Wysłany: 19-08-2007, 14:23 Ściąganie plików z Internetu - piractwo?
Temat ten pojawiał się już dwukrotnie w offtopach, a dyskusje moim zdaniem były rzeczowe i konkretne. Tak więc postanowiłem założyć ten temat i przenieść tu to co było do tej pory napisane, żeby poznać Wasz stosunek do 'piractwa'.
Moje zdanie jest na ten temat generalnie takie, że nie popieram tylko wtedy, gdy ktoś czerpie jakiekolwiek korzyści materialne ze ściągania. Jeśli ktoś ściąga na użytek własny, to niech ściąga, jego sprawa. Nie każdego stać na kupno oryginalnych filmów/gier/muzyki. Fakt, że jak się chce to można. Ja sam jak mam możliwość to kupuję oryginalne te dzieła, które uważam za wybitne. Jest to swego rodzaju moja cegiełka dla twórcy na dalsze projekty (chociaż wiem, że on ma z tego mojego wydatku grosze). Nie mniej jednak, kupować w ciemno nie mam zamiaru, dlatego też zanim coś kupię to na ogół ściągam to z Internetu. I nie uważam tego za bardzo szkodliwe.
Wydzielone z innych tematów
pawcio napisał/a:
2mastersh2 napisał/a:Darkon rób obrazy płyt na wszelki wypa
DArkon napisał/a:płytki były/są Orginalne
dek :wink:
Myślę że zrobienie obrazu oryginalnej płytki i posiadanie go na kompie to nie to samo co posiadanie oryginalnej płytki na półce...
DArkon napisał/a:Ale oni mi z domu te dwie gry zabrali zabrali, nawet niewidziałem jak.
Ale powiedziałeś im przecież że mają sobie wybrać. No to sobie wybrali. Więc podobnie jak coffin nie wiem o co tu chodzi
EDIT:
No to trzeba było tak od razu, to wtedy każdy by wiedział o co chodzi :] Ale jeśli tym kolesiom powiedziałeś tak jak nam, to się nie dziw że gry wzięli.
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
No wybrać sobie, jakie mam im gry przegrać, oni dają Swoje płytki CD/DVD a ja im na ich płytki przegrywam.
Devlock: Pirat!
[ Dodano: 2007-08-19, 15:32 ]
Heh no wiesz unas nie kupuje się gier, unas istnieje tylko załatw, ja kupuję orginały oni nie, wiedzą że mam dużo gier, więc gonią domnie, ja im niechcę pożyczać bo nieoddadzą więc im przegrywam.
_________________ Babble babble bitch bitch
Rebel rebel party party
Sex sex sex and don't forget the violence,
Blah blah blah got your lovey dovey sad-and-lonely. This is the New Shit.
Poniżej zamieszczam moje zdanie ogólne na temat piractwa napisane na innym forum:
Ja myślę że mimo wszystko prawdziwy fan danej gry powinien mieć jej oryginalne wersje - a także i gier które są tego warte... Podobnie z filmami... Prawdziwy fan nawet na figurki z bohaterami z ulubionej gry wyda nie małą kasę! Poza tym zawsze można kupić używane oryginały na Allegro - dość często w dobrym stanie.
Szkoda jednak że w Polsce sklepów z używanymi grami brakuje... Praktycznie same empiki i media-markty... Podczas gdy np. w UK w niewielkich nawet miastach idzie znaleźć profesjonalny sklep z grami gdzie nawet oryginalne gadżety można zakupić...
Wracając do całej sprawy z serwisem napisy.org... Napisy które tam były wcale nie służyły tylko i wyłącznie dla pirackich kopii filmów - były także do wydań filmów które nie ukazały się oficjalnie w naszym kraju z polskim tłumaczeniem... Ciekawy jestem poza tym czy policja która sprawdzała te komputery na których pracowali ci ludzie z napisy.org sama ma oryginalne oprogramowanie w domach niewykluczając ich rodzin... Co nie dziwi - sporo serwisów samowolnie zostało zamkniętych w obawie że ich też to spotka - np. jedna ze stron poświęconych programowi eMule. Myślę że w przypadku napisy.org to nie było nic złego...
Ogólnie całe piractwo powinno być traktowane z przymrużeniem oka ze względu na znikomą szkodę społeczną - są cięższe przestępstwa... No ale tracą też na tym producenci (sami sobie winni - ceny niektórych programów i gier są astronomiczne)... Cierpliwy poczeka i kupi używaną - ewentualnie najpierw zagra w demo i stwierdzi że gra jest warta tych pieniędzy... Niecierpliwy kupi pirata lub go ściągnie... Na tym to polega... Dobra - swoje napisałem... Potem może jeszcze coś dopiszę. :wink:
Wiek: 18 Dołączył: 19 Mar 2007 Posty: 349 Skąd: kielce
Wysłany: 23-08-2007, 15:50
Do Pawcia:ale zawsze masz ten obraz i gdyby ta oryginalna płyta uległa defektowi to zawsze
sobie możesz przegrać na płytę.
Do Devlocka:właśnie,najgorsze jest to że pół polski jedzie na piractwie a policjanci chodzą po domach i zamykają ludzi,lub karzą ich grzywnami,ale oni i ich rodziny też po części na tym jadą .
2mastersh2 napisał/a:Do Pawcia:ale zawsze masz ten obraz i gdyby ta oryginalna płyta uległa defektowi to zawsze
sobie możesz przegrać na płytę.
Obraz przegrać mogę zawsze, nawet jak nie mam oryginału
A tak na serio, to ja rozumiem to, że jest to dobrym zabezpieczeniem. Ale mi chodziło o to, że jak mi ktoś podkradnie płytę i jej nie odda, to nawet jak sobie obraz nagram to nie będzie to samo. Przynajmniej ja tak mam, że posiadanie oryginału daje mi pewną satysfakcję, której nie da żaden obraz, czy kopia bezpieczeństwa. Przy defekcie to się jeszcze jako tako sprawdzi, chociaż też uszkodzonej płyty oryginalnej mi nic nie wynagrodzi (chyba że nowa:P )
2mastersh2 napisał/a:policjanci chodzą po domach i zamykają ludzi,lub karzą ich grzywnami,ale oni i ich rodziny też po części na tym jadą .
Też dlatego najpierw powinni się zająć tymi, którzy z tego czerpią zysk, a nie normalnymi ludźmi, którzy ściągają na własny użytek.
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 05-09-2007, 11:39
Hmm.. ciekawy temat
Piractwo... piszecie o grach, muzyce. I o policji która gania i sprawdza ludzi
A co powiecie na coś takiego: ktoś uczy sie/studiuje. Nie stać go na zakup książki więc pożyczą ją od kogoś/z biblioteki i xeruje potrzebny mu dział. Czemu to jest dozwolone mimo że to też jest czerpanie korzyści (jakby nie było) z własności innych : Czemu do xerówek sie nikt nie przyczepia a do muzyki/gier/filmów wszyscy :
No właśnie wydaje mi sie że nie ma tego rozgraniczenia miedzy piractwem a piractwem Jak dla mnie karane powinny być tylko osoby które (tak jak ktoś wcześniej napisał) czerpią zyski z "nielegalnego" oprogramowania. Jeśli ktoś ściąga na własny użytek (i nie rozpowszechnia tego dalej) niech sie bawi tak dalej.
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Tyle, że kserowanie całych książek wcale nie jest legalne . Co innego skserować potrzebny rozdział z książki wypożyczonej (za darmo jakby nie patrzeć) a co innego na przykład skserować sobie cały podręcznik wart 80zł.
Chociaż w tym przypadku różnica jest taka, że nielegalne jest sprzedawanie już skserowanych książek. Była niedawno jakaś afera tego dotycząca. Jakby nie patrzeć od tego jest ksero aby kopiować to czego klient sobie zapragnie. A czy jest to jeden rozdział czy cała książka... who cares?
Tutaj o tyle sytuacja ma się inaczej do muzyki, gier czy filmów, że książki czy podręczniki często są po prostu elementem wymaganym, potrzebnym do funkcjonowania. Ot chociażby biedni studenci, których nie stać na drogi podręcznik. Osobiście sam mam głównie ksera, szczególnie książek, które normalnie kosztowałyby mnie 80zł a używałbym je ledwo jeden semestr. No ale nie obejdę się bez nich więc kopiuję. Tymczasem cała reszta 'piractwa' to już dobra luksusowe, do niczego tak naprawdę nie potrzebne. Jakby nie patrzeć człowiek może się obyć bez telewizora, muzyki czy konsoli.
Powtórzę się ale co tam - piracę i nie jestem z tego dumny. Gdy coś mi się bardzo podoba i jest w zasięgu ręki to staram się to zdobyć, choćbym miał to już dawno za sobą (gra, film). Jeśli coś jest kompletnie niedostępne w Polsce (gry NTSC, anime, zagraniczna muzyka i filmy itd.) to w tym wypadku nawet nie jest to kradzież. No bo jaka jest różnica między ściągnięciem pliku z internetu a nie kupieniem go w ogóle? W żadnym przypadku producent nic nie traci, bo jeśli coś jest dla mnie niedostępne to logiczne, że nigdy tego sobie nie sprawię.
Miałbym furę pieniędzy - kupowałbym same oryginały, szczególnie, że cenię sobie walory kolekcjonerskie. Nie mam - kupuję tylko bardzo dobre pozycje, na które mnie stać, inne perfidnie ściągam ale tylko na własny użytek.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Aruna napisał/a:pożyczą ją od kogoś/z biblioteki i xeruje potrzebny mu dział
Bo właściciele punktów ksero na uczelniach płacą składkę na specjalny fundusz z tym związany, czy coś takiego (a przynajmniej powinni).
Poza tym nie jest to czerpanie korzyści materialnej. A w dodatku służy zdobywaniu wiedzy, studiowaniu, więc jest moralnie słuszne
Aruna napisał/a:Jeśli ktoś ściąga na własny użytek (i nie rozpowszechnia tego dalej) niech sie bawi tak dalej.
No niby tak jest, przynajmniej w przypadku mp3. Ponoc samo ściąganie dla siebie nie jest nielegalne (bez rozpowszechniania). Ale z drugiej strony, gdyby dotyczyło to wszystkiego, to producenci nie zarobiliby ani złotówki na swoich programach itp.
Z trzeciej strony wiadomo, że ceny programów czy gier są astronomiczne, ale jak mają nie byc skoro większość ludzi ściąga je sobie za darmo z netu. Nic dziwnego, ze ceny muszą być wysokie, żeby wogóle opłacało się te programy robić. Niestety legalna mniejszość płaci słoną cenę, żeby nielegalna większość miała się czym bawić. To takie błędne koło. Niemniej obniżka cen i to znaczna mogłaby ukrucic ten proceder. tak stało siez płytami cd z muzyką. Ale kiedy dokona się to także na rynku gier i programów? Nie wiadomo.
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 05-09-2007, 12:49
coffinfeeder napisał/a:Aruna napisał/a:
pożyczą ją od kogoś/z biblioteki i xeruje potrzebny mu dział
Bo właściciele punktów ksero na uczelniach płacą składkę na specjalny fundusz z tym związany, czy coś takiego (a przynajmniej powinni).
Poza tym nie jest to czerpanie korzyści materialnej. A w dodatku służy zdobywaniu wiedzy, studiowaniu, więc jest moralnie słuszne
Nie wiem, w szkole nigdy nie kserowałam. Tak samo wole iść do miejskiej biblioteki i po drodze coś sobie odbić czy nawet w domu zeskanować niż ganiać do xero w szkole. I raczej o takim przykładzie myślałam pisząc tamtego posta wyżej No dobra, zdobywanie wiedzy... A jak komuś coś wcale nie jest potrzebne do zdobywania wiedzy : To wtedy jest to już piractwo :
Tak samo są książki których nie mogłam w bibliotece spotkać. Mogłabym je kupić ale nim bym uzbierała kasę na wszystkie części minęłoby parę lat (jedna książka 25-35 zł a seria składa sie z ponad 40 książek). Co mogłam pożyczyłam od kolegi który też ma kilka książek tego autora. Reszty tak jak pisałam w żadnej okolicznej bibliotece nie znalazłam. Co zrobiłam : Ebooki ściągnęłam. Przeczytałam bo mi to sprawiło przyjemność i pewnie za jakiś czas znowu do nich sięgnę. Dzięki tym książkom wcale swojej wiedzy nie pogłębiłam. Czy to jest piractwo :
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Aruna, trzeba by prawnika spytać heh mi się wydaje że to jest piractwo, bo jednak zdobywasz za darmo coś, co ktoś stworzył i za co raczej chciałby otrzymac pieniądze. Ale z drugiej strony jeśli mp3 można ściagąć dla siebie, to ciężko powiedzieć.
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 05-09-2007, 13:31
No przecież tego nie rozpowszechniam Sama korzystam a nie stać mnie żeby kupić wszystkie książki (nie mniej jednak zbieram kasę i kiedyś je kupie)
A i jeszcze sobie przypomniałam jeden temat z innego forum. Tam pisali że właśnie ściąganie plików dla siebie nie jest piractwem i jest zezwolone (gość powoływał sie na prawo, że niby jest coś takiego, nawet cytował) ale zabronione jest sprzedawanie takich rzeczy. Gdzieś tam podawali linki jak to faktycznie jest, ale nie miałam czasu sie dokładnie wczytywać. Jak je przy okazji znajdę to wkleję
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
No dobra, zdobywanie wiedzy... A jak komuś coś wcale nie jest potrzebne do zdobywania wiedzy : To wtedy jest to już piractwo :
Tak. Po części nawet jak jest potrzebne to także jest to piractwo, ale mało kto się tego czepia. Ot takie lepsze usprawiedliwienie.
Dzięki tym książkom wcale swojej wiedzy nie pogłębiłam. Czy to jest piractwo :
Tak.
Sama korzystam a nie stać mnie żeby kupić wszystkie książki
To jest podstawowe tłumaczenie każdego internauty, i prawda jest taka, że niczego to nie usprawiedliwia bo w świetle prawa nie jest to legalne, mimo tego co mówią.
(nie mniej jednak zbieram kasę i kiedyś je kupie)
No i to już coś. Sam tak robię w wielu przypadkach, tylko czekam na okazję.
Tam pisali że właśnie ściąganie plików dla siebie nie jest piractwem i jest zezwolone (gość powoływał sie na prawo, że niby jest coś takiego, nawet cytował) ale zabronione jest sprzedawanie takich rzeczy.
Bzdury. Gdyby to było takie proste to by nie było wszędzie takiego zamieszania. Z tego co mi wiadomo policja ma nawet jakieś standardy co do plików uznawane za legalne i nielegalne. Nawet coś było, że seriale w formacie DTV są w porządku ale HDTV już nie, gdyż trzeba jakoś płacić za taką telewizję (co z tego, że serial jest z USA). Nie orientuję się dobrze ale wiem tyle, że ściąganie 'dla siebie' legalne też nie jest. Jakby nie patrzeć wszystko co kupujesz jest dla siebie samego, nie do odsprzedaży. Gdyby każdy tak 'dla siebie' ściągał muzykę to wykonawcy by zbankrutowali.
Ogólnie pomieszanie z poplątaniem całość tego prawa .
Jakkolwiek się na to patrzy to nikt nie może siebie w pełni nazwać uczciwym. Dam sobie paznokcia uciąć, że każdy posiada jakieś nielegalne pliki, czasem nawet nie zdając sobie o tym sprawy. Niemniej jednak gdyby taka policja miała się czepiać wszystkiego a my w to zagłębiać, popadlibyśmy w paranoję a nasze komputery byłyby niemalże puste... taka prawda.
Mnie interesuje jeszcze jedna kwestia. Co z rzeczami, które mamy w domu nagrane na płytach ale z nich nie korzystamy ani nie mamy danych na dysku? Oczywiście także nie sprzedajemy. Czy posiadanie takich 'kopii' jest nielegalne? W końcu mogę sobie użyć starej płyty jako podstawkę pod piwo. Orientuje się ktoś jak to jest odbierane dzisiaj?
Albo co z rzeczami, które niegdyś mieliśmy oryginalne ale je sprzedaliśmy po niższej cenie zostawiając sobie kopię zapasową? Bądź też się zepsuły. Powiedzmy gry na konsole. Czy granie w tytuł (nawet zakładając, że mam paragon czy coś ;p), którego już nie posiadamy jest 'przestępstwem'? W końcu płaciłem za niego, twórca zarobił. Nawet sprzedając ja straciłem bo cena niższa niż nówka.
Tylko nie porównujcie mi tego do sprzedaży samochodu, bo to co innego .
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 05-09-2007, 14:22
Suavek napisał/a:To jest podstawowe tłumaczenie każdego internauty, i prawda jest taka, że niczego to nie usprawiedliwia bo w świetle prawa nie jest to legalne, mimo tego co mówi
Suavek napisał/a:To jest podstawowe tłumaczenie każdego internauty, i prawda jest taka, że niczego to nie usprawiedliwia bo w świetle prawa nie jest to legalne, mimo tego co mówią.
A tam, czepiasz sie że usprawiedliwienie. Jakbym neta nie miała próbowałabym inaczej książki dostać (zakładając że poznałabym ich autora, którego podał mi kolega z drugiego krańca Polski - też poznany przez neta a raczej przez grę online).
Suavek napisał/a:Cytat:
Dzięki tym książkom wcale swojej wiedzy nie pogłębiłam. Czy to jest piractwo :
Tak.
Ok, niech będzie W takim razie czemu nie jest to egzekwowane : Czemu o filmy/muzykę/gry sie czepiają a o książki już nie : W końcu piractwo to piractwo
Suavek napisał/a:
Mnie interesuje jeszcze jedna kwestia. Co z rzeczami, które mamy w domu nagrane na płytach ale z nich nie korzystamy ani nie mamy danych na dysku? Oczywiście także nie sprzedajemy. Czy posiadanie takich 'kopii' jest nielegalne? W końcu mogę sobie użyć starej płyty jako podstawkę pod piwo. Orientuje się ktoś jak to jest odbierane dzisiaj?
Jeśli masz oryginał możesz sobie zrobić i 50 kopii zapasowych, ale żadnej nie wolno Ci sprzedać
Suavek napisał/a:
Albo co z rzeczami, które niegdyś mieliśmy oryginalne ale je sprzedaliśmy po niższej cenie zostawiając sobie kopię zapasową? Bądź też się zepsuły. Powiedzmy gry na konsole. Czy granie w tytuł (nawet zakładając, że mam paragon czy coś ;p), którego już nie posiadamy jest 'przestępstwem'? W końcu płaciłem za niego, twórca zarobił. Nawet sprzedając ja straciłem bo cena niższa niż nówka.
Hmmm... jeśli sprzedałeś oryginał to wg prawa inne kopie gry są już piratami Paragon też nic nie daje. Nie wiem tylko jak jest z kartą rejestracyjną.
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Ok, niech będzie W takim razie czemu nie jest to egzekwowane : Czemu o filmy/muzykę/gry sie czepiają a o książki już nie : W końcu piractwo to piractwo
Ponieważ łatwiej się czepiać o rzeczy ściągane z internetu aniżeli przypadkową stertę papierów na biurku. Gdyby na komputerze policja znalazła u kogoś eBooki (zależy jakie, zakładamy nielegalne) to też by poniósł za to konsekwencje. A czemu się czepiają o inne rzeczy? Bo to już jest norma - na pierwszy ogień lecą mp3 i gry.
Jeśli masz oryginał możesz sobie zrobić i 50 kopii zapasowych, ale żadnej nie wolno Ci sprzedać
A jeśli nie mam oryginału? Chodzi o to, że policja z reguły czepia się o rzeczy, które znajdują się na dysku, nie na płytach. Tymczasem ja dla przykładu posiadam na płytach całą masę anime (70% nawet nie obejrzałem). Leżą na półce i się kurzą. Chyba nie mają prawa się o coś takiego czepiać? Szczególnie, że wiele z tych pozycji w ogóle nie jest dostępna poza Japonią (nawet nie ma DVD w ludzkim języku).
Hmmm... jeśli sprzedałeś oryginał to wg prawa inne kopie gry są już piratami Paragon też nic nie daje. Nie wiem tylko jak jest z kartą rejestracyjną.
Sprzedać to raz, a gdyby gra mi się zniszczyła lub zgubiła? Muszę kupować nową mając w pełni sprawną kopię? Tego jestem w sumie ciekaw.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 05-09-2007, 15:04
Suavek napisał/a:Ponieważ łatwiej się czepiać o rzeczy ściągane z internetu aniżeli przypadkową stertę papierów na biurku. Gdyby na komputerze policja znalazła u kogoś eBooki (zależy jakie, zakładamy nielegalne) to też by poniósł za to konsekwencje. A czemu się czepiają o inne rzeczy? Bo to już jest norma - na pierwszy ogień lecą mp3 i gry.
No wybacz ale książek drukować nie będę Jak liczyłam wychodzi 2x drożej niż za kupno wszystkich z serii. Powoli sobie kasę odłożę to kupie
Suavek napisał/a:A jeśli nie mam oryginału? Chodzi o to, że policja z reguły czepia się o rzeczy, które znajdują się na dysku, nie na płytach. Tymczasem ja dla przykładu posiadam na płytach całą masę anime (70% nawet nie obejrzałem). Leżą na półce i się kurzą. Chyba nie mają prawa się o coś takiego czepiać? Szczególnie, że wiele z tych pozycji w ogóle nie jest dostępna poza Japonią (nawet nie ma DVD w ludzkim języku).
Tu chyba też zależy od tego co jest na płytach i jak wygląda tego czegoś historia. Wiadomo że łatwiej wytłumaczyć sie z posiadania czegoś co jest mało znane/popularne niż z najnowszej wersji jakiegoś hitu.
Suavek napisał/a:Sprzedać to raz, a gdyby gra mi się zniszczyła lub zgubiła? Muszę kupować nową mając w pełni sprawną kopię? Tego jestem w sumie ciekaw.
No jak Ci sie zniszczy czy zagubi to i tak masz papiery że kupiona oryginalnie. Nie wiem, karta rejestracyjna, pudełko oryginalne No przecież opakowanie o wymiarach 30x30x10 tak łatwo nie zaginie
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Suavek napisał/a:Tutaj o tyle sytuacja ma się inaczej do muzyki, gier czy filmów, że książki czy podręczniki często są po prostu elementem wymaganym, potrzebnym do funkcjonowania. (...) Tymczasem cała reszta 'piractwa' to już dobra luksusowe, do niczego tak naprawdę nie potrzebne
No ale chwila, chleb i ogólnie jedzenie jest niezbędne do życia. A jakoś jak idę do sklepu, to nikt nie mówi, że bułki dzisiaj są za darmo, bo coś jeść trzeba. Tak więc kserowanie podręczników jest takim samym piractwem jak ściąganie filmów i muzyki. Tak żeby nie było - ja to rozumiem i nie mam nic do tego, podejście IMO normalne, ale argumentacja słaba
coffinfeeder napisał/a:Ale z drugiej strony jeśli mp3 można ściagąć dla siebie, to ciężko powiedzieć.
To już tu ktoś chwilę wcześniej wspomniał, chyba Suavek, ściągać dla siebie też nie można. Chociaż tu z kolei ja mam jakieś newsy - ponoć (nie będę się kłócił, jak ktoś to rozsądnie podważy) ściąganie z serwisów w stylu rapidshare, a także przez p2m jest legalne. Wie ktoś coś na ten temat?
Suavek napisał/a:Ogólnie pomieszanie z poplątaniem całość tego prawa .
To racja, polskie prawo jest nie przystosowane do rozwijającego się Internetu i pojawiają się takie śmieszne przepisy czasem jak ten o rejestrowaniu stron. A pod względem piractwa niektóre przepisy się nawet wykluczają (swego czasu było o tym w jakiejś gazecie, Wyborcza, albo Dziennik)
Suavek napisał/a:Co z rzeczami, które mamy w domu nagrane na płytach ale z nich nie korzystamy ani nie mamy danych na dysku? Oczywiście także nie sprzedajemy. Czy posiadanie takich 'kopii' jest nielegalne?
Jeśli jest to kopia bezpieczeństwa, to jest legalne Inaczej już nie. I myślę, że jak by policja zrobiła nalot, to przy okazji by się i tym zainteresowała.
Suavek napisał/a:Albo co z rzeczami, które niegdyś mieliśmy oryginalne ale je sprzedaliśmy po niższej cenie zostawiając sobie kopię zapasową? Bądź też się zepsuły. Powiedzmy gry na konsole. Czy granie w tytuł (nawet zakładając, że mam paragon czy coś ;p), którego już nie posiadamy jest 'przestępstwem'?
No tak na logikę, po coś ta kopia bezpieczeństwa jest - więc jak się coś zepsuje czy zgubisz, to wtedy masz kopię, a zachowując paragon masz dowód, że miałeś oryginał. Tylko teraz pytanie - kto zachowuje paragony gier/filmów/muzyki??
Aruna napisał/a:Czemu o filmy/muzykę/gry sie czepiają a o książki już nie :
Bo książki są chyba jednak mniej popularne, a wydawcy ich nie mają aż takiej siły przebicia jak twórcy filmów :]
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
pawcio napisał/a:coffinfeeder napisał/a:
Ale z drugiej strony jeśli mp3 można ściagąć dla siebie, to ciężko powiedzieć.
To już tu ktoś chwilę wcześniej wspomniał, chyba Suavek, ściągać dla siebie też nie można
Ja czytałem wywiad z policjantem, który zajmuje się ściganiem piractwa i on wyraźnie powiedział, że ściąganie mp3 tylko na własny użytek domowy i bez rozpowszechniania jest legalne. Ale np jeśli ściągamy przez torrenty czy inne tego typu programy, to plik jest jednocześnie ściągany i wysyłany, więc popełniamy przestępstwo w tym momencie
Ale to było o muzyce, z programami już raczej nie ma tak dobrze...
A kserowanie małych części podręczników (np. 1 czy 2 rozdziałów) w celach naukowych jest raczej na pewno legalne. Inaczej już dawno zaczęły by się naloty na uczelnie :wink: A na pewno jest legalne, jeśli osoba obsługujaca ksero na uczelni płaci składke na ten jakiś fundusz, związany z prawem utorskim, a słyszałem że musi.
A tak generalnie to nie ma co się spierać, bo to i tak są głównie spekulacje. Trzeba by się spytać prawnika i to specjalistę od prawa autorskiego :wink:
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
coffinfeeder napisał/a:A kserowanie małych części podręczników (np. 1 czy 2 rozdziałów) w celach naukowych jest raczej na pewno legalne.
A to to nie neguję Mi chodziło raczej o kserowanie całych książek. I tu ja akurat pamiętam, jak swego czasu była o tym mowa w tv, że to nielegalne i mieli coś w tym kierunku zrobić żeby tak nie było. Ale czy zrobili? Chyba neee
coffinfeeder napisał/a:Ja czytałem wywiad z policjantem, który zajmuje się ściganiem piractwa i on wyraźnie powiedział, że ściąganie mp3 tylko na własny użytek domowy i bez rozpowszechniania jest legalne. Ale np jeśli ściągamy przez torrenty czy inne tego typu programy, to plik jest jednocześnie ściągany i wysyłany, więc popełniamy przestępstwo w tym momencie
No to czyli to potwierdza to o czym ja pisałem - ściągać można z rapidshare i p2m
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 05-09-2007, 17:56
coffinfeeder napisał/a:Ja czytałem wywiad z policjantem, który zajmuje się ściganiem piractwa i on wyraźnie powiedział, że ściąganie mp3 tylko na własny użytek domowy i bez rozpowszechniania jest legalne.
Ooo... Mam znajomego policjanta, przy okazji zapytam sie jak to jest
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
No ale chwila, chleb i ogólnie jedzenie jest niezbędne do życia. A jakoś jak idę do sklepu, to nikt nie mówi, że bułki dzisiaj są za darmo, bo coś jeść trzeba. Tak więc kserowanie podręczników jest takim samym piractwem jak ściąganie filmów i muzyki. Tak żeby nie było - ja to rozumiem i nie mam nic do tego, podejście IMO normalne, ale argumentacja słaba
Ale nie porównuj tego do rzeczy materialnych tego samego rodzaju. Weź pod uwagę fakt, że 'piracąc' zdobywasz tylko część poszukiwanego materiału, tj. marną płytkę z danymi, jakieś pliki mp3, kartki papieru z kopią książki itp. - nie masz żadnych pudełek, ładnych kolorowych okładek czy chgw czego jeszcze. To jest podstawowy błąd porównywanie piractwa do życia codziennego (vide kradzież samochodów itp.). Jedzenie jest niezbędne do życia a jak nie masz funduszy to zamiast kupić bułkę pójdziesz i sobie na jagody . Ludzie ciągle gadają, że piracąc i okradając w ten sposób firmę zachowujemy się jak złodziej włamujący się do samochodu. Porównanie o tyle mylne, że nie kradniemy od kogoś dokładnie tej rzeczy spisując właściciela na straty, ale sprawiamy sobie "z powietrza" marną kopię produktu. Ot jakbyśmy sobie zbudowali mercedesa z kawałka blachy i silnika ;p.
Ale owszem, kserowanie jest piractwem z tą różnicą, że nikt się o to dzisiaj nie czepia. Jak już zaznaczyłem, afery są tylko gdy punkty oferują sprzedaż już skserowanych podręczników. Natomiast gdy ktoś chce sobie skserować rozdział czy całość to już sprawa indywidualna, nikt w to nie wnika ani nikt się nie czepia. Osobiście czuję się w pewien sposób po prostu usprawiedliwiony, że kseruję sobie cholernie drogą książkę, która jest mi potrzebna tylko na jeden semestr lub mniej.
Nawiązując jeszcze do całego ściągania - tak, wysyłanie jest nielegalne. Niemniej jednak można się czepiać na siłę, że takim mułem czy torrentem wysyłamy zaledwie mały procent danego pliku, nie jego całość. W końcu ten sam plik można ściągać od kilku użytkowników i żaden tak naprawdę nie wysłał go w całości .
Tak samo gdy ściągamy plik i jednocześnie udostępniamy, to wysyłamy zaledwie cząstkę czegoś, czego tak naprawdę nie posiadamy jeszcze. Udostępniam zaledwie plik .temp, który sam w sobie jest bezużyteczny. Osobiście nie mam zwyczaju udostępniać ściągniętych rzeczy . Wredny jestem ale trudno ;p.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 05-09-2007, 18:37
Ale owszem, kserowanie jest piractwem z tą różnicą, że nikt się o to dzisiaj nie czepia. Jak już zaznaczyłem, afery są tylko gdy punkty oferują sprzedaż już skserowanych podręczników. Natomiast gdy ktoś chce sobie skserować rozdział czy całość to już sprawa indywidualna, nikt w to nie wnika ani nikt się nie czepia.
Taaaak to za 500 lat ściąganie filmów/gier/muzyki będzie już legalne
Osobiście czuję się w pewien sposób po prostu usprawiedliwiony, że kseruję sobie cholernie drogą książkę, która jest mi potrzebna tylko na jeden semestr lub mniej.
Moja siostra wyszła z tego samego założenia kserując książkę od fizyki. Książka w księgarni kosztowała 20.50zł a ona za xero zapłaciła 25zł
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum