Wysłany: 24-02-2007, 12:03 Pomysł na grę Silent hill 5
Mój plan na Silent hill 5 :
Zapadał zmrok, a ja jechałem motocyklem przez dużą, ale pustą ulicę. Nagle zauważyłem, że
coś leży z lewej srony ulicy. Zatrzymałem się i zsiadłem z motocyklu. Zmierzałem prosto, by
zobaczyć co to było... Zauważyłem w ciemności zarys postaci, chyba nieprzytomnej gdy nagle
usłyszałem nadjerzdżający samochód. Gwałtownie wziołem nieprzytomnego człowieka na ple-
cy by uciec przed samochodem. Potchnąłem się, ale szybko wstałem. Gdy obróciłem się w
bok widziałem już tylko maskę samochodu...
Obudziłem się. Niewiedziałem dokładnie gdzie jestem bo okolice spowiła gęsta mgła. O tym
miejcu mówiła mi moja mama, że widziała tu straszne rzeczy. Nazywała się Heather Mason.
Mówiła że jeśli tu się dostanę to prrędko nie wyjdę... Ciekawe czy chodziło je j o tą mgłę.
Przeczytałem tablicę informującą na której pisało Silent hill. Naprawdę to było to miejsce.
A tymczasem dowiaduję się, że moja rodzina ma coś wspólnego z tym miejscem...
A jaki jest wasz pomysł na Silent hill 5? Piszcie.
Szczerze to naciągane. Nie wiedział kto jedzie samochodem i chciał przed nim uciec. Raczej powinien go zatrzymać i prosić o pomoc, skoro znalazł nieprzytomnego człowieka.
_________________ Have you seen a little girl around here?
Szczerze mowiac, co do tego tekstu popieram zdanie Sietry..
A co do SH5 to po co w ogole cos planowac?
Myslenie zostawmy tworcom, ktorzy (mam nadzieje) zaskocza Nas ciekawa, wciagajaca gra z klimatem przez duze K.. :wink:
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Pomysł jest dobry, nalezało by nad nim jeszcze troche popracować aczkolwiek fabularnie nie jest źle. Dobry jest motyw z synem Heather ogólnie spoko, a oto moja wizja:
Jechaliśmy wraz z żoną samochodem, wracaliśmy z wakacji nad morzem. Była noc ale chcieliśmy już dzisiaj dostać się do domu i wyspać po całodniowej podróży. Włączyłem radio z którego wydobywał się właśnie dźwięk piosenki zespołu Aerosmith - Dude looks like a lady. Była to nasza ulubiona piosenka więc odrazu nasze głowy zaczeły się gibać w rytm piosenki. Właśnie Joe Perry grał swoją słynną solówkę kiedy stało się coś dziwnego... Z drugiej strony nechała na nas z ogromną szybkością cysterna. Głośny sygnał klaksonu sprawił że wybiłem się z transu i gwałtownie skręciłem lądując na barierce. W ostatniej chwili zdołałem zobaczyć tważ kierowcy, był dziwny... Kiedy się zatrzymałem spytałem się żony czy nic się jej nie stało. Była zdrowa tylko dzięki pasom bezpieczeństwa. Nagle w powietrzu przetoczył się ogromny huk a potem wielki wybuch. Wysiadłem z samochodu sprawdzić co się stało. Podszedłem do przepaści, a w niej zobaczyłem najbardziej straszny widok w życiu. Cysterna spadła w przepaść kompletnie skasowana, po czym wybuchła nie dając szans przeżycia kierowcy... Przeszedł mnie dreszcz że mogło mnie spotkać to samo. Nagle serce podskoczyło mi do gardła. Usłyszałem przeraźliwy głos mojej żony która wołała mnie o pomoc. Kiedy się odwróciłem zobaczyłem tylko mgłę. Gęstą i nieprzeniknioną. Podbiegłem do samochodu sprawdzić co się dzieje lecz jej tam nie było... Basy bezpieczeństwa zostały, jakby zerwane. Wyglądało to jakby ktos je przegryzł. Niestety kluczyki w stacyjce były złamane a jedno koło pęknięte co uniemozliwiało poscig samochodem. Chwyciłem ze schowka latarkę po czym pobiegłem w stronę skąd doszły mnie krzyki. Po paru minutach biegu zoabczyłem, nad drogą, zniszczony napis: "Welcome to Silent Hill". Co to mogło znaczyc nie wiem. Jednak wiem jedno, pójdę nawet do piekła aby odnaleźć moją ukochaną. Bałem się o nią. Bałem się ją stracić. Bałem się że w moim sercu ponownie zagości pustka jak o stracie matki. Nie! Nigdy do tego nie dopuszczę. Kocham ją nad życie i zrobie dla niej wszystko.
Sorka za orty i literówki (uff)
Ostatnio zmieniony przez BMF 24-02-2007, 16:26, w całości zmieniany 1 raz
Jak każdego dnia, wstałem o czwartej nad ranem. Przywdziewając biała sutannę otworzyłem Księge Prawa celem uświecenia dobrej nocy, by nastepnie jak co dzień odprawić rytuał odpedzania pentagramu i zanurzyć się w heretyckich litaniach bólu i nienawiści. Jednak kiedy chciałem nastawić jakąś miłą muzykę, by rozluźnić zmysły i dopełnić mych modłów, popełnilem okropny bląd. Zamiast "Razorblade Romance", w czarnym odtwarzaczu znalazała się płyta "Pagan Warrior".
Przklęte requiem wypełniło mą wierze, sługi poczeły ksztąć się wokoło (mimo, ze wszyscy winni jeszcze spać), konie stały się niespokojne. Sam zamilkłem. Wtedy ujrzalem, jak w mej sypialni inwokuje się Thor, niemal czułem potęge Jego młota. Ma oblubienica równierz się przebudziła, słyszać ryki nawołujące do wszczenia Pogańskiej Wojny.
- Vallentine, mój ukochany, czy to samo piekło wstąpiło w nasze progi? Coz to za raban, przerywający tak słodki sen?
-Wybacz mi Heather, wybaczcie Niebiosa i Hadesie, teraz nawet Dionizos i Pan mnie nie uratuja. Oh, czyz nie czujesz, ukochana? Tej agoni, którą zaraz ześle na nas przeznaczenie?
Chcialem rzec coś jeszcze, jednak wtedy przemowił Thor. Nie potrafie tego przekazac, myslałem, ze słysze miliardy dusz przemawiające miliardami jezyków. Zrozumiałem tylko tyle, ile miałem zrozumieć. Miałem wrócić do porzuconego przeze mnie mienia, i zacząć szerzyć wartosci pogańskie. Przywdizalem więc najczarniejszą z mych szat, z długa peleryną i obszernym kapturem, z wyhawtowanym herbem mym na piersi - krwawiącej róży oplatającej dwa zwrócone ku dołowi pistolety, złaczone różańcem, z diabelskim krzyzem celtyckim i Heartagramem zamiast krzyża greckiego. Z nad tryskajacego żarem od wieków kominka, zdjąłem mą katane, najcenniejszy z mych mieczy; o klindze z mithrillu wydobytego przez krasnoludy z Morii i ostrzu z adamantu który wyrwałem Volverinowi ze szkieletu, jako trofeum po zwycięskiej walce. Dosiadając mego czarnego rumaka aryjskiej krwi, najdzielniejszego i najszybszego z całych mych stajni; o bujnej, czarnej grzywie opadającej na jego krwistoczerwone, palące ogniem nienawiści lica. Zabrałem jeszcze odtwarzacz mp666 z prawdziwie pogańską muzyką (HIM, InMe, Finch i Interpol), garść dukatów i kilka eliksirów mego nadwornego alchemika, jako antidotum na aids i katolików.
Widząc przez otwarte wrota wschodzące słońce, chciałem zerwać mego rumaka z kopyta i pognac przed siebie, jednak powtrzymała mnie moja luba.
- Vallentine, najdroższy, czy musisz nas teraz zostawiać? Czy nie mozemy zostac jeszcze razem? Tak piękne są teraz dni. Lato odeszło; noce sa coraz ciemniejsze, dni krótsze, zaś slońce nie pali już tak mocno.
- Wybacz ukochana, ale Bóg Wojny nakazał mi nawrócić niewiernych, slowem albo mieczem. Obawiam się, że słowa na niewiele się zdadzą, musze wypełnić mój obowiazek aryjskiego Rycerza i przelac tyle niewiernej krwi, na ile Niebiosa mi pozwolą. Obawiam się, ze...
- ...że mozesz nie wrócić, wiem. Daj mi jeszcze skosztować słodyczy twych ust najdroższy, rób to, do czego Erebuz dał ci płomień.
- Dogladaj naszych włosci wczas mojej nieobecnosci. Wiem, że będziesz dzielna, bylaś od zawsze.
- Powiedz mi tylko, gdzie mam oplakiwać Twe odejscie, i gdzie szukać zemsty za boleśc, której mogę doznać?
- Tam, gdzie już byłaś i tam gdzie się udaje jako misjonarz. W Silent Hill.
Jezu BMF "podszedłem" sie mówi A co do pomysłu, to mógłby być, tyle że motyw z wypadkiem wydaje mi się delikatnie mówiąc mało oryginalny.. Ale jakby to dobrze przedstawić, podłożyć należytą muzykę, to może by coś z tego było :wink:
Vallentine, SH to nie miejsce dla wikingów hehe ale pomysł ciekawy :wink:
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Przeco przeprosiłem za blędy ale dobra zaraz edytne. Ale wiesz opisac wypadek to nie to samo co go zobaczyć i usłyszeć, w dodatku talentu do pisarstwa chyba nie mam za wiele ^^.
[ Dodano: 2007-02-25, 09:05 ]
Poprawkka tamtej fabuły:
Zapadał zmrok, a ja jechałem motocyklem przez dużą, ale pustą ulicę. Nagle zauważyłem, że
coś leży z lewej srony ulicy. Zatrzymałem się i zsiadłem z motocyklu. Zmierzałem prosto, by
zobaczyć co to było... Zauważyłem w ciemności zarys postaci, chyba nieprzytomnej gdy nagle
usłyszałem nadjerzdżający samochód, który się zatrzymał blisko mnie. Poszedłem poprosić kierowce o pomoc. Podszedłem bliżej pojazdu i zobaczyłem w ciemności czyjąś twarz.
Bałem się, gdyż nie miałem mocnych nerwów. Mój lęk coraz bardziej mnie przerastał.
Postać w aucie była sztywna, zupełnie się nie ruszała... Może to manekin... nie to nie mógł być manekin skoro się zatrzymał. Zwykle w horrorach, przy takich scenach w aucie leży zmasakrowany trup, albo... jakieś monstrum. Wmawiałem sobie po cichu : ŻYCIE TO NIE FILM". Wyciągnąłem rękę z zamiarem otworzenia drzwi. Z auta pociekły krople krwi. Odwróciłem się za siebie bo coś usłyszałem. Leżąca postać wstałe na nogi. Była przygarbiona i coś niewyrażnie mamrotałą. Nagle z kieszeni wyciągnęła nóż i zmierzała w moją stronę... Zacząłem uciekać... Zobaczyłem barierkę otaczające jakieś misto. Chciałem przez nią przejść, ale uciekałem dalej. Znowu się odwróciłem, patrząc czy już zgubiłem postać. Obejrzałem się w bok i zobaczyłem w ciemnoościach czerwone oczy i poczułem mocne uderzenie w głowę. Dalej już nic niepamiętam, bo straciłem przytomność.
Obudziłem się. Niewiedziałem dokładnie gdzie jestem bo okolice spowiła gęsta mgła. O tym
miejcu mówiła mi moja mama, że widziała tu straszne rzeczy. Nazywała się Heather Mason.
Mówiła że jeśli tu się dostanę to prrędko nie wyjdę... Ciekawe czy chodziło je j o tą mgłę.
Przeczytałem tablicę informującą na której pisało Silent hill. Naprawdę to było to miejsce.
A tymczasem dowiaduję się, że moja rodzina ma coś wspólnego z tym miejscem...
Wiek: 18 Dołączył: 19 Mar 2007 Posty: 349 Skąd: kielce
Wysłany: 29-03-2007, 14:58
Wedlug mnie sh5 powinien nazywac sie in the begining,i glownym bohaterem mialby byc gosc na ktorego oczach silent hill sie wyludnia no a my musielibysmy probowac temu zapobiec.W ogole fajnie by bylo jak by bronie byly jeszcze bardziej staroswieckie
Wiek: 21 Dołączył: 08 Maj 2007 Posty: 104 Skąd: Szczecin
Wysłany: 09-05-2007, 00:35
Albo jakby to było raz, w konkretnym momencie gry. Choć musiałbymbyć nieco podchmielony żeby dać się na to nabrać. I bardzo podchmielony żeby zobaczyć jak ten stwór wyłazi mi z TV
Wiek: 21 Dołączył: 08 Maj 2007 Posty: 104 Skąd: Szczecin
Wysłany: 09-05-2007, 00:41
A gdyby raz pozwolić graczowi wcielić się np. w członka kultu, który strzeże tajemnic SH? Myślę że fajnie byłoby raz zagrać po stronię "miasteczka" a nie kolejnego samotnego bohatera.
Kto by nie chciał zagrać Piramidkiem
Choć z drugiej strony gra mogłaby stracić przez to na "straszności"
Co sądzicie???
Na pewno nie byłoby już to takie straszne..
Zresztą jaką fabułę, można by stworzyć do tego co napisałeś?
Bo ja nie mam kompletnie żadnego pomysłu..(co akurat mnie nie dziwi )
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 21 Dołączył: 08 Maj 2007 Posty: 104 Skąd: Szczecin
Wysłany: 09-05-2007, 14:35
I w tym tkwi problem
Ale sądze że twórcy poprzednich silentów coś by wymyślili. W końcu jeśli chodzi o fabułę to wiemy na co ich stać Przy czym mimo że u Piramidka ciężko znaleźć jakiś pomysł na opowieść, tak członek kultu mógłby np. starać się spowodować ponowne nadejście Samaela, na przekór bochaterowi który chce pokrzyżować jego plany. Mogłoby być ciekawie...
Wiek: 18 Dołączył: 19 Mar 2007 Posty: 349 Skąd: kielce
Wysłany: 10-05-2007, 13:08
Właśnie o to chodzi że jak wcielasz się w bohatera ktory się zagubił w mieście to gra zaczyna nabierać klimatu i jest strasznieja,grać piramidem toz to bylaby rzeżnia :wink:
Wiek: 21 Dołączył: 08 Maj 2007 Posty: 104 Skąd: Szczecin
Wysłany: 11-05-2007, 13:25
Wiem że w SH idzie głównie o klimat samotności i strachu, ale taka gra Piramidogłowym mogłabybyć dodatkiem do odblokowania po przejściu gry
Choć jak już powiedział SbobekH straszne by to napewno nie było. Ale jako dodateczek...
Jak chcecie sieczki to sobie w god of war pograjcie. Silent Hill to nie bezmyślna młócka tylko gra z klimatem, a gra piramidogłowym czy cokolwiek podobnego na pewno nie byłoby w żaden sposób ciekawe. Już wolałbym w to miejsce jakieś dodatkowe chaptery niczym SH2:DC.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Możnaby też zrobić patent niespecjalnie odkrywczy i juz dawno stosowany w innych gierkach tzn. zależnie od typu potworka pokazywana jest specjalna dla niego sekwencja "wykańczania głównego bohatera" takie cos jak w Clive Barker:Undying albo chocby RE. Na przykład gdyby Lying Figure opryskal nas kwasem to nie padamy na glebe tylko postac sie zaczyna jarac rozpuszczac tego typu rzeczy. Byłoby to losowe i oczywiscie zadnej blokady klawiszy bo chyba nic tak nie wnerwia jak przymuszanie gracza zeby ogladal cos poraz setny.
_________________ "Cicho tak chłodno tak
bywa i tak"
I co byście robili będąc PH?? Szlajali się po mieście z prędkością ślimaka taśtając za sobą ten wielki nóż rzeźnicki?? I na pewno by było strasznie... PH jest właśnie dlatego tak kultowy, bo nie ma go za dużo i tak powinno zostać. Ja bym w życiu nie chciał grać PH
Bycie członkiem kultu też mi się nie widzi, bo
hebini napisał/a:starać się spowodować ponowne nadejście Samaela, na przekór bochaterowi który chce pokrzyżować jego plany
nie ma dużej przyszłości, no bo jak tu walczyć całą grę z jedną postacią??
Ewentualnie mógłby się próbować ten członek wydostać z miasteczka, ale to się wydaje mi zbyt banalne.
Więc zgadzam się z 2mastersh2 i Suavkiem w tej sprawie.
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
pawcio napisał/a:I co byście robili będąc PH?? Szlajali się po mieście z prędkością ślimaka taśtając za sobą ten wielki nóż rzeźnicki?? I
Coś mnie się zdaje, że mówisz o hebinim i o mnie..;>
Chociaż ja też nie popieram tego pomysłu
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 23 Dołączył: 21 Maj 2007 Posty: 4 Skąd: z gór
Wysłany: 21-05-2007, 20:14
Oto mój pomysł na następnego Silent Hill-a (z góry przepraszam za długość, literówki i drobne błędy)
Początkowy filmik przedstawiałby przecietne amerykanskie miasto, jest piekny słoneczny dzień, początek wakacji. Pięcioro przyjaciół (trzy dziewczyny i dwóch chłopaków ok. 17-18 letnich) planuje kilkudniowy wyjazd nad ocean (lub jakieis inne miejsce), jadą terenowym samochodem należącym do rodziców jednej z koleżanek. W czasie jazdy, jak to na młodzież przystało, palą trawke, piją piwo i oglnie dobrze się bawią. Jeden chłopak wpada na pomysł aby po drodze odwiedzili pewne nawiedzone miejsce, o którym słyszał, że w tajemniczych okolicznościach znikają tam ludzie. Spragnieni przygód nastolatkowie godzą sie jednomyślnie na krótki postój w miasteczku SILENT HILL. Zjeżdżają więc z autostrady i małouczęszczanymi drogami próbuja tam dotrzeć, jednak mimo posiadania mapy tracą oriętacje i kilka godziń błądzą po bezdrożach. Gdy świecące na pomarańczowo słońce jest już bardzo nisko na horyzoncie, zmeczonym jazdą bez celu, nastolatkom ukazuje sie stary, zniszczony znak z napisem ,,Welcome to Silent Hill". Miasteczko wydaje sie być opuszczone, postanawiają wiec wysiąść i je zwiedzić. W samochodzie pozostaje tylko Laura (małe nawiązanie do sh2 lecz to nie ta sama), która ma złe przeczucia. Prosi innych aby sie pośpieszyli gdyż już stracili dużo czasu i chciałaby wyruszyć w dalszą droge jeszcze przed zapadnieciem zmroku. Czwórka przyjaciół postanawia wejś do zniszczonego przedrożnego sklepiku, a tym czasem Laura w samochodzie chcąc posłuchać muzyki przeszukuje plecak w poszukiwaniu i-poda, niezwracając uwagi na to co się dzieje na zewnątrz. Zajmuje jej to trochę czasu gdy nagle słyszy w dali czyjś krzyk, niezbyt głośny lecz przerażający. Szybko podnosi wzrok i widzi... tylko białą, gęstą mgłę, która jest wszędzie, woła swoich przyjaciół lecz nikt nieodpowiada. Pomimo strachu postanawia wysiąść z auta i ich poszukać (i tu przejmujemy nad nią kontrole).W sklepie do którego weszli niema żywej duszy, tylko mała kamera ze świecącym fleszem dającym dość jasne światło, leży na ziemi (miał ją w reku jeden z chłopców). Na filmie z kamery widać tylko jakieś niewyraźne cienie, mgłe i krzyki jej przyjaciół, tak wiec głównym jej celem staje się odnalezienie ich oraz wydostanie się z miasta co niebędzie łatwe gdyż jej samochód niechce odpalić a wyrwy w ziemi skutecznie blokują drogi wyjazdowe (normalka w sh).
Laura byłaby zwykłą nastolatką, raczej mądrą niż silną, która na widok potwora z najgorszego koszmaru woli uciec niż okładać go metalową rurką (to właśnie niepodobało mi się w trójce, że Heather była zbyt odważna jak na nastolatke i umiała się posługiwać pistoletem czy karabinem maszynowym co raczej jest troche dziwne w jej wieku), dlatego grając nią naszym zajęciem byłoby rozwiązywanie zagadek i szukanie, po pierwsze śladów po jej przyjaciołach, a po drugie odpowiedzi na pytanie ,,co się tu do cholery dzieje?". Mała kamerka z fleszem zawieszona na szyi służy jej za latarke oraz notes (Laura może nią robić zdjęcia rzeczy które bedą jej później potrzebne do rozwiązywania zagadek). Walk byłoby niedużo więc jako broń miałaby do dyspozycji najwyrzej jakiś zardzewiały nóż, może jakiś klucz do kół z samochodu i naprzykład paralizator znaleziony w torebce swojej koleżanki.
Nasępnie gdzieś tak w połowie gry byłaby scena, w której Laura goniona przez jakieś monstrum przez nieuwage wpada do głebokiej dziury, w ciemnościach słychać tylko jej krzyk i ...
Ładna kobieta, około 39 lat, budzi się z koszmarnego snu, jest zlana potem a na ustach ma imie Laura. Szybko się ubiera i wybiega z domu zabierając po drodze rewolwer i naboje z szuflady oraz strzelbe męża z nad kominka. Pędzi szybko samochodem kilka godzin aż dostrzega w oddali dobrze jej znany znak z nazwą miasta, do którego miała nadzieje nigdy nie wrócić. Wjeżdża w gestą mgłę i omało nie udeża w wóz stojacy na drodze.
Odrazu go poznaje gdyż dwa dni wcześniej dała go swojej córce. Wysiada, sprawdza samochód córki ale jest pusty, w tym momecie robi się ciemno a całe miasto zaczyna się zmieniać. Cheryl dobrze wie co to znaczy, bierze strzelbe z auta, przeładowuje i w tym momecie przejmujemy nad nią kontrole.
Przechodzimy Cheryl mniej wiecej te same lokacje co Laurą ale w alternatywnym Silent Hill przez co są nieco inne. Mamy doczynienia z dużo większą liczbą kreatór ale do dyspozycji mamy wiecej rodzai broni. Zagadek jest teraz niewiele, byłaby to cześć bardziej zręcznościowa niż logiczna. Pod koniec możemy naprzykład kilka razy na zmiane grać Laurą a potem Cheryl.
Co myślicie o takim scenariuszu? Mam jeszcze pomysł na zakończenia ale to później.
Wstałem z fotela zdenerwowany bo głupi polacy znów mecz przegrali, wziąłem gazurkę z szafy poszedłem do samochodu, odpaliłem go i ruszyłem. Ruszyłem w stronę Silent Hill zobaczyłem niemowlę na jezdni stanąłem podszedłem do niego ono spojżało się namnie i powiedziało Daj (die) głupi polak myśli co ma dać niemowlu? dziecko ciągle mówiło Daj, daj, daj zdenerwowany polak wyciągnął z inwentarza gazurkę i przywalił dziecku, wtedy pojawiła się matka miała 5 metrów wielkości, zjadła polaka. Koniec
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum