jak początek? Czy po 150 stronach coś sie zacznie dziać? Bo może po prostu ominę te kilka (jeśli nie kilkanaście) rozdziałów i zaczne od środka czytać.
Nie znoszę opisów, wole jak coś sie dzieje. A tu przez 40 stron opis męża "jaki to on nie był bombastrasznie wspaniały"
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Aruna napisał/a:"jaki to on nie był bombastrasznie wspaniały"
Zobaczysz jaki potem okaże się bombastrasznie inny.
Poza tym napisałem to już na SHP - albo polubisz przynudzanie Kinga, albo je znienawidzisz jak i pisarza. Tak już jest.
Ciebie interesowałyby książki gdzie CIĄGLE coś się dzieje a King takich rzeczy nie pisze. Tu chodzi o nasiąkanie klimatem jego powieści a dopiero potem bum! po którym nie możesz się oderwać.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 06-03-2009, 22:46
Widzisz, niezupełnie...
"Zielona mila" przykładowo. Nie było akcji od samego początku. Ot co, opis więzienia, jego mieszkańców. Krótka historia każdego z nich. Coś sie zaczęło dziać dopiero w momencie wyprawy do komendanta
"Worek kości" podobnie. Od początku opisy. Zmagania bohatera z niemocą twórczą Kiedy naprawdę zaczyna sie coś dziać Kiedy ginie matka Ki a ona sama trafia pod opiekę głównego bohatera. Ile to stron jest tej akcji 80 - 100 A książka Przeszło 300...
Tamte dwie miały "to coś" co mimo że opisy nudne, to jednak chciało sie przeczytać. Potrafiły zachęcić. A "Historia Lisey" strasznie mnie zniechęca. Pierwsza książka (zaraz po "Nad Niemnem"), która naprawdę jest dla mnie męcząca. I przez którą nie idzie mi przebrnąć.
Owszem, przeczytam do końca, ale nie liczę na jakąś poprawę
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Właśnie przeczytałem ten temat i chyba sięgnę po Kinga. Słyszałem już dawno o tym pisarzu, jednak nie miałem jeszcze okazji zapoznać się z jego dziełami. Którą książkę polecilibyście na początek?
Wielki Marsz - przyciągnie do Kinga i go nie skreśli na samym początku.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 07-03-2009, 20:41
Wielkiego Marszu nie czytałam. A polecić mogę Zieloną milę i Worek kości. Podpalaczka też najgorzej nie wypadła z tego co kojarze, więc też możesz przeczytać.
I ponoć Chudszy (czy jakoś tak) jest dobrą książką tego pana.
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Ja polecam Zieloną Milę, Chudszego i Rose Madder. Te 3 książki Kinga najbardziej mi się podobały i myślę, że mają w sobie coś takiego, że na pewno nie odepchną.
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Zielona Mila z Tomem Hanksem powstała w oparciu o książkę Kinga? Jeśli tak, to trzeba będzie się z nią zapoznać, bo film jest świetny. I pytanko do tych, co czytali i oglądali - dużo wątków względem książki pominięto w filmie?
Tak, to jest ekranizjacja książki Kinga. I wiesz co jest najlepsze? Że książka bije film na głowę ! Mi się to wydawało niemożliwe, ale jednak. Co do ilości pominiętych wątków, to było ich stosunkowo niewiele, nawet o ile mnie pamięć nie myli to z istotniejszych tylko jeden. Nie zmienia to faktu, że książka była tak napisana, że wciągała mimo znajomości filmu.
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
W razie jakbyś nie wiedział to Skazani na Shawshank też są na podstawie książki Kinga. W końcu to chyba jedne z najlepszych filmów w historii kina. (nawet filmweb.pl tak stwierdza w rankingu 0_0)
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 08-03-2009, 14:24
Jeszcze a propos filmów na podstawie książek Kinga:
Lśnienie - ani nie czytałam, ani nie oglądałam, widziałam natomiast jakieś zdjęcia i myślę że całkiem przyzwoity film to może być.
Dzień w którym zatrzymała sie ziemia - ponoć też na podstawie jakiejś książki czy opowiadania Kinga (jednak ja tej informacji nie sprawdziłam, znajomy tak twierdził jak gadaliśmy o filmach)
i to co ostatnio było w telewizji Sztorm stulecia
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum