Obejrzałem dzisiaj The Descent. Zupełnie przypadkowo, nocka z kumplami, zapuścili. Słyszałem, że horror. Niespecjalnie się wzruszyłem, mnie takie rzeczy nigdy nie bawiły a tym bardziej straszyły. Ale miłe było moje zdziwienie gdy film zaczął się naprawdę nieźle rozkręcać. Pomysł na scenariusz ciekawy, reżyseria świetna - klaustrofobia, niewielkie oświetlenie, niespodziewane momenty - oraz bardzo fajne, nie do końca określone (nawet przez reżysera) zakończenie. Film nie był bez wad, owszem, ale ogólnie kawał dobrego horroru. Pewnie wszyscy tutaj film już znają (tylko ja nie jestem miłośnikiem kina) ale i tak polecam ewentualnym nieświadomym.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
No widzę że się jednak na The Descent więcej osób poznało Bo jak ze znajomymi oglądałem to tylko ja go docenić potrafiłem. Tym większy szacunek dla twórców, że w ostatnim czasie taki horror to rzadkość (jak dla mnie od czasu Ringa najlepszy horror).
Co do Inland Empire, to już wyszedł, premierę miał 27 lipca Ale do horroru bym tego nie zaliczał Nie mniej jednak wybrać się muszę (bardziej niż na Shreka) tym bardziej, że ponoć najlepsze dzieło Lyncha
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 28 Skąd: Circle of Sycamores
Wysłany: 12-09-2007, 13:56
pawcio napisał/a:ponoć najlepsze dzieło Lyncha
Zdania co do "Inland Empire" są bardzo podzielone. Jedni uważają ten film za arcydzieło i faktycznie najlepszy film Lyncha; inni, za dziwactwo dla dziwactwa. Ja jeszcze nie widziałem, ale mam nadzieję, że się na nim nie zawiodę.
Nie oglądam innych horrorów jak azjatyckich. Ich klimat zajmuje mnie do reszty - zupełnie inny od tych holywoodzkich gniotów. Zraziłem się bardzo do amerykańskich filmów grozy. Po obejrzeniu kolejnej bezsensownej części "żywych trupów" mam już serdecznie dość tego kina. Kiedyś amerykańce umieli robić horrory (np. seria Hellraiser-z kilkoma wyjątkami, Nightmare on Elm Street, Exorcist, Omen 1 i 2, Rosemary's Baby, Shining-wersja Kubrick'a). Obecnie wart oglądnięcia jest jeden na dziesięć.
"The Descent" jeszcze nie widziałem, ale ciekawi mnie ten film. Zbiera bardzo dobre recenzje, więc może jest warty zachodu. Przy najbliższej okazji zrobię sobie seansik:D
Co do "Inland Empire", to muszę powiedzieć, że mam mieszane uczucia. Z jednej strony klimat, specyficzny dla Lyncha. Z drugiej kilka motywów, które mnie zaskoczyły (nie koniecznie pozytywnie). W filmie najbardziej boli mnie gra (nie wszystkich ale znacznej części) polskich aktorów. Za to bardzo podoba się pomieszane akcji. W pewnym momencie, nie wiedziałem, czy wydarzenia w filmie są prawdziwe, czy to gra aktorska.
_________________ Have you seen a little girl around here?
Oglądał tu ktoś Dead End? :> Jeśli nie to polecam. Świetny horror... Coś jak Blair Witch Project tylko bohaterowie zagubili się w lesie samochodem (trafili na niekończącą się drogę) a cała akcja filmu trwa kilka godzin. Film naprawdę warty polecenia no i straszy dość porządnie tym czego nie widać (po Shutterze, to najstraszniejszy horror jaki widziałem - chociaż tu wiele zależy od tego kto go ogląda). Zwłaszcza oprawa dźwiękowa dała się we znaki.
Tu macie reckę tego filmu: http://horror.com.pl/filmy/recka.php?id=105
Polecam!
Wiek: 26 Dołączył: 13 Lip 2007 Posty: 209 Skąd: Kraków
Wysłany: 11-04-2008, 15:29
Właśnie oglądałem wyjątkowo żenujący horrorek produkcji francuskiej. "À l'intérieur" (Inside), bo o nim mowa, to film pełen krwi, noży, nożyczek, kawałków potłuczonego lustra, szpikulców i podobnych przedmiotów. Fabuła jest wyjątkowo atrakcyjna: SPOILER ==> Młoda kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży jest terroryzowana we własnym domu przez szaloną (jak dla mnie zwyczajnie pierdolniętą) kobietę, która za wszelką cenę chce odebrać jej dziecko (dosłownie "wyjąć z brzucha") i sobie przywłaszczyć, gdyż sama kiedyś urodziła martwe.... = SPOILER No cholera - wymyślilibyście lepszą historię? Ja z wielkim (naprawdę wielkim!) trudem dotrwałem do końca tego kabaretu. W serwisie imdb średnia ocena tego "majstersztyku" to 7.1/10.... A może to ze mną coś jest nie tak?
Ostatnio zmieniony przez Abstract 11-04-2008, 15:31, w całości zmieniany 2 razy
Się dziwię, że nikt o Sierocińcu nie wspomniał jeszcze :>
Przyznam szczerze, że albo ja się robię jakiś strachliwy, albo wraca nadzieja do gatunku zwanego horrorem. Bo pisałem parę dni temu, że klimat [Rec] wgniatał w fotel, a teraz mogę powiedzieć, że na Sierocińcu byłem przeażony jak za czasów, gdy miałem kilka lat i oglądałem Z archiwum X No może trochę przesadzam, ale film ten wchodzi do zaszczytnego grona 3 najlepszych horrorów, jakie widziałem w XXI wieku (obok Ringa i Zejścia).
Od razu mówię, że to inny typ klimatu niż w [Rec] (porównuję do tego filmu, bo oba są nowe i oba hiszpańskie). Mnie najbardziej niepokoiły w Sierocińcu sceny na zasadzie 'zaraz coś się stanie'. Bo albo mi się zdawało, albo one trwały dość długo, przez co napięcie było co raz większe. Poza tym na plus zasługuje to, że nie zawsze wtedy gdy się coś miało stać coś się działo - nigdy nie można było się spodziewać na 100% jakiegoś 'bum'. (Najbardziej mnie zniszczyła scena z dzieckiem w masce na przyjęciu... groza pełną gębą ) Pod tym względem szczególnie pierwsza połowa filmu mi zaimponowała. W drugiej pod względem strachu trochę się uspokoiło, ale za to ciekawie poszła historia do przodu.
Samo zakończenie choć przewidywalne, to jednak dokładnie takie, jakiego oczekiwałem od tego filmu. Inne by mnie nie satysfakcjonowało.
Ogólnie rzecz biorąc bardzo polecam - 5/6
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
pawcio napisał/a:Się dziwię, że nikt o Sierocińcu nie wspomniał jeszcze :>
Ja widziałem Dobry film.Może nie tyle co straszny,ale faktycznie trzymał w napięciu.Fabuła mi się podoba i fajny pomysł zagadek w w filmie,coś a la Silent Hill,tylko,że niestety zdecydowanie słabiej zrealizowany.No,ale cóż...
_________________ "Only the good die young
All the evil seem to live forever"
"Sierociniec" był jednym ze zdecydowanie lepszych filmów jakie widziałam w ciągu ostatnich miesięcy. Dobrze zrealizowany i zaskakujący. Zawierał wszystko to, czego oczekuję od dobrego filmu, czego niestety nie mogę powiedzieć ani o nudnym i przewidywalnym "Rec" ani o dziś obejrzanych "Nieznajomych". Poskarżę się wam, że ten ostatni film, jak zaczynał się dobrze, tak kończąc pozostawił tylko niemiłe zadziwienie i poczucie niewytłumaczalnego chaosu. Nie wiadomo co się stało, czemu się stało, po co się stało i będę teraz musiała spędzić dużo czasu szukając materiałów, które mi to wyjaśnią.
A i tak zapewne wszystkie zasłaniać się będą hasłem "nikt nie wie co się tam naprawdę wydarzyło" jak tępawa dwunastolatka papierkiem na dysleksję. Meh.
Wiek: 26 Dołączył: 13 Lip 2007 Posty: 209 Skąd: Kraków
Wysłany: 17-10-2009, 22:06
Obejrzałem "Lustra". Zaczyna się wybornie - jest doskonały nastrój, znakomite miejsce akcji (zniszczone pożarem centrum handlowe pełne starych półek sklepowych, manekinów i oczywiście luster) i interesujący bohater. Powiedziałbym, że poczułem bardzo "sajlentowo". Niestety, po ok. połowie filmu nastrój pryska. Niby nadal jest bardzo fajnie i interesująco, ale to już nie jest "to". Dochodzę do scen kulminacyjnych i czuję, jak mi się przewraca w żołądku;/ Jak można było spartaczyć tak wyborny pomysł na doskonały horror?
Serio, przez pierwsze 45-60 minut filmu myślałem, że to będzie świetny seans. Jakże się okrutnie pomyliłem;/ Obejrzyjcie to, oczywiście, ale wyłączcie na ok 15-20 minut przed końcem. Oszczędzicie sobie zawodu i zniesmaczenia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum