Nie wiem co mi się stało, ale wziąłem i znów coś napisałem
Wiersz wydaje mi się nieco mniej prymitywny niż mój poprzedni, aczkolwiek poezją bym tego jeszcze nie nazwał No nic oceńcie sami :wink:
Kres walki
Złowieszcza jasność w bezkresie rozbłyska
Pod zamknięte powieki iskrami się wciska
Z otchłani iluzji wracam do życia
Zmartwychwstaję jak co dzień... dla bycia.
Zbieram jeszcze siły by podołać wyzwaniu
Walce z samym sobą, ciągłemu ujarzmianiu
Męczące myśli nachodzą mnie stale -
Czy nie zakończyć mej egzystencji trwale...
Dlaczego wbrew woli żyję nadal?
Czy moja wola jest taka słaba?
Czy życie we mnie wciąż takie silne?
Ono się broni, szuka sensu usilnie...
Wie, że jest absurdem, cudem, świętością
Lecz samo dla siebie jedynie nicością
W istnieniu z innymi nabiera znaczenia
Lecz nigdy sensu, bo tego nie ma...
Choć można się cieszyć samym istnieniem;
Oddechem, płaczem... Lecz trudniej zwątpieniem...
A jeśli sensem jest właśnie istnienie,
Objęte kolejne święte doświadczenie,
Radość z chwili, wszak ból to złudzenie?
Mam nauczyć się cieszyć zwątpieniem,
Każdym rzeczywistości świętej tchnieniem?
Lecz jak można trwać samemu dla siebie?
Kształtować sam siebie, mej duszy marzenie
Wola moim panem - samookreślenie
Ze stada wielbłądów na zawsze się wyrwać
Jak lew stąpać dumnie, wśród płomieni wytrwać
Lecz to mnie pcha na przestrzenie pustyni
Przekreśla koegzystencję z innymi
Żyć sam dla siebie - to niepodobna
Nie idę na pustynię, już nie wiem dokąd zdążam.
Idę dokądś w gwarze targowiska, a jednak sam...
Jak po tłocznej szachownicy, wśród pionków, króli i dam
Dziwna figura, co po krawędziach pól chodzi
Nie pasuje do planszy, lecz z niej nie schodzi...
Zmierzam do nicości, jestem myślącym zwierzęciem
Mą wolę więzi stado zwane społeczeństwem
Gorejąca, płomienna grzywa porasta mój kark
Ale nie wyrwę się, muszę nieść nie swój garb...
Lecz konieczność mi mówi, że potop nadchodzi
Nieubłagana świadomość nowego człowieka zrodzi...
Zaludni się nim kiedyś nasza planeta
Pozostaje mi siedzieć w półmroku i czekać...
Teraz ciemność zapada wokół, walka skończona
Ciała niebieskie jaśnieją, rzeczywistość odrealniona
Otula mnie swoją świętością i wraz ze mną płacze
Spokojna jak księżyc, daje szczęście w rozpaczy...
Oddycham coraz wolniej, rozumiem już wszystko
Wpatrzony w gwiazdy oddzielam ciało od umysłu
Wznoszę się ponad świat, nie chcę już niczego
Poprzez płacz poznaję siebie samego
Zjednoczony z kosmosem, nie szkodzi że sam jeden
Jestem bogiem, zgodnie ze swoim pragnieniem...
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Ważne, że autor wie o co chodzi :wink:
Bo tak jest nie
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
No z grubsza :wink:
Nie no jasne że wiem, ale to pomieszanie Tool'a z Nietzsche'm, więc jak się zna wyżej omówionych (do czego zachęcam) to wiersz może być bardziej zrozumiały (co wcale nie znaczy że ja ich rozumiem, szczególnie tego drugiego ).
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Ja się tak dobrze na wierszach, poezji nie znam..
Jedynie to tam poczytuje S. King'a w wolnych chwilach..
Podobał mi się poemat ''Sir Roland pod Mroczną Wieżą stanął'' Robert'a Browning'a..
http://www.stephenking.pl/mw_ciekawostki_20.html
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Nie oceniam bo się nie znam,ale co myślisz o takiej formie:
Złowieszcza jasność w bezkresie rozbłyska
Z otchłani iluzji wracam do życia
Pod zamknięte powieki iskrami się wciska
Zmartwychwstaję jak co dzień... dla bycia.
Gagar mógłbyś ocenić, a ja sie znam wiesz
A tak jak Ty proponujesz faktycznie brzmi dużo lepiej, dzięki za ten pomysł. Tylko że wtedy pierwszy wers nabiera sensu w połączeniu z trzecim, a drugi z czwartym.. Trochę głupio.
Ale to mój błąd, powinienem od początku zastanowić się nad rymami przepltanymi
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Dzieki za komentarze, te krytyczne także (ale 2mastersh2, z tym SH 4 to jednak odrobinke przesadziłeś... :wink: ) sory że tak późno odpowiadam ale dopierom z wrocka wrócił po 2 tygodniach..
A swoją drogą to kolejny wierszyk skrobnąłem, nie martwcie się - krótszy :wink: Zamieszcze go później, narazie ide spać (eh jak te studia męczą :wink: :wink: )
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum