Jak sam temat wskazuje odbywać się tu będą dyskusje na temat chorób. Jest to chyba jedna z najgorszych rzeczy, nie ma nic tak pięknego jak chorowanie gdy ma się pełno spraw do załatwienia a choć staramy się jak możemy choróbsko nie chce z Nas 'wyleźć'.
Przeszliście jakieś choroby w dzieciństwie, ospy, różyczki itp.? Jak często chorujecie? Czy macie słabą odporność na infekcję? Najgorsza choroba, którą wspominacie? Choroba, która pokrzyżowała wszystkie Wasze plany? - to wszystko i wiele, wiele więcej w tym temacie
A więc ja Wam powiem, że nigdy nie przeszedłem żadnej choroby w dzieciństwie poza zapaleniem oskrzeli i grypą. Wszyscy moi koledzy tak okropnie wspominają ospy, odry, różyczki a ja nie mam co na ten temat powiedzieć. Chociaż ponoć jeśli się nie przejdzie takiego czegoś w dzieciństwie to na starość człowiek to ma?
Poza tym mam jedną chorobę, której wręcz nie znoszę. Katar.
Jest to coś co przechodzę 100 razy gorzej niż obserwuję u innych. Mianowicie mając katar nie mogę siedzieć przy świetle, czasem patrzeć w telewizor, pomieszczenie gdzie jest jasno, broń Boże jakiekolwiek ostrzejsze zapachy bo jak kichnę to oczy we łzach do razu. I mając zwykły katar nie chodzę do szkoły. Byłem raz podczas gdy byłem chory i mam dosyć. Co chwile chciało mi się kichać, łzy w oczach, ciepło w budynku, na przerwach zimno na zewnątrz a takie coś jak zmiana nagła temperatur to już w ogóle tragedia. Z nosa normalnie ciekła mi woda. Najprawdopodobniej jest to spowodowane złym 'odszlamowaniem' mnie w dzieciństwie przez co moje zatoki podczas grypy są zawalona jak Sietra robotą a Suavek nauką.
Jeszcze coś tutaj dopiszę, ale na razie już nie mam siły..
Czekam na Wasze odpowiedzi.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Hmm... mnie dobija moje skrzywienie kregosłupa... przez to sie garbie i normalnie siedziec nie moge... dostałem je w prezentcie od matki...(dziedziczne)
_________________ Silent Hill is in me...
Ostatnio zmieniony przez R4Zi3L 24-01-2008, 00:03, w całości zmieniany 1 raz
Astma, man, astma toczy mnie, moje płuca i wszechświat. Na szczęście nie ujawnia się zbyt często, a jeśli już, to odpowiedni lek wziąć i po krzyku, a raczej po głośnym charczeniu i kaszlu.
Aruna napisał/a:SbobekH nie wybaczę Ci tego tematu, cios poniżej pasa w tym momencie to był
Wiesz dobrze, że nic złego nie miałem na myśli więc się na mnie nie gniewaj. A temat przyszedł sam już trochę prędzej a nie tylko dlatego, że rozmawialiśmy o kimś dla Ciebie bliskim..
Bzdursky napisał/a:Astma, man, astma toczy mnie, moje płuca i wszechświat.
A to chyba da się leczyć jakoś? Bo mój kumpel miał, ale już nie ma.. Czy to samo z siebie przechodzi?
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 24-01-2008, 18:52
SbobekH napisał/a:A to chyba da się leczyć jakoś? Bo mój kumpel miał, ale już nie ma.. Czy to samo z siebie przechodzi?
Trzeba prowadzić odpowiedni tryb życia.
SbobekH napisał/a:Wiesz dobrze, że nic złego nie miałem na myśli więc się na mnie nie gniewaj. A temat przyszedł sam już trochę prędzej a nie tylko dlatego, że rozmawialiśmy o kimś dla Ciebie bliskim..
A gadaj zdrów
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Ja ostatnimi czasy na zdrowie (odpukać) nie narzekam. Ba nawet przeziębiony ostatnio nie byłem (a jak byłem to chyba wirusa, czy inną bakterię zapiłem - polecam tą metodę ).
Dawniej w sumie też ze mną źle nie było, chociaż swego czasu się po specjalistach szlajałem. Jak się nad tym teraz zastanawiam, to nie wiem w sumie po co... (podwyższone ASO we krwi miałem, ale nic to na moje zdrowie nie wpływało). No ale to stare dzieje, sprzed już chyba 4 lat.
Teraz tylko regularnie odwiedzam algologa (alergie mam na prawie wszystko, a najśmieszniejsze jest to, że mi się to praktycznie nie objawia, może poza delikatnym katarem na wiosnę) i laryngologa (swego czasu się na moje migdałki czaili ).
A z dzieciństwa, z tych wszystkich świnek, różyczek i innych nie pamiętam co przechodziłem Jakoś zawsze mi to z głowy wypada
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 24-01-2008, 23:41
To teraz ja... Sie wypowiem skoro już mi przeszło...
W przedszkolu miałam wszystko co sie tylko dało (różyczke, świnke, ospe, odre i inne). Obecnie nie choruje. Ostatni raz jakiś delikatny katar, bez gorączki. Kiedy poważnie byłam chora nie pamiętam.
Przejścia z lekarzami...
Oj tego sporo było. W 1-szej klasie LO się kontuzjowałam.
(ja:"mamo napisz mi zwolnienie z wf-u, nie będę biegać"
mama:"będziesz"
ja:"nie będę"
mama:"będziesz"
KONTUZJA
ja:"a mówilam że nie będę biegać")
Ale żeby nie było, nie uszkodziłam sie specjalnie. Natomiast przez pół roku jeździłam do szpitala i żaden lekarz nie umiał postawić prawidłowej diagnozy ("przemieszczenie ścięgna" - śmiech na sali, a da sie coś takiego zrobić "coś z panewką stawu skokowego" - przepraszam, a czy pan wie gdzie sie znajduje panewka stawu skokowego itd). W końcu trafił sie jeden kompetentny lekarz i stwierdził że to było "złamanie trzeciej kości w śródstopiu, kość sie zrosła, na rentgenie wygląda że dobrze, ale nie wiadomo czemu dalej cie boli" no to mnie po pół roku od kontuzji w gips wsadzili. Of course gips zdjęłam bo mi przeszkadzał w chodzeniu (a w dniu kiedy założyli poszłam na festyn ). Potem była długa rehabilitacja, do tego jakieś zastrzyki dzień w dzień przez miesiąc. Następnie zwołano mi konsylium (dla niewtajemniczonych - zebranie wszystkich mądrych z różnych szpitali), skierowanie na scyntygrafie (wstrzykują izotop chyba węgla i następnie idzie sie pod skaner, potem trzeba wypić 2l wody i znowu pod skaner, po badaniach jeszcze 2l wody należy wypić żeby wypłukać izotop z organizmu... a i nie może to być żaden sok czy woda gazowana zwykła "kranówa" że tak ją nazwę... długo sie potem na taką wodę spojrzeć nie mogłam). Co nie zmienia faktu ze kolejna rehabilitacja i zastrzyki Potem przerwałam leczenie ze względu na maturę i jakoś tak wyszło że nie dokończyłam go... Nie mam kiedy iść do lekarza. W każdym razie nie mogę: biegać, skakać, jeździć rowerem i robić cokolwiek co mogłoby nadwyrężyć nogę.
Obecnie w szpitalu jest ktoś mi bliski i stąd moje zdenerwowanie na SbobkaH. Ale już mi chyba przeszło.
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Ja ostatnio byłem w szpitalu jak mi ucho zszywali... moj pies Blacky - jamnik terenowy je "odgryzł"... akurat wtedy puszczali Aliena... pewnie sie na ogladal i chcial sprobowac...
SbobekH napisał/a:A to chyba da się leczyć jakoś? Bo mój kumpel miał, ale już nie ma.. Czy to samo z siebie przechodzi?
Jestem na lekach, które biorę od kilku lat, ale szczerze mówiąc nie czuję zbytniej poprawy zdrowia. Inna sprawa, że to działa w drugą stronę - nie czuję się wcale gorzej. Gdyby przedstawić na wykresie moje samopoczucie w ciągu ostatnich kilku lat, wyszłoby coś takiego: --------------, czyli długa, prosta kreska.
No więc jak byłam mała (chyba ok 5 roku życia) miałam operację przepukliny, po której rodzice mi zaczęli zabraniać wysiłku (nawet krzesła nie mogłam przenieść ), może dlatego jestem taka kiepska w sporcie obecnie ? Mam bliznę na pępku i niestety jak tyje to tłuszcz mi się dosyć dziwnie gromadzi
Mam super chorobę tarczycy Hashimoto przez co muszę codziennie brać jakieś hormony, bo jak mam za niski poziom, to niezależnie, co by się działo bez przerwy chce mi się płakać -> depresja ^^
Jestem uczulona chyba na wszystko i nie jest to zbyt przyjemne, gdyż mam okropne zmiany skórne na rękach, psuje mi się cera. Lepiej nie będę dokładniej opisywać
Mam alergię na:
-sierść wszystkich zwierząt
-kurz
-produkty mleczne
-białe pieczywo
-jajka
-cola, sprite itp czyli chemię
-niektóre kosmetyki (nigdy nie wiadomo )
-cytrusy
Mam problemy ze stopą, kiedyś jak jeszcze byłam w podstawówce, na wakacjach nad Polskim morzem, wpadłam jedną nogą w dół, z którego wydobywają bursztyny. Nie wiadomo, co mi się wtedy stało, lekarz uznał, że po prostu nadwyreżyłam, ale od tego momentu puchnie mi staw w kostce bez powodu, a moja stopa jest delikatnie zniekształcona (jeden specjalista chciał mi ją nawet unieruchomić ) Byłam u wielu lekarzy, ale nikt mi nie pomógł.
Przechylam się na jedną stronę (ale nie rzuca się to w oczy ), jednak nie mam krzywego kręgosłupa, tylko mi się wydaje, że stoję prosto, to tkwi w podświadomości.
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 28-01-2008, 21:49
GagarKhan napisał/a:Sorry ,że zapytam Aruna :scyntygram kości robiłaś może na Szaserów (Oddział Radiologiczno- Izotopowy,albo Medycyny Nuklearnej)???
A co z rehabilitacją????
Zakładaj sobie na stopę kiedy boli (nawet na cała noc) specjalną skarpetę uciskową.Są do kupienia w aptekach.Dosyć ciasno przylega ,ale rozgrzewa i usztywnia stopę. Często po złamaniach trzeba odnowić sobie wewnętrzne "smarowanie" kości i stawów...
Scyntygrafie robiłam w Międzylesiu w Centrum Zdrowia Dziecka (no chyba że to to samo a ja sie nie znam)
Opaskę mam, ale nie pomaga Rehabilitacja też długo była ale nie widziałam żadnej poprawy. No i jakieś żele jakie lekarz kazał stosować były.
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
moja teza wynikała z tego, że mamy tu głównie chłopców Nie mogę dosłyszeć ile ta dziewczyna ma lat kurcze, chciałabym obejrzeć ten program
jaky mnie podejrzewali o anoreksje, to bym była szczęśliwa ^^
Ostatnio zmieniony przez Juli 12-03-2008, 19:11, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 12-03-2008, 19:17
Jeśli Ci zależy mogę któregoś dnia jak będę miała mniej zajęć na PW zajrzeć do swojego LO i spytać o tytuły podobnych taśm. Przeważnie na godzinach wychowawczych puszczali nam takie programy.
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
W sumie dużo nie choruje,przynajmniej tak poważnie W szpitalu byłem raz,a z usług lekarzy to korzystam w wyjątkowych sytuacjach,leczę się sam jak mogę,domowymi sposobami
Za to mój tata ma przepuklinę i od kwietnia rusza do szpitala na operacje i tam trochę poleży
_________________ "Only the good die young
All the evil seem to live forever"
Wiek: 17 Dołączył: 02 Mar 2009 Posty: 18 Skąd: Babimost
Wysłany: 03-03-2009, 15:47
Ja poważnych chorób nie miałem ale najgorszą to chyba ospe jezu szczypie swędzi jest wszędzie musisz się jakimś fioletowym płynem malować i wyglądasz jak jakiś czop
_________________ Google poradzi, google nigdy cie nie zdradzi
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum