R4Zi3L z tego co piszesz wszystko jest na zaje...drodze do wspólnego związku,tylko nie możecie tego zepsuć,a za kilka dni,miesięcy(lat?) będziecie parą^^Wiem,że będziesz cierpliwie czekał.No i najważniejsze,że teraz przyjażń,masz okazję z nią pogadać,spojrzeć jej w oczy to jest piękne.Jak mi tego brakuje...ehhh!
_________________ "Only the good die young
All the evil seem to live forever"
Minęło trochę czasu od mojego ostatniego postu w tym temacie a wydarzyło się u mnie bardzo dużo. Nigdy nie przywiązywałem dużej wagi do miłości czy też próby jej zdefiniowania, bo zwyczajnie mnie to zadanie przerastało. Byłem ze swoją dziewczyną ponad pięć lat a teraz wszystko się zmieniło. Musiałem dokonać wyboru, w efekcie którego ktoś musiał cierpieć. Niestety, nie da się w takich sytuacjach tak postąpić, żeby wszyscy byli zadowoleni. Odszedłem od mojej dziewczyny do innej (kuźwa, jaki melodramat... ). Było to nieprawdopodobnie trudne i ciężkie przeżycie. Nie życzę nikomu stawania przed wyborem takim jak mój. Wyjścia były trzy: 1) cierpieć 2) nie zrobić nic (czyli cierpieć i przy okazji postradać zmysły) 3) zrobić to, co czułem. Wybrałem to ostatnie.
Mam teraz wspaniałą kobietę, którą (jestem tego pewien jak niczego innego na tym świecie) kocham do granic niemożliwości a ona mnie. Doświadczyłem u jej boku uczuć które są dla mnie zupełnie nowe. Niektóre z nich mnie zaskoczyły, bo spodziewałem się, że nie doświadczę już nigdy niczego podobnego. Czuję się jak w niekończącym się śnie. Sen jest piękny i przyjemny a najwspanialsze jest to, że ten sen to tak naprawdę realność - najprawdziwsza realność. Nigdy wcześniej nie miałem tak jasnego celu w życiu jak teraz. Nigdy też moja przyszłość nie była w tak kolorowych barwach jak obecnie. Czuję się, jakbym odnalazł zaginioną niegdyś połówkę mojej duszy.
Chciałem tym postem pokazać, że o miłość trzeba walczyć i umieć pomyśleć czasem o sobie. Wielki ból zadałem pewnej osobie, ale wiem, że gdybym nie zrobił tego, co zrobiłem, to prędzej czy później dopadłoby mnie uczucie którego musiałbym się wyprzeć - wtedy ból byłby sto razy mocniejszy.
Pozdrawiam i życzę wam żebyście wszyscy co do jednego doświadczyli takiego szczęścia jakie właśnie posiadam.
Olaf napisał/a:Wiem,że będziesz cierpliwie czekał.
Dzięki Olaf za ciepłe słowa... oczywiscie ze bede czekał cierpliwie... choc sam nie wiem w co juz wierzyc... narazie jest ona i tylko ona... mam nadzieje ze "los" da mi szanse na prawdziwe szczescie...
Raziel - dzialaj dzialaj bo Ci kibicuje, tez bym chcial, zeby moja przyjazn zmienila sie w milosc, ale jakos srednio widze taka mozliwosc z takich czy innych wzgledow
Abstract - zastanawiales sie co bedzie jak przy tej lasce tez poczujesz w koncu znudzenie czy inne takie tam? Albo jak poznasz inna i przy niej bedziesz mial nowe odczucia, ktorych myslales, ze miec nie bedziesz? Tak pytam z ciekawosci, bo gadasz jak wiekszosc osob, ktore sie zakochaja i stan ten trwa przez kilka tygodni/miesiecy, a potem zaczyna byc roznie ;d ah... i jakiego uczucia bys sie musial wyprzec?
Iron Savior napisał/a:tez bym chcial, zeby moja przyjazn zmienila sie w milosc, ale jakos srednio widze taka mozliwosc z takich czy innych wzgledow
Nie Ty jeden Podobna sytuacja jest i u mnie, chociaż ja od jakiegoś czasu uważam, że przyjaźń to jest jednak coś, czego bym chyba nie chciał zamieniać na związek. Ale żeby się w pełni z tego wyleczyć jeszcze trochę czasu mi trzeba.
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Widze, ze nie da sie nie byc pociagnietym za jezyk. No u mnie bylo tak: kolezenstwo > zwiazek > po 9 miechach burzliwe rozstanie > przyjazn. Nie zebym sie wyleczyl z uczucia, dlatego chcialbym zeby tam obok bylo jeszcze "> znowu zwiazek".
Aruna - no i tego mu zyczymy chyba wszyscy:)
Pawcio (oraz po czesci Mathew i Olaf) - ano masz sporo racji, aczkolwiek z pewnymi faktami ciezko sie pogodzic (patrz poczatek posta) i chcialoby sie jednak 'one more try if you dare, one more minute can you spare";)
Iron Savior napisał/a:
Abstract - zastanawiales sie co bedzie jak przy tej lasce tez poczujesz w koncu znudzenie czy inne takie tam? Albo jak poznasz inna i przy niej bedziesz mial nowe odczucia, ktorych myslales, ze miec nie bedziesz? Tak pytam z ciekawosci, bo gadasz jak wiekszosc osob, ktore sie zakochaja i stan ten trwa przez kilka tygodni/miesiecy, a potem zaczyna byc roznie ;d ah... i jakiego uczucia bys sie musial wyprzec?
No chyba nie myślisz, że zdecydowałem się na bycie z nią tylko dlatego, ze poczułem przy niej "coś nowego"...? Stan zakochania trwa w większości od kilku tygodni do kilku miesięcy...? Może tak a może nie... Miłość najpierw jest burzliwa i mocna a później staje się spokojniejsza i delikatniejsza - ta euforia która mi teraz towarzyszy na pewno nie będzie trwała wiecznie, ale zdaję sobie z tego sprawę i akceptuję to. Czuję, że to jest TO.
Chodziło mi o uczucie litości. Musiałbym się jej prędzej czy później wyprzeć, bo nie byłbym w stanie być z kimkolwiek z litości. Prędzej czy później przestałbym się litować a wtedy byłoby bardzo nieciekawie.
Iron napisał/a:Abstract - zastanawiales sie co bedzie jak przy tej lasce tez poczujesz w koncu znudzenie czy inne takie tam? Albo jak poznasz inna i przy niej bedziesz mial nowe odczucia, ktorych myslales, ze miec nie bedziesz? Tak pytam z ciekawosci, bo gadasz jak wiekszosc osob, ktore sie zakochaja i stan ten trwa przez kilka tygodni/miesiecy, a potem zaczyna byc roznie ;d ah... i jakiego uczucia bys sie musial wyprzec?
Każdy na początku jest zakochany, u każdego ta miłość jest burzliwa, jest inna, jest owocna i jest wspaniała. Ale prawda jest taka, że tylko u nielicznych pozostaje choć w jednej dziesiątej taka sama jaka była na początku. I w tym tkwi sekret.
Jeśli kochamy i jest to bardzo mocne to po tym roku, dwóch gdy obie połówki widzą, że to już nie to samo (co jest sprawą całkiem normalną) niż kiedyś muszą zacząć się starać aby związek podtrzymać. Aby wspomóc go i budować nowe fundamenty bo w związku nie powinno być tak, że raz postawionymi fundamentami będziemy chcieli żyć przez 30 lat. Życie trwa i idzie do przodu i miłość też taka powinna być. Dlatego nie lubię, nie rozumiem ludzi, którzy rozstają się po 10 latach bo coś między nimi wygasło i w wieku tam np. 25 lat szukają sobie partnera by ''zacząć od nowa''. I co? Znów potrwa to 10 lat i znów będzie to samo?
Tutaj tak nie ma. Miłość jest bardzo fajnym uczuciem, jednym z najpiękniejszych, ale jeszcze piękniejsza od miłości jest..
miłość pielęgnowana. Dopatrywana przy każdej chwili. Potem to wszystko nabiera sensu i potem związek staje się naprawdę dojrzalszy. A jeśli od początku mamy podejście ''a, tego jej nie powiem, a tego też nie, a to zatrzymam dla siebie'' - wtedy sami sobie kopiemy dołki. Potem nagle budzimy się i uświadamiamy sobie jak wiele nas ominęło i jak wiele złego zrobiliśmy.
Łatwo mi mówić i na pewno sam nie postępuję we wszystkich zasadach tak jak się powinno i sam popełniałem nie raz błędy. Ale trzeba się na nich uczyć i zbierać doświadczenie. A przede wszystkim - starać się. I zdawać sobie sprawę z tego co dostało się od losu.
To tyle ode mnie.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Iron Savior napisał/a:Pawcio (oraz po czesci Mathew i Olaf) - ano masz sporo racji, aczkolwiek z pewnymi faktami ciezko sie pogodzic (patrz poczatek posta) i chcialoby sie jednak 'one more try if you dare, one more minute can you spare";)
No u Ciebie sytuacja jest gorsza niż u mnie chyba jednak. Ja w związku z moją przyjaciółką nigdy nie byłem. A obecnie zaczynam wierzyć w to, co mi ona kiedyś mówiła i co tu mówiliście, że przyjaźń jest bezpieczniejsza. Chociaż na pewno podświadomie chciałbym czegoś więcej. Trwa to już jednak na tyle długo, że się z całą sytuacją pogodziłem i obecnie widze możliwość bycia z kim innym. Tylko musi się ta inna znaleźć Ale przyjdzie na to czas
Anyway, trzymam za Ciebie kciuki Iron, pamiętaj, stara miłość nie rdzewieje, więc może jeszcze nie wszystko stracone
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
SbobekH napisał/a: Miłość jest bardzo fajnym uczuciem, jednym z najpiękniejszych, ale jeszcze piękniejsza od miłości jest..
miłość pielęgnowana. Dopatrywana przy każdej chwili. Potem to wszystko nabiera sensu i potem związek staje się naprawdę dojrzalszy. A jeśli od początku mamy podejście ''a, tego jej nie powiem, a tego też nie, a to zatrzymam dla siebie'' - wtedy sami sobie kopiemy dołki. Potem nagle budzimy się i uświadamiamy sobie jak wiele nas ominęło i jak wiele złego zrobiliśmy.
Kurde SbobekH jeżeli Ty masz na prawdę 15 lat to szacunek ^^ Tak mi się zaje...tego posta czytało.Ja nie wiem skąd Ty np.wziąłeś takie pojęcie "miłość pielęgnowana"
pawcio napisał/a:przyjaźń jest bezpieczniejsza
No i przez przyjaźń nie stracisz tak łatwo przyjaciółki,a przez nieszczęśliwą miłość można niestety stracić przyjaciela,a jeżeli nie stracić to na pewno już nie będzie jak było-niestety Nie wiem czy we wszystkich przypadkach,może to zależy od osoby,no ale ja się już na tym dwa razy poslizgnąłem.
pawcio napisał/a:Chociaż na pewno podświadomie chciałbym czegoś więcej
Wiesz jak u mnie to wygląda?Na początku też sobie żyje z tą świadomością sam dla siebie,ale z czasem staje się to silniejsze ode mnie,aż w końcu sie to mówi danej osobie.Mam nadzieję pawcio,że u Ciebie skończy się to happy endem
_________________ "Only the good die young
All the evil seem to live forever"
Iron Savior napisał/a:PS - sor za offtop - Pawcio, za 30 postow bedziesz szatanem...:D
Hmmm to w takim razie zostało mi jeszcze 29 postów i zaczynam milczeć Ja tam wolę być sobą
Olaf napisał/a:Wiesz jak u mnie to wygląda?Na początku też sobie żyje z tą świadomością sam dla siebie,ale z czasem staje się to silniejsze ode mnie,aż w końcu sie to mówi danej osobie.
Z tego co obserwuję w życiu to nie jest to aż tak dziwna reakcja. Ja zresztą też kiedyś, na samym początku niemal znajomości powiedziałem Jej co czuję. Uważam, że to był błąd, ale trudno stało się.Jakbym tego nie zrobił to bym miał do siebie z kolei poretensje że tego nie zrobiłem. Ale powtarzać takiego kroku w stosunku do innych dziewczyn nie planuję
Mam nadzieję pawcio,że u Ciebie skończy się to happy endem
Dzięki, chociaż ja już takiej nadziei nie mam. I nie jest mi z tym jakoś źle, już się pogodziłem z rzeczywistością. Ale jak się uda to będę skakał z radości Ja Ci też tego życzę
_________________ 'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart
Właśnie się dowiedziałem że Kaśka jest zręczona... widziałem nawet pierścionek.... nie wiem jak sie nazywa... ale chyba też studiuje na politechnice....
Eh... wcale nie mam jej za złe radzi sobie w życiu... naprawde - wiem ze mnie nie lubicie ale okazcie troche zrozumienia... jeez... Już sobie z nia porozmawialem o tym co przezywalem przez ostatnie pol roku, co bylo tego przyczyna i wogole... no sorry ale naprawde jestem nie udacznikiem ktory ma problemy z nawiazywaniem kontaktów i poprostu jestem noobem na tym gruncie...
Dostalem od niej teraz sms o nastepujacej tresci....
Moze bede zalowac bo niepowinnam Ci tego pisac ale komus musze powiedziec sprawiasz ze sama juz nie wiem czego chce moze to ta piosenka albo hormony albo poprostu Ty... Ja pojac nie mogę jak taki inteligentny wrazliwy pomyslowy zaskakujacy chlopak jak Ty nie ma nikogo... Twoja przyszla dziewczyna to szcześciara
wiem ze mnie nie lubicie ale okazcie troche zrozumienia
Te dwie rzeczy nie mają nic ze sobą wspólnego. Niezależnie od tego czy jesteś lubiany czy nie, zachowujesz się, przepraszam za wyrażenie, żałośnie. Rozpaczasz nad rzeczami, które w moich oczach są totalnie niedorzeczne. Zauroczyłeś się, wypatrzyłeś sobie jakąś Kasię i zacząłeś robić sobie nadzieje, właśnie przez to wmawianie sobie, że "nareszcie ktoś w moim nieudanym życiu" czy coś takiego. Nic z tego nie wyszło ze względów oczywistych - uczucie było nieodwzajemnione. Naturalnym dalszym krokiem powinno być pogodzenie się z losem, pozostawienie znajomości w sferze przyjaźni, i kontynuowanie życia bez wyżalania się po forach "Kasiuuuuu!!!11one och ach!!11one" (prawie cytuję). Ale nie, Ty sobie ciągle robisz nadzieje z niczego, rozpaczasz, marudzisz, relacjonujesz. Nie uważasz, że to już jest lekka paranoja? Obsesja? Że jesteś po prostu nudny nie wspominając?
Myślisz, że jesteś nieudacznikiem, że Ci źle w życiu bo nie masz dziewczyny. A co jeśli Ci powiem, iż sam nigdy nawet nie byłem w sytuacji, że jakaś dziewczyna by mnie chociażby _bardziej_ lubiła? W życiu nie miałem nawet porządnej przyjaciółki, o partnerce nie wspominając? Czy to czyni mnie nieudacznikiem? Czy powinienem teraz wypatrzyć sobie pierwszą lepszą i zacząć ją nawiedzać, a w przypadku niepowodzenia żalić na lewo i prawo? Ja tak nie uważam. Może i nie mam powodzenia. Może i nie jestem przystojny, zabawny czy super inteligentny. Może faktycznie mam nikłe szanse. Nie znaczy to jednak, że będę się zachowywał jak emo i wprowadzał się w taki stan jak Ty to robisz. Po prostu potrafię sobie wszystko racjonalnie wytłumaczyć, nie dawać upustu emocjom i normalnie żyć. A nuż kiedyś spotkam osobę, która będzie dla mnie idealną partnerką. Zobaczymy. Póki co nie mam zamiaru się mazgaić, w szczególności w Internecie. Już wolę sobie głowę zaprzątać sprawami bardziej poważnymi, typu studia, praca, perspektywy na przyszłość. Nie ma tu miejsca póki co na miłość.
Mówiąc krótko, weź się w garść i zachowuj jak facet z jajami.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
R4Zi3L napisał/a: Ja pojac nie mogę jak taki inteligentny wrazliwy pomyslowy zaskakujacy chlopak jak Ty nie ma nikogo... Twoja przyszla dziewczyna to szcześciara
Skąd ja to znam? Wszystkie tak mówią, ale zawsze wybierają kogoś innego...
Suavek napisał/a:A nuż kiedyś spotkam osobę, która będzie dla mnie idealną partnerką.
Devlock napisał/a:Skąd ja to znam? Wszystkie tak mówią, ale zawsze wybierają kogoś innego...
Oczywisice prawdopodobnie powiedziala to zeby mnie tylko pocieszyc... co nie zmienia faktu ze jest najlepsza przyjaciolka jaka mialem w zyciu... wiem ze zachowuje sie zalosnie, ale nie jestem tak silny jak wy.... jakby tak spojrzec na FFVII to ludzie uwielbiaja takie sytuacje...
_________________ Silent Hill is in me...
Ostatnio zmieniony przez R4Zi3L 27-09-2008, 08:46, w całości zmieniany 3 razy
Suavek pij częściej bo dość, że coś piszesz to jeszcze mądrze.
No co by powiedzieć. Sławcio ma po części rację pisząc, że zachowujesz się żałośnie. Stary weź Ty się w garść i w końcu postaw sobie sprawę jasno - albo z nią będziesz, albo nie ma na to żadnych szans.
Z drugiej strony nie możesz tak mówić Sławek bo jeśli ona mu pisze takie sms'y jak ten którym tutaj zapodał to logiczne, że jeśli się w niej bardzo zadurzył to robi sobie cały czas nadzieje.
Devlock napisał/a:Skąd ja to znam? Wszystkie tak mówią, ale zawsze wybierają kogoś innego...
Nie możesz walić też takimi tekstami bo ja np. mógłbym się za to wkurzyć bo mierzysz wszystkie kobiety jedną miarą - a ja też jestem z kimś. Może jest tak po prostu dlatego, że nie znalazłeś sobie nikogo i miałeś pecha co do związków? (wnioskuje tylko, bez urazy rzecz jasna)
Jeśli będziesz miał takie podejście to na pewno nie znajdziesz sobie nikogo z kim byłoby dobrze. Na pewno kiedyś przyjdzie na to odpowiedni czas.
A może po prostu mi jest łatwo radzić bo u mnie to się stało bardzo szybko..
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum