Wysłany: 13-10-2008, 16:21 [CPN] Blogowa twórczość radosna Bzduraska ^^
Dzięki za wydzielenie tematu
Jako, że piszę sobie na pewien znany i lubiany w niektórych kręgach blogasek (Crazy Pumpkin's Nest konkretnie), postanowiłem podzielić się z Wami próbką moich umiejętności pisarskich w tym temacie. Systematycznie w miarę pisania tekstów pojawi się coraz więcej, a na zachętę - recenzja MGS3. Enjoy!
Metalowy Solidny Robot 3: Pożeracz Węży
Przyznajcie - czy gdybyście zobaczyli grę o takim tytule w polskiej wersji zwrócilibyście na nią uwagę? Ja sam zapewne parsknąłbym śmiechem, wypowiedział się dobitnie na temat polskich tłumaczeń i ludzi za to odpowiedzialnych, po czym poszedłbym dalej, zapominając o grze. Może czasami opowiedziałbym znajomym o tym, jaki to śmieszny tytuł widziałem wczoraj w sklepie, pośmialibyśmy się wspólnie i na tym bym się skończyło. W takich chwilach dziękuję dystrybutorom, że Metal Gear Solid 3: Snake Eater nie ukazał się w polskiej wersji językowej, bo straciłbym jedną z najlepszych gier na PS2, jakie kiedykolwiek zagościły w paszczy mej konsoli. A to byłby błąd niewybaczalny, bo MGS3 to lekturka obowiązkowa nie tylko dla fanów serii, ale i dla wszystkich graczy. Hideo Kojima zaprasza do rosyjskiej dżungli… więcej...
Znająć dystrybutorów to Metal Gear Solid 3 byłby tym samym tytułem co w Eng wersji, najwyżej po za grą, przetłumaczyli by Snake Eater i tyle.
_________________ Babble babble bitch bitch
Rebel rebel party party
Sex sex sex and don't forget the violence,
Blah blah blah got your lovey dovey sad-and-lonely. This is the New Shit.
Ostatnio zmieniony przez DArkon 13-10-2008, 16:47, w całości zmieniany 1 raz
Dokładnie... PRZESADZASZ... filmy sa debilnie tlumaczone u nas na polski i wcale nie przeszkadza to w byciu hitami... tak poza tym Solid nie jest przymiotnikiem w tytule... a Gear to nie robot a juz predzej sprzet, mechanizm lub przekładnia chociaz to bylo by w sumie adekwatne...
Ja p@#$%^ę, czy Wy macie zamiar się czepiać wstępniaka, czy ktoś jednak kliknął "więcej" i przeczytał do końca? Czy ludzie w tym kraju nie widzą, co to jest I-R-O-N-I-A, nawet jak się im poda na talerzu i podkreśli, że jest akurat tu?
Takimi słowami zaczyna się gra wydana w roku 1998 przez Konami na konsolę PlayStation, która do tej pory sprzedała się w sześciu milionach egzemplarzy. Gra, którą tworzył od 1996 roku mało znany wtedy Hideo Kojima. Internetowa społeczność po ujrzeniu pierwszego trailera z E3 1997 roku ochrzciła ją jako “najlepszą grę wszechczasów na PlayStation”. Do dzisiaj wielu graczy określa ją tym zaszczytnym mianem, darząc sentymentem i szacunkiem. Powszechnie uważa się, że mieć PlayStation i nie grać w tą pozycję to głupota, a ja sam przychylam się do tej opinii jako osoba, która skończyła tą przygodę aż 14 razy. Panie i panowie - przedstawiam Wam Metal Gear Solid. więcej...
Tym razem na CPN coś dla fanów Dragon Balla - miłej lektury
Smocze Jaja? Panie, bez pornografii proszę... - DBZ:BT3
Dragon Ball to bez wątpienia najbardziej rozpoznawalne anime w naszym kraju. Większość młodych ludzi doskonale kojarzy postać Goku i jego kompanów, walczących z przeróżnymi pokrakami w obronie naszej pięknej planety, nękanej przez wcześniej wspomnianych. Dragon Balla można było obejrzeć w naszej swojskiej polskiej telewizji dawno temu, przez co bardzo dużo osób miało możliwość ujrzenia niejednokrotnie pierwszego anime w swoim życiu. Dla wielu DB stał się synonimem słowa “anime” w naszym kraju właśnie z tego powodu. Nie dziwi więc, że gry osadzone w uniwersum stworzonym przez Akirę Toriyamę zyskały nie mniejszą popularność w Polsce. Dziwi natomiast to, że po serii mniej lub bardziej udanych fanowskich flashowych pierdółek, modów do przeróżnych gier czy padacznego Dragon Ball Z: Final Bout na PSXa doczekaliśmy się w końcu gry, po którą ze spokojem sięgnąć mogą nawet osoby nieobeznane w temacie. Co jeszcze bardziej szokuje - gra jest wyśmienita! Dzisiaj na warsztat wrzucamy Dragon Ball Z: Budokai Tenkaichi 3, najgodniejszego reprezentanta anime na konsoli PS2. więcej...
Bzduras ty lepiej zacznij recenzję pisać, będziesz miał z tego dodatkowe pieniądze
_________________ Babble babble bitch bitch
Rebel rebel party party
Sex sex sex and don't forget the violence,
Blah blah blah got your lovey dovey sad-and-lonely. This is the New Shit.
Ostatnio zmieniony przez DArkon 18-11-2008, 20:42, w całości zmieniany 1 raz
DArkon napisał/a:Napisałeś tam o Dragon Ball Online PC???
Nie, tekst jest o Dragon Ball Z: Budokai Tenkaichi 3 na PS2.
Bzduras ty lepiej zacznij recenzję pisać, będziesz miał z tego dodatkowe pieniądze
Już jedno źródło pieniędzy mam, a piszę z doskoku (ot, jak się zachce), więc praca recenzenta nie dla mnie Pisanie traktuję jako rozrywkę taką samą, jak słuchanie muzyki czy gry, pozwala mi się to trochę oderwać od rzeczywistości. A że komuś się to podoba to bardzo się z tego cieszę
“I jął w szale niepojętym heros rozcinać ciała wrogów swych mieczem większym aniżeli on sam. Jego ciało krwią demonów spłynęło, a oręż ze stali stał się czerwony, jakoby ogień sam nim zawładnął. Furia człowieka nim władającego była zaiste ogrmona, niepojęta przez umysły największych mędrców. Ciała pokonanych układały się w stosy, te zaś stawały się coraz większe, aż rozmiary przybrały pałacu królewskiego, a szczątki demonów liczniejsze stały się niż ludność królestwo zamieszkująca. Oczy jego zdały się płonąć we wściekłości ogromnej. Wzrok owy strach w poczwarach wzbudzał, a człowiek zwykły na jego widok schronienia szukał. Gdy ostatni z wrogów jego upadł spojrzał on na dzieło zniszczenia swego. Obnażył w uśmiechu żeby, słysząc kolejne zastępy pomiotu szatańskiego, po czym rzucił się na stworzeń strasznych kolejne hordy…” więcej...
Wyszedł nowy film pod znakiem Resident Evil, więc razem z Szinim pogaworzyliśmy sobie na jego temat, co możecie przeczytać tutaj, klik. Dodam tylko, że byłem totalnie nieświadomy tego, że ta rozmowa ujrzy światło dzienne
…i o tym, jak mały (bagatela 185cm wzrostu) Bzdursky skakał po pokoju niczym dziecko, ciesząc się na widok dużego białego pudełka i dwóch mniejszych w folii. Nie, nie zobaczycie filmiku - rodzinka nie kręciła, gdy szalałem z radości, bo sami cieszyli się swoimi podarunkami. W każdym razie zapewniam, że wyglądało to co najmniej komicznie (sąsiedzi z bloku naprzeciwko tylko się śmiali), ale w tamtym momencie nie interesowało mnie to, jak wyglądam, tylko to, co spowodowało moje dzikie harce więcej...
Sietra napisał/a:Hehehe. Pamiętaj, że oprócz grania jest jeszcze świat realny (powiedział ten co siedzi przy Fallout 3 kilka godzina dziennie ).
Wstawanie o 6 rano i marsz 2 kilometry do pracy przypomina mi o tym od poniedziałku do piątku A bloga prowadzę razem z załogą z pasji. To nie tak, że siedzę 24/7 przed konsolą, jedną ręką gram, a drugą piszę. Tak naprawdę napisanie tekstu na jakieś 1200 słów to kwestia godziny - półtorej, następnie obróbka i już możecie czytać moje wypocinki A grać i tak bym grał, nawet gdybym nie pisał o grach. Czemu? Bo to moje hobby, które pozwala się oderwać od tej szarej rzeczywistości.
Ten tytuł jest znany wszem i wobec w światku graczy. Gra, która wstrząsnęła odbiorcami niesamowitą oprawą graficzną, świetnym gameplayem polegającym na chowaniu się za osłonami i stamtąd zdobywanie terenu kawałek po kawałku (notabene patent ten pojawił się pierwszy raz w mniej znanym kill.switch) i niesamowitą wręcz dawką testosteronu, jaką była przeładowana. Bohaterowie o aparycji Pudziana na sterydach, nienaturalnie niskich głosach, wszechobecne “fucki” i jeszcze gorsze “tatafakery” pojawiały się w ilościach hurtowych przez całą grę, a sama rozgrywka była - nie oszukujmy się - odmóżdżająca. Owszem, kilka elementów urozmaicało strzelanie, ale na zagadki logiczne nie było co liczyć.Moim zdaniem to bardzo dobrze - shooter TPP to shooter TPP, a nie gra logiczna, ale sporo graczy miało odmienne zdanie. Narzekano też na fabułę (że słaba), narzekano na zbytnie przyklejanie się postaci do ścian (że za często robią to, chociaż nie powinny), narzekano na długość gry (że za krótka) i na multiplayera (że ma parę błędów, których być nie powinno). Narzekano, a i tak każdy w to grał, bo tytuł był przełomowy. Czy wydany w listopadzie minionego roku sequel naprawia błędy poprzedniczki, czy jeszcze bardziej je pogłębia? Zobaczmy… więcej...
Po lekkim zastoju wreszcie naskrobałem coś nowego, do spółki z Shinim. Miłej lektury.
Diabeł też płacze. Czwarty raz!
Pamiętam moment, w którym po raz pierwszy zobaczyłem pierwszą część Devil May Cry. To był jakoś początek 2002 roku, kolega z bloku zakupił sobie PlayStation 2 (czy tam dostał na urodziny - nieważne) i chyba trzy gry. Wśród jego tytułów wypatrzyłem przy którejś wizycie DMC właśnie - przypomniałem sobie recenzję Myszaqa z 50 numeru PSX Extreme (Neo+ wtedy jeszcze nie czytałem) i poprosiłem kumpla, żeby mi pokazał grę. Wyszedłem dobre trzy godziny później. Gra po prostu mnie przygniotła - w czasach, gdy posiadałem PSXa nie mogło być inaczej. więcej...
…jak się z nimi śpiewa. Wiele było filmów, które podejmowały tematykę żywych odpadów z cmentarza - jedne lepsze (trylogia Romero FTW!), inne gorsze (remake’i tejże trylogii), ale jednak były. Przyznam, że moje zamiłowanie do tematyki zombie rozbudził właśnie wcześniej wspomniany reżyser, do spółki z firmą Capcom, odpowiedzialną za serię gier o wdzięcznie brzmiącym tytule Resident Evil. Trzeba przyznać, że żywe trupy, mimo upływu czasu, trzymają się całkiem nieźle jak na swoją umarłą kondycję i nadal straszą z ekranów TV czy to za sprawą nowych filmów (dyskusyjnej jakości) czy nowych gier (ostatnio choćby Left 4 Dead). Wśród licznych pozycji trzeba ostro lawirować, żeby nie naciąć się na kompletną padakę, która bardziej śmieszy niż wzbudza niepokój, a jednocześnie łatwo jest przegapić tytuły, które dostarczają dużej dawki radości. O jednej z takich produkcji będzie właśnie teraz… więcej...
Bzdursky, ja, miłośniczka Katamari, za Prince'a postawię ci piwo. Choć szczera prawda to - najpierw zbieramy ostre przedmioty, potem ludzi a na to drzewa, samochody, budynki...
...i planety... Katamari to jedna z najbardziej niedocenionych gier na PS2 i Xboxa 360 moim zdaniem, bo jest naprawdę miodna. A że ranking miał być z założenia lekko śmieszny to pomyślałem, że warto dać coś abstrakcyjnego na koniec I dzięki za przeczytanie, to motywuje
10 rzeczy, za które kochamy Capcom - Szini i ja bardzo lubimy gry Capcomu, dlatego zastanowiliśmy się wspólnie, dlaczego tak bardzo cenimy sobie tą firmę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum