Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 07-10-2008, 21:10
Nic Ci sie Juli nie ubzdurało Studiuję w Warszawie na Politechnice.
Co do samej uczelni. Na zarządzaniu, administracji też jest sporo dziewczyn. Nawet nie wiem czy czasem nie przeważają nad chłopakami pod względem ilości. Ale na takie nie wiem jak to nazwać: techniczne ? ścisłe ? brakuje mi słowa - kierunki przychodzą głownie chłopcy.
Czy trudno sie było dostać? W zeszłym roku było łatwo. Przyjmowali ludzi którzy mieli niewiele punktów. Granica na MELu chyba była 60 czy 70 pkt. W tym roku jednak próg nie zszedł poniżej 120 czy 140 pkt z tego co słyszałam. Oj wszystko zależy jak sie zda maturę Głównie na politechnice trzeba matematyke i fizyke pisać. A jeszcze lepiej jeśli oba rozszerzone sie zdaje
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Trzeci rok na filologii to w porównaniu do poprzednich małe wakacje. Dwa pierwsze lata to właściwie pół dnia spędzone na uczelni, a reszta na nauce i spaniu. Najgorszy, trzeci semestr, był taki, że łaziłem tam dzień w dzień na rano, wracałem wieczorami, a i tak trzeba było się jeszcze szykować na dzień następny. Były to bodajże 22 zajęcia po 1,5h w tygodniu. Wierzcie mi lub nie - nic zabawnego. A i to nie jest tak jak mówią, że przychodzisz na zajęcia kiedy sobie chcesz, a potem jedynie egzamin/zaliczenie trzeba mieć z głowy. Ludziom robili problemy jak mieli więcej niż dwie nieobecności, nawet usprawiedliwione lekarsko, nie wspominając już o ciągłych kolokwiach i odpytkach.
Tym razem jednak jest o niebo lepiej. Zajęć mam 12 w tygodniu, a i większość z nich nie jest jakoś szczególnie straszna. Właściwie to poważne zajęcia zaczynam dopiero w czwartek, gdyż pon. i wt. są w miarę luźne, a środę mam całkiem wolną (to nowość dla mnie na studiach ;p). Tak to ja mogę funkcjonować .
Niestety ten rok jest już ostatnim jeśli chodzi o licencjatkę. Zajęć może i mało, ale skupić się trzeba na pracy. Temat jaki sobie wymyśliłem to "Contemporary stereotypical perception of Polish people in Great Britain". Jako że literatury bezpośrednio z tym zagadnieniem związanej ciężko cokolwiek znaleźć, to jeśli ktoś posiada rodzinę/znajomych w Wielkiej Brytanii to proszę o namiary . A tak pół żartem, pół serio, wszelkie artykuły czy materiały poświęcone Polakom, a powstałe w GB jakie by Wam wpadły w oko będą dla mnie mile widziane .
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
w sumie to chciałabym zdać sobie matme, ale fizyke to nie wiem Po prostu się boję, że nie dam rady. Jeżeli już to bym poszła na politechnike pewnie dopiero po licencjacie, ale to raczej zbyt duży rozrzut kierunkowy Chociaż koleżanka z mojego wydziału jest jeszcze na 4 roku farmacji, a to się kupy nie trzyma
a co do Suavka
to ja mam jakoś "lajtowo" bo we wtorek mam tylko ekonomie i wf, a piątki wolne i jak patrzyłam na inne roczniki to prawie zawsze jeden dzień jest wolny. Poza tym zdecydowana większość wykładów.
No i przypomniało mi się, że tvp wyprodukowała serial o Polakach w WB
Ostatnio zmieniony przez Juli 08-10-2008, 07:52, w całości zmieniany 1 raz
JA jestem na 2 roku wydziału Geoinżynierii, Górnictwa i Geologii. Wcześniej 3 semestry spędziłem na wydziale Elektrycznym. Ale szczerze mówiąc nie wiem, czy to nie jest mój ostatni rok na studiach.
_________________ Have you seen a little girl around here?
Juli napisał/a:Zaczynam się zastanawiać nad sensem studiów humanistycznych Nauka o polityce, prawo europejskie może się przydać, ale społeczeństwo i kultura europy- no nie wiem, niby jest trudno, ale w praktyce chyba nie ma kiedy wykorzystać tej wiedzy.
No moim zdaniem studia humanistyczne zbyt wiele sensu nie mają. Znaczy się zależy pod jakim względem, ja patrzę pod względem przyszłej pracy. Bo jeśli chodzi o każdy inny 'wzgląd', to takie same jak inne Dlatego też poszedłem na Akademię Ekonomiczną, a nie na kulturo-, czy też filmoznawstwo, bo choć może po tym robił bym to co najbardziej lubie, to jednak wynagrodzenie by mnie nie satysfakcjonowało.
Juli napisał/a:a jeżeli chodzi o debatę to dodam, że pomysłodawcą jest Pan prof. dr hab. K.A. Wojtaszczyk, może ktoś z Was po prostu kojarzy bo to autor między innymi dosyc popularnej książki od WOS'u z LO
Jeśli podręcznik wydawnictwa Operon, to kojarzę Aczkolwiek za tą książką nigdy nie przepadałem Zresztą podobnie jak za całym wosem.
Juli napisał/a:u mnie jest ok 13 chłopców na 120 osób, a wolałabym odwrotnie
Za to chłopcy są raczej zadowoleni
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
ale jesteśmy podobno jednym z najbardziej przyszłościowych kierunków humanistycznych, głównie dzięki rosyjskiemu Przynajmniej coraz więcej osób tak sądzi poza tym ktoś musi wiedzieć np jakie są normy unijne oraz znać się na polityce i kontaktach ze wschodem
Nie to nie Operon- to właśnie konkurencyjny podręcznik.
No i wspominałam o takim przedmiocie "Społeczeństwo i kultura Europy", łaaa może się specjalnie nie przyda ale jak dla mnie dzisiejszy wykład był wyczepisty
pan podaje wiele przykładów np w części społ. Pacyfiku nie istnieje tata, tylko partner matki. Głową rodziny jest brat matki, natomiast partner ma własną rodzinę, czyli rodzinę własnej siostry.
Juli napisał/a:pan podaje wiele przykładów np w części społ. Pacyfiku nie istnieje tata, tylko partner matki. Głową rodziny jest brat matki, natomiast partner ma własną rodzinę, czyli rodzinę własnej siostry.
A jak i mąż i żona są jedynakami ? Ale ogólnie takie przykłady z wykładów zapadają w pamięć, tylko później raczej się nie przydają Ja mam podobnie na przedmiocie zwanym Ochrona Własności Intelektualnej. Nudne to jak flaki z olejem, a jedyne co wynoszę, to właśnie tego typu przykłady (tylko mniej interesujące )
Juli napisał/a:ale jesteśmy podobno jednym z najbardziej przyszłościowych kierunków humanistycznych, głównie dzięki rosyjskiemu Przynajmniej coraz więcej osób tak sądzi poza tym ktoś musi wiedzieć np jakie są normy unijne oraz znać się na polityce i kontaktach ze wschodem
Przydatności nie neguję, przynajmniej nie miałem takie zamiaru. Bo ja uważam, że studia humanistyczne i humaniści ogólnie są bardzo potrzebni. Tylko trzeba być na prawdę bardzo dobrym, żeby mieć dobrze płatną prace po nich. I dlatego mają dla mnie mniejszy sens niż ścisłe. A to co piszesz, o tych kontaktach ze wschodem w sumie może być przydatne. I na pewno nie jest to coś super popularnego, czyli też będzie łatwiej
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
No co ja wam mogę tutaj ciekawego powiedzieć o swojej szkole..
Zacznijmy od planu. Plan nie jest zły bo w sumie w przewadze mam na 8 tak do 15, 16, ale środek tygodnia jest do du.. jest zły. W środę mam na 13.25 do 18.35, o 20 w domu i na drugi dzień na 8 znowu popylać to nie za ciekawie jak dla mnie. Zwłaszcza, że dzisiaj mieliśmy mieć 2 sprawdziany i kartkówkę, ale jakoś nam się udało minąć z tym przeznaczeniem
Atmosfera w szkole. Mimo, że na całą szkołę jest chyba 5 dziewczyn góra to jest spoko. Nie spotkałem się z jakimiś przykrościami jak na razie (mój kumpel już tak) i ogółem jak na budynek, w którym przebywają sami chłopacy to nie jest tak zniszczony jak się spodziewałem. Widać, że większość (wszędzie są wyjątki) osób tam uczy się i stara w miarę sobie radzić a nie zlewa całkowicie wszystkiego. Chociaż starsze klasy też potrafią rozbawić ;p
To na razie na tyle bo to w sumie sprawy najważniejsze chyba
A poza tym.. Elektronika nie jest taka zła a obwody nie takie straszne jak mi się zdawało
Na razie...
;p
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Musiałem się jakoś podnieść na duchu
Wiem, wiem.. Później to już nie będzie kolorowo..
Btw. to jak Ci idzie z tą elektroniką całą? Serio taka katorga w późniejszych klasach?
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 16-10-2008, 19:21
Nie zgadniecie czego mnie dziś uczyli na uczelni... Było to:
dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie i potęgowanie UŁAMKÓW
Nie wiem czy kurcze pomyliłam szkołe i zamiast na Politechnikę trafiłam dziś do jakiejś podstawówki czy jak Przez bite trzy godziny (bez żadnej przerwy bo przerwy są dla wykładowców) baba tłumaczyła nam jak sie wykonuje wyżej wymienione czynności...
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Przypomniało mi to sytuacje z przed roku, kiedy na informatyce dostaliśmy test typu
"włącz komputer, załóż folder". Najlepsze w tym wszystkim było ostatnie zadanie: "Zamknij system i oddaj kartkę nauczycielowi" - nie mogłem się powstrzymać i zapytałem czy to na szóstkę
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 17-10-2008, 13:53
A u mnie czegoś takiego nie ma... Jeśli ktoś czegoś nie rozumie to zarówno i wykładowcy jak i znajomi próbują w jak najprzystępniejszy sposób wytłumaczyć o co chodzi.
Dziś inna wesoła historia u mnie
Praktycznie jako jedna z pierwszych zjawiłam sie na uczelni. Potem zaczęli sie zjawiać chłopaki. Ostatecznie z mojej grupy przyszło może 15 osób, ale witałam sie z połową kierunku. Ja rozumiem że jestem charakterystyczna, ale żeby co chwile mnie odrywać od książki
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
A u mnie czegoś takiego nie ma... Jeśli ktoś czegoś nie rozumie to zarówno i wykładowcy jak i znajomi próbują w jak najprzystępniejszy sposób wytłumaczyć o co chodzi.
Wiele zależy od wykładowców. Jedni potrafią pół zajęć poświęcić na dodatkowe wyjaśnienia wątpliwości jeśli jest taka potrzeba, ale zdarzają się i tacy, co reagują na takie rzeczy z oburzeniem. Sam miałem takie przykłady, gdy ktoś zadawały pytania na gramatyce odnośnie jakiegoś zagadnienia, to kobieta się krzywo patrzyła i dziwiła jak można w ogóle takie kwestie podejmować. Pamiętam także na pierwszym roku zajęcia z gramatyki opisowej, gdzie mieliśmy czytać kolejne tematy, z których potem byliśmy odpytywani. Jednak zagadnienia łatwe nie były, przez co często nawet największe mózgi w grupie nie wiedziały o co tak naprawdę chodzi (bez bezmyślnego wykuwania na pamięć całego rozdziału). Jednak mówiąc o tym wykładowcy i prosząc o rozwianie wątpliwości kończyło się na "pracy samodzielnej", tzn. facet nas olewał i kazał robić jakieś ćwiczenia.
Jeśli chodzi o resztę grupy, to nie jest niczym nowym, że połowa osób idzie na studia się uczyć, a druga połowa tylko aby jakoś to przetrwać i dostać papier. Nawet teraz czekam, aż co niektórzy zrezygnują/odpadną, bo ciasno jeszcze trochę na korytarzach. Za miesiąc-dwa powinno być już luźniej .
Sam dzisiaj natomiast wyszedłem z uczelni mocno zdenerwowany. Miałem zajęcia z Writingu - pierwsza dłuższa praca w tym roku. Fajnie tylko, że najpierw straciliśmy ponad pięć minut na odnalezienie sali, w związku z rozbieżnością tego co jest na planie a gdzie udała się nauczycielka, a następnie jakieś 10min na bzdurny test ze słówek. Tym samym jakieś ~15min było w plecy, a zaraz po tym mieliśmy napisać pracę na około 350 słów. Niby niewiele można powiedzieć, ale biorąc pod uwagę kryteria ocen, trzeba zwracać uwagę na wszystko - wliczając w to estetykę pracy. No właśnie, pracę napisałem, nawet byłem z siebie wyjątkowo zadowolony, po czym słyszę "10min do końca". Ze zdziwieniem patrzę na zegarek i widzę, że do końca zajęć powinno być jeszcze przynajmniej 15min. Tym samym zabieram się za przepisywanie pracy na czysto. No i dupa, nie zdążyłem, przepisałem może 3/4 całości, ale biorąc pod uwagę, że praca jest urwana, to pewnie będzie dwója. Zabrakło mi dosłownie trzech minut. W dodatku chcąc dołączyć małą kartkę brudnopisu (brudnopis tylko z nazwy, nic nie było szczególnie pozakreślane itp.) usłyszałem tylko od babki, że czegoś takiego to nie uznaje. Okazało się, że w ten sam sposób wpadło ponad pół grupy - albo nie zdążyli przepisać albo w ogóle osiągnąć wymagany limit słów. Ale kogo to obchodzi. Usłyszeliśmy tylko "wykład", iż powinniśmy pisać od początku na czysto, co najwyżej wspomagając się brudnopisem, oraz że na egzaminie też nie będzie czasu na przepisywanie. Fajnie tylko, że egzamin trwa pełne 1,5h bez żadnych dodatkowych przerywników, opóźnień, czy przedwczesnego zabierania kartek. Że kobieta sama natomiast sugerowała pisanie najpierw na brudno jeszcze w zeszłym roku to też szczegół zapewne.
Najbardziej z tego wszystkiego denerwuje mnie fakt, że się trochę namęczyłem nad tą pracą, wyszła mi ona całkiem dobrze jeśli miałbym się sam ocenić, ale ostatecznie będę musiał poprawiać gdzieś poza zajęciami. Cóż, przynajmniej 3/4 roku będzie tam razem ze mną.
Nie szukajcie sprawiedliwości na studiach, szkoda czasu.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Juli napisał/a:wkurza mnie podejście ludzi na wykładach, bo jak ktoś zadaje pytanie to reszta nawzajem się na siebie krzywo patrzy i uważa że nikogo to nie obchodzi
Chodzi Ci o to, że nikt nie kwapi się żeby odpowiedzieć na pytanie :>? Bo u mnie to jest dość normalne i w sumie mnie nie dziwi. Część pewnie nie chce się 'wychylać', a część nie zna tej odpowiedzi Aruna, widać Twoja sława Cię wyprzedza A jeszcze mam pytanie - Ty jesteś teraz na pierwszym czy na drugim roku (czy na tym i na tym :>? ) Bo przez te lekcje z dodawaniem ułamków trochę zwątpiłem, bo na pierwszym roku jeszcze był bym w stanie to pojąć Ciężko, bo ciężko, ale jednak jakoś to wytłumaczyć można
Jeśli chodzi o 'przygodę' Suavka, to rozumiem w pełni, bo IMO 1,5 h to jest tak w sam raz na napisanie przyzwoitej pracy po angielsku na 350 słów wraz z jej przepisaniem. Mniej czasu jak jest to jest ciężko - w zeszłym roku w szkole tak maiłem. Z tym że tam przepisanie nie było konieczne, aczkolwiek lepiej to zawsze wygląda. Mi właśnie półtorej godziny starczało, z tym że też nie porównuję się poziomem, bo domyślam się, że Twoja jest jednak na wyższym pod względem gramatycznym
A ja na razie na swoje nie narzekam, z tego co słyszałem od znajomych, to mają gorzej Ale poczekam do sesji
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Oj informatyka na uczelniach to jest klasyk. Ja mialem informatyke przez 2 semestry z czego kazdy rok z kims innym (cwiczenia i wyklady na ktorych zapadalem w jednym z ostatnich rzedow w drzemke, po czym zbudzony po 1,5h wychodzilem). Cwiczenia bez zadnego problemu na 5 i przyszedl czas na egzamin. Wykladny prowadzila jakas mloda ^%&$! Pierwszy termin - gleba. Zdziwilem sie dosc mocno, ale ok klocil sie nie bede, moze losowanie robila. Drugi termin gleba. Wkurzylem sie i poszedlem do niej zobaczyc swoja prace. Egzamin byl opisowy, a przy 3 z 5 pytan widze napis "zbyt wiele informacji". Zglupialem, patrze na babe jak na idiotke i pytam o co tu chodzi. Ona na to ze "na wykladach nie poruszala niektorych z tych kwestii i odpowiedzi sa zbyt rozbudowane". Zglupialem do tego stopnia, ze nie zdolalem juz nic powiedziec i po prostu wyszedlem. Trzeci termin - gleba - ten sam powod. Kumpel ktory zawodowo projektuje strony dla zachodnich firm tez wyladowal ze mna na warunku. Warunek napisalem caly ze sciagi (pierwszy raz w zyciu sciagalem na informatyce) i zdalem. Kobieta z radosnym usmiechem "i co? nie mozna bylo tak od poczatku?". Rece opadaja
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 17-10-2008, 20:28
No cóż, toś mnie teraz zaskoczył Suavek, muszę Ci przyznać Z czymś takim sie nie spotkałam jeszcze na studiach. Ale może to też zależy od uczelni.
Mało tego przytoczę inną historyjkę. Mam pana od Statyki. Na zajęciach Straszny palant że sie wyrażę. Złośliwy, ponury, wyciąga do tablicy i stara sie "ośmieszyć" (w sensie że zależy mu by zmusić nas do myślenia "czy jest pan pewien?", "czy mógłby pan wytłumaczyć?", "a co jeśli tu będzie..." itp - póki co tylko koledzy byli przy tablicy). No i podał nam godziny konsultacji. Niestety okazało sie że wtedy kiedy są jego konsultacje mamy wykład z tego samego przedmiotu. No a że jednak nie czuje sie pewnie z tych wszystkich, więzów, prętów, momentów i innych to dobrze by było sie przejść chociaż ze dwa razy do niego i zrobić dodatkowo parę zadań. W każdym razie po zajęciach zostałam w sali i przedstawiłam mu sytuacje grupy. Facet zmieniony o 180 stopni. Miły, uprzejmy, uśmiechnięty. Wszystko dało sie załatwić, popatrzył na plan i ustalił inną godzinę. Z uśmiechem na twarzy bez żadnych problemów.u
pawcio no w zeszłym roku byłam na pierwszym roku. Więc ponoć jestem na drugim... może po prostu pomyliłam uczelnie i sale jednocześnie (tak samo zresztą jak cała moja grupa)
omatto to ja dziś miałam pierwsze ćwiczenia z informatyki. Standardowo zaczęło sie o 8.20. Gość jako że pierwsze spotkanie to sie przedstawił, podał nr pokoju w którym można go znaleźć, mail gdyby ktoś miał jakiś problem. Następnie sprawdził listę i stwierdził że grupa jest już wolna. O 8.30 mogłam wracać już do domu bo miałam dziś tylko ćwiczenia z informatyki...
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
A u mnie procesor mineralogii i petrologii (takie górnicze coś, szkoda gadać), powiedział, że jego przedmiotu zaoczni studenci nie zdają, a na dziennych frekwencja zdawalności wynosi 18-20% No to nas pocieszył... No i jeszcze żeby nie było za smuto dał zdanie domowe, polegające na opisaniu 17 minerałów, z których nawet połowy nie widziałem na oczy.
Już na 2 zjazd mam 3 kolokwia, nie ma co fajnie się zaczyna. Ale niedługo to zostawię i tak, niech tylko wojo przestanie ścigać
_________________ Have you seen a little girl around here?
Przede mną jeszcze 2 lata lo, maturka... I co dalej ?
Niby wybrałem sobie kierunek, zgodny z moimi zainteresowaniami. Ale wiadomo, że nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli .I właśnie tutaj leży mój problem. Uświadomiłem sobie, że w razie odrzucenia z wymarzonej uczelni, nie mam innej koncepcji na kontynuacje nauki . Po prostu, z żadnych przedmiotów nie posiadam tak rozległej wiedzy jak z tych, które wymaga ten kierunek...
A jak to u was wyglądało ? Powiedzieliście: "Będę tym, idę tam i basta" nie mając przy tym planu awaryjnego, a dopiero po ew. "porażce" myśleliście o uczelni innego typu? Czy może od początku byliście przygotowani na kilka opcji, a ja jestem jeszcze nieodpowiedzialnym gnojkiem który musi wziąć się w garść i też zacząć planować?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum