| FAQ |  Szukaj |  Użytkownicy |  Grupy |  Download | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości |
  Użytkownik: Hasło:

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: SbobekH
06-09-2008, 20:35
Wakacje we mgle. Mój pierwszy FanArt :D
Autor Wiadomość
Dragon1117 


Dołączył: 20 Mar 2007
Posty: 3
Wysłany: 20-03-2007, 20:13   Wakacje we mgle. Mój pierwszy FanArt :D

Wakacje we mgle


Part 1

Była ciemna, spokojna letnia noc. Jak każda w tym małym miasteczku Silver Town. Jessica wracała do domu przez las. Chodziła tędy często więc sie nie bała. Wszystko wydawało sie być jak zwykle. Lecz nagle z niezrozumiałego dla niej powodu poczuła się dziwnie. Przystanęła na chwile i popatrzyła w głąb ciemnego lasu. Po chwili znów zaczęła iśc. Niepewnym krokiem szła przed siebie rozglądając się dookoła. Nagle zadzwonił jej telefon. Dziewczyna z przerażenia aż podskoczyła. Powoli wyciągnęła telefon z kieszeni
- Halo?
- Jessica jest już późno. Gdzie ty sie podziewasz?
- A, to ty mamo. Jestem niedaleko, zaraz będe w domu.
Włożyła telefon z powrotem do kieszeni i ruszyła naprzód. Po chwili zerwał sie mocny wiatr. Wydawało jej się, że słyszy jakiś głos.
- Silent...
- K...Kto to? Kim jesteś?
- Silent...
Dziewczyna przeraziła się i przyspieszyła krok. Nagle znowu usłyszała tajemniczy głos. Tym razem wyraźniej.
- Silent Hill.
Przestraszona zaczęła biec. Po chwili wybiegła z lasu i udałą sie w stronę domu. Na jej twarzy dalej malowało się przerażenie. Gdy weszła do domu od razu pobiegła do swojego pokoju z nikim nie rozmawiając. Położyła się na łóżko i próbowała sie uspokoić. Gdy to nastąpiło zaczęła rozmyślać o tym, co powiedział ten głos.
- Silent hill? co to jest? O co chodziło tej osobie?
Po około godzinie zasnęła. Następnego ranka obudził ją dzwonek do drzwi. Zbiegła na dół, żeby otworzyć. Na ganku ujrzała swojego chłopaka Paula.
- Cześć.
- To ty. Cześć.
- Wyjdziesz na chwilę? chce z tobą porozmawiać.
- Co...? Aaa tak jasne. Poczekaj chwile.
Dziewczyna założyła buty i wyszła.
- Chodź przejdziemy się.
Powiedział Paul po czym poszli ścieżką, prowadzącą do ulicy.
- Więc, o czym chciałeś porozmawiać?
- Wiesz, tak sobie pomyślałem. Są wakacje. Może wybralibyśmy się na jakąś wycieczkę poza miasto? Rozerwalibyśmy się trochę. W tej dziurze nie ma nic do roboty.
Jessica namyślała się przez chwile.
- Tak, to dobry pomysł. Dobrze mi zrobi wyrwanie się stąd choć na chwile.
- No pewnie. Każdemu z nas to dobrze zrobi. Weźmiemy ze sobą Tom'a i Rachel. Mówili, że też mają już dość siedzenia tutaj.
- Gdzie proponujesz pojechać?
- Słyszałem o takim mieście jakieś 3 godziny drogi stąd. Podobno jest tam dużo atrakcji turystycznych i można sie nieźle zabawić. Miasto nazywa sie Silent Hill.
- Powiedziałeś Silent Hill?
Dziewczyna od razu przypomniała sobie poprzednią noc i ten tajemniczy głos.
- Co sie stało? Zrobiłaś się jakaś blada.
- To miasto...nie wiem czy to dobry pomysł. Bo widzisz ja...
- Daj spokój. Kumpel mówił mi, ze naprawdę warto.
Jessica przez chwile stała w osłupieniu. Po chwili coś wpadło jej do głowy.
- *Może jeśli tam pojadę, dowiem się o co tu chodzi.*
Przez chwile stała jeszcze z bez ruchu po czym powiedziała
- Niech będzie.
- Super. Podjadę po ciebie jutro o 7.00 rano. Teraz musze lecieć, bo mam jeszcze kilka spraw do załatwienia.
- Ok. do jutra.
Chłopak oddalił się, a Jessica wróciła do domu. Resztę dnia przesiedziała u koleżanki. Nie mówiła jej jednak o zdarzeniu z wczoraj. W nocy nie mogła zmrużyć oka. Cały czas myślała o tajemniczym mieście i o tym co będzie kiedy tam przyjedzie. Zasnęła dopiero około godziny 4.00.




Rano obudziła się słysząc dźwięk klaksonu. Po cichu wyszła, żeby nikogo nie obudzić. Przed domem stał samochód, w którym siedzieli wszyscy. Usiadła na przednim siedzeniu tuż obok Paula..
- Jak tam samopoczucie? zapytał siedzący z tyłu Tom.
- D...dobrze.
- Coś niewyraźnie wyglądasz. Odparła Rachel.
- Nie za dobrze spałam. To wszystko
Po chwili samochód ruszył. Po 3 godzinach dojechali na miejsce. Ich oczom ukazało się miasto pokryte gęstą mgłą.
- Chyba źle trafiliśmy. Pogoda jest to kitu. powiedział Paul
- Ludzie, że tez mamy takiego pecha. To co robimy. Proponuje wziąść jakiś pokój w hotelu i przeczekać. odezwał się Tom
Nikt nie zgłaszał sprzeciwów więc weszli do pierwszego lepszego hotelu. Za ladą nikogo nie było. Podeszli i zastukali w dzwonek. Nikt się nie zjawił więc zadzwonili jeszcze raz. Dalej nie odniosło to efektu, więc Tom krzyknął
- HALO? JEST TU KTO?
Nagle z pod lady wyszedł starszy człowiek w dużych okrągłych okularach. Miał dziwnie bladą skórę.
- Czym mogę służyć?
- Czy ma pan jakieś wolne pokoje? zapytał Paul
- Oczywiście.
- To my prosimy jeden pokój z dwoma podwójnymi łóżkami
- Służę.
Portier wziął jeden z wiszących na tablicy kluczy i wręczył go Paulowi
- Pokój 303 na drugim piętrze. Nocleg kosztuje 5 dolarów od osoby.
Chłopak zapłacił po czym wszyscy udali się schodami na górę. Jessica rozglądała się cały czas na wszystkie strony. Wyraźnie była zaniepokojona.
- *Coś jest nie tak. Czuje to.*
- To tutaj. Pokój 303. powiedział Tom, gdy stanęli przed dużymi drewnianymi drzwiami.
Weszli do środka zdjęli buty i usiedli na łóżkach. Paul zauważył dziwną minę Jessici.
- Co się stało? Dziwnie wyglądasz.
- Eee...to nic. Ta pogoda mnie przygnębia
- Daj jej spokój mówiła przecież, że sie nie wyspała temu ma taką minę. Może będzie lepiej jak sie prześpisz? Na razie i tak nigdzie nie pójdziemy. powiedział Tom
- Tak, on ma racje. wtrąciła Rachel.
- Nie, nie trzeba. Jest Ok. odpowiedziała Jessica.
Nagle dziewczyna przypomniała sobie, ze musi powiadomić rodziców o wyjeździe. Chwyciła za telefon i wykręciła numer. Nikt jednak nie odebrał więc zostawiła wiadomość na sekretarce. Do wieczora pogoda nie poprawiła sie. Gdy zrobiło się ciemno mgła opadłą.
- No ładnie. Mgła zniknęła dopiero teraz. Nie ma co tu siedzieć. Jest ładny wieczór. Może przejdziemy się zwiedzić miasto? spytał Tom
Jessica miała wielkie wątpliwości co do tego, ale jednocześnie chciała się dowiedzieć o co tu chodzi więc nic nie mówiła. Wszyscy ubrali się i wyszli z pokoju. O dziwno panowała grobowa cisza. Nawet recepcjonisty nie było na dole. Na ulicy przed hotelem też nie było żywej duszy. Ruszyli wdłóż uliczki. Po chwili zobaczyli wesołe miasteczko. Brama była zamknięta.
- Chodźcie przejdziemy przez brame i zobaczymy czy mają jakieś fajne kolejki - zaproponował Tom.
- No nie wiem czy to dobry pomysł - odrzekł Paul
Jessica w głębi wesołego miasteczka zauważyła jakąś postać, która dziwnie sie poruszała i chowała się za karuzelą. Pomyślała, że warto to sprawdzić. Jednocześnie była przestraszona tą sytuacją lecz sie przemogła
- Myślę, że warto się tam rozejrzeć - powiedziała do wszystkich
- Widzisz, twoja dziewczyna nie jest takim cykorem jak ty - powiedział Tom złośliwym tonem kierując wzrok na Paula.
- Jak chcecie. - odpowiedział chłopak.
Cała czwórka przeszła przez bramę i udała się w głąb między maszynami.
- Poczekajcie tu na mnie chwile musze coś sprawdzić - powiedziała Jessica po czym udała się do karuzeli, koło której widziała tajemniczą postać. Ostrożnie rozglądała się wokoło jednak ku jej zdziwieniu nikogo nie było. Usłyszała tupot biegnącej osoby, a następnie szelest liści. Przerażona przez chwile nie mogła się ruszyć. Po chwili jednak podeszła do krzaków. Nagle wyszedł z nich mały chłopiec z wielkimi niebieskimi oczami, szarą skórą, bez ust, nosa i uszu. Dziewczyna ze strachu nie mogła poruszyć nawet palcem. Dziwny stwór popatrzył się przez chwilę na nią po czym uciekł. Jessica próbowała się poruszyć jednak bez skutku. Kiedy w końcu wyrwała sie z szoku zaczęła głośno krzyczeć. Od razu przybiegli do niej znajomi. Paul przytulił ją mocno i zapytał
- Co się stało?
- Ja...ja...ja nie wiem co...co to było...widziałam coś...coś potwornego...ja...ja...
- Już dobrze - przerwał jej chłopak
- Jestem przy tobie.
- Ja...ja chce już wracać...
- W porządku.
Natychmiast opuścili wesołe miasteczko które jednak okazało sie nie być takie wesołe i udali się z powrotem do hotelu. Dziwiło ich to, że nie spotkali nikogo przez cały czas. W domach nie paliły się światła a była zaledwie 21.00. Po powrocie do pokoju wszyscy położyli się spać. Paul przytulił Jessice i powiedział
- Spokojnie. Jutro z samego rana wrócimy do domu.
- Dziewczyna ścisnęła go mocno i po chwili zasnęła tak jak cała reszta,


Następnego ranka gdy wszyscy się obudzili nie tracąc ani chwili zabrali swoje rzeczy i zeszli na dół. Portiera nie było w recepcji. Na ladzie stało stare, czarne radio. Gdy znaleźli się koło drzwi Paul nagle przystanął.
- Co jest? - spytał Tom
- Ciii...słyszysz to?
Chłopak spojrzał na radio, z którego dobiegały jakieś dziwne dźwięki.
- Pewnie jest zepsute. Olej je i chodź już
- Taa masz racje.
Gdy wyszli na ulice przed hotelem jak zwykle panowała grobowa cisza, a w pobliżu nikogo nie było. Nad miastem unosiła się gęsta mgła.
- Co do cholery jest nie tak z tym miastem? Nie dość, że oprócz tego dziwnego starego portiera z hotelu nie widzieliśmy nikogo to jeszcze ciągle ta mgła. Spadajmy stąd i to jak najprędzej - powiedział Tom
Wszyscy ruszyli na parking koło hotelu. Ku zdziwieniu i przerażeniu wszystkich samochód był zniszczony, i cały pokryty jakąś czerwoną mazią. Stali tak w osłupieniu nie wiedząc co sie dzieje. Tom powoli podszedł do auta, wziął trochę tej czerwonej cieczy na palec i delikatnie polizał.
- Krew? smakuje jak krew.
- Jak to jak krew? Spytała przerażona Jessica.
- Chodź i sama zobacz. Z wyglądu też przypomina krew. O co tu chodzi?
- I co teraz zrobimy? - spytała Rachel
- Nie wiem, ale nie chce zostawać w tym porąbanym mieście ani chwili dłużej - oznajmił Tom
- Pójdziemy piechotą, może spotkamy jakiś samochód, który nas podwiezie - powiedział Paul
Wszyscy się zgodzili i ruszyli w strone wyjścia z miasta. Jessica za mgłą dostrzegła jakąś postać. Nie było jednak widać dokładnie.
- Patrzcie, ktoś tam jest.
Wszyscy zwrócili uwage na zbliżający sie korpus. Gdy wyłonił się z mgły ich oczom ukazał się idący powoli stwór cały we krwi i ze skrępowanymi z tyłu drutem kolczastym rękami. Szedł dalej powoli zbliżając się do nich.
- Wy widzicie to co ja? Co to ma do cholery być? - nerwowo powiedział Tom
- C...co tu sie dzieje? - drżącym głosem spytał Paul
Jessica nie mogła się ruszyć. Stała patrząc jak maszkara zbliża się do nich. Nie mogła wykrztusić słowa. Rachel zaczęła krzyczeć. Po chwili cała czwórka zaczęła biec w przeciwnym kierunku. Paul zobaczył komisariat policji więc bez zastanowienia udał się tam. Reszta pobiegła za nim. Gdy weszli do budynku było dość ciemno gdyż okna były zasłonięte. Nikogo w środku nie było. Paul zaczął iść głębiej. Nagle z ciemności wyłoniła się mała postać. Był to chłopiec podobny do tego, którego Jessica spotkała w wesołym miasteczku. Stwór stanął przed Paulem i przez chwile się nie ruszał. Nagle z sąsiedniego pomieszczenia zaczęła wychodzić gromada podobnych małych potworów.
- Nie...to...to nie możliwe...co...co tu sie dzieje... - mówiła po cichu Jessica.
Gdy jeden z pokrak podszedł do Toma ten zaczął krzyczeć i mocnym kopniakiem odwalił go do tyłu.
- Wiecie...nie wiem jak wy, ale ja stąd wychodze. - powiedział
Paul, Tom i Rachel szybko pobiegli do drzwi wyjściowych jendak Jessica stała dalej w pomieszczeniu i sie nie ruszała
- Jessica co ty robisz? Chodź szybko. - krzyknął Paul
Dziewczyna ze strachu nie mogła się ruszyć. Stała tam jeszcze przez chwile. Kiedy małe stwory były już blisko chłopak wbiegł, wziął Jessice na ręce i wybiegł z nią z budynku. Czwórka ponownie znalazła się na środku ulicy. Rozglądali się dookoła zupełnie nie wiedząc, co mają zrobić. W głowie wszyscy mieli tylko jedną myśl: "Co tu sie do cholery dzieje"

Part 2

Stali przez dłuższą chwile na środku ulicy zastanawiając się, co maja dalej robić. W pewnym momencie Jessica zauważyła na końcu drogi starą kobietę ubraną w brązowy płaszcz z długimi siwymi włosami i drewnianą laską wysoką jak ona sama. Wydawało się jakby szukała czegoś na ziemi. Dziewczyna podeszła do niej ostrożnie i zaczęła rozmowę.
- Przepraszam, co Pani tu robi? Jest Pani sama? Wie Pani co sie tu dzieje?
Kobieta powoli uniosła głowę i spojrzała na nią. W momencie, kiedy ją ujrzała na jej twarzy dostrzec było można duże zdziwienie.
- Ty...?
- Zna mnie Pani?
W tym momencie pozostała czwórka dołączyła do dziewczyny. Tajemnicza kobieta w dalszym ciągu ze zdziwieniem przyglądała się Jessice. Po chwili jednak ocknęła się.
- Co wy tu robicie? Natychmiast stąd odejdźcie! To nie jest bezpieczne miejsce! - Wykrzyczała staruszka
- Wie Pani co sie tu dzieje? - spytała Jessica
- Ooo tak. Wiem doskonale. Zło czeka wszędzie. Nikt nie jest bezpieczny. Uciekajcie póki możecie.
- Dlaczego tak się dzieje? Czy coś się tu wydarzyło w przeszłości? - dalej pytała dziewczyna
- Nie chcecie tego usłyszeć. Nie powinniście.
- Proszę nam powiedzieć.
- No dobrze. Kiedyś to miasteczko było jak każde inne. Mieszkało w nim dużo ludzi. Przyjeżdżali turyści. Tętniło tu życie. Ale pewnego dnia wszystko się zmieniło. Bo widzicie w tych czasach żył tu pewien człowiek. Nazywał się Bill Chamber. Był seryjnym mordercą. Zabił w sumie ok. 30 osób. Głownie byli to turyści. Wszyscy mówili, że Bill jest przeklęty i służy samemu szatanowi. W końcu pogrążony w całkowitym obłędzie popełnił samobójstwo w swoim mieszkaniu. Policjant znalazł go dzień później wiszącego na żyrandolu. Ten policjant 5 godzin od tego zdarzenia zaginął w tajemniczych okolicznościach. Później w mieście zaczęły sie dziać coraz gorsze rzeczy. Ludzie gineli a po ulicach biegały bestie. Ci co przeżyli opuścili miasto. Mówiono, że przeklęta dusza Billa Chambera morduje ludzi i jest odpowiedzialna za cały ten koszmar. Podobno Chamber miał córkę, która niedługo po narodzinach wraz z matką opuściła Silent Hill. Teraz to miejsce wygląda tak jak widzicie. Nie jest tu bezpiecznie. Powinniście stąd uciekać i to jak najszybciej.
Po usłyszeniu historii starej kobiety cała czwórka przez kilka minut stała w osłupieniu. Wszyscy mieli przerażone twarze. Nagle Jessica przestraszonym głosem zapytała
- Cz...czy to rzeczywiście prawda?
- Niestety tak. Dusza, przez którą to wszystko się stało krąży po mieście do dziś dzień. Szuka kolejnej ofiary. W dodatku te straszliwe maszkary błąkające się i żądne krwi...
Po chwili cała czwórka nie namyślając się długo zaczęła biec z powrotem do wyjścia z miasta. Tom w biegu podniósł lezącą na ulicy metalową rurę. Za chwile znaleźli się tuż obok dużego, zielonego znaku z napisem "Welcome to Silent Hill" Myśleli, że to już koniec koszmaru jednak prawda była zupełnie inna.


Kiedy minęli znak zobaczyli przed sobą wielką przepaść, której wcześniej nie było. Zmieszani patrzyli w dół zastanawiając się skąd tak nagle wzięło się to tutaj.
- Za późno. Teraz nie da wam już stąd odejść - Powiedziała stojąca za nimi staruszka.
Wszyscy zaczęli sie miotać i przeklinać. Nagle odezwała się Jessica
- Trzeba go powstrzymać.
- O czym ty mówisz - spytał głośnym tonem Paul
- To jedyny sposób, żeby się stąd wydostać.
- Postradałaś rozum? Jak niby chcesz to zrobić? - krzyczał Tom
- A masz jakiś lepszy pomysł? - wtrącił Paul
- Czy wyjście wszyscy poszaleli? Życie wam nie miłe czy jak? wykłócał się Tom
- W takim razie wymyśl coś innego. No, proszę słuchamy.
- Ja idę z nimi - oznajmiła spokojnie Rachel
- Ty też? Dobrze niech wam będzie ale pamiętajcie, że ja was ostrzegałem.
- Mogłaby Pani zaprowadzić nas do domu Billa Chambera? - zwróciła się Jessica do starszej kobiety.
- Chcecie tam iść? Mogę wam pokazać gdzie to jest, ale nic nie zdołacie zrobić.
Kobieta zaprowadziła ich kilka ulic dalej. Staneli przed małym, jednopiętrowym, zniszczonym drewnianym domem. Wszyscy byli zdenerwowali i przestraszeni. Tom ścisnął mocno metalową rurkę, którą trzymał w ręce po czym weszli do środka. Uwage Jessici od razu przykuło stojące na szafce zdjęcie. Przedstawiało dość wysokiego, łysego mężczyzne szczupłej budowy ciała.
- Czy to on? - zapytała Jessica tajemniczą kobiete jednak nie otrzymała odpowiedzi. Gdy się odwróciła jej już nie było. Wszyscy rozeszli się po domu i szukali czegoś co mogło by wyjaśnić przynajmniej część całej sytuacji. Jessica podeszła do półki z książkami i zaczęła je oglądać. Zainteresował ją pewien tytuł "Władca zaświatów". Pociągnęła za tą książkę chcąc ją wyciągnąć. Nagle ściana zaczęła się przesuwać. Za nią znajdowało się małe, ciemne pomieszczenie. Na środku stała drewniana trumna. Dziewczyna podeszła do niej a zaraz za nią reszta.
- To jest chore! - krzyknął przestraszony Tom
- Cicho. Trzeba ją otworzyć - Oznajmił Paul
- O...o...otworzyć? upadłeś na głowę?
- Musimy zobaczyć co tam jest.
- Jak to co tam jest? a co może być w trumnie?
- Nie narzekaj tylko mi pomóż.
Oboje chwycili z dwóch stron wieko i podnieśli je. W środku leżał szkielet. Jednak było w nim coś dziwnego. Serce było dalej w klatce piersiowej mimo, że reszta ciała już dawno uległa rozkładowi. Nagle dwie postacie powoli weszły do pokoju. Były to szare korpusy bez twarzy i rąk. W całe ciało miały powbijane igły. Gdy stwory zbliżyły się nieco Tom uderzył jednego z nich mocno w głowe. Polała się krew, a maszkara padła na ziemie. Tak samo postąpił z drugim ciałem. Gdy oba leżały na ziemi, Tom zasugerował, żeby jak najszybciej opuścić to miejsce. Kiedy już mieli tak zrobić powiał w ich strone silny wiatr, a ich oczom ukazała się postać mężczyzny lewitująca w powietrzu. W ręce miał duży zakrwawiony nóź. Wszyscy przerażonym wzrokiem patrzyli na to co sie dzieje. Nagle Jessica odezwała sie
- Kim jesteś? a raczej czym jesteś?
Przez chwile panowała cisza po czym tajemniczy mężczyzna odpowiedział
- Jestem panem tego domu i tego miasta. Miasta niegdyś zamieszkałego przez głupców i grzeszników. Dlaczego wtargnęliście do miejsca spoczynku mojego ciała? Zresztą nieważne. Niedługo podzielicie los mieszkańców Silent Hill.
- Czemu to robisz?
- Czemu? Z zemsty oczywiście. Ludzie, którzy mnie zdradzili nie zasługują nawet na śmierć. Doprowadzili mnie do samobójstwa, za co spotkala ich należyta kara. Ta kara spotka także was, którzy przyjechaliście do tego splamionego krwią i nienawiścią miasta.
- Dlaczego w takim razie zabijałeś za życia?
- Odbierałem życie tym, którzy na nie nie zasługiwali. Teraz...pora na was.
Nagle ze ścian zaczęła ściekać krew. Podłoga wyglądała, jakby była zardzewiała.Wszyscy razem zaczęli krzyczeć. Duch podniósł nóż do góry i powoli leciał w strone trumny przed którą stali. Tom w ataku paniki rzucił rurką w mężczyzne, lecz ona przeleciała przez niego. Jessica zaczęła rozglądać się po pokoju. Po chwili wpadł jej do głowy pewien pomysł. Odwróciła się, i wyjeła ze szkieleta serce. Duch gwałtownie się zatrzymał
- Co robisz? ZOSTAW TO SŁYSZYSZ!!
- Więc miałam racje. To trzyma cie ciągle tutaj. Ciekawe co by się stało, jakbym je zgniotła. - powiedziała triumfującym głosem Jessica.
- Nie nie rób tego...błagam
- za późno.
Dziewczyna ścisnęła z całej siły serce, które pękło niczym bańka mydlana, zostawiając po sobie tylko krew.
- NIEEEEEEEEEEEEEEEE
Duch także zniknął. Pokój jak i całe miasto wróciło do normalnego wyglądu. Czwórka natychmiast wyszła z domu na ulice.
- To już koniec - Powiedziała Jessica
- Tak...chyba tak - odparł Paul
Przy wejściu do miasta nie było już wielkij dziury, więc wszyscy nie patrząc za siebie pobiegli ku niemu. Gdy wyszli z miasta zauważyli jadącą ciężarówke. Zatrzymali ją i poprosili kierowce, by ich podwiózł. Akurat jechał do miasta, w którym mieszkali więc z chęcią zabrał ich ze sobą. Po powrocie starali się jak najszybciej zapomnieć o tym, co stało się podczas tej podróży. Nigdy nikomu o tym nie powiedzieli.

Tymczasem w SilenT Hill przed domem Bill'a Chamber'a stała staruszka, którą bohaterowie tam spotkali. Patrzyła w strone domu
- To już koniec...............tato.

KONIEC

Oceniajcie :D
Ostatnio zmieniony przez Dragon1117 13-01-2008, 14:13, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Bartol
[Usunięty]

Wysłany: 20-03-2007, 22:56   

Na początek proponuje poprawić liczne błędy ortograficzne, bo aż oczy bolą :wink:
 
 
ankadesigner 


Wiek: 22
Dołączyła: 15 Mar 2007
Posty: 26
Skąd: Kielce/Łódź/Warszawa
Wysłany: 22-03-2007, 15:03   

No coz...błędy błędami (jednak należy je poprawić) ale proponuję rozwinąć opisy. Nie jestem ekspertem ale uważam, że opowiadasz zbyt ogólnie, akcja dzieje się zbyt szybko... Ale fajny pomysł z opowieścią. Prześlij mi reszte i ewentualnie poprawioną wersję powyższego tekstu. (ankadesigner@wp.pl)
_________________
Truth and lies, life and death.
A game of turning white to black
And black to white...
 
 
 
BMF 


Wiek: 18
Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 177
Skąd: ul. Porażki Mordoru 2/54
Wysłany: 22-03-2007, 15:23   

Opowiadanko czytałem już wczesniej i też mnie raziły błędy ale sam je robie XD mi się podoba tylk ozbyt durzo takich różnych niepowiązanych sobą zdarzeń. Nie wiem może to +...

Zapraszam do komentowania mojego :roll: 8)
 
 
 
Dragon1117 


Dołączył: 20 Mar 2007
Posty: 3
Wysłany: 22-03-2007, 19:45   

Błędy poprawine :D
 
 
SbobekH 
Administrator


Wiek: 16
Dołączył: 09 Lut 2007
Posty: 1051
Skąd: Gilead
Wysłany: 22-03-2007, 20:14   

Moim zdaniem, za mało opisujesz odczucia bohaterów..Kiedy się bali, kiedy byli nerwowi..Kiedy i jak spojrzeli :wink: I czasem jeszcze powtórzenia, dużo było zdań o prawie takim samym znaczeniu ,,Nie mogła się ruszyć ze strachu" ,,Dziewczyna ze strachu nie mogła poruszyć nawet palcem".. :roll:
Ale cudów nikt nie wymaga :lol:
A tak poza tymi (czepialskimi :razz: ) uwagami to jest ok :wink:
Przyjemnie się czyta, więc czekam na dalszą część :smile:
_________________
Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
 
 
 
Dragon1117 


Dołączył: 20 Mar 2007
Posty: 3
Wysłany: 13-04-2007, 21:59   

Po długim czasie niestety, ale druga dalsza część dodana :D Miłego czytania i oceniajcie :D :D
 
 
SbobekH 
Administrator


Wiek: 16
Dołączył: 09 Lut 2007
Posty: 1051
Skąd: Gilead
Wysłany: 13-04-2007, 23:10   

Fajne, ale szkoda, że takie krótkie..
Miło mi się czytało :wink:
_________________
Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
 
 
 
ALF 


Wiek: 18
Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 88
Skąd: Nowhere
Wysłany: 13-04-2007, 23:16   

fajne opowiadanko ale mogłeś pozbawić kogoś zycia :twisted: np. Toma jak się z tą rurką rzucił :wink: ale ogólnie spoko
_________________
see? I'm real
 
 
sh fan7322 

Wiek: 19
Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 51
Skąd: Lublin
Wysłany: 13-04-2007, 23:59   

Troche mi to przypominalo SH4 {ten watek z dzieckiem i pokojem w hotelu}

Ale swietnie mi sie czytalo. Tekst jest super
 
 
 
Sietra 
Administrator


Wiek: 24
Dołączył: 25 Sty 2005
Posty: 2056
Skąd: Silent Hill
Wysłany: 15-04-2007, 19:41   

Ciekawe zakończenie, może motywy oklepane w niejednym horrorze, ale mnie ma co narzekać, całkiem przyzwoita robota :wink:
_________________
Have you seen a little girl around here?
 
 
 
pawcio 
Moderator
Stuntman Mike


Wiek: 20
Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 938
Skąd: Poznań
Wysłany: 08-07-2007, 22:31   

Całkiem przyjemnie się to czytało :) Ale co racja to racja - wuchta motywów z innych filmów (nie tylko z horrorów - motyw z sercem, może na wyrost mi się kojarzył z Piratami z Karaibów :D ). Można jednak to na plus zaliczyć - jakaś przyjemność z ich wyszukiwania była ;) Mimo że 'ze strony technicznej' trochę było niedociągnięć i że bohaterami była grupa nastolatków (w sam raz na bezmózgą sieczkę :] ) to wyszło przyzwoicie.
_________________
'The whole world is about three drinks behind.' Humphrey Bogart

http://pl.wikipedia.org/wiki/I.C.E. - warto przeczytać
http://teren-prywatny.blogspot.com - zdjęcia zapomnianych miejsc i budynków
http://pafffcio.blogspot.com - mój filmlog
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti
Modified by Devlock for Silent Hill Town Center
Powered by Silent Hill Fever