| FAQ |  Szukaj |  Użytkownicy |  Grupy |  Download | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości |
  Użytkownik: Hasło:

Poprzedni temat «» Następny temat
Fauna & flora
Autor Wiadomość
SbobekH 
Administrator


Wiek: 16
Dołączył: 09 Lut 2007
Posty: 1051
Skąd: Gilead
Wysłany: 03-02-2009, 22:55   

Koty są w sumie fałszywe. ;> Ale zależy jakie.

Mam w domu 3 koty aktualnie z czego jeden.. jest nie do wytrzymania. Pani weterynarz powiedziała, że takiego kota jeszcze nigdy nie widziała.
I akurat to jest dowód, że koty są fałszywe. Np. moja mama leżała z tą kotką (tak, to ona) i ją głaskała. Aż w końcu kotka złapała focha i ją podrapała. Ot tak sobie. I weź tu człowieku kota pogłaszcz?
Poza tym koty mają jeden minus. Pazury.. Naprawdę, wolałbym polatać z psem po dworze, porzucać mu piłkę albo z nim pograć niż bawić się z kotem ręką. Rozumiem, że kot się wkurza jak mu nie dajesz kłębka czy czegośtam, ale mówię tutaj o samym minusie - ślad po podrapaniu może naprawdę długo ostać się na skórze. A o twarzy już nie wspomnę.. brr..

Poza tym pies to fajna rzecz dla kogoś kto zajmuje się uprawianiem sportów, bieganiem. Fajnie mieć kompana do podróży a już w ogóle duma Cię rozpiera gdy możesz biec z psem bez smyczy a on nie ucieka gdy zobaczy tylko kogoś na horyzoncie.
_________________
Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
 
 
 
Juli 


Wiek: 20
Dołączyła: 13 Lis 2005
Posty: 456
Skąd: Warsaw Hill
Wysłany: 04-02-2009, 18:48   

brrr u mnie sąsiedzi z partetu mają 2 duże koty. często kiedy coś złego zrobią to nie wpuszczają ich do mieszkania. czasami boję się podejść do klatki, gdy widzę że jeden z nich siedzi obok, zwłaszcza że nie wyglądają na potulne zwierzaczki.
ostatnio jak wychodziłam specjalnie na egzamin to właśnie czarny kot sąsiadów, który siedział pod drzwiami chyba spanikował bo zaczął się kręcić w kółko i w sumie przeszedł mi kilka razy drogę ;] oczywiście to jedyny egzamin którego nie zaliczyłam ^^

nigdy nie lubiłam kotów, zawsze mam wrażenie że się na mnie rzucą @_@ ale psy za to uwielbiam :D
http://www.youtube.com/watch?v=TLr1ZBD9fRk
Ostatnio zmieniony przez Juli 04-02-2009, 18:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
pawcio 
Moderator
Stuntman Mike


Wiek: 20
Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 938
Skąd: Poznań
Wysłany: 04-02-2009, 22:09   

SbobekH napisał/a:Koty są w sumie fałszywe. ;> Ale zależy jakie.
Idź i nie grzesz więcej!

No nie zgodzę się za ch...iny, że koty są fałszywe. To, że zwierzę ma swój charakter i ślepo nie robi tego, na co człowiek ma ochotę to nie znaczy że jest fałszywe. Mój kot też czasem drapie, gdy się go chce pogłaskać. Tylko że wcześniej daje do zrozumienia, że on nie ma najmniejszej ochoty, żeby go głaskać. A jeśli weterynarka mówi, że Twoja kotka jest nietypowa, to nie znaczy, że każdy kot drapie bez powodu.
Pazury jako minus kota? No way. Po pierwsze kot zwany dachowcem pazury stępi na drzewie. Kot zwany kanapowcem może stępić na drapce, można mu je obciąć. Kot każdy dobrze wychowany nie atakuje człowieka który mu nic nie zrobił, którego lubi itp. z pazurami. Pazury ma schowane w czasie zabawy. Jeśli natomiast ma za długie, to ich całkiem nie schowa. Ale to już nie jego wina. Sam ich sobie nie obetnie. Drapanie twarzy? Żaden z moich kotów nie zrobił zamachu na twarz żadnego z domowników. Jeśli już była kotka (ta którą mam obecnie) wkurzona do tego stopnia, to uderzała samą łapką, bez pazurów. Nikt jej tego nie uczył dodam, bo i jak? Wniosek - kot wie kiedy robi krzywdę, a kiedy nie. Pies raczej taką bystrością się nie wykaże.

SbobekH napisał/a:Poza tym pies to fajna rzecz dla kogoś kto zajmuje się uprawianiem sportów, bieganiem. Fajnie mieć kompana do podróży a już w ogóle duma Cię rozpiera gdy możesz biec z psem bez smyczy a on nie ucieka gdy zobaczy tylko kogoś na horyzoncie.

Mnie by tam nie duma rozpierała, tylko strach, czy przypadkiem nie rzuci się na kogoś kogo spotka. Poza tym nie lubię strasznie gdy przechodzę obok jakiegoś psa, a ten zaczyna mnie obwąchiwać, lub na mnie szczekać. Psy powinny być trzymane tylko na smyczy. Chyba że wyprowadzasz je na pustyni ;)

Juli napisał/a:
nigdy nie lubiłam kotów, zawsze mam wrażenie że się na mnie rzucą @_@ ale psy za to uwielbiam :D
Ja tak mam z psami ;P

http://www.youtube.com/watch?v=s13dLaTIHSg
_________________
'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart

http://pl.wikipedia.org/wiki/I.C.E. - warto przeczytać
http://teren-prywatny.blogspot.com - zdjęcia zapomnianych miejsc i budynków
http://pafffcio.blogspot.com - mój filmlog
 
 
 
SbobekH 
Administrator


Wiek: 16
Dołączył: 09 Lut 2007
Posty: 1051
Skąd: Gilead
Wysłany: 04-02-2009, 22:31   

pawcio napisał/a:To, że zwierzę ma swój charakter i ślepo nie robi tego, na co człowiek ma ochotę to nie znaczy że jest fałszywe.


Czasem znaczy to, że jest niewychowane.
Zdaje sobie sprawę, że kot wie co robi. Przecież świadczy o jego inteligencji to, że nasika na prześcieradło pod którym ktoś śpi a potem spieprza aż się kurzy. Że tak niemiło to zabrzmi, ale to prawda.
Zresztą pani weterynarz nie miała na myśli tego, że mój kot jest wyjątkowy. Noo.. może nie do końca. Jest wyjątkowy, bo tak dzikiego kota jeszcze nie miała. Który bądź co bądź wręcz się rzucał gdy chciała mu wstrzyknąć środek żeby nie miała potomstwa.

Kot nie zawsze ma pazury schowane w czasie zabawy. Jeżeli bawisz się z nim np. kłębkiem to pazury są na wierzchu bo próbuje uchwycić cel, jak zresztą jest z piłką, nitką czy czymkolwiek. Tak samo gdy głaszczę mojego kota to też zaciska i rozluźnia, zaciska i rozluźnia pazury na moim ciele. To chyba akurat odruch bezwarunkowy. ;>

pawcio napisał/a:Mnie by tam nie duma rozpierała, tylko strach, czy przypadkiem nie rzuci się na kogoś kogo spotka.


"gdy możesz biec z psem bez smyczy a on nie ucieka gdy zobaczy tylko kogoś na horyzoncie."

Napisałem właśnie o tym, że z wychowanym psem. Takim który biegnie Ci przy nodze a nie lata do każdego, obwąchuje go itepe. ;>

Poza tym nie rozumiem dlaczego tak bronisz kotów Pawcio, każdy ma wolny wybór jeśli o zwierzaki chodzi ;p
A tak szczerze mówiąc to i psy, i koty mają swoje odchyły. I nie znaczy to, że jedno jest sto razy gorsze od drugiego. ;) Psy może i są groźniejsze bo jeśli chodzi o takiego dobermana, bernardyna itd. to są to spore psiaki. A jak nie dbasz o takiego, nie zajmujesz się jego wychowaniem no to cóż..
_________________
Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
 
 
 
coffiee 


Wiek: 22
Dołączył: 09 Kwi 2005
Posty: 512
Skąd: Wish House
Wysłany: 05-02-2009, 19:17   

Bob, a w ogóle koty, zwłaszcza czarne, to przecież diabły wcielone, nie??
Sory, Bob, ale naprawdę żal czytać co wypisujesz. Że koty drapią? -Bo to zwierzęta?!? Jak możesz oceniać zwierzę stosując kryteria jakbyś oceniał człowieka? Jak możesz na podstawie jednego egzemplarza oceniać cały gatunek? Jak możesz narzekać na sikanie kota na pościel, jak nie masz pojęcia czemu on to zrobił, że może chciał zaznaczyć swój teren, czy coś, na tej samej zasadzie jak się o człowieka ociera -chce pokazać, że Cię lubi i że jesteś "jego". Żal czytać te zabobony. Ja mam kotkę i jakoś często się z nią bawię, ona biega za swoją piłką, można się z nią pobawić sznureczkiem, czy czymkolwiek. Mam też dwa psy i są równie kochane. Mówienie że koty złe (fałszywe) - psy złe to już naprawdę przegięcie (poza tym jak sobie kota czy psa wychowasz, taki będzie, o ile miałeś go od urodzenia rzecz jasna).
_________________
'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Ostatnio zmieniony przez coffiee 05-02-2009, 19:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
SbobekH 
Administrator


Wiek: 16
Dołączył: 09 Lut 2007
Posty: 1051
Skąd: Gilead
Wysłany: 05-02-2009, 20:14   

Po pierwsze - :lol2:

No, teraz mogę coś napisać. ;)

Proszę ja Ciebie, jeśli żal Ci czytać te głupoty to ich nie czytaj. Napisałem gdzieś, że oceniam cały gatunek kotów za zły, wredny, tragiczny i w ogóle chory? Jakoś sobie nie przypominam.

Pawcio podaje mi argumenty, że koty są ''lepsze'' (no, coś musiałem powiedzieć) niż psy a ja podaje mu przykłady ze swojego życia, które świadczą, że koty nie są wcale takie piękne jak on mówi.

coffinfeeder napisał/a:Że koty drapią? -Bo to zwierzęta?!?


A psy gryzą?! Bo to zwierzęta!!!???

Tak, zesikał się na pościel a potem uciekł. Uważasz, że to świadczy o tym iż kogoś lubi? No tak, prawda też, że mnie lubi skoro sikał na rzeczy i inne materiały. Ale spoko, lubić można na różne sposoby. ;>
Zresztą, niech zaznacza sobie teren, ale jakoś nie jest to milusie uczucie, chociaż to nie ja go doświadczyłem.

Wiesz czemu tak w ogóle o tych przykładach pisze? Bo Pawcio napisał, że nie spotkał się jeszcze z kotem, który w jakiś sposób byłby ''zły'' więc ja mu coś pokazuje.

Boże, ludzie. Wykłócacie się o zwierzęta.. zabobony mówisz Coffie.. A to co Pawcio napisał? Że psy są złe bo gryzą, są wściekłe i w ogóle szatan wcielony? No tak, to nie jest zabobon. Bo przecież ludzie tak nie mówią z tego powodu, że trafi się amstaf (jakkolwiek się to pisze), który zagryzie człowieka, a 10 bernardynów uratuje ludziom życie - tego nikt nie spostrzeże.

Sądziłem, że będzie to kulturalna dyskusja, ja podam swoje argumenty, że koty za milutkie nie są, Pawcio trochę się powykłóca i rozstaniemy się w spokoju.

P.S Z moją kotką też się można pobawić. Jest wychowana, rozumie jak do niej mówisz, ale nie znaczy to, że nie użyła nigdy swoich pazurów w moją stronę przy zabawie. A ja podałem akurat przykład drugiego kota którego mam w domu.

P.S 2 Tak, wiem, że kot w pewnym wieku sika gdzie popadnie, jak dojrzewa to szczególnie, ale mój kot nie jest już ''koteczkiem''.
_________________
Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
 
 
 
coffiee 


Wiek: 22
Dołączył: 09 Kwi 2005
Posty: 512
Skąd: Wish House
Wysłany: 05-02-2009, 21:35   

SbobekH napisał/a:Sądziłem, że będzie to kulturalna dyskusja, ja podam swoje argumenty, że koty za milutkie nie są, Pawcio trochę się powykłóca i rozstaniemy się w spokoju.

A nie jest? Ja tylko wyraziłem swoje zdanie, że twierdzenie że koty są fałszywe to zabobon. Jeśli Cię uraziłem to sory.

Ogólnie to załamało mnie Bobek, że nie zrozumiałeś nic z mojego posta (to nie jest zarzut). Dałbym sobie spokój z tłumaczeniem wszystkiego, ale zależy mi na dobrych relacjach z Tobą więc skrobnę małe wyjaśnienie.

SbobekH napisał/a:Proszę ja Ciebie, jeśli żal Ci czytać te głupoty to ich nie czytaj.
Mam o Tobie dobre zdanie (i te posty go nie zmieniły), dlatego czytam Twoje wypowiedzi.

SbobekH napisał/a:Napisałem gdzieś, że oceniam cały gatunek kotów za zły, wredny, tragiczny i w ogóle chory? Jakoś sobie nie przypominam.


To przypomnę.
SbobekH napisał/a:Koty są w sumie fałszywe. ;> Ale zależy jakie.

Mam w domu 3 koty aktualnie z czego jeden.. jest nie do wytrzymania. Pani weterynarz powiedziała, że takiego kota jeszcze nigdy nie widziała.
I akurat to jest dowód, że koty są fałszywe.


Odnosisz się tu do wszystkich, albo przynajmniej znacznej większości kotów i jeszcze przedstawiasz "dowód" naukowy :lol2: Poza tym zrozum, że nie można stosować do kota przymiotnika "fałszywy", bo to nie jest człowiek, a taki zabieg to prymitywna antropomorfizacja.

SbobekH napisał/a:Pawcio podaje mi argumenty, że koty są ''lepsze'' (no, coś musiałem powiedzieć) niż psy a ja podaje mu przykłady ze swojego życia, które świadczą, że koty nie są wcale takie piękne jak on mówi.

Ja w postach Pawcia jakoś tego nie wyczytałem. Zrozumiałem z nich natomiast to, że Pawcio raczej żywi obawy wobec bezpańskich psów, co może wiąże się z jakimiś jego doświadczeniami, nie wnikam, i trudno tu się dziwić.
I jest tu raczej odwrotnie, Ty mówisz, że koty są fałszywe, a Pawcio broni ich, twierdząc, ze koty są różne i zależy to od wychowania itd., więc nie ma co uogólniać, który to grzech czynisz.

SbobekH napisał/a:A psy gryzą?! Bo to zwierzęta!!!???

No dokładnie tak. Więc nie ma się co licytować, prawda?
A że koty drapią także w czasie zabawy, takie już są, takie to zwierzę.

SbobekH napisał/a:Tak, zesikał mi się na pościel a potem uciekł. Uważasz, że to świadczy o tym iż kogoś lubi? No tak, prawda też, że mnie lubi skoro sikał na rzeczy i inne materiały. Ale spoko, lubić można na różne sposoby. ;>

Moja kotka też sikała mi i moim rodzicom na pościel. Mimo, że ich uwielbia.
Znów oceniasz tutaj kota jak człowieka, albo nawet nie wiem co, co jest oczywistym błędem. Poczytaj coś na temat kotów, potem pisz że Ci robią na złość. Choć po odpowiedniej lekturze pewnie nie będziesz już tak pisał. Wystarczyło zastanowić się nad tym co napisałem, przepraszam jeśli zabrzmiało to jak atak, zamiast w czambuł krytykować co piszę.

SbobekH napisał/a:Wiesz czemu tak w ogóle o tych przykładach pisze? Bo Pawcio napisał, że nie spotkał się jeszcze z kotem, który w jakiś sposób byłby ''zły'' więc ja mu coś pokazuje.

Ja tego w postach Pawcia nie wyczytałem, a raczej to, że zwierzęta są różne. I zgadzam się z tym, bo to zależy wyłącznie od tego jak zwierzę zostało wychowane. Ani psy, ani koty, (ani ludzie) nie są "z natury" złe.

SbobekH napisał/a:Wykłócacie się o zwierzęta
No chyba nie ja, tylko Ty i Pawcio jeżeli już ;) Ja tylko zgłaszam krytyczne uwagi, co do treści, obok których ciężko mi przejść obojętnie.

SbobekH napisał/a:A to co Pawcio napisał? Że psy są złe bo gryzą, są wściekłe i w ogóle szatan wcielony?
Z postów Pawcia czegoś takiego nie wyczytałem. Są one dość rozsądne i zrównoważone (posty, nie psy). Raczej wyczytałem z nich, jak już pisałem, lęk przed bezpańskimi psami, czy też psami spuszczonymi ze smyczy. I to NIE jest zabobon, dużego psa biegającego luźno można się bać i jest to raczej naturalne.

Co do siusiania po domu, to psy też leją, choć może to być z innych przyczyn.

Podsumowując zgodzę się z Pawciem, że dyskusja na temat wyższości psów nad kotami, bądź odwrotnie jest bezsensowna. Podobnie przypisywanie niektórych ludzkich cech zwierzętom i to na podstawie jednego przypadku, co było tu największym błędem, a propos którego się wypowiedziałem. Mam nadzieję Bobek, że po tym poście „rozstaniemy się w pokoju”, jak to ująłeś.
_________________
'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
 
 
 
pawcio 
Moderator
Stuntman Mike


Wiek: 20
Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 938
Skąd: Poznań
Wysłany: 05-02-2009, 22:55   

Chciałem Bobkowi odpisać trochę później, bo ostatnio nadmiarem czasu nie dysponuję, ale widzę że dyskusja nabrała tempa, a i ja się w niej przewijam po parokroć. Więc troszkę się ustosunkuję do tego co napisaliście, co by wyklarować moje stanowisko. Generalnie to zgadzam się z Coffiem.
SbobekH napisał/a:Bo Pawcio napisał, że nie spotkał się jeszcze z kotem, który w jakiś sposób byłby ''zły'' więc ja mu coś pokazuje.

Z kotem 'złym' w pojęcia wynikającym z Twojego posta się spotkałem, owszem. Jednak był to kot niewychowany, lub wychowywany za późno. Jeśli masz kota od małego, to możesz go bardzo wielu rzeczy nauczyć i krzywdy nikomu nie zrobi. Pod warunkiem oczywiście, że jej od danej osoby nie uświadczy.
SbobekH napisał/a:Sądziłem, że będzie to kulturalna dyskusja, ja podam swoje argumenty, że koty za milutkie nie są, Pawcio trochę się powykłóca i rozstaniemy się w spokoju.

Też tak sądziłem ;) Coś jak z tym jedzeniem pewnych zwierząt a wiewiórek nie ;P Ale w sumie dyskusja cały czas jest kulturalna :>
SbobekH napisał/a:A to co Pawcio napisał? Że psy są złe bo gryzą, są wściekłe i w ogóle szatan wcielony? No tak, to nie jest zabobon. Bo przecież ludzie tak nie mówią z tego powodu, że trafi się amstaf (jakkolwiek się to pisze), który zagryzie człowieka, a 10 bernardynów uratuje ludziom życie - tego nikt nie spostrzeże.

Tutaj jest sytuacja taka, że ja nie twierdzę, że wszystkie gryzą. Ale jednak przez te kilka które są nazbyt agresywne pozostałe nie uzyskają mojego pełnego zaufania. Coś jak zasada ograniczonego zaufania na drodze. Niby wszyscy mają prawo jazdy, ale jednak ufać im do końca nie wolno. Tak samo z psami. Może być bardzo dobrze wychowany, ale jednak pełnego zaufania nie uzyska ode mnie. To jest zwierzę, do tego udomowione trochę wbrew naturze.
SbobekH napisał/a:P.S 2 Tak, wiem, że kot w pewnym wieku sika gdzie popadnie, jak dojrzewa to szczególnie, ale mój kot nie jest już ''koteczkiem''.

Pytanie, czy ma kuwetę która jest regularnie sprzątana :>? Koty w większości mają rapla na punkcie higieny. Może trochę je zbyt uczłowieczam, ale to na prawdę czyste zwierzęta. Moja kotka swego czasu lała na wycieraczkę. Kuwetę miała, czyszczona regularnie. W jednej z książek była rada, by postawić drugą. Pomogło. W jednej sikała, w drugiej robiła kupę. Może i to dziwne, ale jednak koty są bardzo czystymi zwierzętami.
coffinfeeder napisał/a:A nie jest? Ja tylko wyraziłem swoje zdanie, że twierdzenie że koty są fałszywe to zabobon.

O to mi właśnie chodziło. Wszyscy na około (znaczy się nie wszyscy, ale bardzo dużo osób, które w większości kotów nie mają) tak mówi. A z prawdą mija się to dość znacznie. Bo to, że kot nie leci do każdej napotkanej osoby nie znaczy, że jest fałszywy.
coffinfeeder napisał/a:Zrozumiałem z nich natomiast to, że Pawcio raczej żywi obawy wobec bezpańskich psów, co może wiąże się z jakimiś jego doświadczeniami, nie wnikam, i trudno tu się dziwić.

Dokładnie. Tego w sumie w poprzednich moich postach nie było z tego co pamiętam, ale do psów znajomych nic nie mam. Nawet je lubię, chociaż nie powiem jak ktoś ma psa sięgającego mi do pasa to odczuwam lekki dyskomfort. Ale takiego pogłaszczę, czy coś. Gorzej jest z psami bezpańskimi, lub tymi biegającymi luzem, albo na za długiej smyczy. Zresztą nawet krótka smycz też nie za wiele pomoże - dawno, dawno temu na wycieczce na Wezuwiuszu schodziłem sobie kulturalnie z tego wulkanu. Wysoko było, to miałem kilka warstw na sobie, bo zimno było. I dobrze bardzo, bo przechodząc obok jakichś Włochów z wilczurem zostałem przez tego wilczura zaatakowany. Ni stąd ni z owąd ugryzł mnie w rękę. Krwi nie było, właśnie przez te warstwy które miałem na sobie, ale wgniecenie po zębach na skórze miałem ;) Chociaż to kluczowe zdarzenie do mojego braku zaufania dla psów nie jest, to na pewno utwierdziło mnie w przekonaniu, że tym zwierzętom nie można zaufać.
coffinfeeder napisał/a:Poczytaj coś na temat kotów, potem pisz że Ci robią na złość. Choć po odpowiedniej lekturze pewnie nie będziesz już tak pisał.

Tu się zgadzam w 100%. Mając na temat kotów pewną wiedzę można te zwierzęta o wiele bardziej zrozumieć. I pomaga to też w ich wychowaniu itp.

Reasumując - ja nie twierdzę, że wszystkie psy są złe, tylko że nie można im ufać, a przynajmniej ja nie umiem. Koty mają w tym miejscu nad nimi przewagę znaczną. Oczywiście nie każdy musi się z tym zgadzać, bo tak jak mówiłem dyskusje na ten temat są bardzo bezcelowe ;)
_________________
'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart

http://pl.wikipedia.org/wiki/I.C.E. - warto przeczytać
http://teren-prywatny.blogspot.com - zdjęcia zapomnianych miejsc i budynków
http://pafffcio.blogspot.com - mój filmlog
 
 
 
SbobekH 
Administrator


Wiek: 16
Dołączył: 09 Lut 2007
Posty: 1051
Skąd: Gilead
Wysłany: 05-02-2009, 23:57   

Wiecie, że już jest 24 prawie? I ja mam to wszystko czytać?
Tak, zabrzmiało to trochę jak atak dlatego tak zareagowałem - mniejsza o dokładną historię, ale sorry, jeśli coś nie teges. W sumie trochę za ostro.

Powiem co ja myślę na ten temat i już nie będę się odnosił cytatami bo tak jak mówię, chciałbym się wyspać. ;>

Ja odniosłem wrażenie z postów Pawcia, że jego zdaniem psy są mniej godne zaufania niż koty. Dlatego chciałem dowieść swoimi przykładami, że sam mam koty, które sprawiają mi nie lada kłopot jeśli chodzi o wspólne współżycie pod jednym dachem.
Co do tego ''dowodu'' to jest to znaczenie przenośne, a nie koronny dowód na który bym się powoływał w sądzie na zdrowy rozsądek. Napisałem tam też, ''ale zależy jakie'' i potem podałem przykład swojego. Mam - tak jak mówiłem - 3 koty, matkę i dwójkę jej dzieciaków. Matka jest najstarsza i najmądrzejsza, najwięcej z nią czasu spędzałem, bawiłem się, spałem itp, itd. Resztą również się zajmowaliśmy w miarę jak kto mógł i chciał. Nie przypominam sobie, żeby kot był poniewierany po domu - no chyba, że sobie naprawdę przeskrobał. Także czasem taka jest natura kotów, która wynika z czego? Nie wiem.

Ogółem na zakończenie już w sumie dyskusji chciałem dodać, że nie ma co gadać, ale wszystko zależy od właściciela i wychowania. Mówicie (tak, znowu znaczenie przenośne), że psy są bardziej agresywne i w ogóle. Racja to jeżeli koleś kupuje sobie dobermana na utrzymanie a potem się nim w ogóle nie zajmuje. Z tego co wiem to doberman nie jest raczej psem łagodnym sam z siebie, więc trzeba się przyłożyć do jego wychowania. Druga sprawa, jeśli mowa o bezpańskich psach.. nie ma się co dziwić również, że są agresywne i czasem się ich obawiamy. Jeśli właściciel ma - za przeproszeniem - w dupie swoje zwierzę a potem je wyrzuca na zbity pysk to ono staje się agresywne dla ludzi.

Co kto lubi, jak kiedyś się spotkamy to o tym szerzej pogadamy. ;>
_________________
Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
 
 
 
Aruna 


Wiek: 21
Dołączyła: 30 Sie 2007
Posty: 331
Skąd: Karczew
Wysłany: 06-02-2009, 09:47   

Nie znoszę kotów. I boje sie niestety ich.

W domu miałam ze 3 z tego co kojarzę. Dwa pierwsze nażarły sie i poszły w świat. Trzeci był aż tydzień. W tym czasie narobił masę szkód (wiadomo, młode nienauczone jeszcze). Nieważne, nie ma i ciesze sie z tego.

Dalej o kotach. Koleżanka siostry miała ich odkąd ją znam z piętnaście. W mieszkaniu w bloku przeważnie 2-3 ma. Jeśli coś sie z jednym stanie, przygarniają następnego (czy na ulicy sie jakieś maleństwo błąka, czy ze schroniska). I naprawdę u nich mają dobrze. Są zadbane, niczego im nie brakuje. Tylko co z tego że kot na co dzień spokojny, grzeczny. Przyjechałam do nich na godzine i rzucił sie na mnie z pazurami. Tak bez powodu. I to nie była kwestia zabrania miseczki, ulubionej zabawki czy miejsce właściciela.

Drugi przypadek, tym razem moja koleżanka. Też straszna kociara. Po jej domu biegały zawsze koty. dzieci tych kotów. Jeszcze dzieci kotów tych kotów. Więc dużo ich było. Te już bardziej podwórkowo były chowane (raz że mały dom (pokój, kuchnia i łazienka) a dwa za dużo ich mieli ale przecież nie utopią, cały czas szukali chętnych żeby je po prostu w dobre ręce oddać). W każdym razie ile razy byłam u niej nie zdarzyłoby sie żeby kot na mnie nie fuknął chociaż raz. Też spowodowane niczym.

Kolejne. Chłopak ma kota. Ta franca będzie cały dzień za mną łazić i sie ocierać. Da sie pogłaskać, będzie przymilnie miauczeć. Tylko co z tego skoro wystarczy że wskoczy na kolana i od razu pazury w robocie? Wszędzie spokój a u mnie jej odbija.

Dlatego UWAŻAM (ja i to MOJE zdanie) że koty są fałszywe i przede wszystkim głupie. Skarcić takiego i nie rozumie, będzie dalej to samo robić.

Teraz dla odmiany o psach. Tych miałam w domu ja wiem? Ze 12 pewnie też ich było. Z każdym mogłam robić co chciałam. Potarmosić, poprzeciągać po domu czy podwórku, poprzewracać (czy to teraz czy jak byłam sporo młodsza). Ugryzł mnie tylko jeden raz (i tu już była moja wina (zawsze podobało mi sie jak pies jadł z ręki, też tak chciałam dać mu szynkę a pies po prostu nie zrozumiał mojej intencji i delikatnie za palec złapał jeszcze, krzyku nie było, krwi zresztą dużo też nie)).

Pies kuzynki. Niby grzeczny, nieagresywny itd. Wszystko pięknie dopóki nie rzucił sie na siostrę. Ręka rozorana i co? Oczywiście wina siostry. Ale z przygłupami nie ma co sie kłócić.

Dwa psy sąsiada. Czub (nie można go inaczej nazwać) Nie wiem ile razy przed nimi uciekałam. Najczęściej rowerem sie zdarzało. Nie reagował na prośby zamknięcia psów bo uważał że wszystko zmyślone (brama musiała być otwarta bo na podwórku hurtowni i samochody jeżdżą). Koło jego posesji strach było (i jest) przejść ze względu na te dwa wilki. Raz wracałam z chłopakiem do domu. Oczywiście brama otwarta i sąsiad siedzi i czesze psy w samej bramie. Właściciel jest to idziemy dalej. Nawet nie wiedział kiedy wilki znalazły sie przy nas skacząc do gardeł. Od razu sie zerwał z krzykiem, odciągnął oba i zaczął przepraszać. Mówił że oba szczepione, że ma wszystkie papiery, pytał czy ma dzwonić po karetke itd. Od tamtej pory psy albo są zamknięte w domu, albo przywiązane łańcuchami do płotu, rzadko sie zdarza że brama otwarta i biegają wolne.

Mimo wszystko wolę psy. Dobrze wychowane nie będą sprawiały problemów właścicielowi. Tak samo skarcony pies rozumie że robi źle a po kocie to to spływa. Ważne żeby miał pełną miskę i miejsce w łóżku do spania.

Teraz o agresji zwierząt. To przede wszystkim obowiązek właściciela zapanować nad nią u pupila.

Moja ciocia miała rottweilera. Wiadomo pies duży, może być agresywny i chyba teraz trzeba mieć już pozwolenie na zakup takowego. Pierwsze spotkanie z psem - szok. Bo znana wszystkim opinia o tej rasie i wrogości do człowieka obcego. A ta co zrobiła? Cieszyła sie ze goście przyjechali. Lizała, skakała, przynosiła piłkę. Zero agresji, pies nawet nie zdawał sobie sprawy że może być groźny, i zrobić krzywdę przy zderzeniu z człowiekiem (w końcu masa też robi swoje).

Tata był u znajomego. Gość otworzył hurtownie i trzymał na łańcuchu pekińczyka i dwa wilki. Tate ścisnęło i odkupił maleństwo (mimo że w domu były już dwa psy: wilk i pekińczyk). Psiak zagłodzony, zabiedzony, nieufny. W domu nie można było mu zabrać kości bo sie rzucał do ataku (widać musiał walczyć z wilkami o jedzenie). Jeśli sie najadł to pilnował swojej miseczki i tego co tam było bo sie bał że ktoś mu zabierze. Tak samo potrafił wszystko z miseczki wyjąć i pochować w kwiatkach, pod dywanem, pod szafą i w wielu innych miejscach "na później" bo nie wiedział czy i kiedy znów dostanie jeść. Po kilku miesiącach i dość długiej pracy pies nabrał zaufania. Wie że właściciel nie zabierze mu jego miseczki, że zawsze dostanie swoją porcję. Nawet nie warknie kiedy jest potrzeba zabrania kości (bo np sie stołuje na dywanie który sie strasznie ciężko czyści w pokoju gościnnym). Jest kochany i potrafi sie odwdzięczyć za okazaną mu przyjaźń. Ilekroć któryś z domowników wróci zawsze reaguje głośnym szczekaniem i skakaniem żeby sie przywitać. Wystarczy sie tylko spojrzeć na niego i już ogon chodzi jak oszalały. A jeśli sie weźmie na ręce to od razu załącza sie lizanie.

Nie spotkałam sie u żadnego kota z taką wdzięcznością.
_________________
...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
 
 
pawcio 
Moderator
Stuntman Mike


Wiek: 20
Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 938
Skąd: Poznań
Wysłany: 06-02-2009, 18:29   

Nie drążac już za bardzo tematu:
SbobekH napisał/a:Ja odniosłem wrażenie z postów Pawcia, że jego zdaniem psy są mniej godne zaufania niż koty.

Bo o to mi chodziło. Może nie tyle mniej godne, co więcej złego może wyniknąć gdy one zawiodą Twoje zaufanie, niż w przypadku kotów. Poza tym kot wychowany Twojego zaufania nie zawiedzie. Pies wychowany może, chociażby przez zazdrość.
SbobekH napisał/a:Jeśli właściciel ma - za przeproszeniem - w dupie swoje zwierzę a potem je wyrzuca na zbity pysk to ono staje się agresywne dla ludzi.
I tu też jest kolejna różnica, która w moich oczach przemawia na korzyść kotów. Kot wywalony straci zaufanie do ludzi. Pies może stać się agresywny. Oczywiście nie musi, ale agresywnego dzikiego kota (nie mówię tu o tygrysach itp :P ) nie widziałem.

Co do posta Aruny, to mi się nasuwają dwie myśli - pierwsza: koty atakują bez powodu i są głupie. Druga: pieski są kochane i nawet jeśli zaatakują człowieka, to przecież człowiek zawinił. Bez przesady, ale stosujmy te same kryteria wobec obu gatunków zwierząt. Jeżeli przyjmujemy, że koty atakują bez powodu, to nie szukajmy banalnych wyjaśnień ataków psów. Że niby palca od szynki nie odróżnił? Źle odczytał intencje? Może kot myślał, że lubisz ból. Też źle odczytał intencje.
Aruna napisał/a:Mimo wszystko wolę psy. Dobrze wychowane nie będą sprawiały problemów właścicielowi. Tak samo skarcony pies rozumie że robi źle a po kocie to to spływa. Ważne żeby miał pełną miskę i miejsce w łóżku do spania.
Myślisz, że kot nie rozumie że robi źle :>? Oj, duży błąd. Kot doskonale rozumie, że robi źle. Nie mówię tu o kocie małym, który nie wie co dobre, a co złe, tylko o kocie wychowanym. Kot dobrze wychowany też nie będzie sprawiał problemów właścicielowi. Oczywiście czasem może zrobić mu na przekór, ale to głównie gdy chce z jakiegoś powodu zwrócić na siebie uwagę. I wtedy zdaje sobie sprawę, że jego postępowanie jest złe, ale tym osiąga swój cel.
Aruna napisał/a:Dwa pierwsze nażarły sie i poszły w świat. Trzeci był aż tydzień. W tym czasie narobił masę szkód (wiadomo, młode nienauczone jeszcze).

Jaki był wiek tych dwóch pierwszych:>? Kot gdy czuje, że jego koniec jest bliski ulatnia się by nie umierać na oczach właścicieli. Zresztą takie mamy czasy, że po ulicach jeżdżą samochody, a dzieci mają co raz dziwniejsze zabawy. Skąd wiesz, że kota nie potrącił samochód, albo jakieś dzieciaki nie rzuciły w niego petardą? Trzeci kot - sama piszesz, że był młody. Młodego kota trzeba wychować, co zresztą sama piszesz. Nie wiem w czym rzecz.
Aruna napisał/a:Tylko co z tego że kot na co dzień spokojny, grzeczny. Przyjechałam do nich na godzine i rzucił sie na mnie z pazurami. Tak bez powodu.

Aruna napisał/a:W każdym razie ile razy byłam u niej nie zdarzyłoby sie żeby kot na mnie nie fuknął chociaż raz. Też spowodowane niczym.

Pisałaś, że masz/miałaś dużo psów. Jakby nie było zapach zwierząt się przenosi na człowieka. Koty boją się psów. Jeśli pachniałaś mu psem, a kot nie był przyzwyczajony do obcowania z tym zwierzęciem, mógł zaatakować, tym bardziej jeśli wcześniej jakiś pies mu coś złego wyrządził. Inna sprawa, że zwierzęta potrafią wyczuć (psy i koty) jak kto jest do nich nastawiony. A na negatyne nastawienie pozytywnym raczej nie odpowiedzą.
Aruna napisał/a:Ta franca będzie cały dzień za mną łazić i sie ocierać. Da sie pogłaskać, będzie przymilnie miauczeć. Tylko co z tego skoro wystarczy że wskoczy na kolana i od razu pazury w robocie? Wszędzie spokój a u mnie jej odbija.

Ogólnie rzecz biorąc jest pewien sposób używania pazurów, który u kot można porównać do mruczenia (często występują razem). Tak więc jeśli wbija w Ciebie pazurki, a nie typowo drapie, to znaczy że jej dobrze. Obcięte/stępione pazurki wbjane nie zadają raz i ich nawet nie czuć.
Aruna napisał/a:Teraz dla odmiany o psach. Tych miałam w domu ja wiem? Ze 12 pewnie też ich było. Z każdym mogłam robić co chciałam. Potarmosić, poprzeciągać po domu czy podwórku, poprzewracać (czy to teraz czy jak byłam sporo młodsza).

Tak, czyli to że kot nie lubi być traktowany jak zabawka to źle :>? Zresztą niektóre koty też tak pozwalają.
Aruna napisał/a:Ilekroć któryś z domowników wróci zawsze reaguje głośnym szczekaniem i skakaniem żeby sie przywitać. Wystarczy sie tylko spojrzeć na niego i już ogon chodzi jak oszalały. A jeśli sie weźmie na ręce to od razu załącza sie lizanie.
Nie spotkałam sie u żadnego kota z taką wdzięcznością.

Ja też nie spotkałem kota, który by szczekał, ani lizał właściciela. Może dlatego, że koty liża tylko to co uznają za brudne, lub jedzenie, a zamiast szczekać miauczą? Anyway, kot na swój sposób potrafi okazać wdzięczność. Przyjdzie na kolanach posiedzieć, przywita Cię na korytarzu jak wracasz, pomruczy, poociera się. Ale jasne, lepiej sobie wmówić, że chce wtedy pełną miskę.

(Pisząc tego posta miałem na kolanach jakże fałszywego, mruczącego kota, który wprosił się na nie bez mojej prośby. Pewnie chce żeby mu dać jedzenie do miski :] Tylko dlaczego zasnął?)
_________________
'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart

http://pl.wikipedia.org/wiki/I.C.E. - warto przeczytać
http://teren-prywatny.blogspot.com - zdjęcia zapomnianych miejsc i budynków
http://pafffcio.blogspot.com - mój filmlog
 
 
 
Aruna 


Wiek: 21
Dołączyła: 30 Sie 2007
Posty: 331
Skąd: Karczew
Wysłany: 06-02-2009, 19:48   

Nie chce mi sie już cytatów robić.

1. Nie twierdze że pies nie odróżnił palca od szynki. Był to typowy podwórkowy pies, trzymany w zagrodzie, spuszczany na noc i rzadko kiedy w dzień. Nie był specjalnie tresowany czy uczony więc łapczywie na jedzenie sie rzucał.

2. Nie spotkałam sie z kotem który by rozumiał że sie go karci.

3. Nie wiem ile te koty mogły mieć. Na pewno nie więcej jak kilka miesięcy. To nawet roku nie miało. Problem małych dzieci? Siostra była wtedy najmłodszą osobą w okolicy i była zwierzakiem zachwycona więc mowy nie ma o petardach czy innych rzeczach.

4. Piszesz że zapachy zwierząt sie przenoszą i to może drażnić koty... Tylko że psa mieszkającego w domu mam dopiero ja wiem 6-7 lat. Wcześniej były same podwórkowe. Do zabawy w sensie "pogłaskać", "przytulić" sie nie nadawały, bardziej do rzucania piłki czy patyka. A z koleżanką kontakt urwał mi sie ja wiem? 8-9 lat temu?

5. Koty koleżanki były od małego chowane z psami. Ona nie dość że tych kotów miała naście to i 3-4 psy po podwórku też biegały. Więc nie widzę powodu dlaczego miałyby na mnie fukać.

6. Za krótko miałam kota żeby rozróżniać stopnie drapania. Generalnie przeszkadza mi jeśli zwierzak wdrapuje sie po nodze używając do tego pazurów.

7. Kot inaczej mógłby okazać wdzięczność. Nie każę mu szczekać czy merdać ogonem.

8. Nie twierdze że koty to te złe, a psy nawet jak ugryzą to i tak dobre. Dałam przykłady dlaczego nie lubię kotów. I dlaczego wolę psy mimo iż potrafią sie na człowieka rzucić.

No i najważniejsze: Zaznaczyłam że to MOJE zdanie i nikogo do tego nie zamierzam przekonywać :)
_________________
...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
 
 
pawcio 
Moderator
Stuntman Mike


Wiek: 20
Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 938
Skąd: Poznań
Wysłany: 06-02-2009, 21:11   

Aruna napisał/a:2. Nie spotkałam sie z kotem który by rozumiał że sie go karci.
Ja się nie spotkałem z takim, który by tego nie rozumiał. Widać kwestia doświadczeń ;)
Aruna napisał/a:3. Nie wiem ile te koty mogły mieć. Na pewno nie więcej jak kilka miesięcy. To nawet roku nie miało. Problem małych dzieci? Siostra była wtedy najmłodszą osobą w okolicy i była zwierzakiem zachwycona więc mowy nie ma o petardach czy innych rzeczach.
To przyznaję, że naturalnie nie zdechły raczej. Jednak nie chcę mi się wierzyć, że one tak po prostu sobie poszły. Kot nie jest dużym zwierzęciem i wiele go może spotkać. Ale to tylko gdybanie, tak samo jak można gdybać, że sobie poszły.
Aruna napisał/a:6. Za krótko miałam kota żeby rozróżniać stopnie drapania. Generalnie przeszkadza mi jeśli zwierzak wdrapuje sie po nodze używając do tego pazurów.
Tu nie chodziło mi o stopnie drapania. Z tym delikatnym drapaniem, czy też wbijaniem pazurów miałem na myśli coś podobnego jak na tym animowanym filmiku który podałem wyżej występuje parokrotnie. Jeśli chodzi o wdrapywanie się po nodze można go tego oduczyć.
Aruna napisał/a:7. Kot inaczej mógłby okazać wdzięczność. Nie każę mu szczekać czy merdać ogonem.
Anyway, kot na swój sposób potrafi okazać wdzięczność. Przyjdzie na kolanach posiedzieć, przywita Cię na korytarzu jak wracasz, pomruczy, poociera się.
Aruna napisał/a:No i najważniejsze: Zaznaczyłam że to MOJE zdanie i nikogo do tego nie zamierzam przekonywać :)
Spoko, może ten mój post wyżej miał trochę wydźwięk negatywny, ale to wynikało z tego, że wiele z tego co napisałaś dla mnie jest dość nieuzasadnione. Ale masz prawo do takiego zdania, ja swojego nie narzucam. Swoją drogą do kotów mają skłonności specyficzne typy osób. Tak ostatnio zauważyłem.
_________________
'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart

http://pl.wikipedia.org/wiki/I.C.E. - warto przeczytać
http://teren-prywatny.blogspot.com - zdjęcia zapomnianych miejsc i budynków
http://pafffcio.blogspot.com - mój filmlog
 
 
 
Aruna 


Wiek: 21
Dołączyła: 30 Sie 2007
Posty: 331
Skąd: Karczew
Wysłany: 06-02-2009, 22:08   

Specyficzne czy nie, nie wiem. Wiem że odkąd pamiętam zawsze był pies na podwórku. A kot? Co ja mogę wiedzieć jeśli wszystkie trzy były może z półtora tygodnia łącznie.

Stąd wiadome że skoro zawsze był pies to za psem będę :)
_________________
...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
 
 
2mastersh2 


Wiek: 18
Dołączył: 19 Mar 2007
Posty: 349
Skąd: kielce
Wysłany: 08-02-2009, 22:04   

pawcio napisał/a:ak więc nie zgadzam się, że kot się nażre i pójdzie. A nawet jeśli, to lepiej że się nażre i pójdzie, niż jakby się miał nażreć i Cię zagryźć :]


Święte słowa,koty nie zabijają ludzi a psy tak ;) ,nie mam kota,ale chciałbym mieć w przyszłości,z kotem jest mniej problemów.
A co do psów-często im odwala,co dla kogos może źle się skończyć.np.
Ide moja ulicą,patrze WIELKI DOG sąsiada leży na ulicy,zbliżyłem się,zaczoł warczeć i musiałem iść na około :evil: ...życie mi jeszcze miłe było ;) .
Ostatnio zmieniony przez 2mastersh2 08-02-2009, 22:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Sietra 
Administrator


Wiek: 24
Dołączył: 25 Sty 2005
Posty: 2056
Skąd: Silent Hill
Wysłany: 10-02-2009, 19:06   

Co do kotów to:
- nie są głupie, tylko ambitne i wiedzą na co je stać.
- są nieprzewidywalne, ale tak samo jak i pies (ile razy słyszeliście, że pies będący od lat w rodzinie, kogoś zagryzł?)
- dbają o higienę, znacznie bardziej niż psy
- nie szczekają (co uważam za plus, a psa sąsiada to bym udusił z przyjemnością, za piszczenie o 2 nad ranem).
Ehhh zresztą, można długo wyliczać, wolę koty i tyle.
_________________
Have you seen a little girl around here?
 
 
 
R3DRUM 


Dołączył: 14 Maj 2006
Posty: 348
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 14-02-2009, 16:58   

Wow, widzę że niezła dyskusja rozgorzała na temat psów i kotów, o wyższości jednych nad drugimi.
A ja tak tylko krótko chciałem. Otóż nie lubie zwierząt. Nie przeszkadzają mi, nie skrzywdziłbym, ale zupełnie nie sa mi potrzebne do szczęścia. Na domiar złego kiedy przebywam w ich otoczeniu wszystkie te psy, koty, świnki morskie, chomiki i inne króliki zazwyczaj mnie uwielbiają i tuli sie toto do mnie jak bym był ich posłaniem, czy cholera wie czym jeszcze. Odpowie mi ktoś mądry WTF?
Mydło zużywam raczej szybko; za wodę po każdorazowym prysznicu płacę więcej niż za obiad w luksusowej restauracji; próba zmiany perfum na mniej śmierdzące francuskie tysz nie skutkuje. :thinking:
 
 
 
2mastersh2 


Wiek: 18
Dołączył: 19 Mar 2007
Posty: 349
Skąd: kielce
Wysłany: 15-02-2009, 15:14   

W sumie jakby nie patrzeć zwierzęta to zaraza ;) ...
 
 
Juli 


Wiek: 20
Dołączyła: 13 Lis 2005
Posty: 456
Skąd: Warsaw Hill
Wysłany: 24-10-2009, 17:39   

Wczoraj u mnie w domu pojawił się taki mały lejek: Ptyś :) maltańczyk miniaturka

http://img197.imageshack....3/p1040513x.jpg

http://img94.imageshack.us/img94/83/p1040509v.jpg

http://img33.imageshack.u...5/p1040506r.jpg
 
 
 
SbobekH 
Administrator


Wiek: 16
Dołączył: 09 Lut 2007
Posty: 1051
Skąd: Gilead
Wysłany: 24-10-2009, 23:17   

Prześwietny ; ) A duże to to urośnie?
_________________
Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
 
 
 
Juli 


Wiek: 20
Dołączyła: 13 Lis 2005
Posty: 456
Skąd: Warsaw Hill
Wysłany: 25-10-2009, 10:54   

Bydle straszne będzie ! Wg ksiązki: wysokość w kłebie: 21 - 25, waga 3 - 5 kg. Podobno jego tatuś był większy od yorków z tej samej hodowli, ale może to tylko złudzenie, bo jest bardziej puchaty.
 
 
 
pawcio 
Moderator
Stuntman Mike


Wiek: 20
Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 938
Skąd: Poznań
Wysłany: 25-10-2009, 11:00   

Słodkie są te pieseczki ;) Mój kumpel ma rocznego i na prawdę, jak na psa to jest fajny. Nie szczeka za dużo, jest ciut większy od Yorków i strasznie wesoły :)
_________________
'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart

http://pl.wikipedia.org/wiki/I.C.E. - warto przeczytać
http://teren-prywatny.blogspot.com - zdjęcia zapomnianych miejsc i budynków
http://pafffcio.blogspot.com - mój filmlog
 
 
 
Juli 


Wiek: 20
Dołączyła: 13 Lis 2005
Posty: 456
Skąd: Warsaw Hill
Wysłany: 01-11-2009, 23:19   

http://www.youtube.com/watch?v=aFLR8AVMB3A
Muszę przyznać, że ten zwierzaczek to jedna z najlepszych rzeczy jaka spotkała mnie w życiu.
Odkąd pojawił się w domu i zaczął wariować oraz gryźć wszystko, mam w głowię reklamę z tą piosenką.
Ostatnio zmieniony przez Juli 01-11-2009, 23:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti
Modified by Devlock for Silent Hill Town Center
Powered by Silent Hill Fever