Wysłany: 12-04-2005, 13:45 Najbardziej przerażający potwór
No żeby nie ciągnąć tego tematu na innym poscie to postanowiłem założyć ten:)
Który stwór wam sie najbardziej podobał bo mi najbardziej Pendulum:) powód jest prosty bo był zarombisty.
Od moderatora: Jak już to nie 'stwur' tylko 'stwór' - W topicu poprawiłem co by ludzi nie drażniło... Resztę popraw sam
_________________ Never Say Never, Because This Is...
Bartol [Usunięty]
Wysłany: 12-04-2005, 13:59
Głosuje na pielęgniareczkę i na Leonarda. Pielęgniarki były The Best. Leonard niczego sobie. Wydaje mi się, że nie było bossa Claudia? Ten ostatni to już chyba był Bóg?? Mam racje?
Ech... argumenty typu "bo był zarOM(?)bisty" mnie rozwalają To tak jakby być u odpowiedzi i na prośbę nauczyciela o uzasadnienie swojej wypowiedzi, odpowiedziało by się "bo tak!"
Ja swój głos oddałem na pielęgniarkę - najlepszy potworek, najlepiej wyglądający i najbardziej stresujący. No i to sapanie... brrr... Momentu gdy wszedłem do szpitala nigdy nie zapomnę No i to zdaje się jedyny potwór który mógł strzelać (pistolet).
A na bossa - Split Worm. Dlaczego? Bo była boska muzyka podczas walki z nim A reszta bossów jakoś specjalnie mnie nie zachwyciła. Może jeszcze Memory of Alessa co najwyżej.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Z bossów to chyba Split Worm,a co do "zwykłych" wrogów to faktycznie pielęgniarki.
Suavek przyznaję Ci 100% racji,jak wszedłem pierwszy raz do szpitala,to chciałem jescze
wyjść,no ale niestety się nie dało
Mnie najbardziej przestraszyły pielegniary, ciary mnie przechodziły jak je widziałam i słyszałam. Fajnie sie ruszały, tak "uwodzicielsko" . No i te odgłosy które wydawały... . Tylko głowy miały gorsze niż w SH2... A z bossów to The Memory Of Alessa, bo to wyjątkowo twarda sztuka, nieźle dawała popalić . No i śmiesznie było walczyc z potworem wygladającym jak Heather
_________________ "They've come to witness the Beginning. The rebirth of Paradise, despoiled by mankind"
mnie pielegniary sie podobaly w sh2, PH tez ale przyznam ze w sh1 jak slyszalem ptaka to mi serducho walilo i to mocno (zreszta jak psa to tez) mozna powiedziec, ze ogolnie jak slyszalem dzwiek radia to mi walilo :D
_________________ Rozwale te lokale wokalem totalnie :mrgreen:
Wiek: 19 Dołączył: 20 Maj 2005 Posty: 53 Skąd: Labirynth
Wysłany: 21-05-2005, 12:54
NAJLEPSZY POTWOREK - Bez wątpienia Slurper. Spacerując po Alternatywnym Centrum Handlowym i Alternatywnym Szpitalu zajebiście bałem się tych s*********w. Często także lubiły ożywać gdy myślałem że je do końca dobiłem, brrrrr
NAJLEPSZY BOSS - Missionary - Fajnie wyglądał i fajnie się z nim walczyło . Natomiast reszta bossów do bani... Robaczek prosty jak cholera (Taki wielki a tak łatwo daje się ubić o_O), Leonard to popierdółka (Wygląda co prawda jak potworna maszyna do dekapitacji a taki powolny i ciotowaty... -_-'), Memory of Alessa natomiast... Walka jest w sumie dosyć schematyczna i podzielona na fazy - Skąd ja to znam? A o finałowym bossie nie mam co mówić - Poracha totalna :x
PS. Jeśli chodzi o kawałek co leciał ze Split Wormem, to mam go na fanowskim music ripie z gry - Osoby chcące go dorwać piszcie na priva lub na GG :wink:
fakt te dwa stwory są bardzo do siebie podobne, ale jednak troche sie różnią... np. inaczej atakują, oraz inaczej sie poruszają, więc raczej nie ma między nimi zbyt duzego związku
Najlepszy potwór: Cancer Insane. Przerażał mnie gdyż był...ogromny a ja zawsze się bałęm ogromnych rzeczy. Najlepszy BOSS: Alessa. Ten patent z kręcącą się karuzelą choć stary (Cybil z SH1) to wciąż na mnie działa. Te makabryczne konie oraz szybkość z jaką ta karuzela się kręciła(w dodatku grałem na wibrującym przez cały czas jazdy padzie). Czuło się ten strach.
Edit: Aż mnie zdiwiło że tak mało osób zaznaczyło możliwość "To jest oddzielenie potworów od bossów.."
_________________ Matka jest bogiem w oczach dziecka...
Ostatnio zmieniony przez Światłocień 31-05-2006, 22:28, w całości zmieniany 2 razy
Z potworów to na pewno Closer, wygląda po prostu niesamowicie, a walka z nim też jest fajna, idzie w moją stronę tak powoli, ja strzelam, strzelam i nic. A z bossów to oddałem głos na Missionory.
Nie ma go tutaj, ani nie był bossem - Valtiel. Świetny był, zawsze jak go widziałem, to poprostu się bałem i czułem do niego szacunek. Pozatym, jakby nie patrzeć - gdyby nie on, to gra by kończyła się bezpowrotnie po każdym Game Over :wink:
Swoją drogą, do admina - nie Claudia, tylko God. Jak już się tak uparłeś na Claudie, to napisz na stronce "Claudia/God"... bo to nie jest Claudia (została poprostu zabita przez płód, który NIE jest nią, drugi powód to naturalnie, niepodważalne Lost Memories )
Off-top: Tak samo jak Samael - przecież on NIE ISTNIAŁ w grze, była o nim jedynia wzmianka, że pieczęć to "Mark of Samael"... to co lata sobie to Incubus, a to co świeci, to Incubator
_________________ ... we're all stars now, in the dope show ...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum