No przy Silentach noc + słuchawki to podstawa bez tego ani rusz :wink:
Mnie nawet nieźle szarpały niespodzianki w SH 2(krzyki,szepty,itp.) w 3 już troche bardziej przewidywalne to było ale fajny jest ten moment z tym manekinem z urżniętą głową w miejscu gdzie sie katane znajduje
_________________ "Cicho tak chłodno tak
bywa i tak"
DArkonFanSH1234 napisał/a:Też niedawno sobie pograłem w Silent Hill 1 i nieraz mi się zdarzyło przestraszyć, szczególnie jak podczas grania się zamyślisz, i nagle taki ktoś/coś wyskoczy ci znikąd hehe wtedy to jest zgon, odrazu aaaaaaaaaa fuck i tyle hehe.
właśnie to umie wywołuje strach np widzę potworka który śpi (SH2) i se idę a on sie porusza to już zgon albo widzę potworka pod samochodem przelazę a on wyjeżdża i też już leże
Wiek: 18 Dołączył: 19 Mar 2007 Posty: 349 Skąd: kielce
Wysłany: 19-05-2007, 14:16
\chodzi ci o ego ktory ma cztery nogi?W dwojce w hotelu jak musiales wszystkie rzeczy zostawic w szafie bo inaczej nie zjechałbyś to ten moment był nie tyle straszny co denerwujący bo w korytarzu piwnicy bylo troche potworkow
Mam jeszcze jedna scenke ktora mnie dosyc czesto przeraza.....
A mianowicie jak nagle to radio zaczyna syczec w barze i ten "Ładny ptaszek" nagle wbija przez okno....
_________________ You have a PSG1 now you can use it against Sniper Wolf! Hurry up and save Meryl!!!
Wiek: 22 Dołączył: 28 Maj 2007 Posty: 4 Skąd: Chorzów
Wysłany: 30-05-2007, 13:31
Co do wczuwania się w kierowaną postać, jest to bardzo istotna sprawa dla fabuły i klimatu. Dla przykładu taki motyw: Podchodzimy do trupa gdzieś tam sobie leżącego, badamy go i wyskakuje napis: Trup. Nic niezwykłego... Sekundę. Chyba ma coś w żołądku. Czy użyć noża?
Wciskamy "tak" i pojawia się napis "Znalazłeś Klucz do drzwi". Kiedyś nie zwracałem na to uwagi, ale po obejrzeniu filmu (Chodzi o scenę kiedy Rose wyciąga klucz z omotanego drutem kolczastym ciała Colina) zrozumiałem że to wcale nie jest tylko kwestia wciśnięcia "x". Rozcinanie, nawet martwego ciała to dla przeciętnego człowiek okropność, co dopiero robienie tego w miejscu rodem z najgorszych koszmarów gdzie wszystko może ożyć. Ale bohater nie ma wyjścia, musi to zrobić bo inaczej zostanie w mieście na wieki. Teraz kiedy gram w SH staram się patrzeć na wszystko w ten sposób.
W silent Hill najbardziej straszy mnie niepewność. Dziwne odgłosy w pomieszczeniach szpitala, huk rozbijanego szkła, do tego kamera zazwyczaj ustawiona tak że pokazuje nasze wejście do pomieszczenia. Racjonalność mówi nam że każdy dźwięk musi posiadać swoje źródło, dlatego od razu podnosimy pistolet. Ale to jest Silent Hill, logika dawno została pożarta. Kiedy grałem pierwszy raz w jedynkę, znajdując się w wyżej wymienionych pomieszczeniach, oprócz obawy przed ich zawartością, najbardziej czułem strach przed ich opuszczaniem. Albo świetny motyw z "Piramidogłowym" który stoi sobie za kratami, a później znika. Byłem w 100% pewny że kręci się gdzieś w pobliżu i zaraz na nas wyskoczy.
Przerażający, jak dla mnie, jest sam temat okultyzmu i demonów. To wprawdzie element fabuły o której tutaj nie mówimy , ale element którego boje się chyba najbardziej.
Natomiast co do lokacji, to kraty w podłogach rzeczywiście są przerażające natomiast pokrwawione ściany czy rozkładające się trupy nie wywołują u mnie żadnego lęku.
Na koniec dodam że przez moją wypowiedź może przebijać się SH1. To dlatego że niedawno w nią grałem i jej obraz do teraz mam wyraźny.
Hora napisał/a:najbardziej czułem strach przed ich opuszczaniem.
To jest racja, oprócz wymienionych przeze mnie wcześniej (ale chyba w innym temacie) rzeczy które wzbudzają strach podczas grania w SH, lęk przed nieznanym jest dość wysoko. Pamiętam jak bardzo lubiłem wracać do pomieszczeń w których wiedziałem, że było (jak na Silent Hill) bezpiecznie (w dwójce np. pokój w szpitalu gdzie leżała Mary), a za każdym razem gdy wchodziłem do nowego pomieszczenia to bałem się co tam spotkam (można powiedzieć nawet że bałem się że się będę bał )
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Wiek: 19 Dołączył: 21 Maj 2007 Posty: 21 Skąd: Rzym (B-Stok na wakacje)
Wysłany: 10-06-2007, 00:15
Gra nadal straszy i co nalezy dodac, straszy skutecznie. Sila Silent Hill w przeciwienstwie do Resiedent Evil jest strach typu "idzie zombie, wez sie boj". Klimat grozy w Silent Hill buduje mgla, postacie, ktorym nie zawsze mozna ufac nawet jak wydaja sie z pozoru normalne i udzwiekowienie. Ten ostatni akapit jest najwazniejsza skladniowa grozy w Cichym Wzgorzu. Jednak nie na kazdego Silent Hill dziala. Zauwazcie, ze w SH boimy sie bardziej tego co za rogiem czy za drzwiami moze byc, niz tego co naprawde sie tam znajduje. Silent Hill niszczy psyche.
Dołączył: 24 Sie 2006 Posty: 38 Skąd: Midwich School
Wysłany: 10-06-2007, 10:39
Bo najbardziej boimy sie tego, czego nie jestesmy w stanie ogarnac, ocenic. Nie wiemy, co to jest, przez co wzmaga sie przerazenie... Bezkresny mrok, ktory rozposciera sie przed toba jest bardziej przekonujacy, bo twoja wyobraznia sama tworzy koszmarne wizje i majaki, ktorych nie przebija nawet najbardziej zwyrodniale pomysly tworcow...
Na początek hi all - a teraz można już przejść do tematu. SH dalej kopie tyłek. Wczoraj znowu zacząłem w niego grać i po prostu nie mogę się oderwać - coś po prostu zmusza do powrotu do tego upiornego miasteczka...
PS "fahrenheit umrzesz w Silent Hillu" - no ja wiem
Dołączył: 24 Sie 2006 Posty: 38 Skąd: Midwich School
Wysłany: 12-06-2007, 22:13
2mastersh2 napisał/a:Pogrywam sobie teraz w sh3 i strach jest,klimat tez niezly ale czegos jednak brak według mnie to brak tego niepokoju który był w sh1 i sh2.
Faktycznie, cos w tym jest. Przynajmniej u mnie juz nie wywolywal takich emocji, ale to nadal pierwsza liga...
Racyjka, najbardziej to mnie te psy przestraszyły, jak wyskoczyli z Kibla (Sh 4), Potem czasem mnie te małpy straszyły i duchy (SH 4), reszta śmieszyła.
_________________ Babble babble bitch bitch
Rebel rebel party party
Sex sex sex and don't forget the violence,
Blah blah blah got your lovey dovey sad-and-lonely. This is the New Shit.
Ostatnio zmieniony przez DArkon 18-06-2007, 20:21, w całości zmieniany 1 raz
DArkonFanSH1234 napisał/a:Potem czasem mnie te małpy straszyły i duchy, reszta śmieszyła.
Chciałbym to widzieć... Bo mnie jeszcze nic nigdy nie śmieszyło (albo sobie tego nie przypominam) podczas gry w Silent Hill... Zawsze gram w skupieniu w ciemności samemu i przez to czuję ten klimat\napięcie w grze - może to dlatego...
W nowo powstałej ankiecie głos oddaję na SH... Pierwsza część w którą grałem i w którą boję się grać do dziś... Dużo strachu dodaje kiedy się gra w trybie FPP - no prawie... Chodzi o ten widok kamery nad ramieniem Harry'ego... Robi wrażenie np. podczas spaceru korytarzami Alchemill'i albo Midwich Elementary School...
Wiek: 18 Dołączył: 19 Mar 2007 Posty: 349 Skąd: kielce
Wysłany: 02-08-2007, 20:07
Muszę powiedzieć że chociaż sh4 jest gorsze od poprzednich części to jedna lokacja zrobuła na mnie wrażenie a mianowicie las gdy tam wszedłem poczułem smak z poprzednich części,jeszcze do tego za drugim raze Walter za plecami..brrrr............
Poza zaledwie kilkoma momentami strachu tam nie uświadczysz. Mnie osobiście parę razy zaskoczyły flashbacki z życia Travisa oraz kilka momentów w teatrze. Cała reszta mnie specjalnie nie ruszyła i choć samym klimatem była nawet niezła (oprócz motelu) to jakoś nie czułem oporu i niepewności przed zwiedzaniem kolejnych pomieszczeń. SH1 i 3 jednak górują pod tym względem.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Miałem przyjemność grać w Silent Hill 1-4. Oczywiste, że seria sama w sobie jest ewenementem wśród gier. Nie grałem w żadną inną grę, w której twórcy z taką starannością przyłożyli się do straszenia nas - graczy. A najlepsze jest to, że SH wzbudza w nas lęk na wielu płaszczyznach (nie tylko nagle wyskakujący zza węgła przeciwnicy, ciemność i muzyka, ale też surrealizm i abstrakcja wylewająca się z ekranu monitora/telewizora wielkim strumieniem).
W końcu najstraszliwsze jest to, co jest dla nas, ludzi, nienaturalne i nieludzkie (a jeszcze większe obrzydzenie wzbudza w nas wszelkiej postaci aberracja ludzkiego ciała).
Bardzo ważnym elementem w Silent Hill są poszczególne lokacje które odwiedzamy podczas gry. W każdej z części serii są miejsca, które mnie przerażały nie tyle wyglądem, co ich przeznaczeniem na co dzień. Prym pod tym względem wiedzie szpital. Miałem kiedyś (nie)przyjemność pospacerowania po szpitalu późnym wieczorem - puste korytarze, zimne i nieprzyjemne światło "jarzeniówek", kompletna cisza... Takie miejsca są wystarczająco przerażające bez krwi na ścianach, zakrwawionych łóżek szpitalnych i potworów. A jeśli to szpital psychiatryczny (jak w SH 2 i 3), to przerażenie potęguje się (również taki szpital odwiedziłem - na szczęście nie jako pacjent ). Trudno mi to opisać, ale idąc po schodach z jednego piętra na następne, czułem tą wszechogarniającą atmosferę szaleństwa i cierpienia - i tu doszedłem do ważnego punktu w moim poście.
Silent Hill działa na gracza również w momentach normalnego codziennego życia. Czy nikomu z was nie zdarzyło się wracać do domu późną nocą albo wczesnym rankiem zamgloną ulicą? Jeśli tak, to chyba wiecie o czym chcę napisać... Jeszcze ciekawiej jest, gdy jakiś koleś wyprowadza o 4-5 rano pieska na spacer i pozwala mu pobiegać samopas... Zawału prawie dostałem... Po prostu SH na zawsze już chyba zmienił mój sposób patrzenia na pewne miejsca, zjawiska czy zachowania ludzi z mojego otoczenia. W sytuacjach, w których nie ma podstaw do jakichkolwiek obaw, mój umysł "buntuje się" To tak, jakby ktoś z was przyłapał najlepszego kumpla na kradzieży w swoim domu - już nigdy nie potraktujecie go tak, jak przed tym incydentem. Krótko mówiąc: szpitale, szkoły, wesołe miasteczka, kościoły, hotele będą mi zawsze przypominały wydarzenia z SH.
O muzyce mógłbym wiele napisać, ale myślę, że w innych tematach zagadnienie to zostało wystarczająco wyeksploatowane. Dodam tylko, że muzyka sama w sobie pełni w moim życiu bardzo ważną rolę, więc siłą rzeczy, grając w SH, olbrzymią uwagę przykładam do dźwięków które dobywają się z głośników. Myślę, że to jeden z najważniejszych czynników decydujących o poziomie strachu u gracza.
Nie chcę się rozpisywać na temat poszczególnych części serii, odnośnie strachu bo i tak nic nowego już nie wniosę. Dodam tylko, że Silent Hill był strasznym przeżyciem dla mnie (siedemnastolatka - bo w takim byłem wieku, gdy pierwszy raz miałem okazję w SH zagrać). Silent Hill 3, natomiast, "zniszczył moją psychikę" lokacjami, ich obskurnością i ogólnym obrzydlistwem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum