Aha..to teraz zasypię "Fanart" niejaką twórczością niejakiego churcha :wink:
Jako pierwsze pójdzie moje stare powiadanko...ehe..
Tyk...tuk...tyk...tuk...
Groteska tego odgłosu melancholijnie wierciła się po niedużym pokoju wywołując delikatne wibracje mające na celu zliczenie każdego kto okazał się żywym. Łapała w swoje sidła każdy oddech, a potem delikatnie układała go do swych krwawych puzzli. Ale czy przez jej drobną głowę chodź raz przewinęło się gorące uczucie współczucia? Czy chodź raz spojrzała w te wykrzywione twarze ukazujące ją samą...ukazujące groteskę? Wiedziała, że tak naprawdę nie istnieje. Istniała bo wyobraziła sobie ból. Teraz, wśród tych wszystkich rozbitych naczyń, wśród tylu mokrych dywanów, wśród całego zgiełku jaki panował jeszcze przez chwilę aby pokazać, co tak naprawdę rozbawiło całe pomieszczenie ona spokojnie przyglądała się martwym płatkom kurzu, które jeszcze przed chwilą niczym jedna rodzina zajmowały okrytą brązowym kocem kanapę. Zebrała wszystkie oddechy, jej malutki wiklinowy koszyk był pusty...
-Aniu? Czy zgodziłabyś się na spieprzenie twojego doskonałego życia?- zawołał ochryple głos.-Zresztą, a kogo obchodzi twoja zgoda? Usiądź proszę w kącie, a może ominie cię szeroki uśmiech groteski.
Niczym tajemniczy zgiełk, który postanowił już na zawsze zamieszkać w pokoju, tak tajemnicze słowa unosiły się w powietrzu obijając się obojętnie o sztywne ciała rozsiane po całej podłodze. Głos znów powtórzył się, a drobne, przerażone oczka małej dziewczynki ukrytej pod mroczną płachtą ciemności zdawały się wyszukiwać nieobecnego już źródła.
-Całe masy zasranych, gnijących ziaren, złotko.
Lecz nie ziarna były teraz najważniejsze bynajmniej dopóki nie wiedziała czym one są. Dziewczynka wtulona „mr.Bodie” małą, twardą zabawkę na sznurek do złudzenia przypominającego, któregoś z szeryfów dzikiego zachodu, modliła się w duchu, aby krople przestały wreszcie odbijać się od okna. Bała się, że hałas sprowadzi złego pana.
Pana, który przyjdzie po to jedno nie zasiane ziarno, zasieje ją oraz to drobne sztuczne ziarno. Dziewczynka pociągnęła za sznurek i nagle cały pokój wypełnił zniekształcony odgłos kowboja z dzikiego zachodu.
-To miasto jest za małe dla nas dwóch.- powiedział przekręcając głową na tyle na ile pozwalała mu jego cienka szyja.
Drobna rączka momentalnie powędrowała do jego czerwonawych ust, jakby to co przed chwilą zrobiła nigdy się nie zdarzyło. Widocznie zły pan tego nie słyszał. Gdyby tak było, na pewno usłyszałaby jego ciężki oddech. Była tego pewna, tak bardzo pewna jak tego, że...
...znów trzymała napięty sznurek.
Wpatrywała się w niego przeświadczona, że gdyby go zaraz nie puściła pęknie i zacznie krzyczeć z rwącego go bólu, co już na pewno zdradziło by jej położenie. Jej palce powoli zsunęły się z białego kółeczka przyczepionego do sznurka, a pokój znowu wypełnił głos dzielnego szeryfa.
-Jestem najszybszy, nie masz żadnych szans- podniósł szybko dłonie przygotowując się do strzału. –Już więcej nie będziesz brudził mego miasta!
Z mikrofonu zamontowanego w zabawce doszedł dźwięk wystrzału, poczym szeryf złożył ręce.
-Robota skończona! Znów jesteście bezpieczni obywatele!
Dziewczynka usłyszała głuchy jęk i wyjrzała z ciemności. Jeden z zasianych zmienił swoje położenie. Palec wskazujący znów spoczywał na kółku.
- A jednak mamy kolejny bród do sprzątnięcia. – Wykrzyknął szeryf podnosząc swoje chude ręce w stronę zaciekawionych oczu małej.
_________________ Jeśli znudził ci się Silent Hill....?
Zapraszam na moją stronę www.projectzero.republika.pl
I CAN SEE THINGS WHAT OTHER PEOPLE CAN'T SEE......
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum