SbobekH napisał/a:To ile Ty tych drinków tam wypiłeś?
Nie liczyłem, ale jak szklanka robiła się pusta, wychodziłem na papierosa, wracałem i była już pełna
SbobekH napisał/a:Ja ogólnie bardziej wolę pić z kieliszka. Nie wiem, tak jakoś po prostu łatwiej mi to wchodzi. Drinki dosyć opornie, ale gdyby była jakaś impreza z tańczeniem to wiadomo, że piłbym drineczki. Jednakże na imprezy połączone z tańcem nie uczęszczam, więc wiadomo.
Wiesz, Bob, nie chcieliśmy za bardzo oficjalnie pić tych flaszeczek, więc... Szklanka, sok + wódka i jedziemy na parkiet ^^ Nawet mam zdjęcie z wychowawczynią, na którym w ręku mam drina.
SbobekH napisał/a:Ogólnie po wypiciu większej ilości alkoholu bardzo rzadko chce się przebierać do spania
Chociaż ja zwykle zrzucałem z siebie spodnie, bluzę i skarpety. Spałem w bokserkach i koszulce - a co
Tańcowanie mnie za bardzo zmęczyło, nie miałem siły wchodzić na trzecie piętro do domu. Ale jakbym tańczył dalej, to bym pewnie nie odczuwał zmęczenia
Bzdursky napisał/a:Nie liczyłem, ale jak szklanka robiła się pusta, wychodziłem na papierosa, wracałem i była już pełna
To w sumie ok.. Koledzy nie chcieli żebyś czuł się samotny z pustą szklanką..
Bzdursky napisał/a:Szklanka, sok + wódka i jedziemy na parkiet ^^ Nawet mam zdjęcie z wychowawczynią, na którym w ręku mam drina.
Jakbym już miał pić z sokiem to wybrałbym sok z czerwonej porzeczki Wy jaki mieliście? Tylko mi nie mów, że Cola
To jest normalnie mieszanka zabójcza dla żołądka. Cola + wódka = WC.
W sumie i tak podziwiam tych, którzy wódkę popijają wodą. A co gorsza znam takich co spirytus popijają wodą.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
SbobekH napisał/a:To w sumie ok.. Koledzy nie chcieli żebyś czuł się samotny z pustą szklanką..
Koleżanki tak samo - "Bzduraaaa, no chodź z nami wypiiiić!"
Jakbym już miał pić z sokiem to wybrałbym sok z czerwonej porzeczki Wy jaki mieliście? Tylko mi nie mów, że Cola
Mieliśmy bodajże pomarańczkę i grapefruita. Cola opcjonalnie, tak samo, jak Sprite. Wóda ze Spritem (Finlandia, Bols tudzież Absolwent / Absolut) wchodziła gładziutko, nie ma co mówić. A z Colą nie piłem
SbobekH napisał/a:
W sumie i tak podziwiam tych, którzy wódkę popijają wodą. A co gorsza znam takich co spirytus popijają wodą.
A ja nawet teścia francuza nauczyłem pić wódę bez miksowania ,czysta w gardło i ogóreczek. Jam to nie chwaląc się uczynił.
Facet wogóle łyka polską kuchnię jakby się tu urodził.Odpada tylko przy tartym chrzanie.
Ale polskiemu chrzanowi nikt ze znajomych francuzików nie daje rady.
Kiedyś na wielkanoc zabrałem słoik domowej roboty jak dla mnie łagodny ,a koguciki mało się nie podusiły.
Za to jak z teściem odpalamy kielony czyściochy to niezły aplauz dostajemy.
Wiadomo: z szaconkiem bo się może skończyć źle....
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 03-02-2008, 12:57
To ja wczoraj wieczorem poszłam ze znajomymi na imprezę
U mnie i jednej znajomej (zresztą wczoraj poznanej jak 3/4 osób) tylko cola była, kolejne dwie dziewczyny jakieś driniki piły. A chłopaki degustowali różne piwa a potem mocniejsze trunki
I tak w ten sposób poznałam ludzi z paczki znajomego
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Olaf napisał/a:Albo chciałeś się pochwalić,że masz mocny łeb Albo to naprawdę takie słabe,ja nigdy tego nie piłem!Dobre to?
Hejnuś Rlz
Czym tu się chwalić? Wydać kasę na alkohol i nie móc się nim nawalić to raczej nie jest powód do dumy... Winko ma 12 % i normalnie to bym się nawet wesoło po nim czuł. Miałem chyba zły dzień na picie. A w smaku znakomite. Polecam w połączeniu z piwem (tzn wypić pół piwka i dolać do pełna Leśnego Owocu - znakomity smak!!!!)
Muszę coś szczerze wyznać..
Mam jakoś o tyle dziwnie, że jeżeli piję wódkę i mam np. do popicia sok pomarańczowy to potem jak piję do normalnie to kojarzy mi się z wódką. Ale to tylko przez kilka dni po piciu także ok
Co do tego co w powyższym poście napisał Abstract to fakt.. Ludzie którzy mogą mniej wypić mają ten plus, że mało wydadzą na alkohol a już mają wzięte. Tyle, że też jest to czasami wstyd w towarzystwie tudzież na swojej 18nastce. No bo koleś osiemnaście lat a wypije 3 piwka i już odlatuje powoli.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
SbobekH napisał/a:Co do tego co w powyższym poście napisał Abstract to fakt.. Ludzie którzy mogą mniej wypić mają ten plus, że mało wydadzą na alkohol a już mają wzięte. Tyle, że też jest to czasami wstyd w towarzystwie tudzież na swojej 18nastce. No bo koleś osiemnaście lat a wypije 3 piwka i już odlatuje powoli.
Jaki wstyd:>? Generalnie to jestem zdania, że to ile kto może wypić to nie jest powód ani do wstydu, ani do chwalenia się. No bo to w końcu i tak zależy w większym stopniu od tego jaki kto jest (wzrost, waga itp.), a na to wpływu raczej nie mamy. Chociaż fakt, może się zdarzyć towarzystwo, w którym będzie to wstyd. Jednak IMO to bardzo słabe towarzystwo jest :]
Inna sprawa, że jeśli już ktoś się w takim towarzystwie obraca, to i tak raczej nikt nie będzie mu liczył ile piw wypił na imprezie Więc jeśli ktoś się bardzo wstydzi słabej głowy, to zawsze może ściemniać
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
a ja dzisiaj wypiłam Margartię truskawkową i mi tyle wystarczy nawalić się ? to wstyd, szczególnie dla dziewczyny, a przechwalanie się kto ile może wypić to tylko głupota, bo powinno się pić dla przyjemności, a nie aby się popisać przed kolegami. Słabą głowę to ja mam napewno, na dodatek jestem dosyć mała, więc niewiele mi potrzeba, aby zawirowało mi się w główce, dlatego gdy tylko coś poczuje to odstawiam alkohol. Poza tym żebym miała dobry humor wystarczą mi lody czekoladowe.
Hm. Wszystko zależy od towarzystwa i wieku. W wieku 16 lat od tego ile możesz wypić trochę jednak zależy bo są ludzie, którzy wtedy patrzą. Nie mówię, że to jacyś debile bo w wieku tam np. 20 lat może się to zmienić i oni zmądrzeją. A co za tym idzie sami będą pić tylko tyle aby mieć humor.
Wiecie, ja umawiam się pod namiot to pierwsze co słyszę teksty typu ''Ile chlejem?'' albo ''Może śpimy pod namiotem? Bo bym se wypił..'' więc wiecie. Udziela mi się trochę tego typu myślenie.
Chociaż ja sam szczerze powiem głowę mam średnią. Zależy to od dnia (co do wzrostu i wagi to chyba sprawdza się tylko w skrajnych okolicznościach) i przede wszystkim od psychiki. Ludzie potrafią sobie po 1 piwie wkręcić chociażby lekką fazę więc to też jest jakiś czynnik.
Ja np. ostatnio nie wiem czemu, ale miewam ochoty na Redd'sa jabłkowego. Mimo, że to ''babskie piwo'' to mi smakuje. I wolę się czasem napić takiego niżeli np. Warki (która swoją drogą też mi smakuje).
pawcio napisał/a:Więc jeśli ktoś się bardzo wstydzi słabej głowy, to zawsze może ściemniać
Tak tyle, że są tacy ludzie którzy po prostu bywają wkurzający...
Na ten przykład mam kumpla, który mało może wypić i chyba alkohol mu szkodzi. I wszyscy o tym wiedzą. A mimo to umawia się z nami na picie, pije tyle co my a potem.. strach się bać położyć go w namiocie żeby nie zwymiotował. Zamiast powiedzieć, że wypije mniej to nie wiem.. Chce nam dorównywać i nie odstawać w tyle? Możliwe bo jest od nas starszy.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
SbobekH napisał/a:Hm. Wszystko zależy od towarzystwa i wieku. W wieku 16 lat od tego ile możesz wypić trochę jednak zależy bo są ludzie, którzy wtedy patrzą.
Nie jestem jakaś dorosła ale wg mnie to zwykłe gówniarstwo. Jeżeli ktoś nie umie inaczej wejść do towarzystwa to moim zdaniem jest żałosny. Przeraża mnie, że co roku coraz młodsi zaczynają pić. 13/14 latki rozmawiające o winie to chore, ale niestety rzeczywistość, chociaż wiadomo, że te opowieści są wyolbrzymione i większość z nich jak wypije 1 piwo to już sukces, ale jednak pokazuje ludzkie skłonności.
No dobra a teraz czekam na Wasz atak.
Ostatnio zmieniony przez Juli 11-08-2008, 11:29, w całości zmieniany 1 raz
Cóż tak działa presja grupy, uruchamia konformizm grupowy. I np. grzeczne dzieci z dobrych domów kończą podstawówkę, przechodzą do gimnazjum, a tam wiadomo nowi koledzy, nowa grupa, a oczywiste jest jak ważna jest w tym wieku akceptacja w grupie kolegów, koleżanek. I jak bolą sankcje społeczne np. drwiny, gdy ktoś się nie dostosowuje. Stąd grzeczne dzieci by zostać zaakceptowane przez grupę, przyjmują jej system wartości (często zaczynają kontestować system wartości rodziców, czemu sprzyja tzw, burza hormonów w tym wieku, a nieporozumienia w rodzinie tym bardziej zespalają je z grupą rówieśniczą) i jej wzory zachowań, w tym picie alkoholu itp.
Mechanizm stary jak świat, ale myślę, że gimnazja mocno tu zaszkodziły. A że w grupe picie alkoholu w dużych ilościach stanowi wartość, przechwalają się, często ściemniając, ile to wypili, aby podnieść swój prestiż w grupie.
Jak ktoś jest starszy to wydaje mu się to żałosne, problem w tym, że niektórzy i w wieku dwudziestu kilku lat tak myślą i się zachowują. I to jest naprawdę żenada..
coffinfeeder napisał/a:
Jak ktoś jest starszy to wydaje mu się to żałosne, problem w tym, że niektórzy i w wieku dwudziestu kilku lat tak myślą i się zachowują. I to jest naprawdę żenada..
nie chce tu nic komentować, tylko nie rozumiem...
niektórzy w wieku dwudziestu kilku lat popisujący się ile mogą wypić aby wejść do grupy są żałośni, czy Ci co krytykują ?
no tak myślałam, że o to Ci chodziło, ale wolałam się upewnić
oj znam takiego, koledzy już go nigdzie nie zabierają, bo się po prostu wstydzą ^^
teraz idę na studia, ciekawa jestem, czy będę miała powtórkę z gimnazjum
Wszystko zależy od kierunku, uczelni. Na AWF może tak być, znajomy mi opowiadał, że dziecinada straszna, na politechnice również. Ale nie ma co szufladkować, ja na socjologii na UWr też niestety mam kilku takich, co lubią poszpanowac ile to oni piją, jak często i jak to się wcale nie uczą. I to jest żenujące dla mnie. Ale cóż większość ludzi to motłoch, nic się na to nie poradzi.
Ostatnio zmieniony przez coffiee 11-08-2008, 22:24, w całości zmieniany 1 raz
no tak UW najspokojniejsze....a ciekawe jak UKSW ?
słyszałam plotkę, że studenci z Politechniki chodzili mieście (chyba starówce ?) i zbierali od ludzi pieniądze na piwo. znajomy, odkąd dostał się na Poli. jedyne co podobno robi to siedzi w parku lub pubie na piwku. nawet żadnej dziewczyny nie ma, a dotąd miał z 10 w ciągu roku.
Juli napisał/a:teraz idę na studia, ciekawa jestem, czy będę miała powtórkę z gimnazjum
Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie chyba każda publiczna uczelnia organizuje jakiś wyjazd integracyjny. A sądząc po wypowiedziach co niektórych ludzi i tym, co się słyszało o poprzednich wyjazdach, to zanosi się na powtórkę... I tylko mieć nadzieję, że taki wyjazd ludziom wystarczy i tam się nachwalą swoimi głowami wystarczająco...
Juli napisał/a:słyszałam plotkę, że studenci z Politechniki chodzili mieście (chyba starówce ?) i zbierali od ludzi pieniądze na piwo.
No w końcu studenci A tak na serio, to w Poznaniu też się tacy zdarzają, chociaż najczęściej są to punki, a nie studenci. Studentów kilka razy widziałem siedzących i grających na gitarze, z kartką, że zbierają na piwo
Juli napisał/a:znajomy, odkąd dostał się na Poli. jedyne co podobno robi to siedzi w parku lub pubie na piwku. nawet żadnej dziewczyny nie ma, a dotąd miał z 10 w ciągu roku.
W końcu polibuda Dlatego właśnie wolałem iść na Akademię Ekonomiczną, tam jakoś społeczeństwo studenckie jest podzielone mniej więcej pół na pół, bo jak jest zbyt wielu facetów, to to niezdrowe jest
PS. Zgadzam się w 100% z wypowiedzią coffina.
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
coffinfeeder napisał/a:I np. grzeczne dzieci z dobrych domów kończą podstawówkę, przechodzą do gimnazjum, a tam wiadomo nowi koledzy, nowa grupa, a oczywiste jest jak ważna jest w tym wieku akceptacja w grupie kolegów, koleżanek.
No to 100% racja. Sam jak poszedłem do gimnazjum to poznałem kilka różnych grup ludzi. Od najbardziej przymulonych do najbardziej rozszalałych. Ale tak to w sumie jest, że po podstawówce się ten charakter kształtuje a gimnazjum to okres gdzie wszyscy dojrzewają i tak naprawdę obierają dopiero jakąś drogę w życiu. Tudzież nie obierają jej wcale tylko żyją chwilą.
Czy gimnazjum jest dobre.. W sumie ja nie wiem. Nie żyłem w czasach gdy było 8 klas podstawówki, ale z tego co mówili mi rodzice to lepiej tak było. Z jednej strony racja bo ciągle trza zmieniać klasę i towarzystwo a wiadomo, że do gimnazjum ''schodzą się'' ludzie z różnych szkół. I tych dobrych, i tych najgorszych. Chociaż nie powiem, chciałbym zobaczyć jakby to było 8 lat przebywać z jedną klasą.
Co do alkoholi aby za dużo nie odbiegać od tematu.
To cieszy mnie fakt, że nie upadłem jeszcze ze swoim towarzystwem tak nisko aby pić spirytus za 5 złotych. Piliśmy kiedyś najtańszą wódkę, ale to wiadomo - brak kasy żeby kupić tyle ile chcieliśmy.
Co do smaku alkoholu To jakoś nie trawie whisky. Jakoś dla mnie jest jeszcze za ostra albo po prostu nie umiem jej pić. Gdybym sobie ją powoli popijał z lodem to zapewne co innego by było i inny smak. A Wam jak ten trunek w ogóle podchodzi? I z czym to najlepiej smakuje
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
SbobekH napisał/a:To cieszy mnie fakt, że nie upadłem jeszcze ze swoim towarzystwem tak nisko aby pić spirytus za 5 złotych. Piliśmy kiedyś najtańszą wódkę, ale to wiadomo - brak kasy żeby kupić tyle ile chcieliśmy.
Zabawny kontrast - my z kolei na zagramanicznej wycieczce w trzeciej gimnazjum z desperacji kupiliśmy pół litra Absolutu za obłędne ilości euro.
SbobekH napisał/a:Co do smaku alkoholu To jakoś nie trawie whisky. Jakoś dla mnie jest jeszcze za ostra albo po prostu nie umiem jej pić. Gdybym sobie ją powoli popijał z lodem to zapewne co innego by było i inny smak. A Wam jak ten trunek w ogóle podchodzi? I z czym to najlepiej smakuje
Mnie tam braciszek polewał łyski tak jak trzeba - z wodą i lodem - i jakoś mi wcale a wcale nie smakowała. Zostanę przy drinkach i domowym winie. Inna sprawa, że taki trunek nobilituje i stanowi już wyższą klasę picia...
SbobekH napisał/a:Ale tak to w sumie jest, że po podstawówce się ten charakter kształtuje a gimnazjum to okres gdzie wszyscy dojrzewają i tak naprawdę obierają dopiero jakąś drogę w życiu. Tudzież nie obierają jej wcale tylko żyją chwilą.
Ja bym powiedziała raczej, że zaczynają obierać swoją drogę dopiero w liceum. Gimnazjum, jak już mówiono wielokrotnie, gromadzi młodzież w najgorszym wieku, na etapie, gdy wiekszość zamiast swojego własnego sposobu na życie wybiera naśladownictwo - lub zwyczajnie jest zbyt impresywna. Starsi koledzy upijający się na imprezach robią ogromne wrażenie - szkoda tylko, że zupełnie bezkrytyczne i pozbawione śladu odpowiedzialności.
Ale cóż, jeżeli ktoś nie chce się uczyć na cudzych błędach, będzie musiał na własnych. Ja, żeby oduczyć się upijania, musiałam dopiero ostro zatruć się wódką. Bywa.
Jakoś ostatnio w ogóle nie mam ochoty na alkohol... Z kumplem tydzień temu sieknąłem 0,5 Tadka a dwa dni później kilka drinów i kilka piwek w knajpie... Mało pije i jakoś mnie to za bardzo nie boli. Brzuszek mi zniknął i schudłem 10 kilo... Niezłe jaja
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum