| FAQ |  Szukaj |  Użytkownicy |  Grupy |  Download | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości |
  Użytkownik: Hasło:

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Devlock
14-02-2008, 23:09
Anime/Manga
Autor Wiadomość
Misiael 

Dołączył: 15 Kwi 2008
Posty: 5
Wysłany: 11-05-2008, 17:36   

Moim ulubionym anime jest FullMetal Alchemist.
FMA: Akcja "FullMetal Alchemist" rozgrywa się w świecie bardzo podobnym do
naszego dwudziestolecia międzywojennego - są tam pociągi, telefony a
nawet samochody, ale komórkach i komputerach nikt nawet nie słyszał. Świat
ten charakteryzuje się jednak tym, że występuje w nim alchemia - niektórzy
ludzie obdarzeni są mocą, która pozwala im przekształcać jedne rzeczy w
inne. Odbywa się to tak, że alchemik rysuje na obiekcie, który zamierza
transmutować, krąg transmutacyjny, przykłada doń ręce i... Zmienia obiekt.
Przypomina to nieco magię rodem z Harrego Pottera, ale nie ma tak prosto -
alchemików ogranicza Zasada Równoważnej Wymiany. Oznacza to, że z jednej
rzeczy otrzymać można tylko rzecz równej wartości (np. z 100 kg węgla
stworzyć można tylko 100 kg złota).
Ponadto w świecie FMA (skrót od FullMetal Alchemist) wywiązała się
wojna Państwa z ludem Ishbalu, który nie uznaje alchemii.
Historia opowiada o rodzeństwie alchemików - Edwardzie i Alphonsie
Elric. Obaj chłopcy odziedziczyli po ojcu (który zaginął dawno temu) dar
alchemii, który rozwijali nie bez powodzenia. Niestety, sielanka nie trwa
długo - matka chłopców jest ciężko (i nieuleczalnie) chora. Kiedy umiera,
chłopcy (11-letni Ed i 10-letni Al) postanawiają za pomocą alchemii
przywrócić ją do życia. Wiedzą, że transmutacja ludzi jest surowo zakazana i
może mieć fatalne następstwa, nie zraża ich to jednak.
Podczas transmutacji ciała ich mamy, dochodzi do tragedii - chłopcy
zapomnieli o Zasadzie Równoważnej Wymiany. Życie ludzkie jest bezcenne, więc
Zasada zażądała bardzo wysokiej ceny. W czasie transmutacji ponad kręgiem
otworzyła się tajemnicza Brama, która wchłonęła ciało Al'a i lewą
nogę Ed'a. Jednak zrozpaczony Ed za cenę swojej prawej ręki ocalił młodszego
braciszka, wiążąc jego duszę w metalowej zbroi.
Transmutacja się nie powiodła. Zamiast ich matki, w kręgu spoczywał
ohydny, ślimakowaty stwór. Al (będący już dwumetrową zbroją) wyniósł
Ed'a z domu i zabrał do Babci Pinako - bliskiej przyjaciółki rodziny Elric.
Tam opatrzono jego rany, a Pinako (doświadczona protetyczka) zrobiła
Edwardowi metalowe protezy ręki i nogi (stąd przydomek - Stalowy Alchemik), które
w pełni zastąpiły mu prawdziwe kończyny.
Edward długo oskarżał się o to że jego brat uwięziony jest w metalowej
zbroi. Postanowił udać się w podróż, by odnaleźć Kamień Filozoficzny
- tajemniczą substancję, dzięki której można obejść Zasadę
Równoważnej Wymiany i - być może - przywrócić ciało Al'owi. Bracia ruszają w
pełną przygód podróż, która zmieni ich życie.

Polecam. Jest tam wszystko - humor, fabuła, walki... Genialne anime.
 
 
Bzdursky 
Moderator


Wiek: 20
Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 722
Skąd: Gryfice
Wysłany: 12-05-2008, 09:28   

Oj, FMA się oglądało, chyba nawet po maturach zrobię sobie seans ponowny ;) Humor sytuacyjny jest rozbrajający, co tylko podkreśla kreska tego anime ;)

Ale i tak nie ma pojary do Neon Genesis Evangelion (że nie wspomnę o End of Evangelion, gdzie całe dwa epizody są przepiękne pod każdym względem) czy Elfen Lied, moim zdaniem. FMA to godne anime, jednak stawiam je o oczko niżej od wyżej wymienionych.
_________________
http://crazypumpkinsnest.wordpress.com/
Ostatnio zmieniony przez Bzdursky 12-05-2008, 09:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
DArkon 


Wiek: 19
Dołączył: 08 Wrz 2006
Posty: 462
Skąd: Bielsk Podlaski
Ostrzeżeń:
 10/3/3
Wysłany: 12-05-2008, 20:29   

Mi się podoba Full Metal Alchemist, podoba mi się styl graficzny anime, i humor, a najbardziej mi się podoba moment jak nazwą Edwarda małym, wtedy jest brecha :D .
_________________
Babble babble bitch bitch
Rebel rebel party party
Sex sex sex and don't forget the violence,
Blah blah blah got your lovey dovey sad-and-lonely. This is the New Shit.
Ostatnio zmieniony przez DArkon 12-05-2008, 20:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
R4Zi3L 
GEEK


Wiek: 22
Dołączył: 18 Mar 2005
Posty: 746
Skąd: Kielce
Ostrzeżeń:
 1/3/3
Wysłany: 12-05-2008, 22:54   

heh... obejrzałem 1 epek FMA... nie podobało mi się ... za bardzo sztampowe... albo za duzo sie zaogladalem shonenów... może kiedyś się zmuszę oglądać dalej...
_________________
Silent Hill is in me...
 
 
 
Bzdursky 
Moderator


Wiek: 20
Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 722
Skąd: Gryfice
Wysłany: 13-05-2008, 09:14   

Jeśli Ci nie podpasował pierwszy epizod, spróbuj poświęcić pół godziny na drugi. Jeśli Cię nie wciągnie, ze stoickim spokojem możesz odpuścić sobie FMA. Nie wszystko się przecież będzie podobać wszystkim.
_________________
http://crazypumpkinsnest.wordpress.com/
 
 
 
Suavek 


Dołączył: 25 Sty 2005
Posty: 776
Wysłany: 13-05-2008, 10:23   

Oceniać serię po jednym odcinku - genialne...

Raziel, ciekawe co byś powiedział o Kimi Ga Nozomu Eien po jednym epie, przerywając oglądanie.
_________________
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
 
 
Shinigami 


Wiek: 19
Dołączył: 09 Mar 2008
Posty: 23
Skąd: Zachodniopomorskie
Wysłany: 13-05-2008, 21:01   

FMA = jedno z lepszych anime jakie oglądałem ;D Super kreska, ekstra muzyka i ciekawa fabuła .. czego można chcieć więcej ? A od siebie moge jeszcze polecić Samurai 7, opowieść wzorowana na popularnym filmie Siedmiu Wspaniałych (który był wzorowany na jeszcze innym filmie ale o tym innym razem ;P ), niezła kreska i muzyka. Fajnie sie to ogląda ;) . I jeszcze Samurai Champloo opowieść o samurajach z rytmem hip hopu w tle. to każdy powinien chociaż zobaczyć ;p
 
 
R4Zi3L 
GEEK


Wiek: 22
Dołączył: 18 Mar 2005
Posty: 746
Skąd: Kielce
Ostrzeżeń:
 1/3/3
Wysłany: 13-05-2008, 21:18   

Oceniać serię po jednym odcinku - genialne...
Nie oceniam serii a epek... mam cały serial i nawet film... ale poprostu poczatek mnie nie zachęcił do włączenia 2go epka...
Suavek napisał/a:Raziel, ciekawe co byś powiedział o Kimi Ga Nozomu Eien po jednym epie, przerywając oglądanie.
Miałego go na dysku (sciagonlem odrazu kiedy ktoś go polecał) to zaczołem oglądać... i specialnie dla ciebie powiem ci co o nim sądze...... ok... skończyłem... podobało mi się, przypominało mi klimatem gry visual novel (jak np. jakis hentaijec) - teraz patrze na AniDB... rzeczywiscie... na podstawie gry... seria ma 14 odc wiec sadze ze obejrze do czasu sesji :)
_________________
Silent Hill is in me...
Ostatnio zmieniony przez R4Zi3L 13-05-2008, 21:53, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Rain 


Wiek: 20
Dołączył: 26 Sty 2005
Posty: 400
Skąd: Nippon Akihabara
Wysłany: 15-05-2008, 19:09   

Nie wie ktoś, skąd można zassać Shonan Junai Gumi? To taki prolog do GTO-Oni i Ryuji w liceum :) Ma chyba 5 odcinków, muszę to koniecznie obejrzeć
_________________
"Tu Fui Ego Eris"
 
 
Bzdursky 
Moderator


Wiek: 20
Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 722
Skąd: Gryfice
Wysłany: 15-05-2008, 20:42   

Rain napisał/a:Nie wie ktoś, skąd można zassać Shonan Junai Gumi? To taki prolog do GTO-Oni i Ryuji w liceum :) Ma chyba 5 odcinków, muszę to koniecznie obejrzeć
[link usunięto] - o tutaj.

Devlock: Bzdursky, regulamin. ;>

przepraszam :( ale linki do rapida gdzieś kiedyś się pojawiały :(
_________________
http://crazypumpkinsnest.wordpress.com/
 
 
 
Rain 


Wiek: 20
Dołączył: 26 Sty 2005
Posty: 400
Skąd: Nippon Akihabara
Wysłany: 16-05-2008, 08:13   

Wiem, że na Mininova jest, ale przez Torrenty mi tak wolno ściąga, że szkoda gadać...
Spoko, na Youtubie sobie obejrzę :lol:
_________________
"Tu Fui Ego Eris"
 
 
Suavek 


Dołączył: 25 Sty 2005
Posty: 776
Wysłany: 20-05-2008, 14:57   

Pozwolę sobie wkleić "wypociny" zamieszczone na innym forum odnośnie jednego z najlepszych anime jakie kiedykolwiek widziałem. Nie ukrywam, że nie chce mi się przerabiać więc wklejam jak leciało, z edycjami. Dla tych co są tak leniwi jak ja i nie chce im się czytać macie całość w skrócie - Gurren Lagan roxx!! ;>

[Copy-paste mode on]

Skończyłem właśnie oglądać piętnasty odcinek anime Tengen Toppa Gurren Lagann, czyli oficjalnie koniec pierwszego sezonu serii.

Od dawna nie oglądałem żadnego anime oprócz Gundam 00 w czasie emisji. Miałem jakąś niechęć, preferowałem seriale itp. Jednak na próbę odpaliłem sobie odcinek Gurren Lagann i... wsiąkłem jak w bagno.

Prawdę mówiąc nawet nie wiem od czego zacząć. Mimo przeolbrzymiej "odlotowości" tego anime po prostu nie mogę znaleźć odpowiednich słów na jego opisanie.

Z całą pewnością jest to coś oryginalnego, niespotykanego. Mimo, iż Gurren Lagann można zaklasyfikować do gatunku mecha-action to jednak im dalej tym bardziej łamie wszelkie bariery. Mamy tutaj zarówno dużą ilość efektownej akcji, świetne sceny komediowe a także odpowiednią dawkę dramatu kiedy trzeba. Nie należy też klasyfikować serii do prostej sieczki, gdyż kreacja bohaterów, przedstawienie ich uczuć, wzajemnych relacji, stanu psychicznego oraz ogólna reżyseria prezentują się wręcz genialnie. W tym miejscu należy zaznaczyć, iż Gurren Lagann jest tworem studia GAINAX. A jak wiemy wiele ich produkcji prezentuje bardzo wysoki poziom - nie inaczej jest z Lagannem.

Krótko o fabule. W nieznanej przyszłości ludzkość żyje w podziemnych miastach, nieświadoma istnienia powierzchni. W jednym z takich miejsc mieszka młody chłopak - Simon, który żyje z wiercenia tuneli i poszukiwania skarbów. Pewnego razu natrafia on na tajemniczy miniaturowy świderek a następnie na tajemniczą twarz w skale. Także wraz ze swoim przyjacielem, Kaminą, próbuje on wbrew woli starszyzny udać się na powierzchnię. Pewnego razu do miasta trafia gigantyczny potwór o wyraźnie wrogich zamiarach, z którym walczy pewna dziewczyna. Simonowi udaje się uruchomić "twarz" skrytą w skale, która okazuje się miniaturowym robocikiem. Za jego pomocą Simon, Kamina, oraz nowo poznana Yoko pokojują przeciwnika i wydostają się na powierzchnię rozpoczynając zarazem szereg mniej i bardziej szalonych przygód.

To w dużym skrócie. Anime nie jest monotonne i prowadzone jest bardzo zręcznie, bez specjalnych zastojów czy też wypełniaczy. Każdy odcinek jest inny i w każdym coś się dzieje. Powyższe określenie "szalone" jest też bardzo trafne, gdyż jak przystało na anime o super robotach prawa fizyki tutaj kompletnie nie istnieją, a dotyczy to zarówno elementów technicznych jak i zachowań ludzi. Nie wychodzi to jednak anime na minus, wręcz przeciwnie. Takie odgórne zamierzenie spowodowało, że anime ogląda się naprawdę przyjemnie, skupiając uwagę na ogólnych wydarzeniach i postaciach, nie zaprzątając sobie głowy bzdetami typu "jak on to zrobił? Przecież to takie naciągane i w ogóle".
Na uwagę zasługują występujące postacie. Jest ich dużo i choć prawdą jest, iż większość z nich nie jest specjalnie kluczowa dla fabuły, to te pierwszoplanowe są naprawdę świetne. Simon to nasz typowy przypadkowy chłopak, który musi stawić czoło swemu przeznaczeniu. Kamina to ucieleśnienie "męskości" do granic swych niemożliwości. Yoko natomiast stanowi niezastąpionego kompana i przy okazji macha na lewo i prawo swoimi walorami.
Brzmi oklepanie. I tak też jest. Różnica w porównaniu do innych anime polega na tym, iż te stereotypy zostały celowo uwidocznione. Jeśli postać ma być taka i taka to właśnie tak zostaje wykreowana bez zbędnego zagajania. Prawdę mówiąc nie wiem jak to opisać, ale chodzi o to, że o ile w innych anime zapewne bym marudził, iż "znowu cycata babka" czy "znowu nieśmiała nerdówa w okularach" to w Gurren Lagann widać, że twórcy sami zdawali sobie z tego sprawę i chcieli to jeszcze bardziej uwypuklić. Tym samym nie kryją się oni też z wszelkiego rodzaju fanservice'em w różnej postaci, który widz odbiera bardziej jako parodię niż element przyciągający widzów.

Część czytelników zapewne zniesmaczył już na wstępie fakt wspomnienia "mechów". Tu także parę słów uwagi, gdyż Gurren Lagann choć opiera się w dużym stopniu na Super Robotach to traktuje je zarazem z dystansem, wręcz wyraźnie parodiując dawne serie z lat 70tych. Mamy tym samym kompletnie nielogiczne ataki, gdzie mała dłoń robota zamienia się w gigantyczne wiertło, wykrzykiwanie wszelkich nazw, roboty się ze sobą łączą (Gattai !) i tym podobne. Ogląda się to naprawdę przyjemnie i nie ze względu na samą akcję ale po prostu ogólną efektowność i wykonanie animacji. W dodatku wspomniane elementy parodiujące powodują, że banan nie znika z twarzy.

Kwestie audiowizualne także nie pozostawiają nic do życzenia. Muzyka jest świetna, ostra i świetnie dopasowana do akcji. Aż chce się posiadać wszelkie soundtracki. Kreska natomiast jest dość charakterystyczna ale zarazem ładna. Widać też często mieszankę stylów w zależności od sytuacji (szczególnie komediowe wstawki ale i nie tylko).

Przede mną jeszcze 11 odcinków, które tworzą drugi sezon. Zakończenie pierwszego jednak wyraźnie pokazało, że to jeszcze nie koniec całości historii.
Nieczęsto wyrażam się tak pozytywnie o anime ale to co zobaczyłem mnie po prostu powaliło. Nie zawaham się powiedzieć, iż jest to anime zasługujące na 10/10. Mam szczerą nadzieję, że dalsze odcinki nie będą prezentować gorszego poziomu. Nie pamiętam prawdę mówiąc kiedy ostatnio jakiekolwiek anime mnie tak wciągnęło, że oglądałbym kilka epów dziennie. Szczerze polecam - PURE AWESOMENESS.

Na zachętę czołówka - http://www.youtube.com/watch?v=K2auMj5PFzI

EDIT:

Wow... po prostu wow... To chyba mój rekord. W jeden dzień obejrzałem 12 odcinków anime. Tym samym Gurren Lagann mam za sobą. Odlotowości tej serii nie da się opisać słowami - to trzeba zobaczyć. Dawno żadne anime mnie tak nie wciągnęło, że chciałbym oglądać odcinek za odcinkiem, podekscytowany oczekując ciągu dalszego.

Mogę zabrzmieć jak maniak, osoba zaślepiona czy oczarowana, ale Gurren Lagann jak na swój gatunek jest anime genialnym. Choć były obecne pewne wady czy naciągnięcia to nie przeszkadzały one w oglądaniu (zresztą, które anime ich nie ma?). Tym samym na AniDB leci ocena 10/10 - należy się chociażby za przyjemność oglądania.

Drugi sezon sprawia wrażenie nieco bardziej poważnego, szczególnie z początku. Dramat jest wszechobecny ale nie przeszkadza to serii w zaimplementowaniu charakterystycznych scenek komediowych. No i oczywiście chyba najlepszy element serii - genialne postaci. Nawet te drugoplanowe są bardzo charakterystyczne i pozostające w pamięci. Mimo ogólnego charakteru anime (olbrzymie roboty, dużo akcji itp.) to świetnie została oddana psychika postaci oraz uczucia im towarzyszące. Anime oddaje to o wiele lepiej niż nie jedna tradycyjna drama.

Śmiało mogę polecić to anime każdemu. Nie zrażajcie się faktem, iż występują tu gigantyczne (mało powiedziane, ale to trzeba obejrzeć) roboty czy też jest sporo akcji. To anime jest świetną mieszanką gatunkową, które z jednej strony ogląda się bardzo przyjemnie i rozluźniająco a z drugiej prezentuje sobą naprawdę ambitnie wykreowany obraz. Z całą pewnością nie każdemu spodoba się przesadne naciąganie wielu elementów ale to z łatwością zostaje przyćmione przez ostateczny efekt. Naprawdę nie sądziłem, że jakiekolwiek anime mnie jeszcze zaskoczy - Gurren Lagann tego dokonał.

Jeszcze raz polecam, warto.

PS. Aktualny avatarek oddaje idealnie emocje towarzyszące oglądaniu. Okularki także charakterystyczne dla anime ;> .
_________________
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
 
 
Bzdursky 
Moderator


Wiek: 20
Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 722
Skąd: Gryfice
Wysłany: 20-05-2008, 15:29   

Ja zapomniałem dodać, że jak ktoś uważa się za fana japońskiej animacji, a nie oglądał Berserka, to za przeproszeniem w d**ie był i g**no widział. Jedno z najlepszych anime ever.
_________________
http://crazypumpkinsnest.wordpress.com/
 
 
 
Suavek 


Dołączył: 25 Sty 2005
Posty: 776
Wysłany: 20-05-2008, 17:12   

W d*pie byłem i gó*no widziałem.

Taki argument zachęcający do obejrzenia co żaden ;>
_________________
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Ostatnio zmieniony przez Suavek 20-05-2008, 17:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Bzdursky 
Moderator


Wiek: 20
Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 722
Skąd: Gryfice
Wysłany: 20-05-2008, 17:41   

Świetna fabuła, jeszcze lepsza kreska, dorosły, poważny klimat, brutalnośc scen walk, nietuzinkowe postacie (odnajdujący się tylko w walce Guts, dystyngowany Griffith, dziarska i skrywająca pewną tajemnicę Cascka i reszta Bandy Jastrzębia), czas akcji umiejscowiony w średniowieczu, co pozwoliło na przedstawienie wielkich bitew, bardzo ciekawe relacje między postaciami, oraz maksymalnie wku****ny i niszczący wszystko na swej drodze przez pola bitwy główny bohater, nazwany potem zresztą "hundred-man slayer", a i to w pełni nie oddaje tego, do czego owy koleżka jest zdolny. Guts to największa zaleta Berserka w moich oczach - w którym innym anime znajdziecie postać, która słysząc, że jego wróg jeszcze nigdy nie został pokonany w walce i jest największym kozakiem Midlandu oraz Tudy, rzuca się na niego i rozwala jego zbroję, zanim ten cokolwiek zrobi? Niesamowity chara-design tej postaci (ogromny miecz, płaszcz powiewający majestatycznie na wietrze, z czasem Guts widzi tylko na jedno oko, a drugie ma zamknięte cały czas - efekt niesamowity) idzie w parze z rysem psychologicznym postaci (skąd pochodzi? W jakich okolicznościach się urodził? Dlaczego tuła się po świecie jako najemnik? Czemu dołączył do Bandy Jastrzębia?), który jest naprawdę zacny. Wspomniałem o niesamowitej końcówce, która nie wzbudza wzruszenia, a współczucie i maksymalną złość? Nie wspomniałem? No to nie wspomnę. Nie będę tutaj oczywiście spoilował, ale bardzo żałuję, że anime zakończyło się w taki sposób i w takim momencie (manga zresztą do tej pory nie jest kompletna).
Berserk to najlepsze anime, jakie kiedykolwiek powstało, moim zdaniem. Widz czerpie ogromną radość z obserwowania relacji na lini czołowych członków Jastrzębi (a konkretnie Griffitha, Cascki i Gutsa), obserwuje przemiany wewnętrzne tych bohaterów, a monumentalne starcia podlane średniowiecznym sosem po prostu cieszą oko, i to niesamowicie.

Suavku - poprzedni mój post nie miał zachęcić do oglądania Berserka. Po prostu stwierdziłem fakt. Każdy, kto Berserka ma za sobą Ci to powie ;)
_________________
http://crazypumpkinsnest.wordpress.com/
Ostatnio zmieniony przez Bzdursky 20-05-2008, 17:44, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Bzdursky 
Moderator


Wiek: 20
Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 722
Skąd: Gryfice
Wysłany: 25-09-2008, 12:29   

Post pod postem, ale chyba mi wybaczycie... Na pewnym znanym i lubianym w niektórych kręgach blogu pojawił się wpis o Elfen Lied autorstwa jakiegoś tam chłoptysia, klik.
_________________
http://crazypumpkinsnest.wordpress.com/
Ostatnio zmieniony przez Bzdursky 25-09-2008, 12:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
omatto 


Wiek: 24
Dołączył: 25 Lip 2005
Posty: 80
Wysłany: 09-10-2008, 23:49   

Ostatnio trafiłem na "Anime Tanuki" na recenzję pewnego anime, która to niesamowicie mnie zainteresowała:

Drogi czytelniku, pozwól proszę, że recenzję tę zacznę od ostrzeżenia. Patrząc na zamieszczone poniżej kadry, możesz uznać, że autorka tego tekstu klasyfikując anime o cukierkowej grafice i typowym dla kiepskich romansów zestawie bohaterów do gatunku „horror” pomyliła je z jakąś inną produkcją. Nic bardziej mylnego, nie dajcie się zwieść! Już na wstępie chciałabym zaznaczyć, że Higurashi no Naku Koro ni jest produkcją przeznaczoną wyłącznie dla widzów o mocnych nerwach (i odpornym żołądku), która pomimo umowności wynikającej z przedstawienia świata za pomocą animacji jest wystarczająco brutalna i psychodeliczna, by zapewnić wrażliwszym osobom traumę. Jeżeli po nią sięgacie, czynicie to na własną odpowiedzialność.

Kiedy w sierpniu 2002 roku ujrzała światło dzienne pierwsza gra z cyklu zatytułowanego Higurashi no Naku Koro ni, prawdopodobnie nikt nie przypuszczał, że ośmioczęściowa seria visual novels, wyprodukowanych przez amatorskie studio 07th Expansion, odniesie aż taki sukces komercyjny. W chwili, gdy pisany jest ten tekst, do gier dołączyło kilka drama CD, manga oraz seria anime, której kontynuacja została już zapowiedziana. Sama gra złożona jest z czterech „zagadek” oraz takiej samej liczby „odpowiedzi”, przedstawiających wcześniejsze historie w innym świetle i wskazujących rozwiązanie. Identyczny schemat zachowało anime, z tą tylko różnicą, że na ekran przeniesiono sześć z ośmiu części gry – w tym niestety tylko dwie „odpowiedzi”.

Akcja pierwszej części osnuta jest wokół postaci Keiichiego Maebary – chłopca, który niedawno przeprowadził się wraz z rodzicami do spokojnej, malowniczo położonej wioski – Hinamizawy. W szkole, w której z powodu niskiego zaludnienia wszystkie dzieci, niezależnie od wieku, zgromadzone zostały w jednej klasie, szybko nawiązuje on kontakt z czwórką zaprzyjaźnionych ze sobą dziewczyn. W grupce tej prym wiedzie starsza od niego energiczna chłopczyca – Mion Sonozaki. Jej nieodłączna przyjaciółka, Rena Ryugu, przeprowadziła się do Hanamizawy rok wcześniej niż Keiichi. W szkolnych zabawach w ramach klubu, który założyły, towarzyszą im dwie młodsze dziewczynki: Rika Furuda, będąca kapłanką w miejscowej świątyni oraz jej najlepsza przyjaciółka, Satoko Houjou. Życie w Hinamizawie początkowo wydaje się spokojne i beztroskie, ale im bardziej jej mieszkańcy starają się nie wspominać o pewnych wydarzeniach, tym bardziej oczywiste wydaje się Keiichiemu, że w wiosce zdarzyło się kiedyś coś strasznego, a jego koleżanki mogą mieć w tym jakiś udział. Wkrótce chłopiec dowiaduje się o serii morderstw i zaginięć, następujących każdego roku w noc święta Watanagashi. Próba rozwikłania zagadki tych wydarzeń, przez większość mieszkańców tłumaczonych klątwą rzuconą przez lokalne bóstwo, doprowadza jednak do dalszych tragedii…

Każda z sześciu części anime ma podobną strukturę: za każdym razem szczęśliwe i sielankowe (jak się w później okazuje – tylko pozornie) życie Keiichiego i jego koleżanek zostaje zburzone przez łańcuch wydarzeń prowadzących do katastrofy. Ktoś kogoś zabija, ktoś kogoś torturuje, ktoś popada w szaleństwo… A gdy wydaje się, że widzowi przedstawiony został finał historii, akcja wykonuje „restart” i wraca do punktu wyjścia, aby przedstawić inną, alternatywną odsłonę feralnego lata 1983 roku. Za każdym razem pewne elementy przeszłości powtarzają się, a kolejne opowieści wnoszą dodatkowe informacje, pokazując przeszłość Hinamizawy w nieco innym świetle i przybliżając widza do rozwiązania zagadki. W trakcie oglądania niejednokrotnie miałam wrażenie, że fabuła, nawet jeśli nie brać pod uwagę zupełnie różnych wersji teraźniejszości, jest wewnętrznie sprzeczna – wydarzenia z przeszłości często również stanowią swoje niedokładne odbicia. Zaręczam jednak, że wbrew wszelkim pozorom ta zupełnie zakręcona konstrukcja nie przeszkadza w zagłębianiu się w zawiłą intrygę, a w ostatecznym rozrachunku wszystkie elementy układają się w zaskakująco spójną całość. Wielka szkoda jedynie, że na ekran nie przeniesiono dwóch ostatnich części gry – zakończenie wyjaśnia wiele wątków i odpowiada na pytanie „co się dzieje?”, nie wyjawia natomiast, „jak i dlaczego?”, sugerując tylko jeden z możliwych wariantów odpowiedzi.

Anime o skomplikowanej i nieliniowej fabule powstało sporo – tym, co wyróżnia spośród nich Higurashi no Naku Koro ni jest niewątpliwie niesamowicie duszny, mroczny klimat, ukryty pod zasłoną pastelowych kolorów i wielkookich twarzyczek. Pomysł wykorzystania pozornie całkowicie niewinnych i uroczych postaci, aby przedstawić czające się w ludzkich duszach (i nie tylko) zło, nie jest nowy i zaryzykowałabym stwierdzenie, że w większości przypadków efekt jest po prostu kiczowaty. Ta pozycja stanowi jednak świetny przykład na to, że wykorzystując taką konwencję można stworzyć prawdziwą perełkę. Anime nie ogranicza się bowiem do przedstawienia w bardzo dosłowny sposób brutalnych scen (jeżeli komuś może się zrobić słabo na widok wyrywania paznokci, niech lepiej trzyma się z daleka), ale jest także studium całego spektrum negatywnych emocji. Pozwolę sobie uchylić rąbka tajemnicy pisząc, że do wyjaśnienia dramatycznych wydarzeń niejednokrotnie wystarczy zagłębić się w psychikę bohaterów, gdzie drobne przejawy nieufności kiełkują w paniczny strach, ukłucia zazdrości w obsesyjną nienawiść, a nic nie jest takie, jakie wydaje się postronnemu obserwatorowi.

Pod względem technicznym seria przedstawia się bardzo przeciętnie. Niski budżet wyłazi niestety z ekranu i daje widzowi prawym sierpowym – projekty postaci są pozbawione zbyt wielu szczegółów i rysowane w typowo „mangowy” sposób (wielkie oczy, kolorowe włosy ułatwiające odróżnienie, nieproporcjonalne sylwetki), co byłoby całkowicie usprawiedliwione przyjętą konwencją, gdyby animacja nie zamieniała ich w poruszający się w nienaturalny sposób zbiór kresek i kolorowych plam (zwłaszcza w dalszych planach). Należy jednak przyznać, że twórcom nawet przy pomocy tak ubogich środków wyrazu udała się sztuka przedstawienia emocji w sposób niezwykle przekonujący. Seria, w której twarz bohaterki, którą jeszcze w poprzednim odcinku widzieliśmy paradującą w postaci komediowo zniekształconego słodkiego stworka, nagle zamienia się w obłąkańczo roześmianą maskę szaleństwa, naprawdę zapada w pamięć. Akwarelowe tła prezentują się ślicznie, choć wyraźnie widać, że te same projekty starano się wykorzystać wiele razy, a tam, gdzie nie można się było do nich ograniczyć, dalsze plany są boleśnie ubogo nakreślone. Pozytywnie wyróżniają się jedynie dopracowane i rewelacyjnie zaprojektowane animacje openingu i endingu, a także plansza z tytułem. Przy okazji warto wspomnieć, że sama piosenka towarzysząca czołówce jest naprawdę wyjątkowej urody i warto zwrócić na nią uwagę, nawet jeśli nie ma się szczególnej ochoty na obejrzenie tej serii. Pozostała część ścieżki dźwiękowej służy głównie podkreślaniu tego, co dzieje sie na ekranie i z tej roli wywiązuje się bez zarzutu, choć raczej bez rewelacji – szczególną uwagę zwraca co najwyżej bogate wykorzystanie odgłosów przyrody, z tytułowym cykaniem owadów na czele.

Higurashi no Naku Koro ni jest bez wątpienia jednym z najoryginalniejszych i najbardziej interesujących tytułów 2006 roku – zdziwiłabym się, gdyby nie dołączyło do grona „klasyków” anime, a może nawet japońskiego horroru. Trzeba jednak pamiętać, że zdecydowanie nie jest to pozycja dla każdego. Tak pod względem poziomu przemocy, jak i natężenia negatywnych emocji, rzecz jest naprawdę bardzo mocna – to nie jest seria, po którą należy sięgać, gdy chce się odprężyć i zrelaksować. Mnie pozostawiła z długotrwałym „kacem” i gwałtowną potrzebą obejrzenia czegokolwiek, co nie byłoby tak psychodeliczne i tak przybijające. Niewątpliwie siła oddziaływania jest jej największą zaletą (chwyta za gardło i nie puszcza, dopóki nie udusi) i bez wahania mogę ją polecić osobom poszukującym mocnych wrażeń. Pozostałym równie zdecydowanie odradzam – jeżeli kogoś odrzuca obrzydliwie wyrafinowana przemoc na ekranie lub po prostu nie lubi babrać się w najmroczniejszych zakamarkach ludzkiej duszy, powinien omijać Higurashi no Naku Koro ni jak najszerszym łukiem. Dla swojego własnego dobra.


http://anime.tanuki.pl/st...koro-ni/rec/840

Po oglądnięciu 1go odcinka myślę sobie "Cholera ktoś w tej recenzji ładnie sobie w kulki poleciał, przecież to jest typowa radosna historyjka szkolna. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy w kolejnych odcinkach (oglądając sam w domu przy powyłączanych światłach) w kilku momentach poczułem się jakoś nieswojo i przeszła mi przez głowę myśl o zapaleniu światła :) Jak na razie oglądnąłem ok 10 odcinków i klimat jest naprawdę niezły. Polecam wszystkim i ciekaw jestem opinii :)
 
 
SbobekH 
Administrator


Wiek: 16
Dołączył: 09 Lut 2007
Posty: 1051
Skąd: Gilead
Wysłany: 10-08-2009, 23:42   

Naruto.

Pewnie znacie tytuł i mam nadzieję, że nie kojarzy wam się z tymi Jetixowymi wersjami oraz bajką dla dzieci.
Zacząłem oglądać chyba na początku wakacji i bardzo szybko skończyłem zarówno pierwszą serię jak i Shippudena. Pomysł oglądania kilku odcinków dziennie był dla mnie dość oryginalny oraz sprawiał przyjemność. Pozwalał także na uniknięcie masy spoilerów od innych kumpli, którzy już owe odcinki oglądali. Jednakże... nie wpadłem na to co będzie jak mi się skończą epizody. No nic, głupi ja, zaprzestałem na razie oglądania tego anime i wrócę do niego za jakiś czas. Nie chce mi się tydzień czekać na odcinek, który pojawi się w necie, wolę odłożyć to na później i znowu oglądać kilka odcinków dziennie. ;) O wiele lepszy efekt ;>

Wracając do początków.
Sam nie wiem jak zainteresowałem się Naruto. Wiele słyszałem od innych kumpli, że to fajne i w ogóle. Kiedyś przypadkowo trafiłem na stronę z kreskówkami i odpalałem sobie odcinki z najlepszymi walkami, momentami z pierwszej serii. Wciągnęło mnie... i tak pozostało. Zacząłem oglądać od około 70 odcinka 1 serii. Niedawno próbowałem to nadrobić oglądając od początku, ale jest to trochę nużące jeśli kojarzy się niektóre dialogi, a postać Sasuke doprowadza mnie trochę do szału. Zresztą Sakura również. Ciężko przez to przebrnąć jeśli przedtem obejrzało się Shippudena.

Nie umiem ocenić kreski, piękności i sweetaśności postaci bo nie oglądam namiętnie rozmaitych anime. Mogę powiedzieć, że jest to bardzo dobre anime, w którym dużo się dzieje, a akcja potrafi wciągnąć na wiele odcinków (dziennie). Jeśli chodzi o tematy tam poruszane to może i są trochę naciągane.. dobro, zło i w ogóle. Jednak nie przeszkadza mi to w oglądaniu - ani trochę.

Jako laik w tych sprawach dałbym Naruto mocną 8mke. Albo i wyżej. Dlatego, że może jest jeszcze coś lepszego z czym nie miałem jeszcze styczności. ;)
_________________
Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
 
 
 
Puty 


Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 169
Wysłany: 14-08-2009, 21:26   

Ja pierwszemu Narutowi daję 9kę(ale od 136 odcinka nie oglądałem bo to sa fillery już do samego końca). Dla mnie to anime przygodowe z najwyższej półki, lekko odmóżdżone, ale o to w tym chodzi. Shippuuden po początkowych świetnych odcinkach mocno obniża loty. Wkurza mnie, że na początku odcinka piszą ci w tytule "XXX umiera" i rujnują całe oglądanie.
A co gdy dogonisz bieg odcinków? Chwyć mangę, bo w anime te wydarzenia zostaną pokazane pewnie za rok. A wierz mi, sporo ciekawych rzeczy dzieje się dalej.
Jako laik w tych sprawach dałbym Naruto mocną 8mke. Albo i wyżej. Dlatego, że może jest jeszcze coś lepszego z czym nie miałem jeszcze styczności. ;)
jest wiele lepszych anime, ale Naruto w swoim gatunku jest naprawdę w absolutnym topie.( z początku dorównywał mu Bleach, ale kondycja tego anime teraz jest marniutka).
_________________
http://img299.imageshack....misig322lj1.png
Ostatnio zmieniony przez Puty 14-08-2009, 21:34, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti
Modified by Devlock for Silent Hill Town Center
Powered by Silent Hill Fever