Ciekaw jestem jak wygląda u was sytuacja z rodzeństwem. Czy macie braci? A może siostry? Jedno i drugie? Jak wam się z nimi układa? A moze jesteście tak jak ja - jedynakami? :boss:
Ja jestem jedynakiem i dobrze mi z tym. Nie żebym był skąpy czy coś, ale jednak wolę spędzać czas w samotności, a mając wspólny pokój z bratem\siostrą byłoby to w jakiś sposób utrudnione. Poza tym nie muszę się z nikim dzielić i wyraźnie jest określone co moje (ooo, tu już widać przejawy skąpstwa ).
Co by tu jeszcze... A - im mniej osób w domu tym mniej trzeba na coś czekać - np. na wolną toaletę, kiedy chcę z niej skorzystać.
Nie muszę się kłócić z nikim innym niż z rodzicami!
Dodatkową zaletą braku rodzeństwa jest to - że rodzeństwo w większości przypadków nie podziela zainteresowań brata\siostry. Poza tym czasem można trafić na "trudne do wytrzymania przypadki" - no to ja dziękuję.
OK - to tyle odemnie. Teraz czekam na wasze żale związane z rodzinką (tak - wątek nazywa się rodzinka, bo i tak prędzej czy później dyskusja się rozwinie w tym kierunku).
Co do rodzeństwa mam podobne zdanie i nie muszę się martwić bo moja mama powiedziała, że nie chce drugiego dziecka Chociaż nie powiesz, że zdarzy się odczuć trochę samotności.. Lubię spędzać dzień czasem sam, ale bywa tak, że jest to też trochę nie do wytrzymania..
Co mnie w mojej rodzince wkurza.. To, że nie jest dobrze.. I to, że sprawdza się stare powiedzonko, że 'z rodziną to najlepiej na zdjęciach'. Czasem u każdego chyba zdarzy się tak, że bardziej możemy liczyć na obcą osobę niż na własnych bliskich. Ale cóż, tak było, jest i będzie. Poza tym, mój ojciec teraz chyba siedzi w więzieniu a ja zastanawiam się czy pamięta o moich urodzinach.. Gdy ostatni raz dzwonił oboje się popłakaliśmy przez telefon.. Heh.. Trochę go już nie widziałem.. 4,5 lat..
Teraz moja mama jest z innym facetem i z nim chyba już będzie cały czas, do końca życia.. Wkurza mnie on czasem, jak to zwykle w rodzinie, ale ogółem jeśli moja mama jest szczęśliwa to potrafię zacisnąć zęby..
Na razie to tyle ode mnie na 'dobry' początek.. W miarę rozwijania się tematu dorzucę zapewne kolejne kilka słów od siebie..
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 02-12-2007, 00:26
No to ja jestem pierwsza która ma rodzeństwo Mam młodszą siostrę. Jak mnie bardzo wkurzy to idę do ojca i pytam czy to aby na pewno moja siostra a jego córka
Z ojcem dogaduje sie doskonale - te same charaktery i rozumiemy sie bez słów
A mama No cóż, siostra sie z nią dużo lepiej dogaduje
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Ja też mam siostrę Tyle że starszą. I w sumie to sobie nie wyobrażam jakby jej miało nie być. Kłócić się nie kłócimy raczej, owszem czasem się zdarza, ale nic poważnego. A i pomóc czasem ona mi potrafi, czasem ja jej. I jakoś nie odczuwam też zbytnio musu dzielenia się wszystkim, pokoje mamy osobne - może to dlatego.
Na resztę rodziny też generalnie nie mam co narzekać - wiem że ludzie mają gorzej, a wiadomo idealnie nie będzie nigdy
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 02-12-2007, 16:40
W ankiecie brakuje jeszcze opcji: "brata(ci) i siostrę(y)". I powinno być "brata(ci)" "siostrę(y)". Bo co ma zaznaczyć osoba która ma np 2 braci czy właśnie brata i siostrę
Ja z moją też sie generalnie przestałam kłócić. Może dlatego że coraz rzadziej bywam w domu. A ona wie że jeśli ma z czymś problem to zawsze jej pomogę czy doradzę. Nigdy nie pójdzie z żadnym problemem do mamy mimo że dużo lepiej sie z nią dogaduje niż ze mną. Woli mi sie zwierzać bo wie że może na mnie liczyć i nie zostanie przeze mnie wyśmiana (w końcu kto ją lepiej zrozumie niż starsza siostra ) :xmas:
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Ja wybrałem trzecią opcję - mam brata starszego o 4 lata, który aktualnie mieszka w Łodzi i siostrę, która jest 6 lat młodsza ode mnie. Czyli jestem pośrodku I o ile brat mi nie przeszkadza, od kiedy skończyłem 14 lat, tak siostra potrafi mnie swoim zachowaniem wyprowadzić z równowagi dosyć mocno, chyba jako jedyny członek rodziny. Czasem chciałbym być jedynakiem, ale tylko czasem - nie ma to jak większość obowiązków zrzucić na młodsze rodzeństwo
A ja zaznaczyłem drugą opcję. Mam 2 siostry. Obie są ode mnie starsze, mężate i dzieciate. Jedna mieszka 20km ode mnie a druga troszkę dalej, a mianowicie w Irlandii. Dogaduje się z nimi całkiem spoko jak i z resztą rodziny.
Mam starszego o sześć lat brata, który już z nami nie mieszka. I jak kiedyś się po prostu nienawidziliśmy to teraz jakoś się dogadujemy i traktujemy jak ludzi.
Relacje między rodzeństwem w dużej mierze zależą od otoczenia. Niestety my wychowywaliśmy się w jednym pokoju dlatego stosunki nie były najlepsze a konflikty to była wręcz norma. Prawda jest taka, że obaj byliśmy siebie warci - on wykorzystywał fakt, że jest starszy, ja się "odwdzięczałem" różnymi pyskówkami itp. Nie ukrywam, nienawidziłem go a gdy się przeprowadzał to była wręcz radość. Minęło od tego czasu parę lat i teraz gdy widujemy się tylko raz na parę miesięcy to zaczęliśmy się w końcu dogadywać jak ludzie. No i też wiek czyni swoje, obaj trochę dojrzeliśmy.
I nawet przyznać muszę, że teraz czasem smutniej jakoś jest gdy już wyjeżdża, nawet jeśli jego pobyt w domu wiąże się z pewnym dyskomfortem (małe mieszkanie, ponowne przebywanie w moim pokoju itp.)
Podejrzewam także, że gdybyśmy od dzieciństwa mieli osobne pokoje to byłoby zupełnie inaczej. A gdyby w chacie były dwa komputery to już w ogóle nie byłoby sporów
Reszta rodzinki... Powtarzam to sam, że najlepiej to się z nią wychodzi na zdjęciach. Z rodzicami się dogaduję i nie ma najmniejszych problemów/konfliktów. Dalsza rodzinka to już różnie... do jednych nic nie mam, drudzy mnie potrafią denerwować. Drażni mnie także gdy ktoś do nas przyjeżdża na dłużej, sam także nie lubię jeździć w odwiedziny. Mało towarzyski widocznie jestem ;p.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Wiek: 21 Dołączył: 08 Maj 2007 Posty: 104 Skąd: Szczecin
Wysłany: 04-12-2007, 20:29
A ja mam młodszą siorkę która ostatnio siedziała mi za plecami podczas gdy przechodziłem po raz X Silenta 3. Kiedy świat gry przeszedł w swoją alternatywną wersję stwierdziła cytuję: "Ja jestem na tą grę jednak za mała" i opuściła pokój
Ogólnie jakoś się z nią dogaduje, tylko mam chyba na nią zły wpływ, bo jak miała w 5 klasie przynieść płytę z ulubioną muzyką to podwędziła mi System of a down, a jak wraca ze szkoły to chwali się przegadaniem katechetki na religii
Pozatym jest dobrym sparring partnerem w tekkenie i virtua fighter, i mam ubaw jak rozwala w tych grach moich rówieśników (jest 7 lat młodsza)
Z resztą rodziny (poza czarną owcą w roli wója) żyję sobie w zgodzie, i większych problemów niż przydział do zmywania nie mam
Ja zaznaczyłem pierwszą opcję a mianowicie mam brata (już z nim nie mieszkam więc się nie kłócę, zawsze była kłótnia o kompa jak mieszkaliśmy razem) ale nie ma jeszcze jednej kategorii a mianowicie - dzieci. Mam córkę - 3,5 letnią. Grałem sobie kiedyś w jakieś wyścigi na PS2, chyba NFS: Most Wanted. Dałem córce raz spróbować (narazie nie umie grać ale ważne że jedzie do przodu, nie ważny wynik na mecie). Od tamtej pory jak włącze jakąś grę to podchodzi do mnie i miłym głosem wymawia słowa : "Tatusiu włącz mi samochodziki." Hehe no i cóż mam zrobić, dojde do jakiegoś save'a i moja gra na konsoli się skończyła ponieważ takim miłym głosem to mówi że nie mogę jej nie włączyć "samochodzików". Ciekawe co będzie jak podrośnie, już to widzę jak nawalam z córką w Tekkena albo NFS'a, hehe. Wpisujcie się kto ma dzieci, może są tacy ludzie którzy tu zaglądają, może Admin doda taką kategorię w ankiecie Pozdrawiam rodziców i ich małe pociechy z którymi się kłócą o konsolę lub kompa. :)
_________________ Idź do biedronki, połóż głowę na wadze i naciśnij "BURAK"
jedynaczka, oddałabym prawie wszystko za rodzeństwo
u mnie sytuacja jest dosyć skomplikowana, zacznijmy od tego że mieszkam z mamą, tatą i babcią (do 13 roku życia nawet jeszcze z prababcią) dlatego mówiąc rodzice mam na myśli 3 osoby.
nie dogadujemy się, nienawidzę siedzieć w domu, gdy tylko mogę
spędzam czas z moim Chłopakiem, (któremu szczerze zazdroszczę rodziny)
tylko przy Nim czuję się bezpieczna i tylko Jemu ufam, dlatego może to wydawać się śmieszne, ale dla mnie prawdziwą rodziną jest właśnie On.
wracając do mojej domowej trójcy
przede wszystkim wiem że nie mogę na nich polegać, każdy mój problem ZAWSZE był określany jako "głupota"
czasami boję się wrócić do domu, bo nigdy nie wiadomo jak będą się zachowywać
nie będę się rozpisywać, bo dla mnie to temat rzeka, ale tak naprawde nauczyli mnie alienacji, zazwyczaj jak jestem w domu to płaczę (staram sie być wtedy jak najciszej)
dali mi jedno- pieniądze, które już wiem, że nie są najważniejsze
Ostatnio zmieniony przez Juli 05-12-2007, 23:00, w całości zmieniany 1 raz
Rozumiem przez co przechodzisz, bo mam kilku przyjaciół, z podobnymi problemami.
Szczerze mówiąc, to nie mogę się doczekać chwili, kiedy sam się z domu wyprowadzę. Już co raz bardziej denerwuje mnie, zachowanie domowników i czuję, że jeśli dalej tak będzie to wybuchnę. Ale z kolei w moim przypadku, to decyzja ograniczona jest od finansów.
EDIT: Gagar, mów czy aż tak źle jest być ojcem nastolatek. Bo z tego co pamiętam, doprowadzałem rodziców do pasji
_________________ Have you seen a little girl around here?
Teraz ja pochwalę się moją rodzinką .Oprócz standardowego zestawu jakim jest mama & tata mam jeszcze starszą siostrunie . Dzielę z nią mały pokoik i o dziwo nie kłócimy się ! Ba, nawet zgadzamy się w wielu sprawach, i (kiedy to konieczne ) stajemy po tej samej stronie barykady przeciwko "niedobrym" rodzicom . Wiele osób mówi, że ja i moja siostra to tak jak ogień i woda, ale wspólne zainteresowania mogą łączyć ludzi .
Jeśli chodzi o rodziców to też nie mam za bardzo na co narzekać. Co prawda dochodzi do starć typu "Młodzież kontra" ale nie są na tyle częste żeby pogorszyć nasze stosunki . Trochę gorzej jest z dalszą rodzinką. Rodzina od strony mamy nienawidzi rodziny od strony taty i na odwrót... takie "Romeo i Julia" tyle że po fakcie tzn. po ślubie
Chodziło mi o to,że nie potrafisz się z nią dogadać To nie było dwuznaczne przecież
No to jak młodsza to weź ją nawróć...pokaż,że starsza siostra górą <joke>
_________________ "Only the good die young
All the evil seem to live forever"
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 22-02-2008, 10:22
Olaf napisał/a:Chodziło mi o to,że nie potrafisz się z nią dogadać
To ona ma problem żeby sie ze mną dogadać No ale na przeszkodzie stoi chyba mój paskudny charakter :think:
Olaf napisał/a:To nie było dwuznaczne przecież
A czy ja powiedziałam że dwuznaczne Nawet o tym nie pomyślałam... Mówię tylko że nie zrozumiałam o co Ci chodziło.
Olaf napisał/a:No to jak młodsza to weź ją nawróć...pokaż,że starsza siostra górą <joke>
Ona już o tym wie. I jeśli coś jej powiem to wie że lepiej dla niej jeśli sie dostosuje Bo i tak zawsze na moje wyjdzie. A ona nie chce być już tą "poszkodowaną" stroną.
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum