więc na temat:
Przed chwilą dzięki potężnej mocy Naszej Klasy odkryłam, że dziewczyna z którą chodziłam do podstawówki, którą poznałam jeszcze w zerówce, która mieszka blok obok mnie właśnie wyszła za mąż. Dla mnie to po prostu szok ! ( bo z wróżb andrzejkowych wyszło, że to ja pierwsza wezmę ślub ) Czuję się dziwnie.
Osobiście w tym wieku nie zdecydowałabym się na taki krok.
To zdaje się bardzo powszechne zjawisko. Ja też niemało się zdziwiłam, gdy się okazało, że Helenka to nie narzeczona a córeczka mojego niewidzianego zaledwie dwa lata kolegi. Równolatka.
Jak to niewiele głupoty trzeba, żeby zrujnować sobie życie...
R4Zi3L napisał/a:Moje koleżanki z liceum też już są dzieciate.... może to jest powodem...
Nie sądzę. Ona od podstawówki chodziła z głową w chmurach i bez przerwy była w kimś zakochana. Wydaje mi się że małżeństwo było jej marzeniem. Poza tym skończyła już swoją edukację, gdzieś tam pracuję.
Kurczę kilka dni temu zerwalismy z dziewczną po roku chodzenia i brakuje mi jej już, mimo, że widziałem ją jeszcze dzisiaj. Nie wiem co robić, jej na mnie zależy, ale za dużo nas dzieli, za dużo różnic, przeszkód by być razem. Nie chcę się tu żalić, zaczynać dyskusji, prosić o rady, bynajmniej, co najwyżej ostrzec i zasugerować wam przemyślenie sprawy dziesięć razy zanim wstąpicie w związek. Przecież i tak jasne jest, że w końcu się to skończy, a wiadomo jak koniec zawsze wygląda: ból, ból... Każdy to wie, ale i tak gdy pojawaia się okazja próbuje zawrzeć stały związek. Zastanawiające. Może zachodzące od lat zmiany w moralności zmienią sytuację przez rozpowszechnienie przelotnych związków, co z pewnością poprwaiłoby nastroje niektórych, zmniejszyło nawet liczbę samobójstw, ale ja tego nie dożyję, a obecnie nie widzę możliwości, szans w tym wariancie. Ogólnie nie widzę żadnych szans na cokolwiek.
Ostatnio zmieniony przez coffiee 17-10-2008, 19:28, w całości zmieniany 2 razy
Ech.. Chodzi o rozstanie w zgodzie z powodu przeciwności?
Moim zdaniem to chyba głupota.. No jeśli oczywiście są to cechy, zachowania które można zmienić.
Powiem Ci tak. Jeśli naprawdę Ci jej brakuje to powinniście spróbować się zmienić dla siebie. Sądzę, że miłość jest tego warta. Wiem, że może nie wierzysz w miłość, ale no ja mam swoje zdanie. Na dzień dzisiejszy, wczorajszy, jutrzejszy nie wyobrażam sobie dalszego życia bez swojej obecnej partnerki. Zastanawiać się nad zawieraniem związków? A co to jest, bomba atomowa która sama z siebie wybuchnie? Jeśli już miałaby wybuchnąć to trzeba samemu wcisnąć guzik, który ją wprawi w ruch. A zazwyczaj jest tak, że ludzie sami to robią a potem psioczą jak to jest im źle. Miłość nie jest tak od razu piękna jak w książkach, poezji i w ogóle. Jest piękna dopiero po czasie, jak się ją dogląda i stara się zmienić dla niej. Wtedy druga osoba odpłaca się nam tym samym i żyjemy jako szczęśliwi ludzie.
Do teraz nie rozumiem i chyba nie zrozumiem dlaczego ludzie tak mówią o miłości. Może to dlatego, że nie którym najzwyczajniej nie chce się ruszyć dupy aby cokolwiek zmienić bo myślą, że to wszystko samo się zrobi. Jakbym widział takiego 50-letniego faceta co już nie spojrzy na swoją żonę i tylko piwko, kumple i telewizor.
Nie wiem, ja mam wrażenie, że to nie miłość jest niemożliwa do spełnienia tylko niemożliwe jest to aby ludzie się zmienili.
Niech odpowie może jakaś kobieta i Ci coś doradzi. Bo tylko faceci tutaj się wypowiadają w przewadze.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Gdyby tak było miliony ludzi nie byliby teraz w szcześliwych związkach... życie to ból tak... nie może on pozwolić żebyśmy przestali szukać szczęścia... ja w akcie "desperacji" zapisalem sie na randki.o2.pl ... napisalem do kilku wybranych dziewczyn na GG... 1 odpowiedziala w niedziele... wczoraj bylem sie z nia spotkac... mam znowu nadzieje na przyszłość
Uczucie to taka glupia sprawa, ze dopada nas w najbardziej niespodziewanych momentach. 5 lat temu po wakacjach doszedlem do wniosku, ze fajnie by bylo znalezc sobie jakas przyjaciolke korespondencyjna na drugim koncu swiata. Znalazlem strone na ktorej mozna bylo wpisac wiek, plec i kraj i wyrzucalo liste ludzi. Znalazlem jedna dziewczyne ktora zdjeciem absolutnie mnie zauroczyla, i choc watpilem czy to na pewno ona napisalem. Odpowiedziala po 2 miesiacach (jak sie pozniej okazalo nie uzywala juz tego konta, raz sie zalogowala ot tak i miala pelno wiadomosci. Chciala usunac wszystkie i moja ostala sie przez przypadek jako jedyna, postanowila wiec odpisac). W koncu ja pojechalem do Chin, w te wakacje ona przyjechala tutaj, za rok jak skoncze studia wyjezdzam tam na rok. Mimo ze miedzy naszymi kolejnymi spotkaniami mija rok, to warto czekac, majac w perspektywie dluzszy czas spedzony razem. Nigdy nie wiadomo co sie czai "za rogiem" a jesli juz nas znajdzie, to warto o to walczyc
SbobekH napisał/a:No jeśli oczywiście są to cechy, zachowania które można zmienić
Żeby wyjaśnić sprawę powiem że własnie najprawdopodobniej nie można. A ja nie jestem w stanie ich zaakceptować. Próbowalismy, rozmawialiśmy, ale żyjemy w dwóch różnych światach, a to nie jedyna przeszkoda.
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Tak, ale weź pod uwagę, że jeśli naprawdę coś do siebie czujecie to musi coś znaczyć. Nie wierzę, że po prostu ot tak sobie się zauroczyliście. Kurcze, nie bądź dupa wołowa tylko facet Coffie Całe forum w Ciebie wierzy a Ty co?
Nie no tak poważnie to moim zdaniem rozmawiajcie dalej. A może te dwa światy da się zgrać? Może jednemu spodoba się świat drugiego? Moja Dziewczyna też nie jest taka jak ja, mamy wiele różnych cech, ale łączy Nas miłość. I to jest ważne, man!
A jeśli Ci jej brakuje i to tak w środku, naprawdę no to głowa do góry i do boju o to o co warto walczyć.
W dupie mam, że uważacie moje teksty za głupotę.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 17-10-2008, 20:41
R4Zi3L napisał/a:ja w akcie "desperacji" zapisalem sie na randki.o2.pl
Naprawdę jesteś zdesperowany...
coffie cóż można powiedzieć sam wiesz najlepiej co jest między Wami, co było i czego już nie będzie. Jeśli nie chcesz być z nią już w związku (nie ważne z jakiego powodu) to może warto chociaż zostać przyjaciółmi?? Nie urwie sie Wam kontakt a i zawsze będziecie mogli wyskoczyć gdzieś na kawe żeby pogadać. Ty znasz ją wyśmienicie, ona Ciebie. Zawsze będziecie mogli sobie dobrze doradzić albo poprosić o pomoc bo nikt nie zrozumie Ciebie tak jak ona i odwrotnie.
Trochę zagmatwane, ale mam nadzieje że rozumiecie co chcę powiedzieć
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
coffie a może powinieneś do tego inaczej podejść.Zbyt wiele was różni?A może spróbujcie się jakoś uzupełnić metodą przeciwieństw,wiem,że to brzmi jak z kiepskiego filmu romantycznego,ale jeżeli to jest miłość to kilka niezgodności niech tego nie burzy..może nie jestem zbytnio doświadczony,ale tak bym to widział.
_________________ "Only the good die young
All the evil seem to live forever"
Wiek: 21 Dołączyła: 30 Sie 2007 Posty: 331 Skąd: Karczew
Wysłany: 17-10-2008, 21:56
No przecież nic nie mówie. Ale nie wyobrażam sobie zamieszczenia info na jakimś servisie "szukam chłopaka", "szukam dziewczyny". Jak dla mnie śmiech na sali, ale nic do Was nie mam...
_________________ ...Anioły można zabić niszcząc ich marzenia...
Dziękuję Wam szczerze za słowa wsparcia i rady Co do ich treści, to nie uwzględniają one różnych kwestii o których nie chciałem tu mówić, nie zarysowałem dokładnie problemu i dlatego nie prosiłem o rady bo siłą rzeczy przy braku kompletnych danych nie mogą być one do konca trafne, co nie znaczy bynajmniej że są bezwartościowe, przeciwnie Twój młodzieńczy idealizm Bobku rozczula mnie, jednak w moich odczuciach rzeczywistość nie jest taka prosta, a słowo "miłość" nie jest kluczem do rozwiązania wszystkich problemów. Zwłaszcza że sam nie wiem co czuję.. Aruna na szczęście rozstalismy się choć z żalem to jednak jako przyjaciele, obyło się bez kłótni i scen. Olaf, sprawa nie jest taka prosta, nie idzie o odmienne poglądy ale kwestie bardziej fundamentalne jak rozumienie siebie i w ogóle możliwość rozmów i inne jeszcze kwestie.
Niemniej chciałbym bardzo zakończyć już ten temat, ponieważ krępuje mnie skupienie uwagi innych na moich problemach. Ale dodaliście mi otuchy, jeszcze raz dzięki
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Aruna napisał/a:Jak dla mnie śmiech na sali, ale nic do Was nie mam...
Dzięki Od wczoraj jest oficjalnie pierwszą dziewczyną z którą się całowałem... naprawdę miło spędzam z nią czas... przestaje być też nieszczęsliwie zakochany, choć prawie codziennie widuje się z "tamtą" a i naprawdę sporo gadamy
Przez ten czas odkąd pisaliśmy trochę się w życiu nauczyłem, odkryłem nowe rzeczy. I dochodzę do wniosku, że nie składa się tylko i wyłącznie z miłości. Miłość to jedna z najważniejszych spraw jakie są. Nie zgodzę się, że jej nie ma, że nie istnieje czy jak wolisz, że to tylko moje młodzieńcze wyobrażenia. Wiem, że jestem młody, ale zamierzam trwać w tym co czuję i co myślę, i to ma być kluczem do sukcesu. Ważne aby rozmawiać, starać się zrozumieć. Potem już idzie lepiej.
Rozumiem o czym mówisz, Ty wiesz o co mi chodzi.
A poza tym, uważam, że temat można zamknąć i przenieść do archiwum. Osobiście po tak długim czasie jakoś dumny z niego nie jestem. Jeśli chcemy rozmawiać o uczuciach, bolączkach, związkach, małżeństwach.. można w temacie o światopoglądzie - tam jest do tego lepsze miejsce.
A do archiwum bo wiele postów poleciało by do kasacji a nie wszystkie są bezwartościowe. A przebierać w tym mi się po prostu nie chce, więc niech będzie zamknięty. Jeśli ktoś chce zabrać głos i się wypowiedzieć to dawać bo ja czekać wiecznie nie będę.
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Czy miłość istnieje czy nie, to nie wiem. Może jest z nią tak jak z innymi zjawiskami społecznymi, trzeba w nią wierzyć żeby ją przeżyć. To tak jak z magią wśród ludów plemiennych, czarownik nałoży śmiertelną klątwę, albo wyleczy chorobę i zrobi jedno i drugie skutecznie, co udowodniono, pod warunkiem, że on sam, widownia i ofiara/leczony będą w to głęboko wierzyć.
Ale jak ja wiem, że miłość to tylko wymysł kultury, z którego w dodatku może być więcej przykrości niż przyjemności, to ja się wypisuję. Nie wchodzę do matrixa, do widzenia. Zwłaszcza że wiem z doświadczenia, że stały związek mi po prostu nie odpowiada.
Temat myślę, że można zamknąć na wieki wieków amen.
_________________ 'I need someone to show me the things in life that I can't find,
I can't see the things that make true happiness, I must be blind'
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum