Czyli co Wam najgłupszego kiedykolwiek wpadło do głowy, jak to zrobiliście i jakie były konsekwencje
U mnie pamiętam najgłupsza akcja...ja 6 lat wtedy miałem(aż się dziwię,że to zrobiłem)wtedy w przedszkolu na przerwie strasznie mi się zachciało jeść lody więc pomyślałem,że do domu mam blisko pójdę po pieniądze,zabrałem ze sobą kolegę(BYł SYNEM DYREKTORKI TEGO PRZEDSZKOLA :-P )i poszliśmy...w domu nikogo nie było ,więc myślę pewnie siedzą na działce??Działkę miałem 6 km o domu,do tego droga za prosta nie była,ale co ochota na loda nie przechodziła,więc mówię idziemy na działkę,a cały czas powinienem być w przedszkolu...no to poszliśmy...kolega w połowie drogi wysiadł bo na pieszo 3 kawałki przejść w wieku 6 lat to trochę jest i mówił,że dalej nie idzie...i tak zrobił i sie cofnął...najgorsze,że sie zgubił!!No a ja szedłem dalej na działkę...i trafiłem...rodzice takie oczy i sie im nie dziwię...szybko odwieźli mnie z powrotem do przedszkola...Krzychu(bo tak miał na imię)nie wrócił do tego czasu...zadyma ostra,bo jego mama w końcu dyrektorką była...ale znalazła go policja 4 godziny po całej akcji...chłopak zgubił drogę i trafił na inny koniec,ale trochę syfu miałem,ale ogólnie spox,najgorzej to współczuje moim rodzicą czego oni musieli słuchać,i mojego kumpla rodzicą co musieli przeżywać,a co by było jak by sie nie znalazł,ale najgorzej miała opiekunka co nas pilnowała,a właściwie niedopilnowała :-P LOL!!Ogólnie wszystko dobrze się skończyło
ps.aha i jeszcze taki głupi schemat z dzieciństwa,kiedyś oglądałem Power Rangers i zainspirowany tą bajką poszedłem na miasto w kartonie na głowie i udawałem jednego z Rangersów...transformacja,wzywanie zordów,walka z powietrzem...i to wszystko w mieście...ludzie się na mnie jak na głupiego patrzyli Miałem z 9 lat wtedy!!No ale co zrobić...jak bajka potrafi wpłynąć na człowieka!
A wasze?Mieliście jakieś?
_________________ "Only the good die young
All the evil seem to live forever"
Kiedyś na jakiejś uroczystej Mszy św. dwóch lektorów miało stać ze świecami(nie pamiętam, jak się nazywają te świece) pod amboną, kiedy ksiądz czyta ewangelię.Jeden lektor po lewej, drugi po prawej. Msza się zaczęła, w końcu bierzemy świece i idziemy pod ambonę.Stanąłem obok mojego towarzysza, zamiast naprzeciwko niego.On mówi:"idź tam" i pokazuje palcem.No to ja zamiast zrobić krok, robię ich kilkanaście przechodząc na drugą stronę ołtarza...
Zanim zacznę- ja nie umiem śpiewać psalmów... służyłem na mszy o 6.30 (mało ludzi).Czytam czytanie, już schodzę z ambony po czym ksiądz z krzesła mówi, żebym zarecytował psalm, bo organisty nie ma.No to OK, zostaję na ambonie i ŚPIEWAM psalm...to musiało być niezłe.Każda zwrotka w innej melodii, chociaż nie, to nie były melodie.Coś mi się poprzekręcało, że to zaśpiewałem...
Kiedyś gdy nie chodziłam jeszcze do szkoły postanowiłam razem z koleżankami z podwórka wykorzystać starego garbusa jako zjeżdżalnie. Zabawę przeszkodziła nam właścicielka, która w przyszłości okazała się moją nauczycielką od plastyki.
tylko tyle.....<myśli><myśli> ...jestem zbyt grzeczna
No ja chyba też zbyt grzeczny jestem, bo nic takiego sobie nie przypominam :> Kiedyś zbierałem naklejki z tramwajów w stylu 'wyjście awaryjne' itp. ale to się tu chyba nie kwalifikuje.
I raz pamiętam akcję, aczkolwiek to nie moim udziałem była jej pointa. Otóż, w gimnazjum w pewnym momencie przyszła moda na le parkour. A że nasze szkolne łazienki doskonale nadawały się do ćwiczeń, to tam też bywaliśmy prawie co przerwę. Pewnego słonecznego dnia zamknięto skrzydło, w którym były nasze łazienki, z prostego powodu - odbywały się tam matury. Ale nic to dla nas - można tam było wejść od tyłu, praktycznie nieużywanymi schodami. Tak więc zrobiliśmy. Będąc już w wc mieliśmy zamiar tradycyjnie wspiąć się na kabiny. I gdy pierwszy kumpel już na nią wszedł spostrzegł egzaminatora spoza szkoły w jednej z nich Chyba nie muszę mówić, że ulotniliśmy się stamtąd w ciągu sekundy. On nas na szczęście nie wychwycił, więc obeszło się bez jakichś kar czy czegoś
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Wczoraj akurat miałem taką jedną debilną akcję. Spotkałem kolesi, którzy wracali z pokazu breakdance. Poszliśmy się przejść parkiem, pomimo tego, że wcześniej padało i było dosyć mokro. Jeden z kumpli powiedział: "Patrzcie, czego się nauczyłem w Domu Kultury!" i zaczął skakać z ławek, wykonując przy tym jakieś piruety. No to ja mu na to: "Patrz, to musisz zrobić tak!" i wskoczyłem na ławkę, wiele nie myśląc. No i jazda - na samym końcu chciałem złapać się za nogę. I tak też zrobiłem. Kul, tylko ławka była mokra, a ja mam śliskie podeszwy... Jak poleciałem, tak się rozłożyłem na całym chodniku. Dobrze, że nie zaryłem moim pustym łbem o beton. Ale za to spodnie i kurtka nie dość, że mokre (bo deszcz padał wcześniej), to całe mokre. Najs. Kumple śmieją się ze mnie nawet dzisiaj.
czyli było mokro Bzdursky
mogę najwyżej powiedzieć o moim gimnazjum: no więc, palili książki; na przerwie w 2 klasie była tradycja rzucania się soczkiem ( dostawaliśmy 2 śniadanie ), więc cała wykładzina i ściany były w plamach; chłopcy urządzali sobie konkurs kto pierwszy trafi przyborem szkolnym w godło gimnazjum ( potem bali się stać pod tablicą, bo szkło wyglądało jakby miało zlecieć ), w 1 klasie z piętra zrzucali zgniłą rzerzuchę.
Jestem zbyt spokojny by odwalać jakieś głupsze akcje, aczkolwiek jedna, dziwna, utkwiła mi w pamięci.
Chodząc do alergologa parę lat temu przyszedłem jak zwykle i stanąłem pod ścianą gdzie nie widziałem drzwi wejściowych. Po paru minutach przysiągłbym, że słyszałem otwierające się drzwi i pytanie "kto jest ostatni?". No to idę się ujawnić i mówię "ja jestem". Jednak nikt tam nie stał a wszyscy ludzie patrzą się na mnie jak na idiotę. Tak głupio jak wtedy to się rzadko kiedy czułem. Najdziwniejsze jest to, że dałbym sobie paznokcia uciąć, iż coś słyszałem wtedy. Nie, nic nie piłem ;p.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
ja wspominam ze wstydem jak upadłam na kolana dziadkowi w autobusie
albo ostatnio czekałam na autobus 167, w końcu nadjechał, podczas podróży zauważyłam, że chyba "zmienił" trasę, oczywiście okazało się, iż jadę innym numerem ( który na szczęście bardziej mi pasował ).
głupia akcja: moje znajome w wieku 13 lat stwierdziły, że z okazji zakończenia roku szkolnego trzeba się upić, więc gdzie się udały ? Do parku w krzaki !
jak byłam w ostatniej klasie gimnazjum zdarzało mi się głośno śpiewać na ulicy lub transporcie miejskim z koleżankami... aż dziwne, że nas nikt nigdy nie uciszył
W wieku lat 18-19 na jednej z imprez postanowiliśmy z kolegą ukręcić mu jego jaja. Chłop się stawiał to się zaczęła szamotanina w której wyniku ja wyrżnąłem potylicą o framugę drzwi. Jucha zalała mi całe plecy. Przemyłem prysznicem, ale że miałem przez dobre kilka minut głowę spuszczoną to jak wstałem znad wanny to prawie straciłem przytomność. Potem jeden z kumpli postanowił mi ukręcić jaja więc dostał kopa w ryj a mi się otwarła dopiero co zagojona rana, więc znowu była akcja nad wanną, po której już mnie musieli zanosić do pokoju. Ostatecznie pojechałem na pogotowie i mi zeszyli łeb.
Stara historia - teraz już takie głupstwa mi się nie zdarzają
Wiek: 19 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 23 Skąd: Zachodniopomorskie
Wysłany: 13-05-2008, 21:07
Pewnego razu gdy wracaliśmy z wycieczki szkolnej (wszyscy na dość sporym kacu) kumpel postanowił sobie kupć browara. Na pierwszym lepszym postoju wbiega do sklepu pełnego ludzi, rozgląda się ale nie może nigdzie dostrzec ani krzty alkocholu. Podchodzi do uroczej pani kasjerki i rzuca tekst "Czy macie tu jakikolwiek alkochol ?". Na co pani zaczyna się śmiać i pokazuje napis na ściania "APTEKA". Czerwona twarz kolegi i okrzyki zflustrowanych dewotek stojących w kolejce = bezcenne
alkohol przez "samo h" zawsze mi się podobają takie historie " ile to ja w życiu wypiłem", już w gimnazjum mogłam się nasłuchać takich opowieści, a jak wyjechaliśmy na obóz to jedno piwo na 5 osób szło
Ja też nie byłem do końca przekonany, jak kolega mówił, że w podstawówce pili wódkę na lekcji i nauczycielka się nie zorientowała.Ale potem uwierzyłem, jak on i inni koledzy pili na wyjazdach brydżowych. Ostatnio "walczyli" z komandosami (tanie wino).
Wiek: 19 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 23 Skąd: Zachodniopomorskie
Wysłany: 14-05-2008, 22:19
Ale ta historia nie ma na celu pokazania jacy to byliśmy super i ile piliśmy ... sytuacja ta nie miała miejsca w podstawówce czy gimnazjum ale w liceum. Kumpel był pełnoletni ... Wiec nie do końca wiem o co się czepiasz
Tydzień temu byłem z wycieczką szkolną na Krymie gdzie odwiedziliśmy m.in. Jałtę.
W tym wspaniałym kurorcie spotkała mnie dość niezręczna sytuacja którą teraz opiszę .
Wieczorem kiedy byłem już troszeczkę podchmielony odezwał się mój pęcherz
wyszedłem więc na ulicę w poszukiwaniu szaletu,co ku mojemu zaskoczeniu
nie trwało długo (pod tym względem Jesteśmy 10 lat za Ukrainą...).
Uradowany wchodzę do "tualet" i od razu szarpię za klamkę pierwszej kabiny - upss !
Tylko tyle zdołałem z siebie wydobyć po zobaczeniu dziadka z ptakiem w łapie...
Mając przed oczami jeszcze poprzedni obraz, nawet nie zauważyłem kiedy otworzyłem drzwi drugiej kabiny, a tam:
gość zakładający gumę o_O. Cały czerwony odskakuje do 3 ostatniej przegrody i ! Pukam... Nikt nie odpowiada, nic nie słyszę- wchodzę. To co zobaczyłem w "trzeciej szansie" pobiło dwie wcześniejsze. Na muszli siedziała kobitka której najwyraźniej urwał się film, nawet nie skumała, że ktoś jej drzwi otworzył (nie mówiąc już o tym, że usadowiła się w męskim ) .
Po tym natłoku "wrażeń" złapało mnie ciężkie do zdefiniowania uczucie (to była mieszanka wstydu, rozpaczy, obrzydzenia, strachu i złości) które w połączeniu z procentami
zaowocowało rozpaczliwie-gniewnym okrzykiem :
"K**** Czy wy nie wiecie do czego służy zamek !?" Po tych słowach wybiegłem z klopa.
Świadkami zdarzenia które nie trwało nawet 1 min była kolejka Ukraińców + opiekun mojej grupy
Ja tam nie mogę przestać się śmiać z historii jaką opowiedział Abstract.
Sytuacja w której znalazł się Mathew też wygląda na komiczną, ale dla niego samego faktycznie to musiało być trochę niezręczne.
Ja mógłbym opowiedzieć zabawne historie w których byłem co najwyżej obserwatorem. Swoich własnych najgłupszych akcji jakoś nie mogę sobie przypomnieć i nie pamiętam czy w ogóle takich doświadczyłem - może to dlatego, że na codzień jestem dość spokojny?
Devlock napisał/a:Sytuacja w której znalazł się Mathew też wygląda na komiczną, ale dla niego samego faktycznie to musiało być trochę niezręczne.
Teraz też się z tego śmieje Ale wyobraźcie sobie co musiałem czuć kiedy przy walce
z mimowolnym oddaniem moczu towarzyszyły mi takie sytuacje/widoki.
W ostateczności załatwiłem sie pod krzakiem w towarzystwie dwóch jamników.
Wiek: 17 Dołączył: 02 Mar 2009 Posty: 18 Skąd: Babimost
Wysłany: 02-03-2009, 21:52
Moje najgłupsze akcje
Jak miałem 8 lat to zrzuciłem na sąsiadkę woreczek z piachem
Też jak byłem mały taka babcia miała mały domek i dach taki że dałoby się spokojnie na niego wejść i miała na tym dachu grzyby nasypaliśmy na nie piach
Jak w podstawówce było takie czyszczenie zębów to z kumplami opluliśmy całą ścianę
Hmmm dalej nie pamiętam ale wiem że jeszcze dużo było większość takich akcji było w wieku 11 8 9 lat
_________________ Google poradzi, google nigdy cie nie zdradzi
To ja opowiem co mi i mojemu bratu zdarzyło sie w nocnym Empeku w Białymstoku w ferie zimowe, to było tak:
W Empeku byliśmy ja, brat, dziadek (nie nasz) i dresy na końcu autobusu rozpracowywujący wódę, w pewnym momęcie wlazł kanar, podchodzi do nas my dajemy bilety podchodzi do dziadka i mówi: bilecik poproszę, dziadek spieprzaj pan stąd, kanar odszedł i polazł do dresów, bileciki poproszę, dresy na to Spi****** bo jak ci przy***** to się schowasz, kanar odszedł wiadomo jeden kolo kontra 5 dresów nie ma szans, więc polazł jeszcze raz do dziadka, a dziadek na to, szłyszałeś pan tych chłopców a z tyłu Brawo dziadek tak trzymać, po tym zdarzeniu kanar wyszedł na następnym przystanku, my trochę dalej i była brecha. To akurat było śmieszne, co do głupich żartów:
Kiedyś jak byłem w podstawówce to córkę mojej sąsiadki przezywaliśmy Bodzio, no i w czwartej klasie napisałem list na nią że niby to inni moi byli koledzy, na bluzgałem na rugałem co chciałem, ale potem jak zczaili kto to napisał miałem ostro przewalone, było nawet że z domu chciałem uciec ^^, stare czasy jak coś sobie przypomne to dopisze ^^
_________________ Babble babble bitch bitch
Rebel rebel party party
Sex sex sex and don't forget the violence,
Blah blah blah got your lovey dovey sad-and-lonely. This is the New Shit.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum