Jedyny błąd jaki miałem w wersji na PC to zepsute sterowanie na padzie po wczytaniu save'a. Niedługo przetestuje wersję na xboxa i dam znać czy są jakieś zmiany względem PC i PS3.
Gram na teraz wydanym oryginale i nie mam żadnych błędów z dźwiękiem i z grafiką.
Nawet zastanawiałem się ,czy nie kupić wersji na Xbox-a ,ale przekonała mnie dużo niższa cena. W rozdzielczości 1680x1050 gra wygląda mocno średnio (to ma być moc PS3 ??) , mnóstwo szumów które ukrywają bardzo kiepskie tekstury.
Dobrze wykorzystane cienie ,fizyka przedmiotów i gra świateł ,ale tu też mogło by być lepiej. Gra jest uproszczona aż do bólu ,zagadki trudno nazwać zagadkami i cały czas mam wrażenie ,że ktoś mnie prowadzi za rękę.Wrogowie jak na razie trzymają poziom.Fabuła ,hmmmmmmmmm.......,prosta historia i tyle.Niewiele wnosi do historii miasteczka.Mam za sobą jakieś 3/4 gry i raczej do końca już mnie niczym nie zaskoczy.
Mocno podwyższony poziom "gore" ,w porównaniu do poprzednich części to prawie masakra.
Dźwięki i muzyka -pierwsza liga , mistrzunio pokazał na co Go stać,powtarza się co prawda ,ale trzyma poziom.
Ogólnie nie ma czym się zachwycać ,ale to dalej Silent Hill. Szkoda ,że kompletnie nie wykorzystano mocy PS 3 i współczesnych kompów. Wydany dwa lata temu Bioshock wygląda dużo lepiej ,a ubiegłoroczny Dead Space to już w ogóle inna liga.
Zapomniałem dodać ,że do zagrania w oryginał na pc potrzebny jest "steam"......
Ostatnio zmieniony przez GagarKhan 01-03-2009, 19:40, w całości zmieniany 1 raz
Nie zauważyłem , ale mam teraz dosyć mocny sprzęt: Quad , 4 Gb -pamięci w dualu ,karta 9800 GT z 1Gb pamięci , szybki dysk (gram korzystając tylko z dysku ,więc odpada doczytywanie tekstur z płyty).
Wywnioskowałem z Twojego posta, że grasz na PS3... No nieważne... W każdym razie u mnie też wszystko było w porządku, a grałem w starego ripa - to wszystko zależy od sprzętu, więc nie próbujcie odpalać Homecominga na GeForce'ach starszych niż 8xxx i jednordzeniowych procesorach, bo to nie zawsze będzie działać poprawnie.
Napisałem o mocy PS3 ,bo gra była wstępnie robiona jako exclusive na tę konsolę ,więc powinna pokazać niedowiarkom jej moc. Tymczasem gra ma spore wymagania i archaiczną grafikę.
Grafika w samej grze jeszcze ujdzie ,ale filmiki to już tragedia.Najbardziej zabolał film ze sceną przebudzenia w ciężarówce (zwłaszcza ,że to początek gry). Zwróćcie uwagę na "detale" wnętrza ciężarówki . radio itp....masakra.
Dziwne ,że przy tych wszystkich mankamentach gra w sumie jest niezła. IMHO lepsza od czwórki.
ocena gry 7 (kilka momentów na 8)
muzyka i dźwięki 9+
ogólnie nie jest źle ,nie liczyłem na więcej (może następna część będzie godna dwójki i jedynki)
Ihaha! Po mojej początkowej niechęci do tej części SH postanowiłem dać jej szansę. Pograłem dzisiaj i...
Panie i Panowie! Toż to najlepszy Silent, jaki wyszedł po części trzeciej! SH4 to moim zdaniem gameplayowy i klimatyczny gniot, o którym nie chcę nawet myśleć. Homecoming to stary, dobry Silent z kilkoma nowinkami (system walki, kamera). Grafika jest brzydka, nie boję się tego powiedzieć, walki są czasem zbyt chaotyczne, a sama gra postanowiła pójść w trochę inny rodzaj horroru, niż SH1-3. O całej reszcie składowych tego tytułu raczej złego słowa nie powiem. W dodatku jestem dopiero w ściekach, więc jeszcze sporo przede mną
Przede wszystkim - zmiana developera nie poszła w parze ze zmianą klimatu towarzyszącego grze. Każdy, kto grał w Silenty poczuje się tu jak - nie przymierzając - w domu. Jest latarka (ciemność to drugie słowo tej gry, dobrze, że nie ma powtórki z SH4 pod tym względem), jest radio (którego odgłosy przypominają mi pierwszą część), jest niepokojąca ścieżka dźwiękowa. Mamy ponure miasto (a raczej miasta, bo z Shepherd's Glen stosunkowo szybko trafiamy na Ciche Wzgórze), wykręconych przeciwników (jedynie Smog jest moim zdaniem do wymiany, cała reszta jak najbardziej ok) oraz niepokojącą atmosferę. Gdy szedłem w hotelu ciemnym korytarzem i niechcący zahaczyłem o stolik z wazonem przewracając go o mało nie padłem na zawał Jedynie żal mi zagadek, które do tej pory występowały w śladowych ilościach, a ich poziom to kpina z inteligencji gracza. Szkoda...
Jak oceniam Homecoming po tych kilku godzinach grania? O dziwo, pozytywnie - nie jest to poziom pierwszych trzech części, fakt, ale wystarczy przestać ją do nich porównywać, a czas poświęcony nowemu Silentowi nie będziemy traktować jako zmarnowany.
Skoro nikt nie odpowiada, to może ja się skuszę. Oh c'mon! I have to! I have to!
Bzdursky napisał/a:Jest latarka
Jest jasno. Większość pomieszczeń jest dobrze oświetlona, lub występuje w nich półmrok - równie dobrze można śmigać bez latarki (co zwykle pomaga w ucieczce przed potworami).
zmiana developera nie poszła w parze ze zmianą klimatu towarzyszącego grze.
a sama gra postanowiła pójść w trochę inny rodzaj horroru, niż SH1-3.
Rodzaj horroru inny, ale klimat ten sam? To do siebie nie pasuje.
Moim zdaniem wszystko co związane ze słowami klimat, horror, groza itp. się zmieniło, bo jedyne czego można się tu bać to przeciwnicy, którzy są dość silni, a początkwe etapy gry wymagają od gracza sporo cierpliwości. Chociaż w późniejszych etapach gry, to już w ogóle nie ma się czego bać, bo z czasem widzimy Alexa wpadającego do kolejnych pomieszczeń jak po ogień i robiącego rozpierduchę jakiej jeszcze nigdy nie widzieliśmy w serii.
Grafika tej gry jest na maksa ch****a i nie chodzi mi tylko o same efekty, ale i o wystrój pomieszczeń - brakuje tu szczegółów, które urzekały w poprzednich częściach i dawały powód do ponownego ukończenia tytułu. Brakuje w ogóle tego rozmachu z jakim tworzone były lokacje w poprzednich częściach - nawet w nielubianym SH4 było wiele elementów otoczenia, które potrafiły zatrzymać gracza na dłużej, natomiast tutaj w ogóle nie spotkałem się z czymś takim...
W grze trafiamy do Silent Hill, jednak trudno w ogóle poznać po mapie czy jesteśmy w jakiejś nowej dzielnicy lub czy to w ogóle jest już Silent Hill - kilka nowych budynków, pozmieniany układ ulic - zmienianie struktury miasta, to jedna z najbardziej wkurzających mnie rzeczy w nowych Silent Hill'ach. Zmieniane są również specyfikacje placówek takich jak Alchemilla Hospital, która od teraz jest ponoć psychiatrykiem.
Nie wspomnę już o różnych głupich scenach, dennych dialogach, spłycaniu roli Pyramid Heada i innych nieścisłościach związanych z częściami 1-4, ale nie będę ich wymieniał, bo nie obejdzie się bez spoilerów.
Jako taki poziom trzymają muzyka, bossowie i gameplay (walki), ale gra ogólnie nie zapada w pamięci, a poza tym średnio zachęca do ponownego jej ukończenia, więc moim zdaniem gra w ogóle nie nadaje się do sprzedaży. Widać tu było pewien potencjał, ale moim zdaniem autorzy postawili sobie za wysoko poprzeczkę - SH nie powinno być serią, na której nowy developer mógłby sobie nabijać doświadczenie. Poza tym ta część już naprawdę zbliżyła się poziomem do gier dla casuali...
Oczywiście nikt nie musi się zgadzać ze wszystkim co tu napisałem, ale czy do kogoś te argumenty trafiają? Czy mimo wszystko dajecie zielone światło dla panów z Double Helix?
Devlock napisał/a:Jest jasno. Większość pomieszczeń jest dobrze oświetlona, lub występuje w nich półmrok - równie dobrze można śmigać bez latarki (co zwykle pomaga w ucieczce przed potworami).
Co? Jest jasno? Stary, pokazywałem SH:H kumplowi i stwierdził: "o w ryja, ale ciemno!". Nie przesadzajmy, jasny to jest SH4, ale nie Homecoming.
Rodzaj horroru inny, ale klimat ten sam? To do siebie nie pasuje.
Rodzaj horroru inny (bo nie psychologiczny), ale klimat ten sam. Będę się tego trzymał, bo czuć od początku, że to Silent Hill. Nie pomylisz go z żadną inną grą.
Devlock napisał/a:Moim zdaniem wszystko co związane ze słowami klimat, horror, groza itp. się zmieniło, bo jedyne czego można się tu bać to przeciwnicy, którzy są dość silni, a początkwe etapy gry wymagają od gracza sporo cierpliwości. Chociaż w późniejszych etapach gry, to już w ogóle nie ma się czego bać, bo z czasem widzimy Alexa wpadającego do kolejnych pomieszczeń jak po ogień i robiącego rozpierduchę jakiej jeszcze nigdy nie widzieliśmy w serii.
Bullshit. Wpadanie do pomieszczenia "z bara" jest opcjonalne (na Xie - dwa razy wcisnąć A, przycisk wciśnięty raz otwiera drzwi na spokojnie). Rozpierducha? Gdzie? Oprócz momentu, w którym było 5 pielęgniarek nie zauważyłem walki z więcej jak 2 przeciwnikami naraz. Robaki się nie liczą
Devlock napisał/a:Grafika tej gry jest na maksa ch****a i nie chodzi mi tylko o same efekty, ale i o wystrój pomieszczeń - brakuje tu szczegółów, które urzekały w poprzednich częściach i dawały powód do ponownego ukończenia tytułu. Brakuje w ogóle tego rozmachu z jakim tworzone były lokacje w poprzednich częściach - nawet w nielubianym SH4 było wiele elementów otoczenia, które potrafiły zatrzymać gracza na dłużej, natomiast tutaj w ogóle nie spotkałem się z czymś takim...
IMO jest lepiej niż w SH4, ale to kwestia gustu. Las naprawdę miał czym zaimponować w tamtej części?
Devlock napisał/a:W grze trafiamy do Silent Hill, jednak trudno w ogóle poznać po mapie czy jesteśmy w jakiejś nowej dzielnicy lub czy to w ogóle jest już Silent Hill - kilka nowych budynków, pozmieniany układ ulic - zmienianie struktury miasta, to jedna z najbardziej wkurzających mnie rzeczy w nowych Silent Hill'ach. Zmieniane są również specyfikacje placówek takich jak Alchemilla Hospital, która od teraz jest ponoć psychiatrykiem.
Tutaj się zgodzę, ale też spójrz na to od innej strony - chciałbyś przez 5 części gry biegać po tym samym układzie ulic i odwiedzać te same budynki? Bo ja nie.
Devlock napisał/a:Nie wspomnę już o różnych głupich scenach, dennych dialogach, spłycaniu roli Pyramid Heada i innych nieścisłościach związanych z częściami 1-4, ale nie będę ich wymieniał, bo nie obejdzie się bez spoilerów.
Głupie dialogi? Możesz przytoczyć jakiś sprzed Prison? Nie odczułem tutaj Beavisa i Buttheada Chociaż rozmowa z Joshuą jna początku jest durna, fakt, to jednak reszcie dialogów nie mam nic do zarzucenia. Ten z doktorem Fitchem - mistrz. A PH rzeczywiście mogłoby nie być, ale cóż... Jeśli dzięki temu będzie kasa na produkcję nowego SH - jestem za.
Jako taki poziom trzymają muzyka, bossowie i gameplay (walki), ale gra ogólnie nie zapada w pamięci, a poza tym średnio zachęca do ponownego jej ukończenia, więc moim zdaniem gra w ogóle nie nadaje się do sprzedaży. Widać tu było pewien potencjał, ale moim zdaniem autorzy postawili sobie za wysoko poprzeczkę - SH nie powinno być serią, na której nowy developer mógłby sobie nabijać doświadczenie. Poza tym ta część już naprawdę zbliżyła się poziomem do gier dla casuali...
Pod względem liniowości - tak. Pod względem poziomu trudności zagadek - tak, jest casualowa. Ale cholera, walki doprowadzają mnie do białej gorączki! Gram na hardzie i potrafię wtopić ze Schizmem, apteczek i health drinków brak (dlatego gdy słyszę radio to momentalnie gaszę latarkę i szukam innej ścieżki do celu... BTW, radio przypomina mi to z jedynki), a wrogowie nie są tępi...
Oczywiście nikt nie musi się zgadzać ze wszystkim co tu napisałem, ale czy do kogoś te argumenty trafiają? Czy mimo wszystko dajecie zielone światło dla panów z Double Helix?
Na obecną chwilę panowie z DH dostają w mojej opinii za tego Silent Hilla 8/10. Brakowało mi tej marki na nowych konsolach i cieszę się, że dostałem produkt spełniający moje oczekiwania.
Zresztą, Ty od początku nie lubiłeś tej gry tylko i wyłącznie ze względu na zmianę developera A właśnie, ciekawe, jak by ludzie oceniali grę gdyby nie wiedzieli, że nie stworzył jej Team Silent. Bo patrząc na recenzję widzę dużo minusów szukanych na siłę.
Bzdursky napisał/a:Stary, pokazywałem SH:H kumplowi i stwierdził: "o w ryja, ale ciemno!".
A ja pokazywałem mojemu i zauważył brak piksela na suficie! Dobra, co się będziemy kłócić, niech ktoś sam zobaczy czy jest jasno czy za jasno. Oto kilka screenów:
I to wszystko z wyłączoną latarką!
A teraz spójrzmy na screena z Silent Hill 2:
Brak jakichkolwiek źródeł światła poza latarką protagonisty - właśnie tak powinno to wyglądać! Oczywiście wredny dev nie robił screenów w Homecoming tylko tam gdzie jasno było. Nie powiem, że w grze nie jest ciemniej - ale przez większość gry mamy coś takiego jak na obrazkach (pierwsze 4 screeny pochodzą z alternatywnej lokacji - w normalnych jest znacznie jaśniej). Tutaj macie dodatkowo screena z kanałów, a tutaj z Lair. Tak jak mówię - spokojnie można biegać bez latarki. Ba, ja to mógłbym w bierki grać przy takim oświetleniu.
Wpadanie do pomieszczenia "z bara" jest opcjonalne (na Xie - dwa razy wcisnąć A, przycisk wciśnięty raz otwiera drzwi na spokojnie).
Ok, załóżmy że spokojnie otwieram drzwi, a zaraz potem ruszam do biegu by przerobić dwa schizmy na sałatkę mięsną - co Ty na to? Chyba że ktoś ma taką taktykę, że ciągle ucieka, albo się skrada.
Oprócz momentu, w którym było 5 pielęgniarek nie zauważyłem walki z więcej jak 2 przeciwnikami naraz.
a) pod koniec kanału
b) kanał w ogóle dużo Lurkerów i Needlerów (nawet nie liczyłem)
b) po odzyskaniu broni na komisariacie
c) podziemna część ratusza
d) dwa Siamy na raz (to prawie 2x2=4 potwory! ) - szykuj się Bzdursky, to już przed Tobą
e) nieskończona liczba wyznawców The Order do pokrojenia w wielu lokacjach
i jeszcze wiele wiele innych.
Las naprawdę miał czym zaimponować w tamtej części?
-grób Waltera Sullivana z wygrawerowanym numerkiem
-dość ciekawa grota/jaskinia, w której znajduje się sporo elementów, na które zwrócić uwagę
-widok na jezioro toluca! eee... no dobra, to kiepski przykład
W sumie trudno powiedzieć co dla kogoś jest interesujące czy nie. Akurat las nie ma aż tylu ciekawych rzeczy, chociaż zawsze mogło być gorzej (metro - tam to praktycznie nic nie ma). Z drugiej strony na samych spiralnych schodach było więcej ciekawych elementów niż w Origins i Homecoming razem wziętych!
Tutaj się zgodzę, ale też spójrz na to od innej strony - chciałbyś przez 5 części gry biegać po tym samym układzie ulic i odwiedzać te same budynki? Bo ja nie.
Zawsze można w jakiś sposób zmieniać miasto - dodawać nowe ulice i budynki (oczywiście nie do nieskończoności, bo z małego miasteczka zrobi się metrolpolia i komuś wpadnie do głowy, żeby zrobić drapacz chmur), a nie zmieniać obecne.
Głupie dialogi? Możesz przytoczyć jakiś sprzed Prison?
Nie mam scenariusza pod ręką, więc skopiować nie mogę, ale powiem, że śmieszne wydały mi się początkowe rozmowy z Curtisem, Bartlettem, Wheelerem (zwłaszcza rozmowy przez radio - geez, rozmów przez radio w SH bym się nie spodziewał) i Elle, która i tak tylko otwiera drzwi i odciąga uwagę potworów.
A PH rzeczywiście mogłoby nie być, ale cóż... Jeśli dzięki temu będzie kasa na produkcję nowego SH - jestem za.
Jakby mało im było zarabiania na gadżetach...
Pod względem liniowości - tak. Pod względem poziomu trudności zagadek - tak, jest casualowa.
Zapomniałeś jeszcze o wyświetlających się na ekranie hintach podczas ładowania i menu "objectives". Co do tego ostatniego, to nie wiem po co wprowadzono takie coś - ja np. tylko raz zobaczyłem na początku, parsknąłem śmiechem i już więcej tego nie widziałem. Jeszcze na mapie powinien obok strzałki być napis "YOU ARE HERE" żeby się jakiś casualowy gracz nie zagubił...
Ale cholera, walki doprowadzają mnie do białej gorączki!
A no na walki złego słowa nie powiem - zadawanie ciosów i unikanie jest dość emocjonujące, a czasem trzeba po prostu obejść się bez atakowania, bo przeciwnik nie daje za wygraną, a leki się np. kończą. Szkoda tylko, że poziom trudności wyraźnie maleje pod koniec gry.
Zresztą, Ty od początku nie lubiłeś tej gry tylko i wyłącznie ze względu na zmianę developera
No taaaak, dev jest zły i brzydki i nie słuchajcie go w ogóle, bo argumenty, które przytacza wcale nie świadczą o tym, że gra jako SH jest lipna. Liczy się to, że jest zamglone miasto, latarka i radio, co już sprawia, że gra jest wypaśna i lepsza niż ten shit SH4, który nawet nie powinien nazywać się "Silent Hill". Nie wiesz, że w każdej legendzie jest ziarno prawdy?
Nie ukrywam, że wymagania jakie mam odnośnie nowego Silent Hill'a są wysokie i wątpię czy jakakolwiek firma poza Team Silent sprostałaby temu wyzwaniu, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Nie chcę się powtarzać, bo pisałem już o tym wiele razy, ale im więcej na Silent Hill ma wpływ mainstream tym gorzej dla serii.
A właśnie, ciekawe, jak by ludzie oceniali grę gdyby nie wiedzieli, że nie stworzył jej Team Silent.
Team Silent nie stworzyłby nowego Silent Hill'a - z jakiegoś wywiadu czy też wiadomości można było wyczytać, że wg. jednego z ówczesnych członków załogi Silent Hill powinno się zakończyć na czwartej części.
Bo patrząc na recenzję widzę dużo minusów szukanych na siłę.
Poza obecnym wyglądem miasta nie widzę żebym szukał na siłę plusów. Gdybym chciał szukać czegoś na siłę to bym napisał, że cmentarz (jedną z najnudniejszych lokacji ever) odwiedzamy 3x, podczas gdy lokacje z SH4 odwiedzaliśmy tylko 2x!
Ilość minusów i plusów zależy od tego kto ma jakie wymagania wobec nowej części Silent Hill, a te w moim przypadku rosną wraz z każdą częścią w jaką gram. Silent Hill to nie tylko tytuł, który można przyczepić grze, by zyskała większą popularność, to też poprzeczka, którą trzeba przeskoczyć, by podbić serca nawet najzagorzalszych fanów. Niestety producent i wydawca ma trochę inne zamiary wobec Silent Hill, więc nie wiem czy doczekamy się jeszcze Silent Hill'a na miarę pierwszych czterech (czy trzech - jak kto woli) części. No chyba że zostanie w całości zrobiony i wydany przez fanów.
Chciałem jakoś na koniec podsumować ten post, ale nie do końca wiem jak... Może napiszę tak: każdy lubi grę, której kończenie sprawia mu najwięcej frajdy i nawet jeśli jest to produkcja nie do końca spełniająca oczekiwania wszystkich graczy, to zawsze znajdzie się ktoś komu się gra naprawdę spodoba i będzie jej bronił, bo po prostu zrobiła na nim dobre wrażenie (najlepiej nie poparte innymi recenzjami, narzekaniami itp.) To tak jak z Finalem Fantasy VIII, którego ja osobiście bardzo lubię, ale jest spore grono haterów, które tą grę objeżdża - kto ma rację? Każdy po części, ale nikt nikogo nie przekona i tak właśnie teraz się dzieje w SH, że są osoby, które nie lubią Silent Hill 4, bo jako gra jest dla haterów żałosną produkcją i viceversa w przypadku Silent Hill: Homecoming, który jest pod względem spójności i głębi beznadziejną produkcją.
No cóż... po prostu grajta w co chceta.
I tym pozytywnym akcentem zakończę tego przydługiego posta (nie pamiętam kiedy ostatnio tak skatowałem klawiaturę).
Devlock napisał/a:I tym pozytywnym akcentem zakończę tego przydługiego posta (nie pamiętam kiedy ostatnio tak skatowałem klawiaturę).
A ja się wyżrę bardziej i skopiuję Twoje optymistyczne zakończenie Powiem tylko, że screeny są ciemne (2, 3, 4), a ten z SH2 tylko potwierdza to, że w SH:H nie jest jasno. W drugim Silencie jest po prostu mocniejsza latarka, zobacz, jak wygląda otoczenie bez niej.
Wysłany: 25-03-2009, 22:19 Silent Hill Homecoming opinie
Mi osobiście najnowsza część Cichego Wzgórza się podobała. Może nie jest to taki Silent jakiego byś my chcieli ale naprawdę jest fajny. Po słabej czwartej odsłonie serii ta wypada dobrze. A wy co sądzicie o Homecoming.
Witam ! Znowu minęło sporo od mojej ostatniej wizyty. Przeprowadzka za granicę uniemożliwiła mi codziennie korzystanie z forum. Niemniej jednak zaraz po ogarnięciu wszystkiego dookoła zakupiłem sobie 5-tą częśc Cichego Wzgórza. Jestem w połowie gry i niestety srogo się zawiodłem. Tak to jest, jak da się coś zrobic Amerykanom (vide Ring, czy Life on Mars), ale do rzeczy. Dla mnie Silent Hill to wciągająca historia, po której nie mogę spac przez kilka następnych dni (tak było w przypadku pierwszych 3 części), a SH:H niestety taki nie jest. Grafika jest po prostu brzydka, szczególnie cutscenki. Za dużo w tej grze jest walki (po diabła rozbudowywac ten cały system walki ?), co mnie bardzo irytuje, bo nie chcę grac w symulator zabijania potworów, tylko w Silent Hilla. Kolejna rzecz, jaka wkurza, to wzorowanie się na filmie, który nie miał tego swoistego klimatu. Śmierdzi mi to celowaniem w ludzi, którzy nie grali wcześniej, a widzieli film, bardzo brzydkie zagranie. Następny minus, to "przebudowa" miasta. Ktoś wyżej wspominał, że nie ma zamiaru 5 razy biegac po tym samym układzie ulic. Ja wręcz przeciwnie. Jedyny w zasadzie plus, to ścieżka dźwiękowa, która jak zwykle trzyma poziom. Możliwe, że miałem po prostu zbyt duże wymagania względem tej gry (w zasadzie już nie gram, czekam tylko na Star Wars: KotOR III i ew. Silent Hill VI), gdyż zapowiadano powrót do korzeni. Moim zdaniem nic z tego nie wyszło i Amerykanom maczającym palce w Silent Hillu mówię zdecydowane nie. Ocena końcowa, to 6/10.
_________________ Myśl jak człowiek, który działa, działaj jak człowiek, który myśli.
The time has come, it's quite clear - our Antichrist is almost here!
Zakładam temat, którego nie widzę zbytnio, a być powinien.
Także i ja mam SH:H (ver PS3). Gra dotarła do mnie we wtorek, czyli 3 dni grania za mną. Jestem jakoś chyba w połowie (tak czuję, posiadając doświadczenie w przechodzeniu Silentów). Nie będę ani trochę spoilował gdzie, ale w połowie dajmy na to.
I... hm... no cóż...
Na tą chwilę mogę wymienić takie minusy:
- chaotyczna walka, momentami sterowanie w czasie walki jest idiotyczne. Walczy się po prostu źle (przynajmniej mi). Przez to łatwo przy kilku potworach (nawet dwóch) naraz zobaczyć napis "Game Over",
- poziom ilości apteczek i naboi jest bardzo niewyważony. A to strasznie drażni, gdy nagle w ciągu ponad pół godziny gry (gdy jest np. trochę tych cholernych walk) tych rzeczy niekiedy jest niemal zero,
- zbyt mało savepointów. Może to moje widzimisie, ale zdarzyło mi się chyba już tak z dwa razy, że przez chyba prawie godzinę grania nie było savepointa, a później był po np. 10 minutach od ostatniego. Może to przez moje lizanie ścian, nie wiem.
A plusiki to ja takie na razie widzę:
+ bohater. Jest naprawdę ok. Nie jest bezpłciowy, wygląd i głos bardzo mi odpowiadają. Jak na razie jego historia (i cała opowiedziana w grze) bez szału, ale zobaczymy jak fabularnie gra potoczy się dalej,
+ muzyka, która to jest po prostu odpowiednia do lokacji i sytuacji. Taka typowo "silentowa". Dźwięki, brzdęki i inne jęki towarzyszące naszemu bohaterowi tak samo są normą dla kolejnego Silenta - czyli wysoki poziom,
+ klimat, dzięki któremu mogą przypomnieć się czasy klimatu w pierwszych trzech Silentach i dobre, klimatyczne momenty w Origins,
+ design potworów nie zasysa i to jest dla mnie plusem. Bo np. w Origins zasysał. A w SH:H jest po prostu dobrze z tym elementem.
Ogólnie gdyby nie momentami dosłownie wku*wiająca na maksa walka. I też byłbym zdecydowanie dalej, bo "Continue" używałem w tej części już tyle razy, że pewno jest to większa ilość niż w pięciu poprzednich Silentach razem wziętych. A to o czymś świadczy.
Ale co tam - klimat Silentowy jest, Silent nowy jest, to grać będę grał. Aż do napisów końcowych (;
Dzisiaj zakończyłem moją przygodę z Homecoming. Opisywałem moje wcześniejsze wrażenie i w zasadzie nic się nie zmieniło. Dalej uważam, że to produkcja conajwyżej średnia. Na końcu niestety wszystko się wyjaśnia, nie ma nic, nad czym można byłoby później żywiołowo dyskutowac. No i zakończenie, które trwało chyba z minutę tylko. Parafrazując słowa dosyc znanego dziennikarza: za mało Silent Hilla w Silent Hillu. Przypuszczam, że na długi, długi czas ta produkcja zniknie z mojego HDD.
PS. Zauważyłem śladowe nawiązania do poprzednich części (SH1 i SH3), a niestety żadnych do SH2 (poza PyramidHeadem).
_________________ Myśl jak człowiek, który działa, działaj jak człowiek, który myśli.
The time has come, it's quite clear - our Antichrist is almost here!
Ostatnio zmieniony przez Ne0 22-05-2009, 18:17, w całości zmieniany 1 raz
Ech, wreszcie upragniony Silent Hillek trafił do moich rąk. Zaraz sprawdzimy, czy rzeczywiście jest tak słaby jak biadolą tamci z SHTC.
Nie jest źle, klawisze w miare ergonomicznie rozmieszczone, nic nie przycina nawet na najwyższych ustawieniach w natywnej rozdzielczości 22 calowego monitora.
Grafika prezentuje się znośnie, nie jest to może szczyt doznań wizualnych z jakimi miałem do czynienia w grach do tej pory, ale grunt, że nie przyprawia o mdłości.
Klimat. Na początku gra próbuje być Silent Hillem trzecim, który od zawsze był w moich oczach paszkwilem tej serii, toteż poczułem delikatne ukłucie w sercu. Na szczęście stan ten ulega natychmiastowej zmianie wraz z wkroczeniem na zamglone ulice miasteczka Shepherds Glen - Silent Hill jakiego znam z PSXa, pomyślałem i natychmiast duży uśmiech zagościł na mojej twarzy.
Kolejne 3 godziny gry.
Czasem siadają nerwy. Bynajmniej nie z powodu uczucia strachu rodem z dwóch pierwszych części. Klimat, który wprost wypływa hektolitrami z ekranu podczas eskapady po ulicach Shepherds Glen wyparowuje za każdym razem kiedy pojawia się przed nami jakieś monstrum. Potwory może i nie są źle zaprojektowane, ale sposób w jaki musimy z nimi walczyć sprawia, że po prostu ich unikamy. System walki i zwodów w ogole sie nie sprawdza, jest za trudny w opanowaniu (a może zwyczajnie zabrakło mi chęci). Nie wiem, jak sprawa wygląda z użyciem pada, ale klawiatura staje sie prawdziwym narzędziem tortur kiedy przychodzi wykończyć jakąś bestię. Jestem na nie.
Pomysł z naparzaniem w klawisze, czyli tzw button mashing, również tutaj nie pasuje. Wybija z rytmu. Zaraz z jakiego rytmu?
5 godzina.
Gra jest płytka i momentami bardzo irytująca. Pomijając tragiczny system walki i proste do bólu zagadki to wspomnieć warto także o postaciach spotykanych podczas gry. A należy pamiętać, że ci od zawsze byli kluczowym elementem w każdej części Silent Hill. O ile facet na złomowisku i matka Alexa są "pozytywnie dziwni" o tyle do reszty mam poważne zastrzeżenia.
Doktor. A niech zdycha. Że kto to niby u licha jest? Mało interesujący typ.
Joshua. Posiada wstrętne imie, poza tym przez jego własne zachowanie do końca gry mam ochotę przydzwonić mu z rurki w potylice. Laura przy tym smarkaczu to uosobienie słodkości.
Gliniarz. Pozwole sobie przemilczeć zachowanie i genialne teksty tego gościa.
Alex. Zbyt często zdarza mu się szeptać. Jedna z lepiej odegranych ról.
7 godzina.
Nie czuje tego horroru. Wiecie co sprawiało, że Silent Hill był strasznym survival horrorem? Duszny, schizofreniczny klimat. Tutaj jak na złość cały czas przygrywa w tle jakaś radosna muzyczka. Ambient w SH powinien składać z czegoś w rodzaju zgrzytów i odgłosów pracujących fabryk, no wiecie o czym mówie. Wystarczy przypomnieć sobie sławną alejkę z pierwszej części. Włos jerzył sie na głowie. A tutaj? Zupelnie jakby puścić sobie muzyczkę z dog ending w Alchemilla. Ech faken.
Po drugie, latarka jest tylko dodatkiem. Zabrakło ciemności, znaku rozpoznawczego tej serii. Niech sie wypchają, gre na upartego można przejść bez latarki.
10 godzin gry. Podsumowanie
To nie jest gra dla starych ludzi. Innymi słowy, jako stary wyjadacz zawiodłem się. Nie żebym sie tego nie spodziewał, ale jednak miałem malutką nadzieje wobec piąteczki. Homecoming owszem ma swoje mocne momenty, ogromny plus za świetną mgłę i klimat panujący na ulicach (do czasu pojawienia sie potworów), oraz za "odgłosy miasta", ale generalnie gra nie jest godna swojego tytułu. Jakoś nie chce mi sie wierzyć, że historia w niej opowiedziana powstała za czasów Silent Hilla 2. Jest zbyt banalna i chwilami wręcz infantylna. Wydaje mi się, że być może i owszem scenariusz pisany był równolegle, ale ostatecznie z niego zrezygnowano w ramach historii Jamesa Sunderlanda.
Moja ocena:
Gdybym nigdy wcześniej nie miał styczości z tą serią oceniłbym Homecoming na 4- w skali szkolnej. Nie najgorszy przygodówko-survival horror.
Jednak jako fan SH wystawiam 2. Jestem zdegustowany.
Ostatnio zmieniony przez R3DRUM 08-06-2009, 08:10, w całości zmieniany 1 raz
Nie za dużo, ale coś powiedzieć muszę. Ogólnie najnowsza część nie podobała mi się, albo podobała w 40 %, a jak na SH to mało.
Grafika: Jak dla mnie bardzo ładna i w zupełności wystarczająca. Nie zdarzały mi się żadne wpadki z teksturami mimo, że grałem na piracie.
Muzyka: ,,Mogła być'', ale szczerze mówiąc nie powiedziałbym, że dorównuje poprzednikom. Stare odgrzewane melodie i klimaty... a to bardzo słabo.. Przypomnijcie sobie jakie mieliście wrażenie po przejściu pierwszej części i zagraniu w drugą.. jak dla mnie magia.. obydwie części zawierały wewnętrzny czar, a teraz.... ,,odgrzewane placki''.
Walka: Ciekawa, ale jak dla mnie w zupełności nie dorobiona. ,,Uniki,, były żałosne i praktycznie niewykonalne. Jeśli chodzi o brutalność to moim zdaniem nie jest to w cale złe, a kto mówi że to takie Residentowe i w ogóle to niech przypomni sobie początek SH1 i zwłoki przed kafejką. Ilość broni przyzwoita, czego nie można powiedzieć o originsie, gdzie mieliśmy do dyspozycji cały sprzęt z Carrefour'a. Potwory były jak dla mnie strasznie mocne, co często beznadziejnie zwalniało rozgrywkę.
Fabuła: Ogólnie ,,niezła'' ale bez polotu i tajemniczości, a wtrącanie tam motywów z filmu to już przegięcie (mówię o przeciwnikach z the order itp.). Zakończenia (SPOILER) są fatalne (jedyne znośne to zamienienie w PH), motyw z UFO jest dla mnie największa wadą serii i uważam, że powinni tego zaprzestać.
Muszę zaznaczyć, że bieganie z tym ,,ziomalskim'' policjantem to tragedia i jeden z największych psujków klimatu (może zróbmy z tego teamplay ;/ ;/ ). Ogólnie było więcej motywów, które mi nie odpowiadały, niż tych pozytywnych, a o strachu możemy w zupełności zapomnieć. Ogólnie oceniam grę na 4 - 5/10
_________________
Ostatnio zmieniony przez mumbler 17-07-2009, 21:07, w całości zmieniany 1 raz
mumbler napisał/a:(jedyne znośne to zamienienie w PH)
Huh...? To był żart? Powiedz, że był... Nie mam pojęcia pod jakim względem to zakończenie było znośne. Chyba że chodzi o znoszenie z krzesła pod wpływem śmiechu/rozgoryczenia.
mumbler napisał/a:(może zróbmy z tego teamplay ;/ ;/ )
Lepiej nie krakać, bo pewnie są na tym świecie osoby, które tylko zacierają ręce w oczekiwaniu na coś takiego... Gdzieś chyba na jakimś forum widziałem osobę pytającą czy powstał już jakiś mod, dzięki któremu można by było grać w Homecoming w trybie multiplayer. Aż strach pomyśleć...
Teraz ja wcisne swoje cztery grosze . Miałem nadzieje grając w Homecoming że nie skomercjalizują piramidogłowego jak i całej nazwy serii, nie powtórzą wątku z amnezją, nie zrypią klimat. Baa, klimat przeradza się w siepaninke potworów. Ta gra to bardziej zręcznościówka niż survival horror. Sama marka zobowiązuje. SH2,3 i 4 są dla mnie godne poprzedniczki, no ale jak widać zamerykanizowanie Silent Hill to kiepski pomysł.
Hej.Właśnie ukończyłem Silent Hill Homecoming i chciałbym podzielić się z wami swoimi odczuciami co do najnowszej części tej wspaniałej serii.Jaki jest ten Homecoming i jak wypada ona na tle pozostałych Silent Hill? na te pytania odpowiem w dalszej części recenzji.
WSTĘP:
Z serią Silent Hill mam do czynienia od części 2.Nie grałem w część 1 ponieważ nie miałem dostępu do konsoli PSX tak więc można powiedzieć,że jestem obeznany w całej serii.Twórcami gry są Amerykanie a dokładnie Double Helix a nie jak do tej pory Konami.Twórcy gry wprowadzili kilka zmian ,które miały odświeżyć nieco schematyczną serie, niestety wszystkie zmiany nie do końca odbiły się dobrze na Homecoming,ale po kolei.
FABUŁA:
Fabuła najnowszego Silent Hilla przedstawia się dosyć interesująco nie będę zdradzał zbyt wiele szczegółów, aby nie psuć zabawy więc napisze w skrócie.Alex czyli główny bohater powraca do swojego miasta po wykonaniu misji bojowej po przyjeździe do miasta stwierdza,że dzieje się coś nienormalnego,wszyscy ludzie poznikali miasto opustoszało,a my musimy wyjaśnić co się stało na dodatek matka Alexa straciła rozum brat znikł i my musimy wyjaśnić co się stało.Fabuła w tej części to nie majstersztyk jak w SH2 ,ale moim zdaniem jest dobra i trzyma w napięciu a przede wszystkim ciekawi a o to w tym chodzi,mnie osobiście nie zawiodła.
GAMEPLAY:
Jeśli chodzi o samą rozgrywkę to pomimo kilku zmian gra wciąż polega na tym samym co wcześniej.Przemierzamy korytarze opustoszałe ciemne pokoju w celu znalezienia rzeczy,kluczy,broni czytamy notatki więc o żadnej rewolucji nie może być mowy.1 zmianą która odrazu rzuca się w oczy jest podzielenie na 2 naszych rzeczy które posiadamy.Mamy Inwentarz w którym posiadamy apteczki i przedmioty i bronie z wiadomego powodu.Ciekawe i wygodne rozwiązanie ponieważ nie mamy tu wszystkiego pomieszanego.Akcja gry rozgrywa się w kilku lokacjach niestety ich poziom jest nierówny ponieważ obok świetnego Szpitala psychiatrycznego,niezłego posterunku czy świetnego Hell Descent występuje bardzo słaby,wykonany bez żadnej werwy cmentarz czy bardzo chaotyczny i monotonny Hotel.Lokacji jest dosyć sporo bo aż 19 aczkolwiek przechodzi się je dosyć szybko,a wielkością też nie grzeszą, miasto po którym się poruszamy również jest ograniczone mimo,że na mapie wygląda na dosyć spore.Zagadki również nieco zawodzą nie prezentują się w Homecoming tak jak by oczekiwali od niego fani tej serii.Musze powiedzieć,że większość z nich jest naprawdę łatwa i nie wymagają od nas zbyt wiele co nie oznacza ,że jest tragicznie.Jest kilka zagadek w których musimy pomyśleć i dobrze spenetrować notatki jednak jest ich bardzo mało.Nie ma co się oszukiwać do kapitalnych zagadek z SH3 tutaj bardzo daleko i nawet gracze nieobeznani z wcześniejszymi częściami nie będą mieli z nimi większych problemów.Zagadki głównie sprowadzają się do ułożenia czegoś w odpowiedniej kolejności lub ułożenia wcześniej zebranych przedmiotów tak więc jak sami widzicie nic rewolucyjnego.1 zagadka była naprawdę dobra spodobała mi się tuż przed końcem gry z wierszykami i obracaniem pokrętłem świetna zagadka jedna z lepszych w całej serii ,ale jedna dobra zagadka to zdecydowanie za mało.Kolejną nowością w grze jest rewolucyjny system walki.nasz bohater potrafi naprawdę sporo co niestety nieco ułatwia rozgrywkę.Możemy stosować uniki,kombosy nie powiem sprawiają one przyjemność aczkolwiek po obeznaniu się z nimi gra staje się naprawdę prosta.Dość powiedzieć,że Homecoming jest najbardziej zręcznościową częścią serii tutaj zdecydowanie częściej będziemy używali siły niż np w SH2 czy w SH3.Tak jak wspomniałem wcześniej poziom trudności nie jest za wysoki grając na poziomie normal nie miałem większych problemów z przeciwnikami co nie oznacza,że ich poziom jest słaby wręcz przeciwnie,tylko stosując uniki i kombosy gra do trudnych nie należy.Potwory prezentują się naprawdę dobrze i tutaj nie można się doczepić no może poza żołnierzami the order nie wiem kto je wymyśli ,ale one kompletnie nie pasują do Silent Hill.Pozostałe potwory prezentują się już lepiej,ale nie przerażają tak jak w pierwszych odsłonach serii.Sprawa bossów nie przedstawia się najlepiej wyglądem nie można im nic zarzucić,jednak są obi bardzo łatwi do pokonania,ogólnie cała gra jest dosyć łatwa.Apteczek i amunicji jest dosyć sporo i często się zdarza,że walcząc z bossem mamy do dyspozycji 2 magazynki pistoletu,1 magazynek shotgun czyli arsenał w zupełności wystarczający do pokonania bossa.1 Bossa zapamiętam na długo to Scarlet świetny jeden z najlepszych w całej serii i trudny.Finalny boss zawodzi na całej linii nie dość ,że walcząc z nim miałem do dyspozycji 3 napoje,3 apteczki i 2 serum to jeszcze pokonałem go zwykłym sztyletem bez większych problemów.Pod tym względem nie spodziewajcie się cudów.Sama rozgrywka powróciła do tego co prezentował SH3 i bardzo dobrze.Powróciła ciemność latarka co potęguje uczucie strachu.Dobrze,że w Homecoming wrócił stary dobry klimat,który czujemy już od samego początku.Czy gra jest straszna hmm powiem ,że poza paroma momentami nie spodziewajcie się za dużo.Penetrowanie opustoszałych ciemnych pokoi,lokacji odgłosy dochodzące z oddali jęki z pewnością wprawiają nas w stan lekkiego podenerwowania ,ale do strachu tutaj daleko.Kwestia strachu to rzecz bardzo indywidualna jednego gracza gra będzie straszyć 2 nie pod tym względem moim zdaniem jest ok ,ale np SH3,który był naprawdę straszny to Homecoming nie jest,ale grając w nocy np ze słuchawkami na uszach to nerwy nasze nudzić się nie będą.Teraz przejdę do jednej z większych wad produkcji otóż w Homecoming jest za dużo akcji.Co prawda na początku gry jest to wszystko fajnie wyważone to już potem atakują nas chmary potworów co burzy nieco atmosferę strachu dlaczego? bo skoro widzimy któregoś potwora nasty raz to nie budzi on u nas emocji typu,,ooo '' tylko,,ooo znowu ty...'' za dużo akcji za mało straszenia niestety.Nie powiem fajnie się siekało kolejne potwory ,ale myśląc Silent Hill nie o taki typ rozgrywki mi chodzi.Jeżeli lubisz siekać i ładować pociski w monstra to będziesz się czuł jak w domu.Mi ten element gry nie podszedł zdecydowanie.Warte odnotowania są też ciekawe przerywniki,które dodają grze klimatu i trzymają w napięciu szczególnie gdzieś od połowy gry.Kolejną zmianą jest system zapisywania gry ,który bardzo mi się spodobał.Zapisywać grę możemy tylko w wybranych miejscach co mi się spodobało.Co do długości gry to niewiele się zmieniło 8-10 godzin wystarczy aby łyknąć grę dużo,mało?.Indywidualna sprawa każdego z nas.Ja powiem ,że standard jeśli chodzi o Silent Hill.
ASPEKTY TECHNICZNE:
GRAFIKA: 7/10
Porównując grafikę Silent Hill Homecoming z wersji na PS3,Xbox360 i PC to ta ostatnia prezentuję się najsłabiej aczkolwiek nie do końca tak jest.Wysoka rozdzielczość robi swoje i gra prezentuje się przyzwoicie a miejscami powiedziałbym,że nawet dobrze.Na uwagę zasługuje bardzo dobra gra świateł i cieni.Lokacją i głównym bohaterom również nie można niczego zarzucić chodź jest nierówno.jedne lokacje są lepsze inne gorsze to samo z Bohaterami.Najlepiej wygląda Alex reszta już nie tak dobrze.Na słowa uznania zasługuje animacja głównego bohatera,która jest niezwykle naturalna i płynna.Ogólnie grafika trzyma poziom i pasuje do nowego Silent Hill.Mimo wszystko jest jedno spore ALE! jakie?.Z kąt twórcy gry wymyślili tak wysokie wymagania pod względem grafiki Homecoming daleko do standardu a wymagania gry są naprawdę wysokie.Nie można w ten sposób traktować graczy PC-etowych
Na moim komputerze:
Intel Duo Core E 8400 3.00 GHZ
4 GB DDR2 Ram ( 3.25 pod system XP)
GE Force 9800GT 512 DDR3 Ultimate
Win XP SP2
Gra chodziła dobrze i bezproblemowo żadnych wypadów do wina czy problemów z zapisywaniem gry nie uświadczyłem.Jednak wersja PC posiada trochę bugów gracze skarzą się na brak dźwięków,wysypywanie się gry itp więc coś na rzeczy musi być.Gra ma równierz tendencje do zwalniania występuje to rzadko ,ale jednak ,ale taki już urok konwersji z konsol.Aby było śmieszniej to ten problem występuje u wszystkich niezależnie od posiadanego sprzętu.Na jakieś stronie przeczytałem,że gra ma ograniczenie do 30 FPS czy to prawda? nie wiem nie testowałem.Jedno jest pewne Homecoming kończy z niskimi wymaganiami nie masz dobrego kompa? nie pograsz,chyba,że nie przeszkadza Ci granie w rozdzielczości poniżej 1000...
MUZYKA:9/10
Muzyka jak zwykle bardzo dobra i tu odkrywczy nie będę.Mając słuchawki na uszach i grając wieczorem to orgia dla uszu po raz kolejny klasa.Powiem tyle,że gdyby pozostałe elementy gry były na takim poziomie co muzyka to Homecoming byłby grą bardzo dobrą.
PODSUMOWANIE:
Podsumowując moją recenzje stwierdzam,że Silent Hill pomimo kilku zmian jest średnią grą.Autorom należy się uznanie,że chcieli wprowadzić nieco zmian aczkolwiek nie wszystkie wyszły grze na dobre.Homecoming raczej przejdzie bez echa i prawdziwych fanów Silent Hill nie zadowoli w pełni aczkolwiek to wciąż jedna z czołowych pozycji na PC.Ja spodziewałem się dobrej gry a otrzymałem średnią więc mały zawód jest.Mimo to gra niezwykle wciąga i ciekawi,ale tylko za 1 razem za sprawą liniowości rozgrywki.Jak wypada Homecoming na tle pozostałych ? w moim osobistym rankingu umieszczam go na 3 miejscu tuż za 3 i 2.Można powiedzieć,że twórcom udało się zatrzeć plamę po fatalnym The Room,bo gra jest dużo lepsza ,ale nie tak dobra jak SH 2,3.Mam nadzieje,że wyjdzie ostatnia część ,która definitywnie zakończy tą legendarną serię.Mimo wszystko polecam Homecoming dobra zabawa na kilka wieczorów.Jeśli jesteś fanem pozycja obowiązkowa.Jeśli nie miałeś do czynienia z serią a chcesz zacząć od Homecoming to odradzam lepiej zagraj w jedną z pierwszych 3 części w kolejności w jakiej chcesz wtedy poznasz i zrozumiesz na czym polega prawdziwe piękno tej gry, a w Homecoming zagraj później.
OGÓLNA OCENA 7/10
Pozdrawiam.:)
Ostatnio zmieniony przez Statek 06-10-2009, 16:01, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum