Bzdursky napisał/a:Skoro go nie podali, to znaczy, że limit słów chyba nie został określony. Na moim angielskim było jasno i klarownie napisane, co i ile.
No właśnie nie do końca chyba, chociaż ja jestem tego zdania co ty Bo po temacie było zdanie w stylu 'Jeśli przekroczysz 240 słów masz 0 pkt.'. No to ja napisałem na 236. Problem polega na tym, że zawsze te prace pisało się na 180-200 słów. I zawsze to było w poleceniu. Teraz tego nie było, więc stwierdziłem, że jak nie ma to widocznie znieśli ten limit i podnieśli do 240 słów. jednak nasza anglistka powiedziała że nawet jeśli nie było, to powinniśmy pisać na te max. 200 słów, bo jakieś punkty nam zabiorą jak będzie za dużo. No ale może się myliła Bo to fair nie będzie jak tak zrobią.
Bzdursky napisał/a:Dzięki Jeśli tylko nauczysz się w miarę prezentacji i powiesz ją, to setkę na pewno wyciągniesz
Juli napisał/a:
no nie wiem, u mnie w szkole jak narazie słyszałam, iż max dostali 16 pkt ( a z tego co wiem, to byli przygotowani ) W tym roku bardziej liczą się odpowiedzi niż sama prezentacja, dlatego wystarczy jedno chamskie pytanie.
Ja myślę, że to też jest kwestia komisji na jaką się trafi. Jeśli nauczyciel będzie chciał to może z 2-3 punkty myślę zawyżyć/zaniżyć. Mimo wszystko ja się obawiam najbardziej że ze stresu nic nie powiem, albo się zatnę na amen
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
pawcio napisał/a:ja się obawiam najbardziej że ze stresu nic nie powiem, albo się zatnę na amen
ja jestem strasznie nieśmiała, nigdy się nie odzywałam na lekcjach, a będę mówić przed nauczycielem który mnie uczył w 1 klasie lo , więc wiem czego mam się spodziewać. On lubił pytać osoby ciche, takie jak ja. Podczas jego zajęć się trzęsłam. Raz mi kazał przez całą godzinę analizować wiersz, ze stresu nie wiedziałam, co czytam.
Ostatnio zmieniony przez Juli 09-05-2008, 13:10, w całości zmieniany 1 raz
Ja myślę, że to też jest kwestia komisji na jaką się trafi. Jeśli nauczyciel będzie chciał to może z 2-3 punkty myślę zawyżyć/zaniżyć. Mimo wszystko ja się obawiam najbardziej że ze stresu nic nie powiem, albo się zatnę na amen
Z tego co zaobserwowałem to jak najbardziej wszystko zależy od komisji. Moja klasa była podzielona na trzy bądź cztery grupy, nie pamiętam. Pierwsze miały z nauczycielami ogólnie uznawanymi za normalnych, w tym także z innej szkoły. Wyniki były przystępne i nawet osoby nie będące asami z polskiego otrzymywały spokojnie po kilkanaście punktów. Tymczasem czwarta grupa, moja, miała już inną komisję. Jaki efekt? O ile wcześniej nie zaliczyły osoby, które najzwyczajniej w świecie się do nauki nie przykładały, to teraz udupione zostały także osoby, które się sporo do prezentacji przygotowywały. Bo powiedzcie mi proszę co trzeba zrobić na prezentacji aby otrzymać dwa punkty? O_o Kumpel miał swój własny temat na prezentacji, zatwierdzony i zanalizowany przez naszą nauczycielkę. Po wyjściu z sali powiedział, iż zaprezentował wszystko co chciał i na pytania jakoś odpowiedział. A tu szok. Oprócz niego nie zaliczyły jeszcze cztery inne osoby (w poprzednich dniach nie zdali tylko dwaj totalni debile klasowi, którzy się nic nie uczyli). Osobiście także zaprezentowałem wszystko co chciałem (w pracy pomagała mi jeszcze inna polonistka na korkach), odpowiedziałem na pytania bez problemów a wynikiem ostatecznie nie byłem zadowolony. Owszem, zaciąłem się w paru momentach, jąkałem trochę ale powiedzieć powiedziałem co chciałem. Oczywiście samoocena nie jest na miejscu bo wiadomo, że "nauczyciel ma zawsze rację" ale przedstawić chciałem efekty dwóch odmiennych komisji - w jednej przechodzili niemal wszyscy a w drugiej zdała ledwo połowa. W pierwszej zdarzało się ponad 18pkt. a w drugiej maks było 16pkt... w tym dziewczyna będąca jedną z lepszych uczennic klasowych. Cóż...
Nie abym Was straszył ale taka prawda - zależy jak się trafi. Zdać zakładam, że zdacie wszyscy, a i się zamartwiać nie ma co - o ile ktoś nie idzie na polonistykę to nic Wam z tych punktów.
Bosz, jak ja bym sobie napisał te parę matur i zaczął kilkumiesięczne wakacje... Tymczasem zaczynam gromadzić materiały do pracy licencjackiej co okazuje się większym cholerstwem niż przypuszczałem, że będzie. A i pierwszy egzamin, poza terminem sesji, już w czwartek. Suxx...
No i te praktyki w gimnazjum. Jeżeli ktoś żył pod kamieniem przez ostatnie lata i nadal uważa, że praca nauczyciela to luzik, niech trzepnie się w łeb, gdyż naprawdę mam teraz do ludzi większy szacunek niż miałem wcześniej. Zajęcia nie muszą być interesujące, ale jeżeli nauczyciel się przykłada to należy się przynajmniej respekt jego pracy, która łatwa wbrew pozorom nie jest.
EDIT:
Co do zacięcia to powiem Wam, że w takim przypadku nie należy myśleć nad samym faktem pauzy, ale olać to i na spokojnie pomyśleć co warto powiedzieć dalej. Oczywiście łatwiej gadać niż robić, ale warto mieć na uwadze, że nic się nie stanie w przypadku chwilowej przerwy. Możecie nawet zacząć prezentacje od nowa gdybyście źle zaczęli.
A co do limitu słów na angielskim - niestety jest to mocno przestrzegane. Jeśli zmieściłeś/aś się w wyznaczonym to powinno być w porządku. Z doświadczenia natomiast wiem, że w przeciwnym wypadku należy się liczyć z niemałą stratą. W zeszłym roku robiłem drugie podejście do matury rozszerzonej z angielskiego (aby zdobyć więcej pkt, wtedy jeszcze myślałem o ewentualnej zmianie uczelni) i przyzwyczajony do zajęć z writingu na studiach zupełnie zapomniałem o limicie. Przez tą jedną pomyłkę zdobyłem mniej punktów (coś poniżej 90%) niż za pierwszym podejściem .
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Ostatnio zmieniony przez Suavek 09-05-2008, 13:32, w całości zmieniany 1 raz
Możliwe, że to przez szkołę, albo rzeczywiście jest tak, jak mówi Juli. W każdym razie pytania dostałem tak banalne, że bez trudu odpowiedziałem (a trzecie z nich to jawna kpina - z której książki z literatury podmiotu wziąłem fakty o życiu Szekspira). Tak czy owak - cieszy mnie, że z matur ustnych zdawalność w mojej klasie wyniosła 100%.
Ja podobnie jak Juli jestem nieśmiały i mało się odzywam na lekcji. Ale to by jeszcze uszło, gdyby nie to, że się stresuje strasznie przy jakichś przemowach, tym bardziej jak wiem że mnie za to oceniają. Co prawda jeśli zacznie mi dobrze iść, to się raczej uspokoję, ale gorzej będzie jak się na początku pomylę, to wtedy się sam zacznę nakręcać negatywnie (to jest silniejsze ode mnie). Ale nie ma co gdybać, bo teraz to w sumie wróżę z fusów co będzie. Pocieszam się tym, że komisja raczej nie będzie negatywnie nastawiona w końcu szkoła nie może sobie pozwolić, żeby ich uczeń nie zdał i myślę, że dyrektor o to zadba (jego chore ambicje by piąć się w górę w rankingu)
Jeśli chodzi o to moje przekroczenie limitu, to według informatora dostanę za kompozycję 1 lub 2 na 7 (czyli co najmniej 5 ptk.= 5% w plecy na dzień dobry). Żeby nie było, polecenie było takie:
TASK 4. (20 points)
You are studying abroad and working on a project about high-tech companies. Write
a letter to a local company which produces high technology goods asking permission to
visit their premises. In your letter
• explain why you have chosen this company for your research,
• describe at least 2 aspects of the company’s activity you are interested in,
• present the benefits your project may bring to the company.
Do not include any addresses in your letter.
Please note: if you use more than 240 words, you will get 0 points for the structure
of your composition
No i skąd ja niby mam wiedzieć, że to trzeba było napisać od 180-200? Nikt nie mówi, że musiałem pisać próbne
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
pawcio napisał/a:Please note: if you use more than 240 words, you will get 0 points for the structure
of your composition
W wolnym tłumaczeniu: jeżeli przekroczysz limit 240 słów nie dostaniesz żadnych punktów za kompozycję. W takim razie - mieścisz się w limicie i egzaminator nie ma prawa wystawić Ci 0 pkt za ten czynnik, ponieważ nie przekroczyłeś dozwolonej ilości słów. Koniec, kupka. Masz punkty do przodu
Ja podobnie jak Juli jestem nieśmiały i mało się odzywam na lekcji. Ale to by jeszcze uszło, gdyby nie to, że się stresuje strasznie przy jakichś przemowach, tym bardziej jak wiem że mnie za to oceniają. Co prawda jeśli zacznie mi dobrze iść, to się raczej uspokoję, ale gorzej będzie jak się na początku pomylę, to wtedy się sam zacznę nakręcać negatywnie (to jest silniejsze ode mnie). Ale nie ma co gdybać, bo teraz to w sumie wróżę z fusów co będzie. Pocieszam się tym, że komisja raczej nie będzie negatywnie nastawiona w końcu szkoła nie może sobie pozwolić, żeby ich uczeń nie zdał i myślę, że dyrektor o to zadba (jego chore ambicje by piąć się w górę w rankingu)
Stary, ja też cyborgiem nie jestem - wylicz sobie, ile fajek spaliłem w ciągu tej godziny. Stres zżerał mnie jak cholera, nie mogłem sobie posortować w głowie kolejności argumentów, zapomniałem połowę wprowadzenia, zawiesiłem się na amen 3 razy podczas mówienia (na dokładkę na laptopie stojącym obok wyskoczyła 404 - proroctwo...), a jakoś dałem radę. Wiem, jaki to stres i że takie nawijki nie pomagają (przeżyłem na sobie, dziewczyny, które zdawały dzień wcześniej uspokajały mnie, a ja i tak swoje). Najgorsza jest nie sama przemowa, ale oczekiwanie na wyniki. No i zdawaj na siedząco - znacząco pomaga, wierz mi.
Jakby to powiedział nasz były premier 'yes! yes! yes! - mam za sobą polski, sam siebie zaskoczyłem, 20/20
Co prawda szczęścia miałem trochę, bo raz że na dobrą komisję trafiłem (nauczycielka która wydaje mi się, że mnie lubi, zresztą nikt nie miał mniej niż 17), co ważniejsze w dobrym humorze. Później pytania też mi podeszły, jedno dotyczyło rzeczy, której nie powiedziałem w prezentacji (zapomniałem, ale w konspekcie tego nie było ) więc odpowiedź miałem gotową Przy jednym mnie trochę zagięli, więc się dziwię, że dali maksa, ale ogólnie rewelka
Bzdursky napisał/a:(na dokładkę na laptopie stojącym obok wyskoczyła 404 - proroctwo...)
Ja puszczałem w swojej prezentacji fragmenty utworów i oczywiście mi się Windows Media Player zawiesił Ale o dziwo, zamiast się tym zestresować mnie to wyluzowało, bo po części się nastawiałem na to po Twoim Bzdursky poście Właśnie po tym wydarzeniu jakoś stres ze mnie zszedł zupełnie i w trakcie pytań już byłem pewny że zdałem, więc luzik
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Wiek: 20 Dołączył: 10 Sie 2005 Posty: 42 Skąd: Reda
Wysłany: 31-05-2008, 01:03
Wspułczuje wam tyle siedzenia w budzie, większość tego co nauczają w LO to spam.
Jendnak fajnie się wspomina obijanie w nauce, beztroskie życie. U mnie w gimnazjum to była po prostu beka. Ja nigdy nie lubiłem sie uczyć, do głowy mi wchodzi jedynie to co mnie ciekawi. Jednak jestem ambitny, niedawno zaliczyłem ustny pl. na 100% (bez stresu) choć nienawidze tego przedmiotu, mam 2 na koniec (ogulnie z wszystkiego 2 oprucz ang. i fr.) Mialem ciekawy temat: Doświadczenie w podruży... Pisalem o podrużach duchowych, poza ciało i takich z buta. Widać zainteresowałem komisję. Ang ustna na 80% A reszta wos, geo, bio, rozszeżone raczej zaliczylem. Chce pobić siostre z bio (miala 80% roz.) ale to byl bardziej IQ test niz biologia. Teraz ide na psychotronike chociaż myślałem żeby uderzać w turystyke albo biotechnologie albo o kulturze azjatyckiej coś. Teraz będzie ciekawiej choć musze iść do pracy
Aruna masz ciekawy kierunek, opowiedz więcej.
Sietera ja lubialem isc do budy po nocce ale ja mialem pare metrów do niej
Devlock: Ortografia panie, ortografia, bo aż razi...
Ja również jestem zadowolony, ale za to jak się stresowałem... Tak mi się ręka trzęsła, że nie mogłem podpisać kartki, że odebrałem świadectwo A wyniki? Rozszerzone: matma 76%, gegra 68%; podstawowe: polski: 73%; dwujęzyczne: angielski: 78%
Wyniki moje na studia mi na pewno pozwolą pójść na to co chce, więc relaks:)
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
No i po maturze. Co dalej ? Mi jednak udało się dostać na UW na slawistyke i europeistyke wschodniosłowiańską. Ostatecznie wybrałam ten drugi kierunek, bardzo się z tego cieszę. Nie jest to żadna filologia (chociaz na magisterce można robić specjalizację z języka), ale kierunek po którym będę miała pracę. Chciałam się dostać na japonistyke wieczorową, co mi się niestety nie udało. Mam zamiar uczyć się tego języka na własną rękę. Poza tym przydało by się zrobić certyfikaty z angielskiego.
jak to powiedziała moja znajoma "Kolekcjonuje znajomości z przyszłymi prawnikami, lekarzami, policjantami z drogówki i milionerami." więc co u Was ?
Ostatnio zmieniony przez Juli 25-07-2008, 14:37, w całości zmieniany 1 raz
ja też jestem już studentem Składałem na Akademię Ekonomiczną w Poznaniu na wydziały: Gospodarki Międzynarodowej (kierunek: Międzynarodowe stosunki gospodarcze), Zarządzania (kierunek: Zarządzanie) i na Politechnikę Poznańską, kierunek logistyka. Dostałem się na wszystko, a mój wybór padł ostatecznie na to pierwsze. Plany dalsze, to po 3 latach wybór specjalności 'Logistyka międzynarodowa'. Jedyne co mnie przeraża, to że będę miał angielski i nimiecki zaawansowany, a z tym niemieckim to u mnie z zaawansowaniem średnio Ale cóż, zobaczmy jak będzie, póki co się cieszę
PS. Juli, moje gratulacje
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Po pierwsze to poprawka odnośnie mojego wczesniejszego wpisu w tym temacie -dostałam się na japonistyke wieczorową
Po drugie to: studia jak narazie mi się nie podobają Myślałam, że jak skończę lo to będę się cieszyć, iż już nie muszę oglądać nauczycieli, ani klasy z którą nigdy się nie czułam specjalnie związana, a teraz strasznie mi żal. Mogłabym już siedzieć nawet na tym głupim francuskim !
No i chciałabym opowiedzieć o takim ciekawym zaliczeniu z prawa europejskiego ^^
Otóż mamy zrobić debatę, w której będziemy się wcielać w różne partie (losowanie). Tematu dokładnie nie pamiętam ale mniej więcej "UE, a kraje wschodniosłowiańskie" Fajna zabawa ? Niiieeeee, bo ....
1. wywiad z osobą z zarządu partii, posłem lub senatorem.
2. załatwienie bezpłatnej sali w której będzie mogło się pomieścić conajmniej 160 osób.
3. sprowadzenie kogoś z punktu 1, ale nie musi być to osoba z którą przeprowadzaliśmy wywiad.
4. sprowadzenie telewizji, gazety (pan podkreśił że jeszcze nie było tvn )
5. opracowanie ustaw.
to tak z grubsza ^^ a wszystko ma trwać od 9.00(rano) do 02.00 (tak, w nocy ^^)
aleeee będzie impreza
U mnie pierwszorocznej studentki jest bardzo fajnie (:
Zajęć mam niewiele, a i tak ponad połowa z tego to ćwiczenia - rysunek i malarstwo. Z wykładów to póki co bardzo fascynuje mnie przedmiot "Elementy teorii kultury i estetyki" z którym zapoznam się w piątek.
Grupa, czy właściwie to cały rok, bo się różnorako mieszamy, jest całkiem przyjemna. Na oko.
Jedyne co mi przeszkadza, to zupełny brak organizacji tego wydziału. Minął dopiero czwarty dzień, a już jeden z profesorów zdołał nie zdołać dotrzeć na wykład... Składam to na karb "artystycznego usposobienia", bo na rekrutacji w ASP było identycznie - 6 godzin czekania, bo zapomnieli podzielić nas na grupy....
Przestańcie się katować. U mnie to 98% studentów liczy tylko na to, żeby zaliczyć przedmiot. Nie ważne na jaką ocenę, byleby zaliczyć. Niestety tyle pozostało z optymizmu i chęci do nauki.
_________________ Have you seen a little girl around here?
Juli napisał/a:Otóż mamy zrobić debatę, w której będziemy się wcielać w różne partie (losowanie). Tematu dokładnie nie pamiętam ale mniej więcej "UE, a kraje wschodniosłowiańskie" Fajna zabawa ? Niiieeeee, bo ....
1. wywiad z osobą z zarządu partii, posłem lub senatorem.
2. załatwienie bezpłatnej sali w której będzie mogło się pomieścić conajmniej 160 osób.
3. sprowadzenie kogoś z punktu 1, ale nie musi być to osoba z którą przeprowadzaliśmy wywiad.
4. sprowadzenie telewizji, gazety (pan podkreśił że jeszcze nie było tvn )
5. opracowanie ustaw.
to tak z grubsza ^^ a wszystko ma trwać od 9.00(rano) do 02.00 (tak, w nocy ^^)
Przyznam, że jak to przeczytałem, to mi szczęka opadła I to każdy ma u Was zrobić? Bo ja jeszcze bym zrozumiał, gdyby to było do pojedynczych nadambitnych jednostek, ale że wszyscy...? Współczuje...
Jeśli chodzi o moje studiowanie, to z dnia na dzień jest co raz lepiej. No, zależy pod jakim względem. Głównie mam tu na myśli względy towarzyskie - grupa całkiem w porządku, wydział pewnie też, chociaż mój wydział (Gospodarka Międzynarodowa) jest b. duży, więc z innych grup znam pojedyncze osoby.
Jeśli chodzi o przedmioty, to po pierwszym tygodniu się wydawało lajtowo. Jedynie Ochrona Własności Intelektualnej taka trochę gorsza, bo koleś strasznie przynudzał. Niestety, rozpoczął się drugi tydzień i po dzisiejszej matematyce (wykład) jestem trochę przerażony - nie zrozumiałem nic w zasadzie Ale pocieszające jest to, że wokół mnie nikt więcej nie zrozumiał, a myślę, że nawet 90% ludzi jest w podobnej sytuacji
Anyway, studia są dla wytrwałych, nie dla zdolnych, więc dam radę
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 07-10-2008, 18:31
To i ja sie dopisze.
Wybrałam AiR (Automatyka i Robotyka) Na kierunku 100 osób z czego TYLKO dwie dziewczyny. W grupie mam przeszło 30 chłopa i jestem sama Najbardziej niepocieszony z tego powodu jest mój chłopak. No ale mam nadzieje w końcu przetrawi tą sytuacje.
Moge sie czepić planu. Tragiczny mam wtorek i środę. od 7.00 do 19.00 i same ćwiczenia. Za to pozostałe dni praktycznie wolne
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Aruna napisał/a:Wybrałam AiR (Automatyka i Robotyka) Na kierunku 100 osób z czego TYLKO dwie dziewczyny. W grupie mam przeszło 30 chłopa i jestem sama
No w końcu Politechnika, więc wszystko w normie Za to u mnie sytuacja jest dość niespotykana, bo w grupie ok. 30 osób jest... 8 chłopaków Czyli sytuacja dla mnie całkiem fajna Do tej pory myślałem, że takie rzeczy to tylko na kierunkach humanistycznych A tu jednak na Ekonomicznych też się zdarza
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Aruna masz wyczepisty kierunek ! Studiujesz w Warszawie, czy mi się ubzdurało ? Jeżeli tak, to powiedz jak trudno było się dostać, proszę ^^
Zaczynam się zastanawiać nad sensem studiów humanistycznych Nauka o polityce, prawo europejskie może się przydać, ale społeczeństwo i kultura europy- no nie wiem, niby jest trudno, ale w praktyce chyba nie ma kiedy wykorzystać tej wiedzy.
a jeżeli chodzi o debatę to dodam, że pomysłodawcą jest Pan prof. dr hab. K.A. Wojtaszczyk, może ktoś z Was po prostu kojarzy bo to autor między innymi dosyc popularnej książki od WOS'u z LO
u mnie jest ok 13 chłopców na 120 osób, a wolałabym odwrotnie
Ostatnio zmieniony przez Juli 07-10-2008, 20:59, w całości zmieniany 2 razy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum