Przedstawiam kolejny wiersz Czarnego Mojżesza, miłej letury :wink:
Czarny Mojżesz
Ciemny las
Gdy w księżycową noc
Atramentowo czarną
samotnie przed siebie, choć
z duszą na ramieniu marną
Idę traktem zapomnianym
W głąb mrocznego boru
Upiór posępny jego panem
Księciem leśnej grozy dworu
W zorzy miesiąca
Wije się ścieżka klucząca
Pośród drzew pokracznych
Złych figur cudacznych
A ja w głąb ciemnego lasu idę
Wielkie oczy, dziwne ślady widzę
Wszystko przeraża mnie
Cóż tu robię? Sam dziwię się
Serce rwie się z piersi
Włos się na głowie jeży
Gdy dziki wrzask mnie mierzi
dochodzący z tajemnych diabła leży
Czyż to cień drzewa?
A może bestii mięsa trzeba?
Pohukiwanie sowy
Złowieszczy skowyt
Ciemność spowiła głuszę
Czym prędzej zdążać muszę
Albowiem, mym tropem zło podąża
Zła bestia w czas pełni żyjąca
Konar kształtu węża
Wije się u mych stóp
A ja mroczny bór przemierzam
W zaroślach bieleje trup
Słyszę wycie przy skowycie
Dziwne ujadanie. Cóż się stanie?!
Dalej, czym prędzej do przodu
By nie utonąć w grozy morzu
W leśnym poszyciu dziwny kształt
Ktoś tu kiedyś trupem padł
Z ciemności rój ślepi na mnie patrzy
Coś przedziera się ku mnie z haszczy
Głos z ciemności słyszę
Cały ledwo dyszę
Gdy przemierzam mroczny las
Idę duktem, w strachu po pas
Trzask pod stopą, łamanych gałęzi
Grozę wcieloną nęci
Pod cieni powłoką
W czerwoną mgłę przyobleczony
Szepce me imię las potępiony
Serce moje bije i łomocze
Dokoła zawodzą złe moce
Wilcy szczerzą kły
A może to Zły?!
Wicher przekrada się
A ja w ciemność idę
Może to me imaginacje?
A może prosty lud ma rację?
W czeluść pod czarnym całunem
Wstępować nie powinienem, czułem
Bezbożny szept i dziwny syk
Cały mój niezłomny duch już znikł
Strzyga przygląda mi się bacznie
W mą stronę ghoul skrada się właśnie
Wampiryczna poświata przebija się z mgły
Wiem, że mój koniec wśród drzew rychły
Nadejdzie już wkrótce
A ja nigdy nie wrócę
Ach, w przerażeniu zbaczam ze ścieżki
Potykam się o kamień bardzo ciężki
Mchem głaz już dawno obrósł
Poznaję, człowiek go tu przyniósł
Mogiłę zeń uczynił w cieniu koron
Opadam na głaz by był mą podporą
Czujnie badam mogiłę
Strach narasta z chwili na chwilę
Inskrypcja nagrobna
Okazuje się okropna
Groza już mnie chwyta
Strachu tratują kopyta
Udowadnia to nagrobna płyta,
Że ma trumna jest tu ukryta
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Ostatnio zmieniony przez coffiee 09-02-2007, 10:54, w całości zmieniany 1 raz
Cóż, ten okaz równierz bardzo mi się podoba, aczkolwiek brakuje mu tego polotu, zaskoczenia i groteski "Nekrofila". W obu przypadkach jednak Czarny Mojżesz popisuje się niezwykłym kunsztem, a sczególnie słownictwem, które to najbardziej przypadlo mi do gustu. Ten tez skopiuje i zasięgnę opinii innych.
Hm brakuje groteski.. Nic dziwnego, bo też tematyka wiersza jest zupełnie inna. Polot jest moim zdaniem i zaskoczenie też, ale przede wszystkim klimat Mi Nekrofil też bardziej się podobał, głównie ze względu na humor i groteskę, ale tu nastrój wymiata. A poza tym ten wiersz jest sprzed roku, więc być może psychika Czarnego Mojżesza była poprostu jeszcze w lepszym stanie
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum