Wysłany: 17-09-2008, 07:38 Kiedy, gdzie słuchamy OST'ów z SH?
Wpadłem na pomysł założenia takiego tematu.
Kiedyś już na tym forum mówiłem, że chętnie wybrałbym się na spacer wieczorem gdy już będzie ciemno, ze słuchawkami na uszach i muzyką Akiry Yamaoki. No i cóż by tu rzec - od tamtego czasu było kilka takich spacerów Kiedyś nawet wybrałem się z latarką aby sobie polatać po ciemności jednak jak na złość musiała się rozładować.
Muzyka z wszystkich dotychczas ukazanych części jest na pewno zjawiskiem bardzo ciekawym. Nie jest to muzyka dla większości (nie wszystkie utwory) i nie dla tych którzy mają słabe nerwy. Niektóre utwory wzbudzają strach, zmęczenie mózgu ciągłym natłokiem psychodelicznych dźwięków a inne zaś uspokajają i są melodią dla ucha.
Dlatego wysuwa się moje zapytanie - kiedy słuchacie OST'ów z SH? Kiedy macie doła, kiedy jesteście szczęśliwi, czy kiedy po prostu najdzie was ochota? Czy muzyka z SH potrafi wyciągnąć was z dołka, pobudzić do przemyśleń? Czy może jest to po prostu wyjątkowy zbiór dźwięków które nie mogą równać się z resztą utworów i, które mają w sobie to coś? Czy jak już słuchacie soundtrack'ów to wolicie na słuchawkach, czy może jednak wolicie muzykę lecącą z głośników?
Ja szczerze mówiąc nie traktuję muzyki z Silent Hill jako czegoś co mogłoby poprawić mi np. humor. Bardziej już jako coś co pomogłoby mi pomyśleć o kilku sprawach - ale to też nie zawsze. Utwory z całej serii są dla mnie czymś innym niż reszta piosenek rozmaitych wykonawców. Na pewno jest to niepowtarzalne przeżycie.. i jestem pewien, że aby to przeżycie się ziściło musimy mieć do tego dobre warunki.
Soundtrack'ów słucham czasem w domu jednak to się rzadko dzieje. Najczęściej są to utwory typu She, Tears of... czy też Promise. Są to takie najpopularniejsze kawałki, które da się słuchać na głośnikach i to nas nie razi. Co innego jeśli mówimy o tych bardziej psychodelicznych...
Chciałbym bardzo aby po raz kolejny na całym osiedlu, na którym mieszkał pogasły wszystkie latarnie i żeby wyłączyli nam prąd. Wtedy tylko wrzucam soundtracki z SH na telefon, biorę słuchawki i latarkę, i wyruszam na wyprawę. To by było dopiero coś...
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
może głupio to zabrzmi, ale muzyka z SH wręcz stanowi jeden z elementów mojego życia. To jedyne utwory, które mi się nie nudzą. Kiedy coś rysuję, maluję, rzeźbię itd. jest to nieodłączna część procesu tworzenia pracy. Większość kompozycji Akiry jest idealna na tzw doła, ale również stan obojętności. Jednak uważam iż utwory takie jak Angel's Thanatos nadają się do słuchania niezależnie od naszego "stanu emocjonalnego".
Zawsze przez słuchawki, bo tylko wtedy mogę się skupić i uruchomić wyobrażnię. Poza tym sądzę, iz w każdej sytuacji można odnaleźć coś z SH, niekoniecznie musi być ciemno i cicho. Uwielbiam słuchać sobie OST'ów podczas jazdy metrem lub autobusem.
Ostatnio zmieniony przez Juli 17-09-2008, 10:42, w całości zmieniany 2 razy
Juli napisał/a:wydaje mi się, że rozdrabniasz tematy.
No mi się szczerze mówiąc tak nie wydaje.
Wiesz, dyskusja o OST'ach jako OST'ach czyli jaka piosenka się podobała i dlaczego to co innego niż dyskusja gdzie tego słuchamy i przy jakich okolicznościach.
Juli napisał/a:może głupio to zabrzmi, ale muzyka z SH wręcz stanowi jeden z elementów mojego życia.
No i to są słowa prawdziwej fanki
Juli napisał/a:Kiedy coś rysuję, maluję, rzeźbię itd. jest to nieodłączna część procesu tworzenia pracy.
Szczerze mówiąc - nigdy bym na to nie wpadł. Nie wiem czemu, ale jakoś nie potrafię tego połączyć. Malowania i słuchania muzyki z SH - tych psychodelicznych kawałków też?
Juli napisał/a:Poza tym sądzę, iz w każdej sytuacji można odnaleźć coś z SH, niekoniecznie musi być ciemno i cicho.
No tak, to też fakt. Jednakże jestem pewien, że gdy mamy ciemno i cicho to jest o wiele lepiej i nawet wtedy przejdzie nas lekki dreszczyk emocji jak sobie wspomnimy jakiś moment z gry.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Ja ostatnio puszczam OSTy z Silent Hilla w Arenie (kafejce internetowej w ktorej pracuje...swoja droga, jesli ktos chetny zeby wpasc do mnie do roboty pogadac sobie o SH albo czymkolwiek innym to moge adres klepnac PMka), ludzie maja dziwne miny jesli leci np Theme of Laura w wersji z trailera (z glosami potworkow itd)
Muzyki Akiry słucham praktycznie w każdej możliwej sytuacji: w kąpieli, w łóżku, jedząc, pijąc, jadąc autobusem itp, itd. Na pewno największy czad był wtedy, gdy ostatniej zimy zarzuciłem sobie na iPoda OST do "jedynki" i idąc na próbę przechodziłem przez błonia które nie dość ze były totalnie zaśnieżone, to jeszcze przykryte były gęstą mgłą. Oczywiście miałem niezłego schiza gdy ujrzałem psa biegającego samopas (ktoś wybrał się kundlem na spacer). Świetnie mi się słucha Yamaoki do snu. W zasadzie to najczęściej właśnie późnym wieczorem OST-y z Silent Hill goszczą na mojej playliście.
Ostatnio jednak nie słucham ich w ogóle. Chyba mam lekki przesyt tymi dźwiękami i muszę od nich odpocząć. Wiadomo - każdy, nawet najbardziej ulubiony artysta/album/wykonawca kiedyś się nudzi i trzeba zrobić sobie przerwę żeby zapomnieć te melodie i harmonie i w odpowiednim momencie wrócić do nich.
OSTy z SH? Jeden na playerze MP3, pętli mi się w pracy na słuchawkach. Całej reszty raczej w domu, na kompie (5.1 daje radę!) lub na przedpotopowej wieży (głośniki bez basu mniej dają radę, ale da się słuchać). Generalnie raczej w domu, muzyka z SH to nie jest coś, co włączam idąc w pełnym słońcu przez miasto, bo i też do tego nie pasuje, chyba się ze mną zgodzicie.
Iron Savior napisał/a:udzie maja dziwne miny jesli leci np Theme of Laura w wersji z trailera (z glosami potworkow itd)
Dziwne to znaczy, że widać po nich, że im ta muzyka nie leży czy wręcz przeciwnie miałeś już zgłoszenia po utwory z SH?
Abstract napisał/a:gdy ostatniej zimy zarzuciłem sobie na iPoda OST do "jedynki" i idąc na próbę przechodziłem przez błonia które nie dość ze były totalnie zaśnieżone, to jeszcze przykryte były gęstą mgłą. Oczywiście miałem niezłego schiza gdy ujrzałem psa biegającego samopas (ktoś wybrał się kundlem na spacer)
No i taka schiza przy muzyce mi się marzy Niezapomniane odczucie zapewne, co?
Bzdursky napisał/a:muzyka z SH to nie jest coś, co włączam idąc w pełnym słońcu przez miasto, bo i też do tego nie pasuje, chyba się ze mną zgodzicie.
No to na pewno nie. Akurat mjuzik z Silent'a nie nadaje się na spacery
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Myślałem, że będę w miarę oryginalny, a tu widzę, że większość też słucha muzyki SH poza domem na słuchawkach :> I u mnie sytuacja jest podobna. Swego czasu słuchałem też tej muzyki w domu, na głośnikach (w domu na słuchawkach nie słucham niczego - wolę uszy oszczędzać ), jednakże nie mam jej już na kompie, więc też nie mam jej jak słuchać. A ściągać/zgrywać mi się nie chce. Poza tym jednak lepiej nadaje się OST z Silentów do słuchania przy odpowiednio ponurej pogodzie na dworze
Co do słuchania po zmroku w czasie spacerów - kilka razy się przymierzałem, ale ani razu ostatecznie się nie skusiłem. Latem zdarza mi się wracać do domu przez las. A w niektórych miejscach jest tam tak ciemno, że trzeba chodzić na pamięć. Tak więc miejsce idealne, żeby przy pomocy słuchawek wyrobić sobie schizę. Niestety, na to się jeszcze nie zdobyłem, bo nie potrafię zrezygnować z jedynego kontaktu z ototczeniem jaki mi pozostał - słuchu. Gdybym wrzucił słuchawki na uszy, to ani bym nie widział nic, ani nie słyszał Ale przyjdzie jeszcze na to pewnie czas
SbobekH napisał/a:Czy muzyka z SH potrafi wyciągnąć was z dołka, pobudzić do przemyśleń?
Swego czasu utworem który silnie na mnie oddziaływał i pobudzał do przemyśleń był 'Magdalene' z SH 2. Aktualnie stracił jednak swoją moc...
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
O jaki temat Muzyka Akity na każdą okazje dobra^^ I na pogrzeb i do potańcówki takie różnorodny repertuar.Ja w telefonie mam kilka utworów,a mianowicie :
Theme of Laura
Promise
Love Psalm
Overdose Delusion
I Want Love (Studio Mix)
Shot Down In Flames
stanowią świetny przerywnik od reszty repertuaru Świetnie mi się tego słucha i w drodze z uczelni,i podczas sprzątania i w wielu innych sytuacjach.Akira Forever!!
_________________ "Only the good die young
All the evil seem to live forever"
pawcio napisał/a:jednakże nie mam jej już na kompie, więc też nie mam jej jak słuchać. A ściągać/zgrywać mi się nie chce.
I żeś se nagrabił.
pawcio napisał/a:Co do słuchania po zmroku w czasie spacerów - kilka razy się przymierzałem, ale ani razu ostatecznie się nie skusiłem. Latem zdarza mi się wracać do domu przez las.
Stary nie wiem na co Ty czekasz.. Ja tam od razu bym się schizował specjalnie. To najlepsze co może być a trochę strachu i adrenaliny zawsze się przyda. Tak na dobry sen
A sam tam jesteś w tym lesie całkowicie zawsze czy spotykasz jakiś nieprzyjaznych osobników czasem?
Olaf napisał/a:I na pogrzeb i do potańcówki takie różnorodny repertuar
Nie no do potańcówki to się raczej nie nadaje..
Olaf napisał/a:i podczas sprzątania
Tró fan, jak cholera. ;p
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Oj tam, dodam tylko, że częściej słucham muzyki w czasie drogi niż na kompie
SbobekH napisał/a:A sam tam jesteś w tym lesie całkowicie zawsze czy spotykasz jakiś nieprzyjaznych osobników czasem?
Ogólnie rzecz biorąc to nikogo tam nie spotkałem podróżując po nim. Jednak jako że mieszkam na przeciwko tego lasu, to wiem, że po zmroku różne typy się tam kręcą, które może niekoniecznie chciałbym spotkać
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Bzdursky napisał/a:muzyka z SH to nie jest coś, co włączam idąc w pełnym słońcu przez miasto, bo i też do tego nie pasuje, chyba się ze mną zgodzicie.
No to na pewno nie. Akurat mjuzik z Silent'a nie nadaje się na spacery
a ja się nie zgodzę dla mnie pasuje idealnie - pamiętacie, kiedy Heather uciekając przed Douglasem (pierwsza scena) idzie do toalety ? potem przechodzi dworem i widzimy (o ile pamiętam) zachód słońca. Może promienie mają nienaturalny, czerwony odcień, ale jednak jest ciepły .
Dlatego moim zdaniem muzyka (End of small sanctuary) z tego momentu jest idealna na spacer ^^
Ostatnio zmieniony przez Juli 04-10-2008, 13:46, w całości zmieniany 1 raz
SbobekH napisał/a:Nie no do potańcówki to się raczej nie nadaje..
Co tam nie,a You're not here ma taki fajny rytm taneczny No,ale na poważnie to musiałem wymyśleć jakąś odmienną sytuacje do pogrzebu,a mi na język właśnie naszedł taniec ;p
SbobekH napisał/a:Tró fan, jak cholera. ;p
A jak Wy nie sprzątacie?
_________________ "Only the good die young
All the evil seem to live forever"
Juli napisał/a:Dlatego moim zdaniem muzyka (End of small sanctuary) z tego momentu jest idealna na spacer ^^
No to mamy kurde jedną piosenkę a mówiąc ''mjuzik z Silent Hill'a'' miałem na myśli utwory psychopodobne ;p
Olaf napisał/a:Co tam nie,a You're not here ma taki fajny rytm taneczny
Taaa.. Chyba byś musiał się do tego tak wyginać jak pielęgniarka z filmu. ;p
Olaf napisał/a:Wy nie sprzątacie?
My jesteśmy trv fań eSha i żaden z nas sprzątać nie będzie. Brud, krew, rdza - to nasze klimaty
Co do tego gdzie słuchamy ost'ów to w sumie fajnie by było usiąść sobie gdzieś w jakimś parku po ciemku na ławeczce z jakimś fajnym widokiem i zapuścić te bardziej spokojnie utwory z serii. Ja mam w sumie taką miejscówkę, ale nie do końca się do tego nadaje.
Albo pokręcić się na karuzeli w nocy i powspominać walkę z Cybil
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
ja tam mogę tego wszystkiego słuchać nawet w taki ładny słonczeny dzień jak dziś, spaceując po parku wśród ludzi - wszystko zależy od interpretacji. Poza tym Sh kojarzy mi się przede wszystkim z samotnością, a jak wiadomo w tłumie łatwo czuć się odosobnionym, więc inni mi nie przeszkadzają. Jest spokojnie i ciepło, ale dla mnie to nie oznacza, że wszystko jest w porządku.
a teraz staram się nauczyć słów Letter from the lost days
Moim zdaniem najlepiej do muzyki z Silent Hill pasuje poranek (niekoniecznie mglisty), lub pochmurny dzień - oczywiście mówię tu o spokojniejszych utworach, a nie tych "rąbaninach".
Miejsce? Różnie z tym bywa, ale porównajcie sobie np. słuchanie w szkole na lekcji religii (ostatnio to robiłem ), a gdzieś nad jeziorem, lub wręcz w jakimś opuszczonym miejscu (ewentualnie w jego pobliżu). Najlepiej jednak słuchać tej muzyki w samotności, kiedy w pobliżu nie ma ani żywej duszy.
Najmilej wspominam wypad nad zalew o poranku. Spacer ulicą po deszczu i kilka godzin siedzenia i gapienia się we wzburzone wody owego zalewu + muzyka dark-ambient... Tego się nie da opisać słowami.
SbobekH napisał/a:Nie no do potańcówki to się raczej nie nadaje..
Devlock napisał/a:Co Ty powiesz: Akira Yamaoka - Room of Angel (Carl B Remix)
Nie jest może i złe, ale dla mnie to jednak profanacja jest kurcze. Żeby taki utwór remiksować.. Toż to w ogóle inny klimat!
Devlock napisał/a:Jest jeszcze "Your Rain" - wersja z Dance Dance Revolution.
Oślepłem
Devlock napisał/a:Moim zdaniem najlepiej do muzyki z Silent Hill pasuje poranek (niekoniecznie mglisty), lub pochmurny dzień - oczywiście mówię tu o spokojniejszych utworach, a nie tych "rąbaninach".
No poranek też jest moim zdaniem bardzo dobrym czasem aby sobie OST'a z SH posłuchać. Najlepiej chyba byłoby przechadzając się porankiem po ulicach gdzie byłoby zupełnie pusto i żaden samochód by nie jeździł a nad ziemią unosiłaby się poranna mgiełka. Mhmm..
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
SbobekH napisał/a:Najlepiej chyba byłoby przechadzając się porankiem po ulicach gdzie byłoby zupełnie pusto i żaden samochód by nie jeździł a nad ziemią unosiłaby się poranna mgiełka. Mhmm..
Idę sobie dzisiaj na angielski, swoim osiedlem, mgiełka, muzyka na uszach, playlista losowa i wskoczył mi utworek z SH 2 (Alone in Twon). Cóż mogę powiedzieć? Sam się zdziwiłem, że mgła i ten utwór tak wspaniale współgrają ze sobą
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum