To był sarkazm ? Wierz mi stary, łatwo nie jest np. W zeszłym tygodniu miałem 8 kartkówek,
2 duże sprawdziany,a do tego sporo zadania do zrobienia z dnia na dzień. Nie będę już wspominał o lekturach które ciężko przeczytać w wyznaczonym terminie...
I jak tu znaleźć czas dla siebie ?
Zaraz ktoś mi powie, że ma gorzej i wyryje moje "męczeństwo" ale co tam...
Devlock: Temat powstał poprzez wycięcie postów z innego wątku.
Wiek: 18 Dołączył: 19 Mar 2007 Posty: 349 Skąd: kielce
Wysłany: 01-12-2007, 19:47
No wiesz zamiast uczyć się całymi dniami można też kombinować, jak się ze wszystkiego nie zdąze nauczyć to pisze ściągę.Tylko że jeszcze trzeba dobrze sciągać ...a nauczyciele lubią sobie na przykład stanąć i "skanować całą klasę"(jeśli chodzi o sprawdziany pisemne) .
2mastersh2 napisał/a:Tylko że jeszcze trzeba dobrze sciągać
Ja ściągam rzadko, ale jak już, to idzie mi to całkiem sprawnie, zwłaszcza gdy nie czuję na sobie
zimnego spojrzenia nauczyciela. Raz była sytuacja, kiedy układ klasy sprawił, że belfer chodził za mną, a przed sobą miałem monitor, dzięki któremu mogłem widzieć gdzie stoi i kiedy się odwraca - dostałem 5 z tego sprawdzianu.
Mathew napisał/a:Zaraz ktoś mi powie, że ma gorzej i wyryje moje "męczeństwo"
No bo prawda jest taka, że im wyższa szkoła, tym wyższy poziom... Ja w technikum informatycznym już mam ciężko, a przedemną obowiązkowa matura z matmy (tak - to mój rocznik jako pierwszy zostanie poddany temu idiotycznemu eksperymentowi)...
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 01-12-2007, 23:17
Ja tam zdawałam matematykę bez żadnego przymusu Tak samo jak i fizykę (poziomy rozszerzone)
Dodam tylko że w LO byłam w klasie humanistycznej i w tygodniu miałam 3h matematyki - poziom podstawowy. A fizyki miałam 2h w pierwszej klasie i 1h w drugiej klasie. Również poziom podstawowy. W trzeciej nie miałam w ogóle tego przedmiotu.
A teraz studiuje na Politechnice Warszawskiej. Wydział Mechaniczny Energetyki i Lotnictwa (w skrócie MEiL albo jak kto woli MEL). W grupie 31 osób (30 z mat-fizów i ja z humanistycznej) i mam wesoło. Masa zaległości, ale jakoś daje rade i nie narzekam
BTW
Nie wiem czy już sie tym chwaliłam więc w razie czego proszę o wyrozumiałość.
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Ja właśnie w środę, czwartek i piątek mam próbną maturę, odpowiednio: polski, angielski, WOS.
Jakoś mnie to nie stresuje, byle tylko bym miał przy sobie moje kochane Westy Ice Poważnie, niektórzy przez tą próbną maturę mało w alkoholizm nie wpadną, a ja tam nie widzę nic strasznego... Może dlatego, że mam całkiem niezłe oceny i łeb do nauki
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 02-12-2007, 16:35
Hi hi, mnie to ojciec musiał na tą majową maturę odwozić bo powiedziałam że nie wyjdę z domu jak śniadania nie zjem I ciągłe narzekanie mamy: "kończ już jeść bo sie spóźnisz".
A co do stresu... Gdzie, jaki stres Według mnie też nic strasznego nie było Dzień przed pierwszym egzaminem czytałam chyba "Diune", wpadła mama do pokoju i zrobiła mi awanturę że zamiast sie uczyć do jutrzejszego egzaminu to zajmuje sie głupotami Na dzień przed drugim egzaminem oglądałam do późna jakiś film i znowu mi sie oberwało że po 1.00 w nocy a ja wyje ze śmiechu :xmas:
Ale nie ma sensu sie stresować. To tylko większa klasówka.
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
JA do matury podszedłem na luzie. Nerwy tylko pogorszą sprawę. Zresztą jak wiesz, że się uczyłeś i znasz wymagany materiał, to nie ma co się zamartwiać.
Ale tak czy inaczej,
POŁAMANIA PIÓR
_________________ Have you seen a little girl around here?
JA do matury podszedłem na luzie. Nerwy tylko pogorszą sprawę. Zresztą jak wiesz, że się uczyłeś i znasz wymagany materiał, to nie ma co się zamartwiać.
Pozwolę sobie przytoczyć moją wypowiedź sprzed kilku minut z innego forum:
Bzdursky na Neo+ napisał/a:(...) trzeba lać wodę, wtedy wyjdziemy na ekspertów w temacie np. "Wesela", nie wiedząc nawet, kim był Wyspiański. Jak to ktoś z mojej klasy określił: "Bzdura może i nie zna lektury, ale wymagają od ciebie trzy słowa, a on z tego zrobi pięć zdań" :ninjadance: Masz gadane - jesteś boss, po prostu. Nauka ma tu mało do rzeczy.
Matura z polskiego to bzdura! Polega nie na laniu wody, a trafieniu w 'klucz', możesz się rozpisać i dywagować, a i tak dostaniesz mało bo oni sprawdzają czy posiadasz w swej wypowiedzi punkty z klucza. Czyli w sumie uczenie się interpretacji lektur na pamięć- bezsensu jak dla mnie- narzucanie stylu myślenia. Z drugiej strony przynajmniej wszyscy są jednoznacznie oceniani niezależnie od tego kto sprawdza. Podsumowując- matura z polaka to bzdura i tyle.
_________________ they're rebirth of paradise
Ostatnio zmieniony przez Ashley 02-12-2007, 20:09, w całości zmieniany 1 raz
Ashley napisał/a:Polega nie na laniu wody, a trafieniu w 'klucz', możesz się rozpisać i dywagować, a i tak dostaniesz mało bo oni sprawdzają czy posiadasz w swej wypowiedzi punkty z klucza.
Również się zgadzam, jednak jeżeli praca jest na temat, to raczej rzadko zdarza się, aby w klucz nie trafić.
Ashley napisał/a:Czyli w sumie uczenie się interpretacji lektur na pamięć- bezsensu jak dla mnie- narzucanie stylu myślenia.
Po raz kolejny mamy to samo zdanie - chyba masz u mnie piwo...;) Istnienie klucza ogranicza inwencję uczniów, którzy mogliby napisać naprawdę wartościowe prace, gdyby nie narzucono im z góry, co mają napisać. Chociaż z drugiej strony powoduje to sytuację, o której piszesz dalej:
Ashley napisał/a:Z drugiej strony przynajmniej wszyscy są jednoznacznie oceniani niezależnie od tego kto sprawdza.
Mimo wszystko jednak, wolałbym, żeby klucz nie istniał, a uczniowie dostali pole do popisania się swoimi poglądami, przemyśleniami i analizami.
Ashley napisał/a:Podsumowując- matura z polaka to bzdura i tyle.
Hi hi, mnie to ojciec musiał na tą majową maturę odwozić bo powiedziałam że nie wyjdę z domu jak śniadania nie zjem I ciągłe narzekanie mamy: "kończ już jeść bo sie spóźnisz".
U mnie było odwrotnie, nie chcieli mnie z domu wypuścić póki bym byle kanapki nie zjadł... (nie potrafię jeść po przebudzeniu).
Co do samej matury to powiem tak - pisemna jest tylko większym sprawdzianem, jeśli nie uczyło się przez trzy lata to nie widzę sensu powtarzania czegokolwiek na dzień przed jak to było w temacie wspomniane. Ustna natomiast dla mnie była największym stresem jaki przeżyłem w życiu... O ile angielski to był dla mnie pikuś o tyle przed polskim myślałem, że zejdę... Nigdy nie lubiłem prezentacji, mówić z pamięci i ogólnie odpowiadać ustnie, dlatego bałem się dość mocno. Dopiero gdy skończyłem mówić i przeszliśmy do części gdzie odpowiadam na pytania nieco się uspokoiłem. Koniec końców wszystko dobrze poszło a wspomnienia mam ciekawe .
Jeśli chodzi o samą maturę to dzisiaj każdy narzeka na wygląd polskiego i konieczność trafienia w klucz. W sumie ta sama sytuacja jest na zwykłych lekcjach języka gdyż nie pozwalają nikomu na własną interpretacje powiedzmy wiersza jakkolwiek dobrze byłaby ona uzasadniona. Głupota jak dla mnie. W pewnym momencie przestałem nawet czytać lektury gdy zauważyłem, że na streszczeniach wychodzę o wiele lepiej...
A prawda jest taka, że tęsknię za szkołą, szczególnie za gimnazjum... Choć trzeba się było uczyć to i tak to mimo wszystko zawsze potrafiłem znaleźć czas dla siebie a i stres był znacznie mniejszy niż na studiach...
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Ashley napisał/a:Matura z polskiego to bzdura! Polega nie na laniu wody, a trafieniu w 'klucz', możesz się rozpisać i dywagować, a i tak dostaniesz mało bo oni sprawdzają czy posiadasz w swej wypowiedzi punkty z klucza. Czyli w sumie uczenie się interpretacji lektur na pamięć- bezsensu jak dla mnie- narzucanie stylu myślenia. Z drugiej strony przynajmniej wszyscy są jednoznacznie oceniani niezależnie od tego kto sprawdza. Podsumowując- matura z polaka to bzdura i tyle.
W 100% się z Tobą zgadzam. To powtarzają chyba wszyscy, nawet nasza nauczycielka od polskiego, z tym że ona mimo tego, że mówi że to złe, to sądzi, że skoro tak jest to tak być musi. Niby racja, ale jak ktoś chce z nią o tym podyskutować, to się wkurza niepotrzebnie...
A przykład na to, że bez znajomości lektur/wiedzy z danej epoki można zdać maturę ze spokojem - ze sprawdzianu z Młodej Polski dostałem 2, z interpretacji z tej epoki 3. Jak widać wiedza nie jest kluczowym elementem
Suavek napisał/a:Co do samej matury to powiem tak - pisemna jest tylko większym sprawdzianem, jeśli nie uczyło się przez trzy lata to nie widzę sensu powtarzania czegokolwiek na dzień przed jak to było w temacie wspomniane.
Ja nie widzę opcji, żeby sobie powtórzyć wszystko z polskiego w jeden dzień. Nie da rady. No chyba że ktoś miałby zamiar się cały dzień non stop uczyć, ale ja tak nie umiem A już tym bardziej nie jednego przedmiotu. Pisemny polski to jak już wspomniałem kwestia umiejętności pisania interpretacji/trafiania w klucz.
Suavek napisał/a:Ustna natomiast dla mnie była największym stresem jaki przeżyłem w życiu... O ile angielski to był dla mnie pikuś o tyle przed polskim myślałem, że zejdę...
I ja się polskiego ustnego, obok matmy, najbardziej obawiam. Z tym że ja się bardziej pytań boję. Chociaż niedawno doszedłem do wniosku, że temat też mam słaby (mój błąd, sam wybrałem) i będzie ciężko... Ale dam radę, 6 punktów wystarczy
Suavek napisał/a:W pewnym momencie przestałem nawet czytać lektury gdy zauważyłem, że na streszczeniach wychodzę o wiele lepiej...
U nas w klasie ostatnio nikt lektur nie czyta, po tym, jak z kartkówek z lektur osoby które czytały dostawały 3, a Ci co nie czytali dostawali 4 i 5...
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Co prawda do matury mam jeszcze 2,5 roku ale i tak się boję.
Głównie chodzi o matematykę, która spędza sen z oczu niejednemu uczniowi ...
Najgorsze jest to, że o odkręceniu tych matur można sobie tylko pomarzyć
Ostania wypowiedź nowego ministra, w której poruszył m.in sprawę nowej matury
tylko to potwierdza...
ha ha jesli chodzi o mature to jestem rok po i normlanie nie kapuje do konca tego poco sie tak stresowalem i i nni gadali o tym ze to taki egzamin najwazniejszy w zyciu i wogole
pisalem wsyztsko rozszerzone histe i wos
i powiem wam szczerze ze wogole sie nie uczylem tak nul jak siedzielismy z przyjaciolmi i uczylismy sie w grupie na chacie to ja sobie na sufit patrzylem albo spalem jak oni gadali wiec totlanie bylem z lekkim strachem i mysllaem ze nawet jak zdam to wynik bedzie mniej niz zero
a wyszlo zupelnie inaczej moze troche na farta polazlem ale tak sobie mowie gupi to ma zawsze szczescie ^^
a i co do tego jak wyglda dizsiejsza matura to rzeczywiscie napewno ona nie sprawdza wiedzy to jest typowy tescik z trafianiem jak sobie pan ukladajacy egzamin ubzdural klucz! jakas tka paranoja
zanizanie poziomu no ale przynajmnjie koledzy ktorzy naprawde kiepsko przedli calkiem niezle napisali i sie gdzies podostawali
wydaje mi sie ze potrzebna jest gruntowna reforma szkolonictwa ale to ogolnie dobrze pojety fakt tak samo jak zlikwidowanie gimnazjow
gim to typowo najgorszy okres moich szczeniecych lat no ale tak wyglada szkola prawda?
btw powodzenia wszystkim ktorzy w tym roku beda pisac mature 2 lata temu byla bardzo latwa w tamtym roku pierdykneli taka ze kazdy wylazil z czerstwa mina no to tera znowu jak w paraboli no nie?
No i po próbnym polskim. W zasadzie nie było tak źle, jak myślałem - wypracowanie poszło mi całkiem nieźle, chociaż mam obawy co do reszty zadań. Były do wyboru dwa tematy - "Stosunek inteligencji do chłopów w "Weselu"" (czy coś podobnego) i "Stanisław Wokulski - "człowiek przejściowej epoki"? Uzasadnij na przykładzie podanego fragmentu blebleble." I ten drugi wybrałem - jakoś wolę pisać o romantyku w czasach pozytywizmu, niż o zadufanych w sobie cieciach z "Wesela". Wymogi spełnione - 260 słów napisane i wyszedłem sobie o 11:15 z sali
Dzięki uprzejmości naszej pani z polskiego, moja klasa miała okazje zakukać do "wypocin"
kolegów z 3ciego roku . Byłem nieźle zaskoczony... Nie sądziłem, że to może być takie banalne . Na część pytań odpowiedziałbym już teraz .
Ostatnio zmieniony przez Mathew 05-12-2007, 23:38, w całości zmieniany 1 raz
no mowie wam nie ma sie cykac ^^ jakas wiedze tam trzeba miecale tak to nie jest az takie trudne no gorzej jesli dadza jakas poezje nigdy z tego nie bylem dobry
moja wspaniała szkoła stwierdziła że jest zbyt elitarna, żebyśmy pisali próbną maturę Operonu genialne posunięcie
jak ja nienawidzę tego miejsca
na dodatek chodzą słuchy że najlepsza klasa jest zbyt inteligentna i My ułomni z innych klas musimy im płacić za studniówkę, a to nie jest byle jaka kwota, bo płacimy ze 300 zł albo i więcej tzn każdy uczeń zapłacił ok 60 zł dodatkowo
co z tego że mieli ufundowaną wycieczkę z pieniędzy szkolnych i bez powodu tańczą pierwsi poloneza, zacznijmy im składać daninę
ta szkoła była jak narazie moim największym błędem w życiu i mówię to na poważnie
Ostatnio zmieniony przez Juli 05-12-2007, 23:16, w całości zmieniany 1 raz
Juli napisał/a:moja wspaniała szkoła stwierdziła że jest zbyt elitarna, żebyśmy pisali próbną maturę Operonu
Moja szkoła też próbnej Operonu nie pisze... Ale za to my mamy jakąś inną w styczniu na początku.
Juli napisał/a:na dodatek chodzą słuchy że najlepsza klasa jest zbyt inteligentna i My ułomni z innych klas musimy im płacić za studniówkę, a to nie jest byle jaka kwota, bo płacimy ze 300 zł albo i więcej tzn każdy uczeń zapłacił ok 60 zł dodatkowo
To już w sumie Twoja szkoła przegina, ale cóż, pewnie macie tak jak u nas - dyrektor postanowił to tak musi być...
Juli napisał/a:poloneza
A tak z ciekawości - wychodzi Wam polonez ? Macie jakieś próby? Bo zastanawiam się, czy tylko w mojej szkole jest ona tak żenująco słaby, czy może gdzieś jeszcze tak wyjdzie U mnie polonez wygląda tak, że składa się z 3 prostych figur, miały być 4, ale tej czwartej nie mogła większość pojąć na tyle, by to równo zrobić Żenada i tyle... Oczywiście te 3 które są równo też nie wychodzą... Dla porównania, na balu gimnazjalnym figur miałem 13 ludzi 2 razy tyle i wszystko wyszło Trochę przykro mi się na to patrzy, bo dla mnie polonez to najważniejsza część studniówki...
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
na dodatek chodzą słuchy że najlepsza klasa jest zbyt inteligentna i My ułomni z innych klas musimy im płacić za studniówkę
No to ktoś kiepską plotkę puścił gdyż jest to po prostu nierealne aby jedni studenci płacili za drugich i to jeszcze w takich kwotach. A jeśli już nawet komuś z władz przyszedł taki szalony pomysł do głowy to można go spokojnie pozwać do sądu. Chcą fundować lepszym uczniom bzdety - proszę bardzo ale z pieniędzy szkoły, nie uczniów czy ich rodziców.
Co do poloneza... u nas na właściwej studniówce prawie wszyscy go spieprzyli gdyż skrócili muzykę o parę kroków przez co jeden moment pod koniec wyglądał dość komicznie (jedni stali gdy drudzy robili właściwe kroki). Na próbach jakoś problemów nie było większych poza samymi początkami. A idealnie to nigdy nie będzie, szczególnie jeśli ćwiczy się to taki krótki okres czasu.
Ech... studniówka... oficjalnie powinien być to najlepszy moment w roku a dla mnie to były długie godziny nudów. Odtańczyłem sobie poloneza po czym robiłem to co zawsze na imprezach - podpierałem ścianę tudzież piłem/jadłem. Partnerki brak a reszta ludu zajęta swoimi... Czasem żałuję, że nie zabrałem większych ilości alkoholu, zawsze to by raźniej było jednak *sigh*.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Matury próbnej round 2 - angielski. Mogę powiedzieć tylko tyle - bajka, po prostu bajka Pierwsza część rozumienia ze słuchu była okrutnie niewyraźna, więc to zadanie zrobiłem na pałę, ale reszty jetem pewny tak jak tego, że właśnie piszę tego posta
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum