Parę tygodni temu dorwałem Final Fantasy XII. Na liczniku mam ponad 40h a nie wiem czy jestem nawet w połowie.
Sama gra okazała się niesamowicie wciągająca i przyjemna. Fabuła co prawda nie powala ale ogólny klimat powoduje, że gra jest nieco bardziej poważna, nie tak cukierkowa jak dziesiątka. Przyczyniają się do tego w dużej mierze postacie, które także nie są bandą przypadkowych kolorowych szaleńców jak w większości gier FF.
Nowy system sprawdza się znakomicie - atakujemy kogo chcemy i kiedy chcemy, bez cholernych pęknięć ekranu i czekania 5-10sek na przejście do walki a potem kolejne 5-10sek na fanfary i rezultat. Czyni to rozgrywkę o wiele bardziej dynamiczną, ale wcale nie szybszą. Obszary, które zwiedzamy są ogromne a ich ilość także przytłacza. Przypomina to swego rodzaju hack'n'slasha ale sprawia jednak znacznie większą frajdę, szczególnie awansowanie postaci i zdobywanie nowych zdolności.
Nie do końca podoba mi się ten cały licence board i wykupywanie postaciom 'zezwolenia' na daną zdolność. Raz, że u każdej postaci szachownica wygląda tak samo, dwa, że nie widać co się znajduje na dalszych polach (odpowiedniej zdolności szukamy na chybił trafił, szczególnie denerwujące w przypadku broni).
Kolejną rzeczą jest niestety monotonia rozgrywki. Prowadzi to do takiego schematu - pogadanka w mieście, zwiedzanie miasta, wyprawa do 'lochów' czy innych terenów i wybijanie potworków przez parę godzin, zrobienie jakiegoś sub-questa, dalsze wybijanie i łażenie po lochach, boss, pogadanka, wyżynanka, miasto and so on. W pewnym momencie po tych 40h autentycznie mi się to znudziło, szczególnie, że design potworów często się powtarza a najlepszą formą ataku z nimi jest użycie zwykłej broni.
Niemniej jednak uważam dwunastkę za o wiele bardziej udaną niż dziesiątka. Co prawda fabularnie nie powala ale grywalność jest o wiele lepsza. No i mimo wszystko milej odbieram odrobinę powagi niż kolejne cukierkowe ratowanie świata przed złymi potworami, które okazują się mieć duszę itp. itd. blahblahblah...
Zaciekawiony recenzjami dorwałem ostatnio także Shin Megami Tensei Persona 3. Nie ma co, jest to jeden z bardziej zakręconych i oryginalnych RPG'ów z jakimi miałem styczność. Raz, że grafika jak na dzisiejsze czasy jest paskudna (;p), dwa, że sama forma rozgrywki, zdobywanie kolejnych person (coś jak summon) i toczenie zwykłego szkolnego życia sprawdzają się wyjątkowo ciekawie. Jest to jedna z tych gier gdzie mówimy "jeszcze jeden poziom, jeszcze chwila, a zobaczę co dalej, a skoro już jestem tu to skończę level" itd.
W ogóle biorąc pod uwagę czas i ochotę na granie oraz ilość godzin wymaganych na ich skończenie to RPGów starczy mi chyba do przyszłych wakacji. FFXII, Persona 3, Okami, Odin Sphere, Shadow Hearts, Dragon Quest VIII, nieukończony FFX + jeszcze inne pozycje...
A propo Odin Sphere, jest to najśliczniejsza gra jaką widziałem w życiu (2D).
Natomiast Okami to jedna z nielicznych gier, w których pomaganie ludziom sprawia nieziemską frajdę. Kolejny tytuł z gatunku "must have". Gdyby tylko nie te ceny...
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Bartol [Usunięty]
Wysłany: 06-09-2007, 18:43
Na FFXII czekam od kiedy pojawiły się pierwsze informacje na jej temat. Po przedniej zabawie i ponad 200 godzinach w FFX, seria ta mnie niesamowicie wciągneła. Mimo to jakoś ciężko mi wyłożyć na nią te ok. 100zł. A i czasu nie mam za wiele :sad:
Mnie udało się załatwić gierkę z wymiany, tak bym pewnie nie kupił ze względu na cenę. Ale mimo, że dałem za to aż trzy 'mniejsze' tytuły to nie żałuję. Od dłuższego czasu cierpiałem na lekkie nudności jeśli chodzi o gry - na nic nie miałem ochoty, wszystko mnie odpychało po 15min. FFXII to zmienił i wciągnął na długie godziny. Z całą pewnością jest to jedna z tych gier, do których można wracać, przechodzić parę lokacji dziennie itd. W chwili obecnej korzystam z czasu jakie oferują wakacje i mam nadzieję przynajmniej główny wątek fabularny ukończyć w tym czasie. Zobaczymy.
IMO jest to pozycja warta tej stówki czy nawet trochę więcej. Na pewno starczy ona na baaaardzo długo. Chociaż spotkałem się z opiniami, jakoby wielu fanom starszych Finali ta część podobała się mniej niż poprzednie to osobiście mimo wielu różnic bardzo miło przyjąłem dwunastkę.
Godna uwagi jest muzyka w grze, ale to w przypadku serii nie jest niczym nietypowym .
Ale jest jeszcze jedna rzecz, która nie daje mi spokoju - dwunastkowe odpowiedniki summonów i limit breaków są beznadziejne. O ile Quickenings (limity) mogą w odpowiedniej kombinacji (i przy odrobinie szczęścia) zabrać sporo HP wrogowi, o tyle Espery (summony) są kompletnie nieopłacalne. Nie możemy ingerować w ich rozwój ani nimi sterować, a ich przywołanie (tak samo jak limity) zużywa całość MP. Zrobi to to parę ataków (o ile nie zginie będąc słabszym niż przeciętna postać), rzuci speciala zadającego tyle obrażeń ile drużyna w przeciągu 10 sekund i tyle. Tutaj się mocno zawiodłem.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Właśnie zakończyłem demo "BioShock" pełna wersja w naszym "kraju uśmiechu" dopiero za tydzień.
Jeżeli chodzi o demo to:cud ,miód i orzeszki....
Świetna grafika ,która na moim już prawie zabytkowym sprzęcie śmiga ,aż miło.
Klimat :wstęp to katastrofa samolotu wypływamy na powierzchnię ,wszędzie płomienie i woda, , powoli zanurzający się kadłub samolotu i jedyne co nie pasuje to latarnia na środku oceanu.
Latarnia okazuje się windą batyskafem do podwodnego miasta. Trafiamy do jakiegoś dziwnego świata ,opanowanego przez jakichś szaleńców,pojawiają się duchy odtwarzające swoje życie.I jedynie komunikaty radiowe kierują nas w tym szaleństwie. Mnóstwo świetnych pomysłów ,zajeb.... klimat,świetna grafika.Jeżeli pełna wersja okaże się taka dobra to nareszcie mam grę do tyłu gry roku 97.Jak oni zoptymalizowali kod ,że bez zaciachów da się w to grać praktycznie z włączonymi wszystkimi efektami na moim sprzęcie.
Jedyną wadą jest to ,że ściąga trochę z poprzednich części.Również skrypty zwłaszcza na początku trochę drażnią ,zwłaszcza po ponownym przejściu.
Jeżeli już ktoś grał w pełną "kopię bezpieczeństwa" to proszę o opinię...
Też patrzyłem dzisiaj na te trailerki. Co do X360 - IMO przemawia za nim TYLKO cena a i tak nie wiesz ile będziesz grał po rozpakowaniu konsolki...(50% konsol jest wadliwa) ostatnio w Extremie pisali, ze jakaś japońska firma sprawdziła to i chodzi o architekturę konsoli - nie wyrabia z chłodzeniem( za małe lub źle umiejscowione wiatraczki). No i jeszcze te kręgi śmierci. Hiv swego czasu pisał, ze konsola wyłączała mu się co 15 minut , bo... stała przy ścianie... Dużo też czytałem o konsolach, które trzeba było wysyłać do serwisu w tym samym dniu w którym stamtąd wróciły. Znamienne jest też zdanie pewnego Internauty: "Nie kupuję X360, powód? - wolę mieć konsolę w domu a nie w serwisie "
Dla mnie zawsze liczyły się gry a nie specyfikacje sprzętowe. Bo jaki mam wybór? Albo zagram w takiego Ace Combat 6 na X360 albo nie zagram w ogóle. Poprzednie części na PS2 bardzo mi się podobały a widzę, że szóstka pod względem klimatu ma szanse dorównać piątce.
Poza tym pierwsze egzemplarze zawsze są wadliwe. Całkiem możliwe, że poprawią chociaż część usterek z biegiem czasu. A że sam konsoli nie kupię pewnie w przeciągu najbliższych dwóch lat to się tym specjalnie nie przejmuję.
Prawda jest taka, że z gier na Next Geny interesuje mnie tylko Ace Combat 6, Metal Gear Solid 4 i Tekken 6 (no i jeszcze SH5). A zakładając (plotki), że dwa ostatnie tytuły zostaną wydane na X360 to jednak wolałbym kupić konsolę microsoftu a nie 2x droższe PS3 (na które gry też są droższe niż na X'a).
Nic to... teraz muszę czekać na obiecany zwiastun SD Gundam G Generation Spirits. Może w końcu dowiem się czy ta gra jest w 2D czy 3D ;p.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
X już kawał czasu jest na rynku a problemów z awaryjnością nie rozwiązują nawet jego coraz to nowsze edycje wypluwane na rynek(plotki mówią o kolejnej wersji na święta). Wydasz tysiąc z kawałkiem i modlisz się o każdy nastepny dzień, bo nie wiesz czy konsola będzie Ci chodziła pół roku czy tydzień. Sam bym kupił Xa w przyszłosci, ale z uwagi na to, wolę poczekać aż Ps3 stanieje.
A słyszałeś o tej grze z Gundamami(jeśli czytasz Extrema to w którymś z zzeszłych numerów pisali)? Już demo wypuścili.
Crap Jak większość nawalanek. Jedyny gundamowy tytuł arcade godny uwagi to Rengou vs Zaft 2 Plus, ze względu na ciekawą rozgrywkę oraz multiplayera. Z całej reszty tykam tylko strategie turowe.
X już kawał czasu jest na rynku a problemów z awaryjnością nie rozwiązują nawet jego coraz to nowsze edycje wypluwane na rynek(plotki mówią o kolejnej wersji na święta). Wydasz tysiąc z kawałkiem i modlisz się o każdy nastepny dzień, bo nie wiesz czy konsola będzie Ci chodziła pół roku czy tydzień. Sam bym kupił Xa w przyszłosci, ale z uwagi na to, wolę poczekać aż Ps3 stanieje.
Też wolałbym PS3 ale co ostatecznie wybiorę zobaczymy. Pewnie podobnie jak w przypadku PS2 konsolkę zakupię dopiero parę lat po premierze (PS3 za 600zł? ;p). Możliwe też, że AC6 i masa innych tytułów przestaną do tego czasu być exclusive'ami.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
No speedruny takich gier wyglądają na pewno bardziej efektownie niż takiego SH, ale w ogóle - jak można tak wymiatać? o.O Speedrun HL2 wygląda jeszcze bardziej efektownie, ale oglądając go mamy wrażenie że cała gra mignęła nam przed oczami.
Hehe, Tekken DR to jest to To chyba najbardziej wciągająca bijatyka, chociaż teraz gram więcej w Virtua Fighter 5 i dawne czasy mi się przypominają jak się w jedynkę rypało :>
Co do klapki UMD to nie masz się co martwić wbrew pozorom jest odporna, głowy nie dam, ale czytałem opinie użytkowników.
Sietra, po co mam to w ogóle ściągać, na moim kompie nie raczej nie ma sensu
_________________ "Tu Fui Ego Eris"
Ostatnio zmieniony przez Rain 27-10-2007, 21:24, w całości zmieniany 1 raz
Ostatnia afera w serwisie GameSpot dała mi nieco do myślenia jeśli chodzi o obiektywizm wystawianych ocen grom, tam i nie tylko.
O co chodzi? Jeden z bardziej znanych redaktorów serwisu - Jeff Gerstmann - został zwolniony za... przyznanie zbyt niskiej noty grze Kane & Lynch. Eidos, który wykupuje sobie miejsce na reklamę w serwisie zrobił aferę, że ocena (6.8/10) jest zbyt niska i tym samym Jeff pożegnał się z pracą...
Oczywiście na łamach serwisu wszystkiemu zaprzeczają, że niby to powodem są sprawy osobiste itp. Ale skoro taka jest prawda to dlaczego wideorecenzja tak szybko zniknęła ze strony?
Jak to teraz rozumieć? Firmy wykupujące sobie reklamy w serwisach wykupują sobie zarazem oceny swych pozycji? W sumie nie jest to takie mało prawdopodobne biorąc pod uwagę, że niemal każda dobrze rozreklamowana gra choćby nie wiadomo jak tradycyjna w formie była dostaje zawsze 8-9 (patrz Crisis, Call of Duty 4, Rock Band etc.)
Jak tym samym interpretować zjawisko? GameSpot nie jest z pewnością jedynym serwisem, który zawyża oceny dla zysków pieniężnych. Prawdę mówiąc nawet takie pozycje jak polski PSX Extreme ostatnio zdawały się nieco bardziej skomercjalizować, ot na przykład przy recenzji Heavenly Sword (gra z taką ilością wad a dostała 9+ co by się pewnie sprzedała w ichnym sklepie) czy też kiepskiej ocenie jakiegoś polskiego bilardu na PSP (co się jakiś gość-twórca czepiał, iż nie wystawili wyższej oceny po znajomości).
Cóż panie i panowie... witamy w świecie zdominowanym przez pieniądz, komercję i brak obiektywizmu. Nie tyczy się to w końcu tylko gier ale niemal wszystkiego w dzisiejszych czasach. Żyć nie umierać...
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
A ponoć to najbardziej reklamy wywyższają gry pod niebiosa... Niestety, ale nawet największe i najlepsze serwisy współpracują z producentami gier i dają zwykle ich produkcjom bardzo dobre oceny. Redaktorom zależy na kasie, bo "z czegoś trzeba żyć" i wystawiają grom oceny wbrew sobie - choćby nie wiem jak zaprzeczali.
To samo jest z czasopismami - jeśli napiszesz do takiego CDA, że ich oceny nie są "rzeczywistymi", to podepną Cię pod antyfana i zdrajcę narodu.
Co pozostaje? Może ziny, w których gracze sami piszą swoje przemyślenia, za które nikt im nie płaci...
ot na przykład przy recenzji Heavenly Sword (gra z taką ilością wad a dostała 9+ co by się pewnie sprzedała w ichnym sklepie)
Pamiętaj, że recenzję pisał Kali a sam mówiłeś kiedyś, że od jego ocen trza co nieco odjąć - jego opinia - ma do niej prawo, choć ja grze której można ukończyć w 4 godziny i nie posiada zadnego replayability bym nie dał takiej noty(on się chyba jeszcze tłumaczył, czemu nie 10 o ile pamiętam ) - 220 zeta za 4 godziny zabawy? Phi.
witamy w świecie zdominowanym przez pieniądz, komercję
Jako, że kiedyś nie byłem obeznany z nazwami czołowych sewisów, to nie wiedziałem, ale teraz widzę, że koszulki Heather w SH3, które swego czasu dla mnie niczym się nie różniły były reklamami serwisów zajmujących się grami .
Ostatnio zmieniony przez Puty 04-12-2007, 23:25, w całości zmieniany 1 raz
Przyznam się, że w HS nie grałem, ale prawda jest taka, że nigdy nie przepadałem za sieczkami pokroju GoW czy DMC. Tym samym jeśli HS można ukończyć w parę godzin a sama gra nie posiada żadnych bonusów itp. to nie wiem skąd ta ocena 9+. Bo argumenty typu "grafika" czy "główna bohaterka" do mnie nie przemawiają.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Ja też nie twierdzę, że to materiał na 9+, bo długość zdecydowanie nie przemawia za taką oceną, ale to też przesada z mówieniem o poważnych wadach. Ta gra jest naprawdę miodna, a poza tym zrealizowana niezwykle filmowo + kreacja bohaterów wywiera niezłe wrażenie.
Prawdę mówiąc, gdyby nie długość to dałbym to 9+ bez zastanowienia.
Odnoszę się do oceny zamieszczonej w PSX Extreme czyli właśnie 9+, co jak już kilkukrotnie wyżej zaznaczyłem uważam za co najmniej śmieszne. Nigdy nie przepadałem zarówno za samym recenzentem (Kali) jak i jego ocenami, które uważam za zawyżone w 90% przypadków (Transformers dostało 7 lol). Dla mnie gra za 200zł, którą mogę skończyć w 4h i która nie zaoferuje mi nic więcej poza powtórką z rozgrywki bez żadnych bonusów nie jest godna tak wysokiej oceny. Nie wątpię w miodność fabuły czy samego systemu rozgrywki ale naprawdę to co odwaliło PE uważam za komiczne (choć wszyscy wiedzą, ze miało to na celu zwiększenie sprzedaży gry w ich sklepie ;p). Ostatnio robię się uczulony po prostu na wszelkie bezsensowne argumenty, które świadczą o ocenie, jak chociażby wspomniane rozpływanie się nad laseczką z gry. Dzisiaj też na innym forum musiałem pojechać trochę po gościu co przyznaje grze 10/10 po ukończeniu zaledwie kilku poziomów i zobaczeniu głównych bohaterek w bikini... no przecież to jest żałosne... O ile na forach/amatorsko takie rzeczy są dopuszczalne o tyle przerzucanie tego do profesjonalnych pism/serwisów już niezbyt (patrz PE, GameTime, Gamespot itp.).
W ogóle ja nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak czy to ludzie są strasznie zaślepieni ostatnimi czasy (czyt. fanboye rosną w siłę). Grałem w wiele rozreklamowanych tytułów, które ostatecznie mnie niespecjalnie podeszły lub, które wg mojej opinii nie zasługują na otrzymane przez nie oceny. Z takich tytułów mogę wymienić The Getaway, Killzone, Black, Resident Evil 4, Burnout Dominator i wiele innych. Ludzie oczarowani magią tytułu/reklamy/recenzji nie chcą lub nie potrafią dostrzec licznych wad tych i innych tytułów, przez co wdawałem się ostatnio w liczne "dyskusje" (czyt. ja podawałem argumenty a oni mnie wyzywali, że się czepiam ;p). Czy ten świat staje się naprawdę tak zaślepiony, że ludzie nie mają pojęcia co to jest własne zdanie? Niektórym wystarczy dobra reklama aby tytuł z góry skazali na sukces niezależnie od tego jaki będzie finalny produkt. Tymczasem gdzieś tam w zakamarkach sklepów kurzą się tytuły mniej się wybijające a nieraz o wiele ciekawsze niż wszelkie nowe (s)hity. Nie wiem jak Wy ale ja już dawno przestałem sugerować się takimi recenzjami i zawsze muszę wypróbować dany tytuł samodzielnie, nawet z piratem...
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum