| FAQ |  Szukaj |  Użytkownicy |  Grupy |  Download | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości |
  Użytkownik: Hasło:

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: SbobekH
06-09-2008, 20:37
Ciemna sprawiedliwość
Autor Wiadomość
Sietra 
Administrator


Wiek: 24
Dołączył: 25 Sty 2005
Posty: 2056
Skąd: Silent Hill
Wysłany: 11-03-2005, 19:43   Ciemna sprawiedliwość

No dobra opowiadanie to było już na starym forum, ale dałem je jeszcze raz (z małymi poprawkami) na prośbę ASD. Miłego czytania.


Wysoka, ubrana w białą szatę kobieta wskazuje coś chudą, zmarszczoną dłonią, jej twarz zasłaniają długie, czarne włosy spod których wydaje się wyglądać złośliwy uśmiech. Obraz powoli przesuwa się w stronę uniesionej, ręki, która okazuje się wskazywać drzwi. Drzwi zakrwawione, w których zamiast klamki tkwi ludzka dłoń. Słychać zgrzyt i drzwi powoli się otwierają, ukazując pomieszczenie pełne łańcuchów, z brudnymi nie przepuszczającymi promieni słonecznych okami. Wszędzie panuje nieprzenikliwa ciemność. Nagle, nie wiadomo skąd pojawia się światło, które odsłania kolejne, nie widoczne do tej pory miejsca. Teraz można dostrzec całe pomieszczenie, które przypomina pokój dziecięcy. Na środku pomieszczenia leczy kilka ciał, dzieci, kobiety jak i dorosli mężczyźni, wszyscy wydają się jakoś dziwnie znajomi. Ciała bez kończyn w kałuży wielkiej krwi. Wszyscy martwi, ale wydaje się dostrzegać ich nie wielkie ruchy. Dziewczynka z dziurą w głowie właśnie poruszyła swoją małą rączką, później odrąbaną do połowy nóżką aż w końcu wstała, a wraz z nią reszta ciał. Zaczęły się zbliżać Z każdym kolejnym krokiem ich ciała coraz bardziej umierają, na podłodze lądują wyschnięte części ciała: uszy, palce, a nawet resztki kończyn, lecz postacie te nadal prą naprzód nie zwalniając ani trochę. Wtem światlo powoli przygasa, aż robi się całkowicie ciemno. Zapada idealna cisza, którą rozdziera potworny krzyk.
......DLACZEGO....
Michale wyrywa się ze snu. Był to tylko kolejny koszmar, jeden z wielu, które zaczęły nawiedzać go od czasu kiedy został umieszczony w celi śmierci. Teraz jak inni skazani, jedzie więziennym autobusem do ostatniego miejsca swej podróży, do Toluca Prison mieszczącego się w spokojnym turystycznym miasteczku Silent Hill. Tam ma zostać wykonany na nim wyrok śmierci, za wielokrotne morderstwa. Morderstwa, których tak naprawdę nie pamięta.
-Czemu zabiłem tych ludzi? Przecież nawet ich nie znalem. Ta myśl nie daje mu spokoju.
Ej ty chojrak, słyszałem, ze nieźle zaszalałeś w Ashfield.... Powiedział wiezień siedzący trzy rzędy dalej
. Trzeba być nieźle stukniętym aby załatwić trzy rodzinki w jeden wieczór.
- Jones zamknij się. Wtrącił się jeden ze strażników. Oczy wszystkich zwróciły się na Jonesa i Michaela, oczy kierowcy także, który kiedy spojrzał ponownie na drogę gwałtownie skręcił. Niestety prędkość autobusu była zbyt duża, w skutek czego przebił się przez balustradę dzieląca drogę od pobliskiego urwiska. Toczyli się w dół, dopóki autobus nie zatrzymał się na drzewie. Minęło kilka godzin zanim Michael odzyskał przytomność, słońce zdążyło już zajść i o dziwo nikt nie zauważył wypadku. Szybko rozejrzał się i zauważył, ze brakuje jednego z więźniów Jonesa, jego kajdanki zostały otwarte kluczem, który leżał kolo niego.
-To moja szansa. Pomyślał. Chwycił za kluczyki i otworzył kajdanki. Przeszukał autobus i spostrzegł, że jednemu z nieprzytomnych strażników brakuje broni.
Pewnie Jones ja wziął. Nie tracąc czasu chwycił rewolwer kierowcy, kilka naboi oraz nie wielką latarkę po czym wyszedł na zewnątrz.
Nieopodal autobusu znajdo wala się niewielka droga, z barku innego wyjścia Michael postanowił iść wzdłuż niej. Po kilku dziesięciu minutach marszu natrafił na znak mówiący Silent Hill.
- To chyba jakieś żarty, mieliśmy dotrzeć do Silent Hill za 4 godziny. Mimo swego zdziwienia szedł dalej. Miasto od razu wydało mu się dziwne i nie przyjazne. Pomimo tego, ze było juz ciemno w żadnym z budynków nie paliły się światła, a na ulicy nie było ani jednej żywej duszy, do tego ta gęsta mgła. Idąc dalej zauważył coś dziwnego, dopiero gdy się zbliżyli zauważył psa rozszarpującego czyjś zwłoki. Pies czując zapach świeżego mięsa, zwrócił się w jego kierunku, zaczął biec i juz miał na niego skoczyć... lecz Michael był szybszy i powalił go dwoma strzałami rewolweru. Po dokładniejszym przyjrzeniu, okazało się, ze "pies" był pozszywany z rożnych kawałków ciał, dało się w tym dostrzec nawet ludzka nogę.
-Kto mógł stworzyć cos takiego?
W tej chwili zza rogu dobiegły go dźwięki strzałów. Szybko pobiegł w ich kierunku. Okazało się, ze Jones bronił się przed "psem".
-To ty chojraku? A jednak żyjesz, dobrze ci radze trzymaj się ode mnie z daleka. Ona nie chce cię już widzieć.
I odszedł w swoja stronę. Michael był trochę zmieszany.
-O czym on mówił? Zresztą nie przejmował się nim zbyt długo, w końcu nie zamierzał poznawać go bliżej, więc podążył w swoim kierunku. Przemierzając puste miasto natknął się na miejscowa gazetę, tytuł główny mówił "Jutro w Toluca Prison odbędzie się egzekucja Michalea Smitha, który 29 marca, w mieście Ashfield zamordował..." W tym momencie czytanie przerwało mu wołanie o pomoc dochodzące ze sklepu obok. Szybko wbiegł do niego lecz nic nie zauważył, szedł dalej. Jego uwagę zwróciły drzwi do zaplecza, wyglądały one identycznie jak te ze snu, zakrwawione, z ludzka dłonią zamiast klamki. Nie zdążył nawet ich dotknąć swą trzęsącą ręką, kiedy nagle się otworzyły. W środku ujrzał dokładnie to samo co w swoim śnie. Kałuża krwi w niej ciała zamordowanych ludzi. Michael tylko czekał co będzie dalej, właściwie on już to wiedział, czekał tylko na tą chwilę. Ciała wstały i zaczęły zbliżać się w jego stronę. Najpierw mała dziewczynka, za nią reszta.
Nagle wszyscy zaczęli mówić jednym głosem.
-Dlaczego nas zabiłeś? Dlaczego nas zabiłeś? Zabiłeś? Zabiłeś?! ZABILES?! DLACZEGO?! krzyczały coraz głośniej. Michaelowi zrobiło się słabo, obraz przed jego oczyma zaczął robić się coraz ciemniejszy, aż w końcu padł nieprzytomny na ziemię.

I ponownie nie wiem czy powstanie kolejna część.
_________________
Have you seen a little girl around here?
 
 
 
CyBiL 


Dołączyła: 26 Sty 2005
Posty: 122
Skąd: Wrocław
Wysłany: 13-03-2005, 20:18   

nie to jest poprostu, matko święta...
to jest poprostu...
ŚWIETNE....!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Rewalacyjne poprostu zajebiste, poprostu najlepsze opowiadanie jakie czytałam. Drogi Sietra piszesz swietne opowiadania, nie no nie swietne tylko genialne... (choć cos mi przypomina to opowiadanie, ale...może sie mylę). Wielkie brawa dla ciebie !! !! i jeszcze te świetnie wymyślone z tym autobusem do silent hill..
Jak nie powstanie kolejna część to...
to sobie porozmawiamy inaczej...
heheh zartuje... ma powstać następna część! :smile:
_________________
Jeśli znudził ci się Silent Hill....?
Zapraszam na moją stronę www.projectzero.republika.pl
I CAN SEE THINGS WHAT OTHER PEOPLE CAN'T SEE......
 
 
 
Sietra 
Administrator


Wiek: 24
Dołączył: 25 Sty 2005
Posty: 2056
Skąd: Silent Hill
Wysłany: 13-03-2005, 22:04   

Hehe dzięki (nie mysisz kłamać :P ) druga część prawdopodobnie powstanie, ale gdzieś na przyszły weekend.
_________________
Have you seen a little girl around here?
 
 
 
CyBiL 


Dołączyła: 26 Sty 2005
Posty: 122
Skąd: Wrocław
Wysłany: 17-03-2005, 19:56   

Ja nigdy nie kłamie, eno a juz prawieeee koniec tygodnia gdzie druga czesć, taka fajna burzliwa pogoda jest wprost wymarzona do czytania twych opowiadań, ja czekam....
_________________
Jeśli znudził ci się Silent Hill....?
Zapraszam na moją stronę www.projectzero.republika.pl
I CAN SEE THINGS WHAT OTHER PEOPLE CAN'T SEE......
 
 
 
Sietra 
Administrator


Wiek: 24
Dołączył: 25 Sty 2005
Posty: 2056
Skąd: Silent Hill
Wysłany: 27-03-2005, 13:32   

No dobrze, jak obiecałem oto druga część mojego opowiadania, wiem że miała być wcześniej, no ale miałem trochę roboty.


Wysoka, ubrana w białą szatę kobieta wskazuje coś chudą, zmarszczoną dłonią, jej twarz zasłaniają długie, czarne włosy spod których wydaje się wyglądać złośliwy uśmiech...
-Dlaczego??!!
Michael zerwał się gwałtownie na nogi.
-Co? G.. gdzie ja jestem?. Powiedział rozglądając się dokoła.
Znajdował się w miejscu, które przypominało bar. Był on w dość dobrym stanie, choć panował tu nieprzyjemny mrok, na stolikach leżała duża warstwa kurzu, a nad drzwiami od kuchni wisiał portret Madonny. Nerwowo rozglądną się dookoła, ale nikogo nie zauważył.
- Kim byli ci ludzie? CZYM oni byli?. Zamyślił się.
- Przepraszam pana... Dobiegł go głos, którego źródła nie mógł zidentyfikować.
„Czy ja tracę rozum?” Pomyślał.
Przepraszam... Głos znów się odezwał. I dopiero wtedy Michael dostrzegł chłopca około 20 lat. Na nosie miał czarne okulary, a w ręku białą laskę. Jego nie pewny chód nie pozostawiał żadnych wątpliwości, chłopak był niewidomy.
-Czy chciałby pan spróbować naszej specjalności, zupy pomidorowej? Zapytał. Lecz zanim zdezorientowanym Michael zdążył cokolwiek powiedzieć, chłopak już omackiem szedł do kuchni. Michael stał bez ruchu.
„Co się tu dzieje”. Ponownie się zamyślił. „Co to za kobieta w bieli, kim byli ci ludzie?, kim jest ten chłopak?”. Rozmyślenia przerwało mu wejście chłopaka niosącego zupę.
Przepraszam, ale zupa trochę ostygła, mimo wszystko smakuje wyśmienicie, moja mama zrobiła ją dziś rano. Proszę usiądź.
Michael usiadł przy najbliższym stoliku. Chłopiec już miał podejść, kiedy potknął się o jedne z krzeseł i zawartość talerza wyleciała na podłogę, ukazując jej zawartość. Jak się okazało ta „zupa” składała się z białych robaków i zaschniętej krwi. Ten widok odtrącił Michaela od stołu.
-O przepraszam, mam nadzieję, że nie poplamiłem pana. Już przynoszę następną zupę.
-Nie dziękuję. Michael mało nie wymiotował.
-Ależ proszę poczekać już przynoszę.
-Naprawdę nie jestem głodny...
Wtem chwilową ciszę przerwał dźwięk przypominający tarcie ciężkim żelazem po podłodze.
Przepraszam na chwilę. Zerwał się chłopak.
-Matka mnie woła.
-Michaelowi zaczęło się to nie podobać. Kiedy chłopiec wszedł do kuchni dźwięk na chwilę zamilkł. Michael wsłuchiwał się w docierający zza drzwi, ledwo słyszalny głos.
-Mamo daj spokój. Głosy był coraz głośniejsze.
-Mamo ale on nic nie zrobił!
Słysząc to Michael poderwał się z siedzenia. Znowu pojawiło się wcześniej słyszane tarcie. Jego oczy wpatrywały się nieruchomo w drzwi kuchni. Dźwięk przyśpieszał i wydawał się coraz bliżej, aż nagle ustał przed samymi drzwiami. Nastało oczekiwanie, nikt nie wiedział co miało nastąpić dalej. Po krótkim czasie drzwi zaczęły się uchylać. Przez niewielką szparę zdawało się coś wystawać, jednak było zbyt ciemno aby cokolwiek zobaczyć.
-UCIEKAJ!!!. Krzyknął chłopak. Michaelowi nie trzeba było powtarzać dwa razy. Wybiegł z baru ile sił w nogach. Zatrzasnął za sobą drzwi, od których cofał się powoli, aż bar przytłumiła gęsta mgła, która okrywała całe miasto. Jak wcześniej na ulicy nie było ani jednej żywej duszy.. Chodząc po mieście Michael ujrzał we mgle czyjeś zarysy.
Halo, jest tam kto?! Postać nie odpowiadała, w dodatku zdawała się być obrócona do niego plecami. Michael zaczął zbliżać się w jej kierunku, ale kiedy dzieliło ich około 10 metrów sparaliżował go strach.
„To kobieta z mojego snu...”
Stał tak chwilę, aż w końcu od warzył się podejść.
Ej ty kim jesteś?! Zapytał stanowczo.
No mówię do ciebie! Lecz kobieta pozostawała bez ruchu, kiedy nagle uniosła swą zmarszczoną dłoń, wskazując pobliski budynek.
-Co?... Michael skierował wzrok na budynek, lecz kiedy ponownie odwrócił głowę w stronę kobiety w białej szacie nic nie ujrzał. Przetarł oczy, złapał się za głowę i pomyślał.
„Chyba jestem przemęczony”. Ponownie spojrzał na budynek, który kobieta mu wskazywała. Powoli szedł w jego kierunku. Z każdym krokiem przez mgłę dało się zauważyć coraz więcej szczegółów. Był to stary, zniszczony budynek, z którego farba już dawno zeszła, ogrodzenie otaczające budynek było już mocno pordzewiałe, a chodnik przed budynkiem był porośnięty trawą. Przed wejściem do budynku znajdowała się stara tablica, która mówiła
„Szpital imienia Al..”. Duża część napisu była nie do odczytania. Michael wszedł do środka otwierając wielkie przerdzewiałe drzwi. W środku panował półmrok. Jak w całym mieście i tu nikogo nie było. W recepcji koło wejścia leżała jakaś księga, która okazała się być księgą pacjentów. Niestety wszystkie nazwiska i notatki były nieczytelne, poza jednym
„Michael Smitch- przywieziony 13 sierpnia o godzinie 14:27, ciężkie rany i krwotoki wewnętrzne, stłuczenie miednicy i złamane dwa żebra. Stan stabilny. Pokój 302.”
Przecież to dziś. Pomyślał spoglądając na zegar umieszczony nad drzwiami, wskazywał on 14:23. Obok księgi leżała mapa szpitala, według której pokój 302 znajdował się na 3 piętrze. Michael pobiegł do windy, lecz nie odpowiadała na wezwania. Wszystkie pokoje wokół były zamknięte, oprócz drzwi prowadzących na klatkę schodową. Szybkim krokiem wbiegł na trzecie piętro. Przed drzwiami zobaczył jakąś kartkę, która okazała się być aktem zgonu. I ponownie doczytał się tu swojego nazwiska.
„Michael Smitch zmarły dnia 13 sierpnia o godzinie 23:14. Przyczyny zgonu nie są jeszcze znane, autopsja odbędzie się jutro o godzinie 16:00”. Ta wiadomość go zamurowała.
Ale mam jeszcze kilka godzin. Pomyślał. Wszedł na hol trzeciego piętra, spojrzał na zegar, który ku jego zdziwieniu wskazywał godzinę 23:13. Szybko pobiegł do pokoju 302. W środku zobaczył ciało małego chłopca. Jego klatka piersiowa była otwarta, a obok leżały jego narządy, płuca, wątroba i nerki. Jego twarz była poharatana, tak mocno, że spod rozszarpanej skóry dało się zobaczyć tylko otwarte oczy
Michael nie wytrzymał i zwymiotował. Gdy po kilku minutach doszedł do siebie, spostrzegł, że zegar w pokoju wskazuje godzinę 16:00.
-"Co do cholery się tu dzieje!" Kiedy przypatrzył się chłopcowi nieco uważnej, ten wydał się mu dziwnie znajomy. Podszedł do zwłok i podwinął koszulkę, odsłaniając ramię chłopca, na którym znajdował się mały pieprzyk, który wyglądał zupełnie jak ten, który Michael ma od urodzenia. Stanął w osłupieniu i przyglądał się rozszarpanemu ciału. Nagle za drzwiami usłyszał czyjeś kroki. Wyszedł na korytarz i w tym całym mroku, dostrzegł wyraźną sylwetkę chłopca, który leżał w pokoju z którego właśnie wyszedł.
-Ej mały stój! Krzyczał lecz bez skutku. Chłopiec podążał w kierunku klatki schodowej
nie zwracając na niego najmniejszej uwagi. Postanowił biec za nim, mimo tego że biegł ile sił to nie mógł go dogonić. W końcu pościg zatrzymał się w piwnicy, gdzie chłopiec po prostu znikł. Michael już miał wychodzić gdy usłyszał jakieś głosy dochodzące z pokoju obok, już miał wejść pewnym krokiem, kiedy na drzwiach zobaczył napis „Kostnica”. Zawahał się, ale wszedł powoli do środka, gdzie zastał Jonesa.
Ten wcale nie wydawał się być zaskoczony tym spotkaniem.
-To znowu ty? Mówiłem ci abyś trzymał się ode mnie z daleka.
-Ale o co ci chodzi? Michael ciągle nie mógł go zrozumieć.
-Ona tu była. Powiedział Jones.
Ale o kim mówisz?
Zerknij do szuflady numer 3 chojraku. Powiedział po czym wyszedł. Michael stał sam przed 9 szufladami, w których prawdopodobnie leżały zwłoki. Znalazł szufladę numer 3. Kiedy ją wysunął zamiast ciała znalazł zdjęcie.
Na zdjęciu tym był Michael w otoczeniu jakiś ludzi, ale ich twarze były nienaturalnie rozmazane. Przyglądając się zważniej Michael zauważył, że pomieszczenie ze zdjęcia to ten sam pokój dziecinny z jego snu.
„Czy to był sen?....”. Nagle dobiegły go krzyki dochodzące z korytarza.
Niieee!


No dobra dalej było to że koleś sobie wyszedł i zobaczył coś strasznego, ale co to musicie poczekać na następną część, jeśli powstanie :P .
I proszę o szczerość co do tego opowiadanka.
_________________
Have you seen a little girl around here?
 
 
 
Rain 


Wiek: 20
Dołączył: 26 Sty 2005
Posty: 400
Skąd: Nippon Akihabara
Wysłany: 27-03-2005, 19:02   

No i spoko :D
Jednak warto było zamieścić pierwszą część no nie? :P
Mówiłeś że opowiadanie cieńkie czy coś... :roll:
_________________
"Tu Fui Ego Eris"
 
 
CyBiL 


Dołączyła: 26 Sty 2005
Posty: 122
Skąd: Wrocław
Wysłany: 28-03-2005, 10:44   

Ma być szczerze to będzie. Ja obstawiam na twoje opowiadanie 156/na 160 zeta. Bardzo mi się podobało. Lecz cos mi sie w nim nie podobało, twoje opowiadania powinny być bardziej z twojej wyobraźni zaczerpnięte. A jak widze to chyba , chyba (Uwaga:mogę się mylić) zaczerpnełeś coś z silent hill4, oraz Drabiny Jakubowej. Choć powtarzam ze mogę się mylić, naprawde!. Fajny był ta część z chłopcem, ktoś ma ochote na zupe? brrrr Naprawde po wieloma względami to opiwadanie jak BARDZO DOBRE, byle tak dalej,
ps: słońce świeci, grhhh

[ Dodano: 2005-03-28, 11:46 ]
to,opowiadanie nie moze być cieńki, bo w pewnym sensie jest rewelacyjne//!
_________________
Jeśli znudził ci się Silent Hill....?
Zapraszam na moją stronę www.projectzero.republika.pl
I CAN SEE THINGS WHAT OTHER PEOPLE CAN'T SEE......
 
 
 
Sietra 
Administrator


Wiek: 24
Dołączył: 25 Sty 2005
Posty: 2056
Skąd: Silent Hill
Wysłany: 29-03-2005, 14:32   

Oj to cię zawiodę, w następnych częściach (o ile powstaną) będzie więcej nawiązań do różnych filmów, nie tylko do SH.
_________________
Have you seen a little girl around here?
 
 
 
CyBiL 


Dołączyła: 26 Sty 2005
Posty: 122
Skąd: Wrocław
Wysłany: 06-04-2005, 19:39   

ale mi nie chodzi o to abyś nawiązywał do cichego wzgorza, mi chodzi o to zebyś bardziej ze swojej wyobraźni korzystał (myślę że mała to ona nie jest) :)
_________________
Jeśli znudził ci się Silent Hill....?
Zapraszam na moją stronę www.projectzero.republika.pl
I CAN SEE THINGS WHAT OTHER PEOPLE CAN'T SEE......
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti
Modified by Devlock for Silent Hill Town Center
Powered by Silent Hill Fever