Chodziło mi o te tłumy ludzi, Silent przyzwyczaił mnie do 5-7 osób, a tutaj? Ho, grubo po 30.
Racja ze szpitalem! Może nie powinna tam jakoś super zabłądzić, ale np. pomylić pokoje? Albo poprostu otworzyła niechący/sam się otworzył, a tam... nie wiem, Valtiel gra z PH w karty W każdym razie, stanowczo za krótko w tym szpitalu. No i jeszcze Lisa... jedna z ważniejszych postaci w SH1 i jedna z najbardziej tragicznych i smutnych w serii, a tu nic. Nawet niepodobna była (Lisa miała taką niewinną urodę, a w filmie jakaś lala)
_________________ ... we're all stars now, in the dope show ...
Właśnie wróciłem z kina i ... raczej nie tego się spodziewałem. Myślałem, że będę bezkrytycznie zachwalał film, a teraz mam wiele zastrzeżeń.
1. Po pierwsze początek ogólnie jakoś się nie klei - cała koncepcja z przyjazdem do SH wyssana z palca - banalna. Pierwsze 15 minut filmu są nijakie.
2. Pojedyncze sceny są mistrzowskie, ale całość posklejana czasem byle jak ...
3. Momentami naiwne ... typu ... co ona szukałą w szufladzie w szkole ... a tam o latarka. Albo koleś wchodzi do tego archiwum i informacje o SH prawie na wierzchu ... pododnie z tą fotą alessy w szkole.
4. Muzyka ... chyba chcieli na siłę upchać te wszystkie kawałki. Momentami motywy są źle dobrane, nie pasują do scen. Za dużo ich - czasem powinni pozostawić bez muzyki, co dałoby lepszy efekt.
5. Gdyby mroczna strona Alessy miało coś z charaktery komiksowej Christabelli ....
Może jakoś ambitnie tego nie napisałem, ale takie mam odczucia. Poza tym teraz to co dobre:
1. Miejscówki - nasze wspaniałe miasteczko wyglądało jak żywcem wyrwane z gry.
2. Potwory ...
3. Piamidowy ... scena jak przecina się przez te drzwi ... wspaniała.
4. Pielęgniarki - w sumie scena z Paniami należy do moich ulubionych. Nie wiedziałem, że potrafią się tak zmysłowo poruszać ... a te silikony
5. Finałowa scena z Alessą ... chociaż ja bym się tam dłużej z nimi wszystkim pobawił a nie tak od razu załatwić wszystko co się rusza.
Powiem tylko jeszcze, że po skończonym filmie usłyszałem od siedzących z tyłu ludzi hasło: 'bez sensu'.
A teraz poniżej możecie mnie zjechać za moje wywody. O proszę tu jest miejsce:
_________________ In my restless dreams, I see that town ... Silent Hill
www.kswistak.livenet.pl
Cran, bardzo dobre spostrzeżenia, odebrałeś film tak jak ja:)
i jeszcze jedne sprostowania
-co do piramidogłowego to miał za duży mieczw tym filmie:)
-z Cybil zrobili jakąś męską nikitę
-Dahlia czterdziestolatką? no, w grze starzej wygląda:)
-A druga połowa filmu, motyw z paleniem, w każdym zdaniu imię "alessa",motyw z kultem wieśniaków i kościołem-sux
_________________ "Wiesz, byłem tam gdzie Anioł szepcze w ucho, swą otuchą,
porwał mój ląd, lecz jak kustosz strzegłem swój krąg..."
Piszę ten post bo wyszłam z seansu dość mocno podirytowana……. Nawiasem mówiąc nie obchodzi mnie co inni myślą i piszą a to są moje prywatne myśli i odczucia…..
Więc jeśli chodzi o film to sama nie wiem od czego powinnam zacząć, ale zacznę do tej negatywnej strony…….. Mianowicie pierwszą rzeczą jaka mi się niepodobna jest zastąpienie Harego tą dziąchą…. Po prostu wkurzyło mnie to maxymalnie. Kolejną rzeczą są „stwory”, które powinny dużo inaczej wyglądać (nie pod względem graficznym). A pyzatym było ich zbyt dużo i były przegięte (np. ten typas z 8m mieczem)… Sama historia także została zmieniona co sprawiło, że jako fanka Sileni Hill byłam przeokropnie zawiedziona…. Postaci także zostały zastąpione i zmienione pod względem charakterów…. Wątki gry (w większości) zostały pominięte…. Tłumy ludzi w sileni Hill?? Żenada!!! Czekałam na ten film tak długo, a wychodząc z seansu aż mnie telepało z nerwów. Muzyki dającej klimat tej gry też zabrakło a to przecież ona zaraz po samej fabule tworzyła klimat tej gry, nieprawdaż?? ……. A z paląca się Cybil to przegieli totalnie….
Aczkolwiek są także plusy. Grafika i efekty specjalne były kapitalne, grę aktorów też można by pochwalić, a poza tym nic więcej mnie nie urzekło….. To by było na tyle….
W końcu byłem na Silent Hill (u mnie w mieście dopiero od piątku grają...) więc mogę co nieco napisać. SPOILERY!
Nie czytałem całego topicu ale z tego co przeglądałem to większość osób się rozpływa. Spodziewałem się, że jako fan gry także będę zachwycony ale niestety. Muszę przyznać, że film mnie naprawdę ROZCZAROWAŁ. Możecie mnie spalić na stosie niczym Alessę czy coś, ale spodziewałem się czegoś lepszego, naprawdę.
Początek filmu znośny, trzyma w napięciu, interesująco się rozwija, pierwsza przemiana Silent Hill jak najbardziej udana. W końcu pojawiają się dzieci. Tutaj myślę: "to będą jaja... małe lachociągi z nożami". I jakże miłe rozczarowanie, gdyż była to jedna z lepszych (przynamniej trzymająca w napięciu) scen filmu. Ale później niemiłe rozczarowanie. Otoczenie coraz mniej fascynowało, pojawiali się jacyś goście w kombinezonach... "co to jest?" myślę. Owszem, sporo było nadal scen ciekawych ale momentami zbyt przewidywalnych. Wyjście "pana trenującego yogę" to istna komedia. Ledwo się powstrzymałem od śmiechu. Karaluchy żałosne, Piramidogłowy wcale nie straszny... reżyseria podupadała, film przestał trzymać w napięciu. Oczywiście z wyjątkami.
Nienajgorsza była końcówka, z wyjaśnieniem wszelkich motywów. Aczkolwiek jak pojawiło się to białe światło ponownie z kumplami musieliśmy się powstrzymywać od śmiechu po skojarzeniu z Architektem z Matrixa 2.
Były też smaczki 'dla fanów' w postaci Lisy czy Piramidogłowego. Ale uważam, że ich obecność była zbędna...
Wiele do życzenia pozostawiała też gra aktorska, szczególnie tych fanatyków religijnych. Aczkolwiek Rose IMO grała najlepiej.
Sporo się trafiło też buraków. Pare prostych przykładów: najpierw Rose ucieka przed "czymś" a potem goni "coś" w szkole. Albo jak próbuje się dostać do Alessy (a wraca linką...)
Nie mam na razie sił pisać cokolwiek więcej. Jako fan gry jestem trochę zawiedziony. Z całą pewnością stwierdzam, iż jest to najlepsza ekranizacja gry jaką widziałem, ale daleko jej od ideału, szczególnie, że mówimy tutaj o Silent Hill. Film był niezły, trzymał momentami w napięciu, miał niebanalną fabułę, ładną oprawę audiowizualną, niezłą reżyserię oraz świetne zakończenie (nie licząc 'masakry' w kościele, bo to kolejna parodia).
Moja ocena filmu krąży gdzieś pomiędzy 6+ a 7- na 10. Oceniam to nie tylko jako ekranizację gry, ale też jako zwykły film. Myślę, że twórcy mogli sobie darować niektóre motywy a zaoferować lepsze rozwiązania. Niemniej jednak film warto obejrzeć.
Uznajmy, że ostatecznie przyznam ocenę 7-/10.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
No cóż, każde zdanie na temat filmu, ma swoją racje. Ale co tam, czekam na wersje DVD.
Aha, Rose najpierw goniła, a potem była goniona, a od Rose to lepiej wypadła Christabella, a już na pewno Chris.
_________________ Have you seen a little girl around here?
No wiec i ja sie wypowiem Film widzialem juz jakis czas temu, mniej wiecej niedlugo po tym jak forum padlo... A dzisiaj sie zmobilizowalem i przeczytalem caly ten topic (jakos mi sie udalo do niego dostac ). I ze wszystkich opini najblizej mi chyba do Cran'a i Nitro. Musze powiedziec ze sie dosc mocno zawiodlem na filmie... Ale po kolei:
Klimat: W porownaniu z gra byl dosc mizerny, jednak jako taki byl. Ogolnie mnie nie zahwycil pod tym wzgledem.
Potworki: Nie bylo ich za duzo, jednak odnosze wrazenie jakby byly na sile tam upchniete, tak zeby byly. Ale ich wyglad jest rewelacyjny, szcczegnie pielegniarki. Pokusilbym sie nawet o opinie ze pielegniarki sa lepsze niz w grze
Muzyka: Najmocnieszy punkt filmu, rewelacja ze az mi slow brak zeby opisac :wink:
Zakonczenie: Calkiem spoko, nie rewelacyjne, ale scena z 'zesta Alessy byla moim zdaniem jedna z najlepszych w filmie
Gra aktorska: Nie bylo zle, moglo byc lepiej. Ponad przecietnosc jak dla mnie wybila sie tylko odtwoczyni roli Alessy/Sharon. Calkiem dobrze wypadly aktorki grajce Rose i Cybil.
Lokacje: Po muzyce kolejny mocny punkt filmu. Bardzo dobrze wykonane, no ogolnie palce lizac. (troche przypominaja opuszcozny szpital psychiatryczny w Owińskach :wink: )
Ujecia kamer: momentami byly bardzo dobre, jednak nie zwracalem na to wiekszej uwagi.
Wybaczcie ze nie est to w spojnej wypowiedzi tylko tak jakby od myslnikow, ale tak mi bylo wygodniej napisac
A teraz jeszcze troche spojniejszego tekstu. Jak juz pisalem nie zahcwycil mnie ten film, chociaz dla fana jest on dobrym dzielem i pozycja obowiazkowa. Nie dziwi mnie jednak ze zostal on raczej zle odebrany przez wiekszosc ludzi, bo brak stycznosci z gra na pewno obniza jego ocene. Co mi sie osobiscie nie podobalo, to ze malo tam bylo strachu. Klimat jak juz pisalem nie zbyt dobry, a scen 'typu "bu!!!"' tez nie bylo. Pozatym poczatek filmu jakos tak przelical, nic, zero wprowadzenia, prawie od razu jada do SH. Juz lepiej by bylo gdyby sie wszystko zaczelo w SH, a w trakcie filmu dowiedzieli bysmy sie dlaczego Rose z corka tam pojechaly. Jak juz sie tak czepiam to mozna bylo zrobic film dluzszy i podzielic go na dwie czesci, ale to wybaczam, jezeli wyciete sceny beda na dvd. Nie wypowiem sie pod katem ekranizacji gry, bo nigdy nie widzialem filmu ktory bazowal na grze w ktora gralem, ale ogolnie jako film 'Silent Hill' wypadl miernie. Co bylo dobre, to to ze nie byl on wierny w 100% grze, bo wtedy cos mi sie wydaje ze wialo by nuda.
A na koniec jeszcze pare wypowiedzi przytocze
nitro napisał/a:z Cybil zrobili jakąś męską babe
penval napisał/a:Silent przyzwyczaił mnie do 5-7 osób, a tutaj? Ho, grubo po 30.
Zgadzam sie z tymi wypowiedziami w pelni, jednak juz czesciowo bylem pogodzony z tym po obejrzeniu zdjec z filmu i zwiastunow. Jednak tlok byl troche za duzy w tym 'cichym' miescie.
coffinfeeder napisał/a:Valtiel gra z PH
n n Dobre, ten motyw powinni wykorzystać w następnej części, a jako trzeciego do gry proponuje Chucka Norrisa, ciekawe kto by wygrał Laughing
A moze by tak zrobic Valtiel vs. Pyramidhead (zartuje oczywiscie, bo to juz by profanacja byla)
Suavek napisał/a:Były też smaczki 'dla fanów' w postaci Lisy czy Piramidogłowego. Ale uważam, że ich obecność była zbędna..
Gdyby tych scen nie bylo, na pewno nic by sie wilekiego nie stalo, jednak dzieki tym scenom osoba ktora grala wczesniej w gre moze poczuc sie... lepiej :wink: Podjerzewam ze takich smaczkow bylo jeszcze wiecej w wycietych scenach... A jeszcze co do tej sceny z PH to jedna z lepszych w filmie (obok zakonczenia).
A mi obecność PH nie przypadłą do gustu, przecierz on jest KATEM i ścigał Jamesa za jego zbrodnie a tak trzeźwo patrząc to jedynie James był grzesznikiem, w innych odsłonach gry nie było PH bo bohaterowie nie popełnili zbroni. PH w filmie to taki ozdobnik jak Jessica Alba w Sin City...
Dołączył: 24 Sie 2006 Posty: 38 Skąd: Midwich School
Wysłany: 24-09-2006, 17:23
Ciezko uniknac porownan z genialnym konsolowym pierwowzorem. Ogladalem film, majac w pamieci chwile spedzone z SH1. Niestety, w porownaniu z pierwowzorem, film wypada biednie, ale tez nie bylo mozliwosci, zeby w jakimkolwiek aspekcie, moznaby postawic go na rowni z gra... Nie zmienia to faktu, ze, w moim odczuciu, film jest udany, a docenia go fani glownie pierwszej czesci.
Co mi sie nie spodobalo, to przesadna feminizacja calego filmu. Same babki, na lewo, na prawo, gdzie nie spojrzysz. Zastapienie Harrego laska to chybiony pomysl, ale sama Radha Mitchell spisala sie na piatke.
Ciezko wytlumaczyc obecnosc Piramidoglowego, ale jego wstawki sa bardzo efektowne.
Zakonczenie w stylu Silent Hilla, czyli nic nie wiadomo. Widac, ze Gans mial jakies pojecie o grze. Wirujaca miedzy rurami kamere, w uliczce, na poczatku filmu oddal znakomicie.
Czego mi brakowalo, to naglych "straszakow", tak, zebym podskoczyl na 5 m i rozlal cala cole po sali...
Niezaprzeczalnie, najlepsza adaptacja gry, jako samodzielny film troche gorzej, ale dla fanow gry jest to pozycja obowiazkowa.
ogladalem ostatnio 2 raz i nadal stwierdzam ze miasto i lokacje maja klimat. i zachwalam nadal rzezysera. ale fabula.. zmieniam ocene na 5/10, jestem fanem sh, ale nie bede sie oszukiwal
_________________ "Wiesz, byłem tam gdzie Anioł szepcze w ucho, swą otuchą,
porwał mój ląd, lecz jak kustosz strzegłem swój krąg..."
powiem tak. Reżyser długo błagał Konami o możliwość nakręcenia SH... W końcu napisał do nich list i opisał jak wiele dla niego sh znaczy. japońce sie zlitowały i pozwoliły mu nakręcić... no i zrobił 3.5h... Konami powiedziało, że za długie - dzisiaj oglądamy 2h :]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum