Jaskrawa żółć roztacza się wokół
Płynna i falująca, żółta tak doskonale
I płoną odbitym światłem w mym oku
Oślepiająco żółte, leniwe fale
Bezwzględna żółtość wlewa się do mych oczu
Obmywa je i farbuje, zmienia w żółte diamenty
Złote łzy po policzkach mych toczy
Które kapią z wolna w błyszczące odmęty
Płaczę wciąż złotem i szlochać nie przestaję
Jak lecący zielony liść wśród żółtego oceanu
Chłonę jego blask całym swoim ciałem
W pełnym wzruszenia rozdygotaniu
Płonąca żółcią bezkresna równina
Rośnie w moich oczach, zatapia mnie powoli
W szaleństwie żółtości moja dusza przypomina
Feniksa odradzającego się w ogniu mej woli
Szkliście żółte są moje oczy
Jak cząstki słońca w bursztynowym kamieniu
Wodospad żółtych łez wciąż je broczy
A niebo przegląda się w nich w milczeniu...
Cudowna błogość rozmywa moje ciało
Delikatny wiatr faluje nim lekko
Zlewam się z żółtą lawą na stałe
By poznać jaki kolor ma wieczność...
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Ok Otóż wiersz ten jest moim hołdem dla rzepaku (mojej ulubionej rośliny), koloru żołtego (mojego ulubionego koloru), jak również pośrednio dla wiosny i przyrody
Po prostu podmiot liryczny znajduje się na środku wielkiego pola rzepaku i doznaje dziwnych stanów... :wink: A na końcu... cóż kwestia interpretacji :wink:
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Powiem szczerze, że ty się nadajesz na jakiegoś poete bardzo dobrze ci wychodzi i się składa ponowne gratluacje oby tak dalej to będziesz wielki pozdro.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum