„zabił człowieka bo nagrał się w Dooma/ Far Crya”. Ile razy słyszeliśmy w mediach takie wyjaśnienia zbrodni? Ale czy to naprawdę wina gier? Przecież, prawie każdy nastolatek gra, ale nie każdy zabija. Media piszą aby dzieci nie grały dużo w gry z przemocą bo później będą zabójcami. Owszem nie mówię tu, żeby 10-cio latek grał w GTA(choć teraz nawet 5-cio grają). Czy bohaterowie gier tak działają na umysł, że odbiorca chce robić to samo? Owszem, czasami każdy się wkurzy na grę, bo nie może przejść etapu albo go za często zabijają. Ale czy po wyłączeniu gry może robić to samo co w niej zobaczył. A wy jak sądzicie?
Ja grałem w Mortale, Devile, GTA, Gearsy i cholera wie co tam jeszcze i jakoś nikogo nie mam ochoty zabić Przeciwnie, gry traktuję jako swego rodzaju wentyl bezpieczeństwa - ile razy po pracy miałem ochotę zabić pół świata to siadałem przed GTA i dawałem upust swej agresji Jak ktoś jest normalny, to gry mu nie zaszkodzą.
W gry nie powinny grać osoby ze słabą psychiką że tak powiem. Często takie osoby chcą zobaczyć jak to jest naprawdę.
Wymagania wiekowe nie są na pudełku dla ozdoby. Ja osobiście jak gram i jest u mnie siostrzeniec to wyłączam grę i przechodzę na kompa pogadać z kumplami lub poczytać jakieś informacje.
Wiadomo że psychika ludzi młodych dopiero się kształtuje i lepiej im dawać dobre przykłady.
W grach przemoc to już standard, dlatego przedział wiekowy jest jak najbardziej na miejscu.
Widzę że autor post ma 15 lat, nie znam Cię nie wiem jaki jesteś, ale każda osoba jest inna.
Najważniejsze to nie zapominać że to tylko gra, trzeba rozróżniać prawdę (życie) od fikcji (świata wirtualnego). Jeśli to zostanie zachowane nie dojdzie do tragedii.
Rodzice też powinni się zainteresować w co ich podopieczni grają. W końcu taki nastolatek nie zarabia pieniędzy tylko (najpewniej) ma od rodzica.
Też mam kumpla w Twoim wieku Devil i wiem jaki jest i gra w gry ze znaczkiem +18, jednak jestem przekonany że wie gdzie są granice.
To tyle z mojej strony.
PS.Najlepiej jest zwalić winę na gry lub wydawców. Co moim zdaniem jest śmieszne...
Ostatnio zmieniony przez Slimeq22 27-03-2009, 21:01, w całości zmieniany 1 raz
Slimeq22 napisał/a:Rodzice też powinni się zainteresować w co ich podopieczni grają.
No właśnie powinni! Niestety w naszym kraju jest tak, że rodzice nie zwracają uwagi czy ich pociecha gra w Pasjansa czy GTA. Nie lepiej jest w sklepach z grami. Sprzedawcy nie patrzą kto kupuje jakie gry. Ostatnio jak byłem w Empicu, wszedł ojciec z synem. Chłopak wziął sobie dwie gry 18+ i ucieszony poszedł do kasy.
Ja osobiści staram się nie grać w gry 18+. Jednak gdy już gram to wiem gdzie jest granica między rzeczywistością a grą.
Uwierz mi, to nie tylko problem Polski. U nas adwokaci nie mają co stosować lini obrony "bo grał!", bo sądy są w tej kwestii niezbyt przychylne takim dyrdymałom.
Oj tak sprzedawanie gier (mowa oczywiście o tych ze znaczkiem +18) powinny być sprzedawane za okazaniem dowodu. No ale chyba teraz liczy się tylko pieniądz, czyli sprzedaj jak najwięcej nie ważne komu.
Z drugiej strony cieszę się że są w ogóle przepuszczane gry do naszego kraju. Czytam że do takiej odległej np. Australii miało co wchodzi na rynek jeśli chodzi o gry (są pewno i inne kraje które nie zezwalają na sprzedaż brutalnych gier).
Taaa wszystko zależy od tego,jak dziecko ma po układane w głowie,no ja np.w wieku podajże 15 lat miałem styczność z GTA III,ale wiedziałem co dobre i złe,i wiedziałem przecież że tak nie można chodzić w realu,no ale niestety są tacy co pod wpływem gier(tudzież filmów) bawią się w Al'a Pacino ;/ Np.tam w szkole w Niemczech koleś z kałachem przyszedł do szkoły,smutne ale prawdziwe.Kiedyś czytałem,że kolesie bawili się w malowanie sprayem no i jak złapani zostali to przyznali się,że inspiracją było dla nich GTA:SA..
Pozdro dla tych ludzisk
_________________ "Only the good die young
All the evil seem to live forever"
Ale czy gry tak wpływają na umysł człowieka, że bierze do ręki karabin i strzela do każdego. A może to jest tak, że próbuje się popisać przed kumplami, że umie to samo co bohater gry.
W każdym człowieku jest przecież „mechanizm hamujący”, który powstrzymuje przed złem. Czyżby gry tak wpływały na umysł, że on zanika?
To Wy nie wiecie? Przecież 97% ciemnych mocy ukrywa się w komputerze, a ziemscy rodzice by padli, gdyby zobaczyli, jaką masakrę gry robią w głowach ich ziemskich dzieci. Potem zaczyna się stres, koszmary, to jest choroba, tak zwany syndrom komputerowy! Nie wierzycie?
Gdyby doszło do książek to chyba bym stracił wiarę w ludzi.
Moim zdaniem gry wpływają tak silnie tylko na ludzi o słabej psychice. Mówię tutaj o ludziach, którzy siedzą 24 na dobę przed kompem i grają bez przerwy. Nie możecie powiedzieć, że każdemu od gier odbija bo każdy gry inaczej odbiera. Gdyby nie było ludzi, którzy w grach widzą odbicie realnego świata - a to odbicie wydaje się doskonalsze i więcej mogą w nim zdziałać - to nie byłoby czegoś takiego jak pogrzeb dziewczyny w grze World of Warcraft, w którą owa dziewczyna zagrała się na śmierć. To był najbardziej przekonujący motyw, który mi uwidocznił co gry robią z ludźmi a MMO stało się dla mnie czymś.. niefajnym - łagodnie mówiąc.
Z tego co sam widzę w gimnazjach roi się od bachorów. W moim dawnym są same dzieciaki, które nawet nie potrafią uszanować nauczyciela i.. można się tam ponoć poczuć jak w przedszkolu. Jestem chyba jednym z ostatnich normalnych roczników.
Toteż nie dziwię się, że takie małe szkraby idealizują siebie grając w gry i czerpią z tych super-mega-nadludzkich postaci dla własnego podbudowania. Młodzież robi się coraz debilniejsza - widzę to.
Ale jak takiemu przepowiesz? Dopóki się nie przewrócisz, dopóty się nie nauczysz.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Filmy podobno tak nie działają jak gry, już tłumaczę dlaczego.
Filmie oglądasz poczynania głównego bohatera, wiemy jaki jest i dlaczego to robi. Możemy mu wybaczyć lub nie, nie mamy kontroli.
Co do gier, to my sterujemy poczynaniami głównego bohatera. Ale co najgorsze dostajemy punkty (pieniądze) za zabijanie.
W filmie nikt nie nagrodzi oglądającego, ogląda i zapomina...a grając chcemy zrobić jak największą rozwałkę żeby zdobywać punkty, co zachęca do dalszego działania.
Ostatnio czytałem że jakiś 5latek ugodził swoją siostrę nożem kuchennym bo ta nie chciała mu oddać jego przenośnej konsoli. *podobno grał w grę w której rzuca się nożami*
Ale prawdopodobną przyczyną jego zachowania było środowisko w jakim żył.
Obejrzyj to, tego to się można wręcz bać.
Przesłuchaj do końca.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 17 Dołączył: 02 Mar 2009 Posty: 18 Skąd: Babimost
Wysłany: 29-03-2009, 20:33
Ja myślę że gry nie szkodzą gry są po to żeby się zrelaksować choć słyszałem w wiadomościach taką informacje że jakiś tam chłopak grał se w coś cały dzień i tak kilka dni no i przyszła do niego mama i zabrała jakąś grę chyba Postala no i chłopak się wkurzył i zabił swoją mame tylko dla tego że mu gre zabrała. No i jak tą informacje usłyszałem to mówię
- Kurde ziele jacy tu ludzie żyją.
Jednak młode dzieci nie powiny grać w takie gry jak postal
_________________ Google poradzi, google nigdy cie nie zdradzi
Ja słyszałem o dwóch podobnych przypadkach, oba z grą Tibia. Jeden grał ponad 13 godzin i jak mu matka wyłączyła kompa to wziął krzesło i ją uderzył w głowę. A drugi jak włączyli prąd a młody drgawek dostał. Moim zdaniem takie uzależnienie nie jest wcale lepsze niż od papierodów czy alkoholu. Chodzi mi tu o tych którzy siedzą 24 na dobę przed kompem.
No tak, ale czy jest różnica między MMO i singlem. Przecież jak wyłączy ci ktoś kompa podczas MMO to tracisz levele. To samo jest z singlem. Załóżmy, że ktoś gra w jakieś RPG, dobija PD i nagle matka wyłączy kompa tracisz postęp, to też może chyba wnerwić.
Dziś rano słyszałem, że jakiś gości znowu wparował z kałachm do domu spokojnej starości. Czyżby on też grał?
Oj, uwierz, jest różnica. Czasami odstawiam z kumplem auto do garażu i zazwyczaj robimy jeszcze jedną-dwie rundki po mieście (na hot-doga, napić się herbaty, cokolwiek). Ale czasami jest tak, że "dawaj szybko, bo mam raid w WoWie", a gdy musi poczekać na mnie minutę-dwie staje się chłopak dosyć agresywny i zdenerwowany.
Tak, wszyscy grali, jak nie w Counter Strike to w Simsy lub Kangurka Kao. Tu nie liczy się prawdziwy powód tylko szukanie afery. Wszystko jest świadomie wyolbrzymiane w celu podkreślenia istoty sytuacji. Telewizja ma z tego zysk, "psychologowie" i inni wielce wyedukowani filozofowie także mają w końcu "argumenty" do swoich przekonań, a ogłupiałe społeczeństwo jest jak najbardziej usatysfakcjonowane znalezieniem "źródła" problemu. Jasne, dużo tutaj cudzysłowów, ale to w celu podkreślenia ironii.
Ile razy już udowodniono wyolbrzymianie powagi sytuacji ze strony zarówno mediów jak i samych organów prawnych. Nie powiedzą przecież, że u nastolatka znaleziono trochę narkotyków, tylko pokażą cały stos podobnych (co do piksela, <hint>photoshop</hint>) paczek mówiąc, że zgarnęli handlarza. Nie powiedzą, że u pirata komputerowego znaleziono nielegalnego windowsa, tylko zgarną wszystkie posiadane przez niego płyty (chociażby były na nich zdjęcia z wakacji) i rozgłoszą, że na 500 CD było nielegalne oprogramowanie. Nie powiedzą także, że dziecko, które urządziło strzelaninę w szkole miało problemy rodzinne, problemy z psychiką i wychowywane było w niewłaściwych warunkach bądź pozbawione było jakiejkolwiek uwagi ze strony rodziców, lecz że miało na komputerze dwie "brutalne" gry.
I to jest właśnie problem współczesnego społeczeństwa - wychowanie. Kwestia nie odnosi się wyłącznie do gier komputerowych ale każdej dziedziny życia. Faktem jest po prostu, że coraz częściej rodzice zaniedbują swoje dzieci, albo przez nawał pracy, przez brak zainteresowania, albo po prostu przerost ego. Dzieciaki tracą wtedy wzorzec do naśladowania, ucząc się wszystkiego "z ulicy", jak jest to często określane. Szczeniak, którego rodzice nie zwracają uwagi na to w co, kiedy i ile gra ich pociecha, jest o wiele bardziej podatny na uzależnienie, bądź też nawet wyrobienie pewnych nawyków, odruchów czy wzorców właśnie ze świata wirtualnego. Jest to naturalny proces psychiczny, którego wina nie leży jednak po stronie gry/filmu/książki/używki, lecz właśnie wychowania. Przecież nikt nie może powiedzieć, że alkoholizm nie jest winą człowieka, lecz samego trunku. Podkreślam istotę rodziców, gdyż widać po prostu co się dzieje w dzisiejszym świecie - i bez przemocy, mordów. Gówniarze są coraz bardziej rozpieszczeni, coraz więcej jest im pozwalane, a leniwi rodzice najbardziej lubią całą winę zwalać na czynniki zewnętrzne, całą rolę wychowawczą zrzucając na szkołę. Był bardzo fajny odcinek South Park dotyczący edukacji seksualnej w szkołach, gdzie rodzice nie potrafiąc samemu wytłumaczyć niczego dziecku zrzucili całą winę na nauczanie. Ten sam problem pojawia się i teraz. A najgorszy jest właśnie fakt, że nikt tej prawdy poznać nie chce, gdyż nikomu nie jest to na rękę. Ludzie obudzą się gdy wzrośnie poziom przestępczości, bezdomnych, porzuconych dzieci bądź też spadnie poziom edukacji, lecz i wtedy przyczynę znajdą gdzie indziej.
Ok, jasne, są pojedyncze przypadki kiedy to osoba pełnoletnia bądź nawet dorosła zapragnęła spróbowania czegoś zaobserwowanego w grze w prawdziwym życiu. Są to jednak wyjątki, jak wszędzie, często uzasadnione zaburzeniami psychicznymi. Ile w końcu osób gra w przeróżne gry komputerowe, w Polsce i na świecie, a jakoś nie chodzą masowo zabijając przechodniów, dusząc ich workami foliowymi czy rozjeżdżając samochodem. Choć sam z takimi tytułami jak Duke Nukem czy Mortal Kombat styczność miałem od dość wczesnych lat, to żadnego ich wpływu na moją psychikę nie odczuwałem ani wtedy, ani teraz. Sądzę po prostu, że jestem na tyle silny i rozważny, a przede wszystkim dobrze wychowany, że potrafię wyczuć granicę w tym wszystkim. Co innego dzieciaki, które większość dnia spędzają w kafejkach internetowych, grając w tibię, counter strike'i i inne, wszelkie wzorce czerpiąc od starszych kumpli (o poziomie inteligencji godnym rywalizacji z fistaszkiem). Co więcej, nieraz sprawcy wypadków bądź zbrodniarze umyślnie winę zrzucają na grę, licząc, że pomoże im to w mniejszym lub większym stopniu podczas procesu.
Są oznaczenia wiekowe, są coraz częstsze cenzury, jest ogólna ludzka świadomość. Nie wystarczy? To pora się obudzić. Jako gracz normalny, gustujący w przeróżnych gatunkach gier, zarówno tych brutalnych jak i w miarę normalnych, nie chcę się czuć ograniczany przez głupotę innych - zarówno tych zbrodniarzy jak i osób robiących wokół nich aferę. Nie chcę cenzury golizny w Wiedźminie, nie chcę rozmazanych scen śmierci w Manhuncie, nie chcę zielonej krwi i zombie zamiast ludzi w Carmageddonie. Ba, ograniczenia wprowadzane są nawet nie tylko do kwestii samych obrazów, ale także treści - bo przecież nikt nie odważy się podjąć kontrowersyjnego tematu w obawie przed ewentualnymi konsekwencjami. Mniejsza, że inne media są tym przepełnione. Gry coraz bardziej zbliżają się do poziomu filmów, choć jeszcze nie książek, jeśli chodzi o zawartą treść. Dlaczego w porządku jest pokazywanie brutalnych mordów czy gwałtów w filmach nawet przed godziną 22:00, a zabijanie w grach już nie? Ktoś powiedział, że sami decydujemy o poczynaniach naszej postaci, i że wręcz jesteśmy zachęcani do tego typu działań. Ok, ale czy jednocześnie człowiek nie czuje po czymś takim ulgi? Odprężenia? Odstresowania? Mówcie co chcecie, ale ja miałem banana na twarzy widząc poczynania Kratosa w God of War, bądź też pozostawiając krwawe plamy na ulicy w Carmageddonie. Mimo to nie czuję aby moja psychika była w jakimkolwiek stopniu naruszona. Tego typu gry są przeznaczone wyłącznie dla dorosłych, więc jeśli dziecko miało z takową styczność źródło problemu tkwi zupełnie gdzie indziej.
Dziś przez przypadek obejrzałem ten filmik. Ponad 6 minut gadania o niczym, cała wyreżyserowana bezsensowna procedura. Po co? Bo ludzie chcą to oglądać. Widzą aferę nie w fakcie, że mamuśka jest beznadziejna, najwyraźniej nie poświęcająca dostatecznej uwagi swemu synowi, lecz w tym, iż tego typu środki są powszechnie dostępne. Matka ledwo co podjęła temat swojej winy, całość zrzucając na innych. Idealnie prezentuje to istotę sytuacji, źródło większości problemów. Przykre.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Suavek napisał/a:Jest to naturalny proces psychiczny, którego wina nie leży jednak po stronie gry/filmu/książki/używki, lecz właśnie wychowania.
Masz rację nie leży, niestety coraz więcej rodziców pracuje do późna a jak już wrócą do domu to wolą oglądać TV niż porozmawiać z dzieckiem o jego problemach. A on jeżeli nie umie sobie z tym poradzić to wstępuje do różnego rodzaju gangów/sekt.
Suavek napisał/a:Dlaczego w porządku jest pokazywanie brutalnych mordów czy gwałtów w filmach nawet przed godziną 22:00, a zabijanie w grach już nie?
Teraz nawet o 20 pokazują filmy z przemocą a późną nocą jakieś komedie. Chyba powinno być na odwrót. Przecież filmy o 20 ogląda każde dziecko i zamiast się pośmiać potem nie przesypia nocy.
W grach jest to cenzurowane ponieważ wydawcy boją się, że nałożą na nich kary za erotykę/przemoc. Nie rozumiem czemu tak jest jeżeli gry są pod znakiem 18+. te oznaczenia są chyba dla ozdoby.
Devil napisał/a:niż porozmawiać z dzieckiem o jego problemach.
A ile dzieciaków chce rozmawiać z rodzicami o swoich problemach? Moim zdaniem mało, zwłaszcza w wieku ''buntowniczym''.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Ja zgadzam się całkowicie ze Suavkiem, bardzo mądrze spisał to, co dla mnie jest oczywiste. Zwłaszcza metafora z alkoholem jest tutaj bardzo na miejscu. Przypomina mi się cytat (tylko za Chiny nie wiem, skąd): "to nie broń zabija ludzi, to człowiek, który ją posiada". Od zawsze powtarzałem - trzeba przestrzegać wymagań wiekowych w grach! Po to są ESRB, PEGI i inne organizacje trudniące się ratingiem wiekowym w grach, w dodatku mocno restrykcyjnym, żeby ten znaczek na opakowaniu informował, od jakiego wieku grę można pokazać dziecku i bez stresu pozwolić mu pograć godzinę-dwie dziennie. Tak, wiem, sam grałem w różne brutalne gry przed osiemnastką i to dłużej, niż godzinę-dwie dziennie, ale... W pewnym sensie one wykształciły we mnie poczucie piękna. Zwracałem uwagę na fabułę, nauczyłem się dzięki nim angielskiego w stopniu komunikatywnym, zainspirowały mnie one do wielu różnych rzeczy, dzięki nim poznałem Was i innych świetnych ludzi z for internetowych... I jestem normalny. Wolę wyładować się w GTA4, RE5 czy DMC4 niż swój zły humor kierować na domowników, z psem włącznie. Tylko teraz jestem pełnoletnim człowiekiem i nie sięgam tylko po gry wypełnione przemocą - sesja w Viva Pinata również działa bardzo kojąco (poniższy screen dedykuję przeciwnikom brutalnych gier)
Bzdursky napisał/a:Wolę wyładować się w GTA4, RE5 czy DMC4 niż swój zły humor kierować na domowników, z psem włącznie.
Niestety nie wszystkim wystarczy GTA czy RE. No i dochodzi do tragedii. Ale czy nie dało się tego uniknąć. Od czego są psychologowie. Bo chyba nie od parady.
Sam się zastanawiam co ich mogło skłonić do sięgnięcia po broń. Chcieli się poczuć jak Rambo czy może zaimponować kumplowi, że umie strzelać jak Nico z GTA.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum