Dopiero teraz przeczytałem 3 część ale chyba jestem pierwszym, który ją komentuje?..
Nadal trzymasz poziom i opowiadanie jest ok :wink:
Poza tym 'wacławem' na końcu
Pozdro 8)
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
No w końcu przeczytałem i jak zwykle się podoba :wink: Opis dziewczyny trąci trochę Ring'iem, ale co tam Aha i mógłbyś odznaczać w bardziej widoczny sposób kolejne części.
_________________ Have you seen a little girl around here?
Spoko opowiadanie BMF. Podoba mi się pomysł z umieszczeniem w opowiadanku różnych planów czasowych. Jest spoko, nawet bardzo
Co do opisów przyszłości-czyżbyś grał w Gears Of War? :wink:
Ale opowiadanie na tym nie traci, co najważniejsze :wink:
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Oj tam Szczegóły :wink:
A tak apropo kiedy wyjdzie kolejna część?;>
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Hmm...Jak słusznie zauważył Sietra,podobne do Ringa...Ale dla mnie to niewątpliwy plus,uwilebiam takie klimaty...Szkoda że to opowiadanie kiedyś się skończy... :sad:
Czyżby jakieś szersze horyzonty się przed Tobą rozwijały BMF?;>
Może zostaniesz pisarzem? :wink:
Ale najpierw to Ty skończ to opowiadanie bo czekam i czekam na dalszą część...
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Nagle coś uderzyło za ścianą. Głuchy metaliczny dźwięk ponownie zaburzył wodę znajdującą się w pomieszczeniu. Trzecie uderzenie spowodowało spore wybrzuszenie na ścianie.
-O nie... – szepnęła cicho dziewczyna. – Uciekaj... Nadchodzi...
Ponowne uderzenie, tynk ze ściany zaczynał się kruszyć.
-Ale kto? O co tu chodzi?
-Uciekaj – dziewczyna wskazała ręką na rurę, która wcześniej zakryta była kratą, której teraz nie było.
Piąte uderzenie sprawiło, że ścianą zaczęła powoli pękać. Jeszcze jedno, góra dwa uderzenia i „to coś” dostanie się do pomieszczenia. Chris był tego świadomy, dziewczyna i jej historia niewiele go obchodziła, chciał po prostu odzyskać Laurę. Niewiele się zastanawiając, ścisnął broń po czym wskoczył do rury i zaczął biec przed siebie. Ponowne uderzenie wstrząsnęło pomieszczeniem, a z tyłu dało się usłyszeć dźwięk spadających cegieł. Chris brodził w ciemnościach, rękoma dotykając obślizgłej rury, a w głowie czując strach. Nagle rąbnął głową w bok rury, bowiem ona skręcała ostro w prawo. Odwrócił się ostatni raz za siebie, a u wylotu rury ujrzał ową postać, trzymającą w ręku jakąś dziwną, ogromna broń. Za potworem raziło białe światło, sprawiając, że Chris musiał przymknąć oczy. Nie miał już amunicji, wiec postanowił stamtąd najzwyczajniej spierdolić. Ruszył w półprzysiadzie dalej, co jakiś czas sięgając rękoma w ciemność, aby sytuacja się nie powtórzyła. Nagle usłyszał dziwny dźwięk, coś jakby szum płynącej wody. Dźwięk po chwili zaczął się zbliżać, a Chris poczuł pod stopami, małą warstewkę wody. Kiedy zrozumiał co się dzieje, woda podmyła mu nogi i porwała, nie pozwalając nawet zaczerpnąć powietrza. Silny prąd rzucał nim od ściany do ściany, obijał, targał, a mężczyzna próbował jakoś ratować się, starać zaczepić o wystający element, zaczerpnąć w jakiś sposób powietrza. Topił się. Woda przyspieszyła gwałtownie, skręciła kilka razy, a on już powoli zaczął odpływać. Nagle coś złapało go za kołnierz, a potem pociągnęło do góry. Powietrze. Chris jeszcze nigdy nie czuł takiej przyjemności, nabierając świeżego powietrza do płuc. Chwile potem odkaszlnął i zwymiotował prosto w dół skarpy. Woda z kanałów do wybornej nie należy.
-Wow, aleś się zaprawił – odezwał się Marcus.
Olbrzym trzymał Chrisa za kołnierzyk od kurtki. Mężczyzna wisiał nad brzegiem jakiejś skarpy, z boku której wydobywała się rura, a z niej mnóstwo wody, która malowniczym wodospadem spadała do jeziora. Marcus siedział na owej rurze i w ostatniej chwil i złapał Chrisa. Trzymał go teraz jak zmokłą kurę na patyku.
-A ty nie w apartamentach? – spytał Chris.
-A ty ne w szpitalu? – spytał Marcus.
-No mnie zmyło, nie?
-Dobra, wiedze żeś oszołomiony. Byłem w apartamentach i spotkałem tam takiego gościa. Nie wiem co to za jeden, ale powiedział, że widział Laure z chłopakiem, meldujących się w tym hotelu.
Marcus wskazał za siebie. W oddali stał ładny, trzypiętrowy hotel. Olbrzym postawił Chrisa na ziemi, po czym dobył swojego karabinu.
-Jednak przeprawa będzie ciężka – skończył.
Chris spojrzał lekko w dół. Miedzy hotelem a nimi, była metalowa siatka, a za siatką setki potworów, rodem z najstraszliwszych koszmarów. Wszystkie wyły i jednocześnie szturmowały ową zardzewiałą kratę.
-Nie mam amunicji – powiedział Chris. Ciągle ściskał shotguna w ręce. Marcus uśmiechnął się lekko, po czym podał mu cała paczuszkę naboi. Chris załadował, po czym szybkim ruchem wprowadził pierwszą kule do komory. Spojrzał na Marcusa.
-Zabawmy się...
Niezłe.. Fajnie piszesz i to opowiadanie mogłoby się nie skończyć tak szybko
Ale w sumie ok Gratulacje
Edit: Serio? Miłe zaskoczenie
Ale jedno pytanie Kiedy kolejna część?
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
BMF ty powinieneś zostać jakimś pisarzem, myślałeś o Karierze Pisarza
_________________ Babble babble bitch bitch
Rebel rebel party party
Sex sex sex and don't forget the violence,
Blah blah blah got your lovey dovey sad-and-lonely. This is the New Shit.
-Masakrę czas zacząć... – odparł Marcus, po czym uśmiechnął się diabelsko, a oczy na chwile mu rozbłysły.
Chris odparł cwaniackim uśmieszkiem. Momentalnie rzucili się do ataku. W ciągu kilku sekund znaleźli się przy siatce, a Chris strzelił do pierwszego z potworów, który pchał w ich stronę jedyną furtkę w płocie. Bestia odleciała daleko w tył, wyjąc w niebogłosy, a Chris z pełnym impetem kopnął drzwiczki. Zawiasy puściły, a ona wyleciała daleko w tył i rąbnęła powoli wstającego potwora. Chris przyłożył kolbę do ramienia i wycelował w drugiego z potworów, po czym odstrzelił. Śrut bez problemów powalił bestię, tak, że już się nie podniosła. Chłopak wziął zamach i uderzył kolbą potwora który nadbiegł z tyłu. Kiedy bestia padła, wycelował w nią spluwę i odstrzelił, uciszając na zawsze. Błyskawicznie przełożył shotguna przez ramię i, bez odwracania się, strzelił w potwora atakującego z tyłu. Złapał mocniej za broń, po czym wziął kolejny potężny zamach i zadał prosty cios z boku, celując w bok potwora. Ten zgiął się w pół, a następnie padł, dobity celnym ciosem w głowę. Chris błyskawicznie przełożył broń tak, że wyglądało tak, jakby przystawił sobie lufę karabinu do ramienia, jednak ujście przechodziło pod pachą. Sekundę potem z lufy wydobył się strumień ognia, wypluwając kolejne śmiercionośne pociski. Przeorały one kolejnego potwora, w tym czasie jednak cos oplotło kostki Chrisa. Spojrzał w dół i ujrzał dwie obślizgłe macki, wystające spod ziemi. Uderzył jedną kolbą, jednak nie puściła. Kolejny cios poskutkował. Macki cofnęły się, a ziemia przed nim nagle zaczęła się wypuklać. Po chwili pojawiły się pęknięcia, a ze środka wynurzył się ogromny potwór na dwóch długich nogach i z dwoma długimi, cienkimi rękami, a właściwie mackami. Nagle przy jednej z nóg pojawił się Marcus, który nie próżnował w zabijaniu przeciwników. Jego piła przy karabinie ani na chwile nie umilkła. Teraz on wziął zamach i z pełnym impetem uderzył w nogę potwora, bryzgając na wszystkie strony czarną jak smoła krwią. Potwór jęknął, po czym upadł na jedno kolano.
-Mięsna marmolada! – krzyknął Marcus.
Chris ruszył w jego stronę i w ostatniej chwili pojawił się za nim, tym samym oddając strzał w potwora, który rzucił się Marcusowi na plecy. Chris odbił w prawo, a następnie podbiegł do małej głowy potwora, którego Marcus właśnie tak bezwzględnie piłował, po czym przystawił lufę strzelby do zszytych ust i odstrzelił. Głowa eksplodowała, przyozdabiając mózgiem ziemię wokoło. W tej samej chwili Marcus wyrwał piłę z nogi, po czym podbiegł do brzucha i rozpruł go swoją wysłużona przyjaciółką. Chris wycelował w mackę potwora, po czym oddał kolejny strzał. Kończyna oderwała się od ciała i poszybowała daleko w tył. Po chwili cielsko upadło i znieruchomiało, a obaj mężczyźni stali obok, spoglądając na swoje dzieło. Pokonali pierwszą falę, jednak z dwóch stron zbliżały się kolejne hordy tych potworów, wyjętych z najczarniejszych koszmarów. Jednak droga do hotelu była wolna. Rzucili się do ucieczki.
Biegli tak parę minut, czując za sobą oddechy nieprzyjaciół, pod sobą ich ciała, a przed sobą niepewność. Kroczyli tak miedzy ciałami, aż w końcu dobiegli do drzwi hotelu, po czym błyskawicznie je zatrzasnęli za sobą. Nagle przez szyby w nich wyskoczyło kilkanaście par rąk, szukających świeżego mięska.
-Ach! – jęknął Marcur, po czym błyskawicznie uderzył jedną rękę piłą, a następnie ją uruchomił. Dłoń padła odcięta. Maszkary ustąpiły. Narazie.
Znajdowali się w małym przedsionku, a którym powinien być dosyć spory hol i recepcja, a dalej pokoje i schody na wyższe piętra. Kiedy jednak wyjrzeli przez drzwi im oczom ukazała się siatka zamiast podłogi i ogromny kwadrat, którego bokami były, pokryte krwią i syfem, ściany. Chrisowi serce podeszło do gardła, a ręka natychmiast zacisnęła się na strzelbie. Kopnął w zardzewiałe drzwi, a następnie wbiegł na środek pomieszczenia i spojrzał ze łzami w oczach na ścianę naprzeciwko. Laura.
-Puść ją skurwysynu! – krzyknął zrozpaczony.
Na małym balkonie przed nim stała, a raczej klęczała, jego córka. Obok niej stał wysoki chłopak, z czerwonymi włosami postawionymi na żel. Trzymał ją za włosy, jak psa u nogi.
-Pozwól że zgadnę... – przemówił chłopak. – Ty musisz być... Chris?
-Czego od niej chcesz? – odkrzyknął. Potem podszedł do niego Marcus, stając ramie w ramie. Chris dopiero teraz ujrzał, ze w rogach pomieszczeń stały cztery potwory, z których jednego spotkał już wcześniej. Znał ją. To ta dziewczyna z kanałów.
-„Czego chcesz” pytasz? Heheheh... a Czego może chcieć taki szaleniec, jak ja? To oczywiste, chce zniszczenia świata. Przychodząc tutaj wszystko przypieczętowałeś. Wszystko jest gotowe, pora wykonać zadanie – chłopak wyszczerzył zęby w ogromnym uśmiechu szaleńca.
-Zaraz zaraz – powiedział Marcus. – Ja według ciebie ma się odbyć to „zniszczenie świata”?
PS. Kolejna część będzie już niestety ostatnią [*]
Przeczytałem i powiem, że jest ok, trzymasz poziom
Ciekawy wątek z tym chłopcem jednakże motyw ze zniszczeniem świata trochę naciągany, ale nie czepiam się
Chciałem spytać czy planujesz jakiś projekt poza tym? Masz jakieś opowiadanie w zanadrzu schowane w ciemnym kącie szafki?
Bo nieźle piszesz i miło się czyta, chociaż co jak co, ale oczka bolą od monitora..
Gratulejszyn mimo wszytko
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Mam W ciemnym zakamarku mojego dysku E posiadam jeden z najcenniejszych plików na tym komputerze Moją książkę =D Tak, dobrze przeczytałeś, piszę książkę ^^ Klimat fantasy i oczywiście odwieczna walka dobra ze złem Tyle, że to nie jest kolejny klon WP, w stylu Eragona itp. Tu nie ma przebrzydłych Orków oraz ludzi szukających schronienia przed złem. Nie ma super herosa który sam rozwali cała armię. Są trzy potężne królestwa, połączone paktem. Lecz ruinach Dawnego Królestwa ponownie zbiera się Armia Ciemności. Główny bohater, razem ze swoimi przyjaciółmi podróżuje jednak po świecie w poszukiwaniu Góry Odrodzenia, aby tam odzyskać swoje moce i stać się Królewskim Rycerzem. To wszystko okraszone dokładnymi opisami scen walk To fabuła w uproszczeniu =D
Łoł.. Zmiotłeś mnie z krzesła..
Też kiedyś szykowałem się do napisania powieści bo sam lubię pisać, ale nigdy się nie zdecydowałem.
Po opisie widzę, że szykuje się kawał dobrej literatury
Ostatnie pytanie i już kończymy z tym lekkim offtop'em
Kiedy zaczniesz zamieszczać tę książkę? W kawałkach, czy dasz np. link do ściągnięcia całości?
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Ja sam też długo sie zastanawiałem nad rozpoczęciem prac, ale w końcu to zrobiłem
Co do umieszczania, to raczej nie w internecie. Sorki, będziecie musieli po to skoczyć do księgarni ^^ Póki co mam 70 stron worda, a dopiero 1/5 fabuły opisanej
Jakos mi sie szczegolnie nie spodobało to opowiadanie. Miałem wrazenie jakbym czytał jakąś parodie czy cos w ten deseń. Dziwne toto i niestety nudnawe troche. Sporo bledow stylistycznych i fabularnych. Ot np takie kuriozum już na samym początku pierwszego rozdzialu: po co dziewczyna miała by nosić ciężkie kozaki na wysokim obcasie w czerwcu? To troche tak jakby ktoś założył japonki zimą...
Jeżeli kiedyś w przyszłości będziesz miał zamiar wysłać owe opowiadanie do jakiegoś wydawnictwa, to najpierw radziłbym Ci pokazać to komuś kto sie mniej wiecej na tym zna, np. polonistce. I nie mówie tego żeby Ci dosrać, po prostu uważam, że powinieneś nad tym bardziej popracować i przede wszystkim nie spieszyć sie. Odstaw czasem to co napisałeś do szuflady, przeczytaj za miesiąc, a na pewno zauważysz, że coś wymaga poprawek.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum