Suavek napisał/a: Każdy by coś takiego mógł napisać w 2h.
Nie mam nic przeciwko gdyby ktoś chciał to dokończyć. Życzę powodzenia i wielu dobrych pomysłów.
Skoro tak, to można by zrobić małą zabawę: każdy dopisywałby kolejny kawałek opowiadania, po swojemu. Podejrzewam jednak niestety, że chętnych będzie jak na lekarstwo... A przecież to faktycznie proste, szybkie i przyjemne. Nawet napisałam kawałek dalszego ciągu, a jeżeli nawet ja potrafię, to i inni. Pewnie nawet lepiej. Nie bądźcie ponurakami (:
Z góry uprzedzam: minęło sporo czasu odkąd przechodziłam pierwsze SH i posiłkowałam się opisem aby przypomnieć sobie kolejność wydarzeń. Niestety, brak mi teraz czasu żebym mogła to napisać grając na bieżąco. Jeżeli są jakieś błędy, proszę wytknąć, nie obrażę się. I niech ktoś się ze mną pobawi! (:
(Not so) Silent Hill part 2
Harry opuścił lokal i rozejrzał się dookoła. Cisza. Ciągle mgła i nadal nie wiadomo dlaczego padał śnieg.
Harry: Cheryl... gdzie ty jesteś...?
"Cholerne prognozy pogody", pomyślał Harry. "Zapowiadali słońce i ciepło, a nie mgłę, śnieg i latające potwory." Siegnął do kieszeni kurtki chcąc zapalić. Znalazł paczkę kondomów, niedojedzoną kanapkę, latarkę, mapę, radio, piłę łańcuchową, półtorametrowy rzeźnicki nóż i przeciekający pistolet na wodę, ale papierosów ani śladu. "Szlag!", zaklął. "Musiały mi wypaść w tamtej alejce... Gdzie ja tu teraz znajdę otwarty kiosk??" Harry rozejrzał się bezradnie po okolicy. "Chyba muszę po nie wrócić..." Spojrzał na mapę i skierował się do miejsca, gdzie zgubił drogocenną paczkę. Po chwili odnalazł wejście do alejki. Zatrzymał się i odczekał kilka minut, a gdy syreny alarmowe nie rozbrzmiały wszedł między wąskie ściany. Ostrożnie minął furtkę, dotarł do końca alejki i z dziką radością rzucił się na leżące na ziemi "Fajranty". Zaciągając się z lubością gryzącym, siarczanym dymem rozejrzał się po zaułku. Dojrzał leżące na ziemi kartki. "Hahaha, jakie bohomazy!", Harry roześmiał się. "Jakby rysowało je nogą jakieś upośledzone dziecko... Hej, zupełnie jak mojego syna... czy córki?" Skomplikowane procesy myślowe pokryły jego czoło zmarszczkami. "Cheryl!", krzyknął po upływie dłuższej chwili. "Cholera, miałem ją odnaleźć... To tłumaczy, dlaczego wszędzie dookoła jest tak cicho..." Na jednej z kartek widniało "TO SCHOOL". "Sch... Sk.. Skul. Tu skul. Do szkoły znaczy, dobrze, że poszedłem kiedyś do tego ProfiLingua. Może tam będzie ta mała cholera, muszę sprać ją po tyłku za ucieczkę." Ruszył spowrotem na ulice, po drodze wyrywając metrowej długości kawałek rurki. "Cybil lubi rury, ucieszy się z takiego prezentu..." pomyślał rozmarzony. Jędrny biust dziewczyny pochłonął go tak, że nie zauważył nagłego urwania się ulicy którą szedł. Potknął się i runął jak długi na asfalt. "Kuffa" zaklął, plując krwią i zębami. Przed sobą widział jedynie bezdenną przepaść wypełnioną mgłą. "Hej, to nie fair, według mapy tam powinien być monopolowy!" Harry jęknął zawiedziony. Obok siebie odkrył kolejne kartki z dziecięcego bloku rysunkowego. "Powinieniem był jej kupić szesnasto, a nie stukartkowy" pomyślał. Tym razem napis głosił "Levin Street, Dog House". "Albo mogłem chociaż nie dawać jej kredek... Trudno, pójdę tam i zobaczę, o co biega..." Harry wstał, otrzepał się. Pozbierał swoje zęby, uzbroił się w rurkę i raźno ruszył do przodu.
Zatrzymał się, zamrugał. Popukał się w czoło i zawrócił w kierunku z którego przyszedł.
Czekała go długa droga.
Skoro tak, to można by zrobić małą zabawę: każdy dopisywałby kolejny kawałek opowiadania, po swojemu.
Coś takiego już było i się nie sprawdziło, głównie przez wyobraźnię co niektórych młodszych użytkowników.
Podejrzewam jednak niestety, że chętnych będzie jak na lekarstwo...
Pewnie chętni by byli ale gorzej gdy jedni by się udzielali więcej od drugich - jak ostatnio.
Ciąg dalszy opowiadania bardzo mi się podobał - ciekawe pomysły masz a i styl też przystępny. Tym bardziej jestem za pomysłem aby opowiadanie było kontynuowane.
_________________ "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Coś takiego już było i się nie sprawdziło, głównie przez wyobraźnię co niektórych młodszych użytkowników.
Właśnie się tego obawiałam, no ale nie jestem w stanie przeglądnąć 350 tematów i 10000 postów. Poszukam, jeśli nikt tego nie usunął, i przeczytam, bo fascynuje mnie ta wyobraźnia młodych użytkowników
Ciąg dalszy opowiadania bardzo mi się podobał - ciekawe pomysły masz a i styl też przystępny. Tym bardziej jestem za pomysłem aby opowiadanie było kontynuowane.
Cóż, jeśli faktycznie się wam spodoba, mogę pisać dalej. Jeden odcinek zajmuje godzinkę, a ja bardzo lubię pisać, chociaż rzadko mam okazję potem to publikować. Ale niech wypowie się więcej osób...
Suavek napisał/a:Coś takiego już było i się nie sprawdziło, głównie przez wyobraźnię co niektórych młodszych użytkowników.
Ech ten mój rocznik..
myszoskoczka napisał/a:Ale niech wypowie się więcej osób...
Wypowiadam się:
Tak, chce żebyś kontynuowała bo miło i przyjemnie mi się czyta
Ale mogłabyś to oddzielać tak jak Suavek bo taki 'zbity' tekst trochę źle się czyta
Poza tym zaś jak najbardziej czekam na dalsze części..
A i tego.. Nie sądzicie, że jest to nie fair jak nowa osoba się produkuje a odpisują jej raptem dwie osoby? Ale spoko - to już Wasza sprawa chociaż wypadałoby chociaz coś napisać..
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
No naprawdę niezłe, kontynuować zdecydowanie. Sam też chciałbym coś takiego napisać, ale wątpię czy mam jakikolwiek talent w tej dziedzinie, więc narazie pozostanę w cieniu.
Znaczy, że mam pisać mniej, czy że jest mniej? No i czy to dobrze, czy też źle? Nie odczuwam potrzeby wulgaryzmów, mówienie "psiakrew" w zupełności mnie satysfakcjonuje.
Nie spodziewałam się szczególnie pozytywnego odezwu, miło mi. Chyba, że robicie to tylko z grzeczności, albo żeby wam nowy user nie uciekł. To róbcie tak dalej Pod częścią napisaną przez Suavka widziałam jakieś marudzenia o szarganiu świętości SH, ale chyba tym razem malkontenci postanowili nie odzywać się wcale...
Przechodząc do sedna, powstał trzeci odcinek. I mówię: wiem, że nie ma tam syren, już zaczęłam pisać grając. Ale czyż nie dodaje to "dziełu" głębi i plastyczności? Wycięłam też bieganie po mieście. Nic w grze nie wkurzało mnie bardziej, niż kilometrowe latanie po zamglonych ulicach.
(Not so) Silent Hill part 3
Odnalezienie odpowiedniego domu nie było aż tak trudne jak się spodziewał. Wystarczyły tylko trzy przejścia ulicą, aby zorientował się, że chodzi o jedyny budynek przed którym stoi psia buda.
"To dziwne, przecież nie ma w poblizu żadnych psów" pomyślał Harry a za jego placami przebiegło stadko Groaner'ów.
Wsadził do budy głowę, wychodząc z założenia, że najlepszym sposobem działania w tym mieście będzie oglądanie i dotykanie wszystkiego na swojej drodze. W środku był przylepiony klucz. Pasował do drzwi wejściowych. Harry wszedł do środka.
"Hej, w tym schowku na pewno jest katana!" Wykrzyknął uradowany widząc drzwi w korytarzyku. Szarpał się z nimi przez chwilę, ale pozostały niewzruszenie zamknięte. Harry pacnął się w głowę.
"Zapomniałem, że wpierw trzeba mieć zakończenie GOOD..." Rozczarowany wszedł w głąb domu, ku trzem kłódkom.
"Jeżeli będę musiał biegać po całym mieście za jakimiś głupimi kluczykami, to chyba..." Zamilknął widząc mapę przybitą obok drzwi. Mrucząc wiązankę pod adresem twórców wrócił na ulice.
***
Harry wrócił zziajany do domu i rzężąc otworzył trzy kłódki. Było ciemno. W powietrzu niósł się dźwięk syren alarmowych. Harry'emu włos zjeżył się na głowie, zwalczył usilną chęć aby wrócić do małego mieszkanka i zabarykadować się. Czołgając się pod ścianami dotarł do Midwich Elementary School. Szybko wśliznął się do środka, zatrzasnął drzwi i odetchnął. Radyjko zaszumiało.
"Beznadziejna ta nowoczesna muzyka" skrzywił się Harry w myślach.
I nagle zrozumiał swój błąd. W ciemnym korytarzu rozległo się dyszenie. Wykazując się refleksem i zrozumieniem sytuacji godnym taboretu odwrócił się powoli i wbił wzrok w ciemność, bez większego efektu.
Szum radia nasilił się. W mroku odbłysk światła zagrał na brudnym ostrzu noża.
Myszoskoczka nie śpiesz się w pisaniem. Lepiej przeczytać to co się napisało kilka razy. Nie mówię, że opowiadanie jest złe. Ale brakuje trochę tego humoru. Ta część jest bardziej poważna.
_________________ Have you seen a little girl around here?
Dzięki Sietra za przypomnienie bo też miałem skomentować, ale zapomniałem
Właśnie uważam tak samo jak Ty Kamil, ta część jest troszeczkę poważniejsza i humor jest mniej widoczny. Nie mówimy, że jest źle, ale troszku za poważnie jak na było nie było parodię
Powodzenia przy następnej części Mysza
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
myszoskoczka napisał/a:Pfff, no to zepsuliście mi wszystko! Chciałam zbudować końcem tej części napięcie a potem nagle rozładować je w kolejnej... A teraz...
Nie można było tak od razu?
Nie wiedzieliśmy co planujesz i skomentowaliśmy to co było na czasie..
myszoskoczka napisał/a:Pewnie dopiero w marcu coś napiszę. Cierpliwości.
Szybko zleci Może każdy zdąży przeczytać
Czekamy...
_________________ Człowiek może wytrzymać cały tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najcięższa tortura.
Mi jakoś szczególnie sie nie podoba ta kontynuacja myszoskoczki. W ogóle nie śmieszy. Jedyny motyw, który jeszcze jako tako wycisnął uśmiech z mojej twarzy to ten z Part 2, w którym Harry wyciąga różne "fikuśne" przedmioty z kieszeni. Wszystko inne jest jakieś takie banalne i bez polotu.
R3DRUM napisał/a:Mi jakoś szczególnie sie nie podoba ta kontynuacja myszoskoczki. W ogóle nie śmieszy. Jedyny motyw, który jeszcze jako tako wycisnął uśmiech z mojej twarzy to ten z Part 2, w którym Harry wyciąga różne "fikuśne" przedmioty z kieszeni. Wszystko inne jest jakieś takie banalne i bez polotu.
Każdego śmieszy co innego. "Silent Hill" to trudny do parodiowania materiał. A już najbardziej w formie literackiej. Jakoś szczególnie się nie silę na wysoką wartość artystyczną, nie mówię też, że ze mnie jakaś krynica dowcipu, co chyba zresztą widać...
Nie ukrywajmy, to ma być rozrywka, nie tylko dla was, ale też dla mnie. A w momencie, gdy zamiast pisać na bieżąco korzystając z luźnych pomysłów, musiałabym przysiąść i rozplanować, przemyśleć, zweryfikować, no to jednak rozrywką to być przestaje...
Nie mówiąc już o tym, że i tak by mi na to czasu nie starczyło.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum