Film chyba zwykle stawiany w rozmowach obok Slumdoga toteż chciałem się dowiedzieć jak waszym zdaniem się ten film udał.
W weekend będę go oglądał to sam szerzej się na jego temat wypowiem. Ale przyznam, że sama fabuła jest już dla mnie ciekawa i mnie przyciągnęła.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Ja bym podsumował tak: przypadek ciekawy, film mniej. Generalnie rzecz biorąc jak na film który trwa ponad 2 i pół godziny to ogląda się go przyjemnie, nawet mimo tego że akcja nie jest jakaś wartka. Ale przecież nie o to w tego typu filmach chodzi.
Zabrakło mi jakoś zżycia z głównym bohaterem, bo nie wczułem się w jego historię, zamiast przeżywać z nim jego wzloty i upadki byłem tylko obserwatorem stojącym, a w zasadzie siedzącym gdzieś z boku.
Aktorzy wypadli przekonująco, charakteryzatorzy odwalili kawał mistrzowskiej roboty, muzyka ładnie pobrzmiewała, ale to nie wszystko.
Dla mnie już Slumdog był lepszy, chociaż i film Boyla i Finchera oceniam tak samo: 7/10
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Mnie się ten film podobał. Jest to istonie "ciekawy przypadek", obejrzałam go z dużą przyjemnością, chociaż na miano przełomowego arcydzieła z pewnością nie zasługuje. Jedyne zastrzeżenie jakie mam, to główny wątek miłosny, który momentami bywał irytujący, niewiarygodny i nudnawy...
Kto zechce, odnajdzie w filmie morały i uniwersalne wartości, inni po prostu zapoznają się z ciekawą opowieścią - tak czy inaczej polecam ten film. (:
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum